Pedofila dobra na wszystko

Jak się chce komuś dokopać, to dobrze powiązać go z pedofilią czy pornografią dziecięcą. A potem będzie łatwo. Libertarianizm.pl zniknął z sieci, bo tak zechciała policja, oczywiście pod fałszywym pretekstem, że propaguje pedofilię. Teraz okazało się, że jest dobry sposób także na piratów, a konkretnie na największy na świecie tracker bittorrentowy – The Pirate Bay. Szwedzka policja kombinuje, aby powiązać TPB z rozpowszechnianiem pornografii dziecięcej i tym samym umieścić serwis na specyficznym indeksie stron zakazanych, który respektują dostawcy internetu w Szwecji. W ten sposób mieszkańcy tego kraju mieliby utrudniony dostęp do pirackich programów, filmów i muzyki. No i zawsze jest nadzieja, że inne kraje podchwycą pomysł, wszakże chodzi o dzieci!

Libertarianizm.pl zamknięty

Oddajmy głos Jackowi Sierpińskiemu:

Firma Doskomp, hostująca od wielu lat witryny sierp.tc.pl i libertarianizm.pl, postanowiła czasowo zablokować do nich dostęp na życzenie policji, która jak się okazuje nadal prowadzi śledztwo w sprawie rzekomych treści pornograficznych z udziałem nieletnich na stronie sierp.tc.pl.

Śledztwo prowadzone jest od 1 lutego, 20 lutego zostało przeprowadzono (o czym informowałem w Internecie) przeszukanie moich komputerów i mieszkania (w wyniku którego policja nie znalazła nic nielegalnego, złożyłem zażalenie, ale zostało oczywiście odrzucone) oraz przesłuchano mnie w charakterze świadka. Przez cały ten czas strony normalnie funkcjonowały (poza być może kilkoma linkami na libertarianizm.pl nic w nich nie zmieniałem) i policja nie domagała się usunięcia z nich żadnych „nielegalnych” materiałów, nawet się ze mną nie kontaktowała. Nie postawiono mi też jak dotąd żadnego zarzutu. Policja zwróciła się do providera o zablokowanie strony nieoficjalnie – telefonicznie, jedynie „sugerując” i napomykając, że w razie odmowy będzie postanowienie prokuratorskie. Po wyjaśnienia odesłano mnie do prokuratury – otrzymałem informację, że sprawa nadal jest w policji i żadne postanowienie o zablokowaniu strony internetowej nie zostało wydane, jednakże administrator „sam ma obowiązek usuwania nielegalnych treści”.

Wraz ze stroną sierp.tc.pl została zablokowana strona libertarianizm.pl, a także strony Włodzimierza Gogłozy (sierp.tc.pl/wlodek/), bo znajdują się w podkatalogach.

Jak widać, u nas pewne sprawy można załatwić „na telefon”. Firmie się nie dziwię, bo po co ściągać na siebie kłopoty – jeszcze przyjdą, zarekwirują sprzęt do „ekspertyzy” i będzie problem. Obawiam się, że podobnie byłoby, gdyby strony te hostował jakiś większy i poważniejszy usługodawca – wątpię, czy którakolwiek z firm hostingowych stanęłaby po stronie swojego klienta i kazała policji po prostu spadać do czasu, aż pojawią się z jakimś prawnie wiążącym dokumentem.

I jak widać, hak znajdzie się na każdego. Pedofilia w modzie, przecież nie można popierać pedofilii, nieprawdaż? A takie tam zabobony w postaci wolności słowa to dobre są w bajkach. Stulecia mentalnej tresury robią swoje, pewnie już się to przenosi w kodzie genetycznym. Ludziska chyba mają jakieś uczulenie na wolność…

A ja wykupiłem właśnie rok hostingu w Polsce. A życzliwi sugerowali mi wyniesienie się za granicę – jakoś usług lepsza, no i policja na telefon nic tam nie załatwi. Głupim był i tyle.

I ja o napisach

Cóż, nie przypuszczałem, że faza beta Wiedźmina będzie taka wyczerpująca i absorbująca. To jest proste i szybkie wytłumaczenie braku aktywności blogowej z mojej strony. Ech, co innego czasy, gdy byłem bezrobotnym. Nadrobię może jesienią. A teraz wracam do tematu.

Oczywiście wiem, że jest afera związana z Napisy.org, moim ulubionym serwisem napisowym. Dzielna policja, przy współudziale organizacji zbiorowego łupienia FOTA zlikwidowała groźną szajkę bandytów, która przestała już zagrażać naszym ulicom. Chodzi o ludzi, którzy hobbystycznie tłumaczyli ścieżki dialogowe filmów i seriali dostępnych w wielu źródłach, w tym, oczywiście, w źródłach nielegalnych. Wiadomość o aresztowaniu serwera w Niemczech plus aresztowania adminów i tłumaczy pojawiły się w największych krajowych mainstreamowych serwisach. Szybciutko napisał Vagla, wiadomości pojawiła się na Slashdocie czy BoingBoing. Głośna sprawa.

No ja nie mogłem napisać nic, choć śledziłem sytuację. W sumie prawu stało się zadość, a policja może się pochwalić „rozwojową sprawą”. No i edukują się, bo przynajmniej teraz wiedzą, że sam akt tłumaczenia nie może być nielegalny, więc trudno aresztować „nielegalnych tłumaczy”. Swoją drogą, pachnie to notkami i działalności milicji obywatelskiej za komuny, gdy likwidowała nielegalne wydawnictwa.

Niestety, nawał pracy nie pozwala mi tego szerzej skomentować. Warto poczytać jednak komentarze czytelników wielu z tych newsów, szczególnie u Vagli. Bywają zabawne, ale też jest sporo takich całkiem sensownych. Cóż, ja mogę jedynie stwierdzić – a nie mówiłem (chodzi o ostatni akapit)?