Zmarnowany rok

Dziś upływa kolejna, siódma rocznica blogowania. Niestety, oceniam ostatni rok jako totalnie zmarnowany. Zaledwie 24 wpisy, średnio 2 na miesiąc, to naprawdę słabo. Powodem nie był brak tematów – te sobie gromadzę i potem nawet nie wykorzystuję, ale raczej brak sił i pewne zmęczenie. Nie będę już nawet obiecywał, że będzie lepiej, bo nie wiem. Jakoś jest tak, że jeśli na zareaguję na temat na gorąco, od razu, to potem już nie mam sił do niego wrócić.

Chciałbym uruchomić jakiś w miarę regularny cykl wideo-dyskusji w technologii Google Hangout. Na razie poczyniłem pierwszy krok, czyli mam nowego webcama. Muszę znaleźć paru chętnych do wolnościowych rozmów. Może nie będzie tak źle.