8 myśli na temat “Kopiowanie to nie kradzież”

  1. To kradzierz w biały dzień, kopiowanie programu jest częścią wykradania czyjejś pracy, pomysłów, inwencji tworczych, które składają się na czas pracy. Nie każdy potrafi kreatywnie myślec i tworzyc programy lub tworzyc cokolwiek, dlatego kopiuje (kradnie). Prawie 85% lub więcej calej ludności nie potrafi myślec tworczo, dlatego kradną i wykradają pomysły pozostałych 15%. Zazwyczaj są to proste jednostki, pozostałe 15% zaliczyłbym do ludzi specjalnie uzdolnionych lub też genialnych. Dlatego ich tworcze działanie, tworzenie programów objęte jest ochroną, a Ty panie kolego powinieneś smarzyc się na stosie za powielanie herezji. Kopiowanie to kradzierz, to tak jakby ktoś chciał sklonowac Twoj mózg aby na nim zarobic, twoje myśli, twój własny niepowtarzalny styl, twoje pomysły, które chciałbyś opatentowac aby na nich podniesc swoj kapitał.

    Kopiowanie to rozbój w biały dzień, jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy, to znaczy, że zaliczasz się do pozostałych 85% ułomnej społeczności, która biernie lubi wykradac genialne pomysły nie przykładajac nawet odrobiny wysiłku w czyjąś ciężką pracę umysłową.

  2. xall666 Przedstawicielu/Obrońco tych wybitnych – co to jest kradzierz??

  3. @xall666: Bardzo długi wywód, ale bardzo łatwo go obalić – ja potrafię kreatywnie myśleć i tworzyć programy (i cokolwiek), a jednak kopiuję i nie uważam tego za kradzież. Zresztą sam skopiowałeś zawartość tej strony (do pamięci przeglądarki), a jednak nie czujesz, że ukradłeś, prawda?

  4. @xall666

    Jak się czujesz z tym, że bezczelnie podpierdoliłeś twórcom gry Red Alert postać Jury i równie bezczelnie umieściłeś go w swoim avatarze- co sugeruje odbiorcom, iż jesteś jego autorem?

    Jak się czujesz, używając do komunikacji interpersonalnej słów (chociaż w twoim przypadku i tak z bykami vel chociażby „kradzieRZ”). Poszczególne słowa także ktoś wynalazł, ktoś inny je zmodyfikował aby były jak najbardziej przydatne w codziennej komunikacji, a ty anty-twórczo jednostko śmiesz ich używać.

    A już wycieranie sobie mordy jakimiś teoriami antropologicznymi i podziale ludzkości na osobniki kreatywne i ich przeciwność, to po prostu parodia.
    Niema czegoś takiego jak w 100% czyjaś myśl, idea, czy wynalazek. Wszystkie ludzkie „idee” korzystają z idei innych ludzi, a te z kolei z jeszcze innych itp.
    Mówiąc bardziej obrazowo- nawet żeby wynaleźć koło i je wytworzyć, trzeba było skorzystać z „patentów” poprzedników, pod postacią chociażby narzędzi do wycinania desek którym nadano okrągły kształt. A jak wynaleziono wcześniej owe narzędzia? Również posłużono się pomysłami poprzedników na wytop metalu… itp. itd…

    Ludzka myśl więc z chwilą podzielenia się z nią z kimś innym, staje się „towarem” wspólnym całej ludzkości, która do zaistnienia także potrzebowała dorobku poprzedników.

  5. @xall666: wiesz jak się zarabia na pomysłach? Kopiuje się je tak żeby dla każdego kto chce starczyło 😉
    Nie myl pojęć, bo idąc Twoim tokiem rozumowania np. wytwórnie płytowe są licencjonowanymi złodziejami. Eeee, czekaj…

