BD+ już złamane?

Zwycięstwo formatu Blu-ray zapewne na chwilę ucieszyło producentów w Hollywood. A to dlatego, że system ten ma dodatkową warstwę zabezpieczeń, zwaną BD+, która do niedawna uchodziła za bezpieczną. Od wczoraj po sieci krążą informacje, że firmie SlySoft, producentowi użytecznego programiku AnyDVD, udało się pokonać i to zabezpieczenie. Fakt ten potwierdzał spory wysyp filmów HD, które zdawały się pochodzić właśnie z tak zabezpieczonych dysków Blu-ray. Co prawda zabezpieczenie można zmieniać w przyszłych tytułach, ale będzie wymagać aktualizacji oprogramowania odtwarzaczy, więc nie jest operacją prostą i chętnie przyjmowaną przez użytkowników. Tego wyścigu Hollywood nie jest w stanie wygrać, ale oni wciąż tego nie rozumieją.

Bezcelowość zabezpieczeń przed kopiowaniem

Bruce Schneier napisał był kiedyś świetny tekst „The Futility of Digital Copy Prevention„, czyli po naszemu tak, jak tytuł tego wpisu. Tekst jest po angielsku, ale na zachętę pozwolę sobie przytoczyć kilka cytatów:

Wszystkie media rozrywkowe w internecie (jak wszystko inne w internecie) to tylko bity: zera i jedynki. Bity ze swej natury są kopiowalne, łatwo i wielokrotnie. Jeśli masz plik cyfrowy – tekst, muzykę, wideo, czy cokolwiek innego – możesz zrobić tyle kopii pliku, ile zechcesz i zrobić z nimi cokolwiek zechcesz. To jest prawo naturalne cyfrowego świata i czyni kopiowanie w internecie innym od kopiowania zegarków Rolex czy torebek marki Louis Vuitton.

To, co przemysł rozrywkowy próbuje robić, to użycie technologii niezgodnie z tym prawem naturalnym. Chcą w jakiś praktyczny sposób utrudnić kopiowanie na tyle, aby ochronić swój obecny interes. Są skazani na porażkę.

Końcowy rezultat to będzie fiasko. Wszystkie cyfrowe metody zabezpieczeń mogą zostać złamane, i kiedy to się stanie, to złamane zabezpieczenia będą rozpowszechnianie… czy prawo zabrania tego czy nie. Przeciętny użytkownik będzie mógł sobie ściągnąć owe narzędzia z tych witryn, nad którymi prawo nie ma jurysdykcji. Pirackie treści będą powszechnie dostępne w internecie. Każdy będzie miał do nich dostęp.

I na koniec mój ulubiony fragment:

Pliki cyfrowe nie mogą stać się niekopiowalne, tak jak woda nie może przestać być mokra.

Microsoft odpowiada w temacie zabezpieczeń treści

Skoro zwróciłem uwagę na dokument dotyczący spodziewanych kosztów systemów zabezpieczeń treści w Windows Vista, to wypada też zwrócić uwagę na komentarz drugiej strony, czyli Microsoftu – „Windows Vista Content Protection – Twenty Questions (and Answers)”.

Vista, content i koszty

Od paru dni po rozmaitych serwisach krąży niezmiernie ciekawy dokument pt. „A Cost Analysis of Windows Vista Content Protection„, czyli analiza kosztowa systemu zabezpieczeń w Windows Vista. Chodzi oczywiście o zabezpieczenia „contentu” (po polsku „treści”), czyli tego, co będziemy za pomocą systemu oglądać i słuchać, a co swój początek bierze w organizacjach zrzeszonych w MPAA, RIAA i temu podobnych. Inaczej mówiąc, chodzi o cyfrowy obraz i dźwięk w wysokiej rozdzielczości.

Przyznam szczerze, że jest to lektura dość zatrważająca. Koszty związane z zabezpieczeniami od strony sprzętu, konieczność dostosowania sterowników do tychże zabezpieczeń, obniżona funkcjonalność (pogorszenie jakości dźwięku i obrazu), gdy przechodzić będzie on tory przesyłowe uznawane za „niezabezpieczone”, zdalne wyłączanie sterowników, które zostaną uznane za „złamane”, sekretność specyfikacji eliminująca rozwiązania alternatywne (szczególnie Free and Open Source), zwiększone zużycie procesora na operacje związane jedynie z zapewnieniem „bezpieczeństwa” obrazu i dźwięku, to wszystko nie brzmi dobrze. Szczególnie nieciekawe jest możliwość zdalnego wyłączania sterowników, która będzie czyniła z naszego sprzętu kupę bezużytecznego złomu.

To wszystko, oczywiście, aby zapewnić dobry sen przedstawicielom karteli medialnych. Bo oni wciąż są przekonani, że mogą zapanować na strumieniami bitów. Polecam lekturę całego tekstu, bo jest niezmiernie ciekawy.

Uaktualnienie: Rozmowa z twórcą tego dokumentu.