Dwa podobne wydarzenia, dwa różne zakończenia

Pierwsze z tych wydarzeń, sprzed kilku dni, to historia, w której 71-letni starszy pan skutecznie broni klientów kafejki internetowej przed napaścią z bronią w reku. Był na miejscu uzbrojony człowiek, który stanął na wysokości zadania.

Drugie, to głośna strzelanina w kinie w Denver, gdzie szaleniec zabił przynajmniej 12 osób. W tym przypadku nikt nie mógł się mu przeciwstawić, gdyż ta sieć, w trosce o rzekome bezpieczeństwo klientów, jest strefą wolną od broni (gun free zone). Przestrzegający prawa posiadacze legalnej broni nie mogli jej tam wnieść, ale ten zakaz zupełnie nie przeszkodził szaleńcowi. Nikt mu się nie przeciwstawił.

Jeśli prześledzimy większość przypadków masowych strzelanin, to łatwo zauważyć, że sprawcy wybierają miejsca, w których będą spodziewać się dużej liczby nieuzbrojonych ofiar, co ma ułatwić im realizację tych szalonych planów. Kiedyś wydawało mi się, że było jedno odstępstwo, gdyż masowy morderca dopuścił się swojego czynu na terenie bazy wojskowej – ale nawet wtedy okazało się, że przepisy obowiązujące w bazie rozbrajały przebywających tam żołnierzy, czyniąc ich łatwym celem. Jeszcze będziemy chyba musieli poczekać na masową strzelaninę na targach broni.