  6. Nie planowałem dodawac tego avatara, automatycznie dodał mi się do powyższego wpisu(widac ustawiłem go juz dawno temu i zapomniałem o jego istnieniu). Jednak używanie go uznaję za autoreklamę dobrego produktu, który ukazał się na rynku gier komputerowych, za który zapłaciłem 50 euro. Przepraszam, za moją polszczyznę, na codzień w pracy posługuję się jezykiem angielskim, i zazwyczaj czytam tylko książki w tym samym języku. Z tym kopiowaniem czyichś ideii to podam tylko jeden przykład Nicoli Tesli, który przyczynił się do znacznego wzrostu wynalazków z dziedziny fizyki, które mają zastosowanie po dzień dzisiejszy. Gdyby nie ten człowiek, to kto wie czy dalej nie siedzielibyśmy przy świeczkach czytając książki. Człowiek ten żył i tworzył z pasją i poświęcił całe swoje życie gdy inni starali się podpatrywac jego pomysły aby na nich zarobic. Chocby Edison „pan żarówka”, który nie zapłacił centa za zawarty słowny kontrakt z Teslą opiewający na sumę 2mln dolarów. Jednak Edison widział w nim geniusza i sponsorował go az do śmierci.

    Ja natomiast nie lubię się dzielic swoimi pomysłami i uważam kopiowanie, podglądanie, szpiegowanie, inwigilowanie na jednym poziomie. Ja natomiast kopiuję oryginalne programy aby ich nie zniszczyc aby mogły mi slużyc długimi latami. Kopiuję na własny użytek aby uczyc się i podnosic swoje kwalifikacje. Jeśli chciałbym zarobic na swojej pracy twórczej posługując się np; PSP musiałbym posiadac oryginalny program na licencji. Piractwo powinno byc srogo karane.

  7. > Zresztą sam skopiowałeś zawartość tej strony (do pamięci przeglądarki), a jednak nie czujesz, że ukradłeś, prawda?

    To akurat argument pro-copyrightowy 😉 Udostępniasz zawartość strony za darmo (nie żądasz za nią opłat) więc każdy może wejść i przeczytać. No ale nie to akurat głównie mi chodzi. Bardziej zastanawia stwierdzenie „skopiowałeś zawartość i nie czujesz że ukradłeś”.

    To jest „prawie naturalne” odczucie każdego. To poczucie bezkarności. Skoro w łatwy sposób można zdobyć kopię tekstu/muzyki/filmy (za pomocą kliknięcia linku do pliku) to mało kto się zastanawia nad konsekwencją tego co zrobił.

    Gdyby dać przykład z kradzieży przedmiotów: jestem pewien że niemal każdy kto zobaczy na ulicy 10zł podniesie i je sobie zatrzyma. Nikogo w okół nie ma, no to co mam niby zrobić. Podnoszę… A może właśnie od 10min ktoś idzie po swoich „śladach” i szuka tych 10zł. I już nie znajdzie.

    Drugim przykładem będzie np. „wzięcie sobie” pudełka z konsolą Xbox360 która spadła z ciężarówki (która właśnie pojechała w siną dal). Mam zostawić na ziemi ? Przecież ktoś weźmie. A właściciela i tak nie znajdę.

    I interesująca jest w tym momencie odpowiedź na pytanie, czy ktokolwiek czuje się w takim momencie złodziejem, czy też może łatwość zdobycia danej rzeczy powoduje że nie myśli w kategorii „kradzieży” a bardziej „ale mi się poszczęściło i będę miał” lub też „jest to biorę”.

  8. > tylko jeden przykład Nicoli Tesli…
    > Chocby Edison “pan żarówka”, który nie zapłacił centa za zawarty słowny kontrakt z Teslą opiewający na sumę 2mln dolarów. Jednak Edison widział w nim geniusza i sponsorował go az do śmierci.

    Takiego pomieszania z poplątaniem dawno nie czytałem.
    Po pierwsze Edison nie sponsorował Tesli, wręcz odwrotnie przeprowadził największą kampanie anty-reklamową – przeciwko Tesli i jego głównemu pracodawcy G.Westinghousowi – dotyczącą prądu przemiennego.
    Po drugie Tesla nie miał dostac obiecanych 2mln$ od Edisona, a jedynie 50.000$.

    Wracając do tematu patentów/praw autorskich to sam sobie „strzeliłeś w kolano” podając przykład Tesli, bo dzięki patentom Nikola Tesla przez większą częśc swojego życia żył w biedzie, a umarł w pokoiku hotelowym opłacanym mu przez miasto Nowy Jork!

    Uwaga dla wszystkich! Tesla, wynalazca radia nie zarobił na swoim największym wynalazku ani centa, bo patent (czytaj monopol na $) dostał Marconi wykorzystujący prace Tesli!

Możliwość komentowania jest wyłączona.