To stary problem

Kwestie zasadności autorskiego i wynalazczego monopolu nie są wcale współczesnym problemem, uwypuklonym przez powszechną cyfryzację wytworów ludzkiego intelektu, a tym samy łatwość i prostotę przełamywania narzuconych przez ten monopol ograniczeń. Dzięki Instytutowi Misesa mogłem przeczytać bardzo ciekawy tekst Wendy McElroy „Prawa autorskie i patentowe w periodyku Benjamina Tuckera” dotyczący dyskusji na tematy „własności” intelektualnej toczących się ponad wiek temu.

Jak widać, już wtedy zasadność istnienia praw autorskich i patentowych budziła sporo zastrzeżeń i argumentacja, której używano, wcale nie odbiega od tego, co słyszy się obecnie. Co więcej, problemy „własności” intelektualnej były zauważane już wtedy, mimo że od powszechności naruszania praw autorskich, z którą mamy do czynienia obecnie, dzieliło dyskutantów ponad 100 lat. Dyskusja, siłą rzeczy, musiała obracać się wokół spraw podstawowych, czyli genezy własności i zasadności użycia tego terminu do idei, bez wchodzenia w technikalia dystrybucji czy naruszeń. Teraz o wiele łatwiej wspierać się argumentami praktycznymi, opartymi o nasze doświadczenia i obserwacje otaczającego świata, co jednak nie umniejsza wartości argumentacji opartej o podstawy. Dobra lektura, polecam.