Elektryczny papieros

Nikotyna pomieszana z wodą, glikolem propylenowym i dodatkami smakowymi w specjalnym kartridżu podgrzewana przez specjalny elektryczny żarnik. Elektryczny papieros Mild.

Możemy cieszyć się nieszkodliwym „dymkiem” wszędzie, gdzie dotychczas zabronione było palenie, dostarczając organizmowi nikotyny czy choćby samej mechanicznej czynności palenia. Ciekawe, kiedy obłożą go akcyzą?

Współczesne czarownice

Moja postawa w sprawie palenia zaczyna być powszechnie znana i, siłą rzeczy, czasem wdaję się w dyskusje z przeciwnikami palenia. O ile zazwyczaj trafia do nich argument, że właściciel terenu, nieruchomości, lokalu, itp. powinien móc decydować, czy na terenie jego własności pali się czy też nie, to problem staje się właściwie nierozwiązywalny, gdy wejdziemy na temat palenia na wolnym powietrzu.

Na moje twierdzenie, że na wolnym powietrzu problem praktycznie nie istnieje, bo o ile tzw. bierne palenie może mieć jakieś uzasadnienie w pomieszczeniu zamkniętym (do czego wcale nie jestem przekonany), to już żadną miarę nie uwierzę, że istnieją jakiekolwiek naukowe dowody szkodliwości przebywania w pobliżu palaczy na otwartych przestrzeniach. Oczywiście istnieje problem, powiedzmy, estetyczny, czyli zapach – jakoś tak jest, że nasze powonienie wyłapuje sporo różnych zapachów, które mogą nam się wydawać nieprzyjemne. Ale to jest coś, co nie dotyczy jedynie palenia. Gama zapachów, które komuś mogą się wydawać niemiłe jest przeogromna i nie bardzo wiem dlaczego właśnie zapach palonego tytoniu miałby być wśród nich specjalnie napiętnowany – dla mnie ludzie wydają sporo mniej przyjemnych zapachów, co nie oznacza, że trzeba zaraz uchwalić w tej sprawie jakąś ustawę. Tak, jak nie regulujemy prawnie kwestii mycia się, tak nie powinniśmy specjalnie regulować kwestii smrodu z paszczy, niezależnie czy jego źródłem jest papieros czy też po prostu niemyte zęby.

Ale wydaje mi się, że owe ataki na palaczy na ulicach, na razie jedynie propagandowe i prawne, to taka nowoczesna wersja polowania na czarownice. Coś, co płynie z jakichś ukrytych lęków (przed rzekomą szkodliwością biernego palenia), a co przeradza się w niemający racjonalnej podbudowy atak na palaczy. Dlaczego nie powinni palić na wolnym powietrzu? Bo tak, bo to złe! Na stos z nimi!

Co zabawniejsze, to największymi wrogami palaczy i palenia są zazwyczaj ci, którzy ochoczo nawołują do tolerancji, zmuszając wszystkich do akceptacji rozmaitych rzeczy, których przeważnie akceptować nie chcą. Dziwnym trafem, jakoś nie słyszałem, aby te wrażliwe środowiska organizowały jakieś manify nawołujące do tolerancji palaczy.

Michael Crichton o biernym paleniu

Fragment z bardzo interesującego artykułu/przemówienie o globalnym ociepleniu. Crichton – tak, ten od techno-thrillerów – jest jednym z głośniejszych przeciwników teorii o globalnym ociepleniu i wpływu na to ludzi. Warto odwiedzić jego oficjalną witrynę i poczytać artykuły na ten temat.

A teraz fragment of biernym paleniu:

W 1993 roku EPA (Environmental Protection Agency) ogłosiła, że bierne palenie jest „odpowiedzialne za około 3000 śmierci z powodu raka u dorosłych niepalących” oraz, że „uszkadza układ oddechowy setek tysięcy ludzi”. W 1994 roku pamflet EPA stwierdzał, że 11 badań naukowych, na których oparła swoją decyzję, nie dawało wystarczających podstaw do tego i wszystkie one łącznie nadały biernemu paleniu współczynnik ryzyka wynoszący 1.19 (dla porównania, współczynnik ryzyka poniżej 3.0 jest za mały, aby EPA rozpoczynała działanie, czy, na przykład, też jest za mały za zakwalifikowanie się do publikacji w New England Journal of Medicine). Co więcej, ponieważ nie było statystycznego powiązania przekraczającego 95% limit pewności, EPA obniżyła limit do 90%. Zakwalifikowano bierne palenie jako kancerogen należący do grupy A.

To była otwarcie fałszywa nauka, ale dostarczyła podstaw do wydania zakazów palenia w restauracjach, biurach i lotniskach. Kalifornia zabroniła publicznego palenia w 1995 roku. Wkrótce żadne twierdzenie nie było zbyt ekstremalne. W 1998 roku Christian Science Monitor twierdził, że „bierne palenie jest trzecią narodową przyczyną dającemu się zapobiec umieraniu.” American Cancer Society oznajmiło, że 53000 ludzi umiera rocznie z powodu biernego palenia. Dowody tych twierdzeń nie istnieją.

W 1998 roku sędzia federalny uznał, że EPA działała niewłaściwie, że „wyciągnęła wnioski zanim przeprowadzono badania” i „zignorowała fakty oraz oparła wnioski na wybranych informacjach”. Reakcja Carol Browner, szefa EPA była następująca: „Obstajemy przy naszej nauce. Jest co do tego szeroka zgoda. Amerykańscy obywatele z pewnością uważają, że narażanie się na bierne palenie powoduje mnóstwo problemów zdrowotnych.” I znów trzeba zauważyć jak twierdzenie o istnieniu konsensusu triumfuje nad nauką. W tym przypadku nie jest to nawet konsensus naukowców, na który powołuje się Browner! To konsensus amerykańskich obywateli.

Tymczasem, jeszcze większe badania nie znalazły żadnych związków. Duże, obejmujące 7 krajów badanie WHO z 1998 roku nie znalazło żadnych związków. Ani żadne dobrze kontrolowane kolejne badania, o ile wiem. Wciąż jednak czytamy, że bierne palenie jest, na przykład, źródłem raka piersi. Teraz możesz twierdzić, co tam sobie zechcesz na temat biernego palenia.

Tak, jak z nuklearną zimą, zła nauka jest używania w celu promocji tego, co ludzie uważają za słuszną politykę. Ja na pewno tak uważam. Nie chcę, aby palono wokół mnie. Kto więc sprzeciwi się zakazom biernego palenia? Nikt, a jeśli ty spróbujesz, zostaniesz nazwany naganiaczem firmy RJ Reynolds. Pachołkiem koncernów tytoniowych. Ale prawda jest taka, że mamy politykę socjalną opartą na ohydnym przesądzie. I udzieliliśmy EPA złej lekcji w kwestii, jak ma zachowywać się w przyszłości. Powiedzieliśmy jej, że oszukiwanie jest sposobem na osiągnięcie sukcesu.

Anty-papierosowe fałszowanie historii

Ciekawy artykuł o tym, jak to pod naciskiem praw anty-papierosowych, organizatorzy wystawy dotyczącej twórczości Jean-Paula Sartre’a z plakatu przedstawiającego owego pana, który był masywnym palaczem, usunęli papieros. Nie tylko prawo zabrania reklamowania papierosów, ale oczywiście samo palenie nie jest trendy i sponsorzy mogą się bulwersować. Rzecz jasna nie pierwszy to i ostatni przypadek fałszowania historii w imię nowoczesnej ideologii. Inne przykłady: The Beatles, kilka innych (Nicotine Nazis – to określenie mi się podoba). Uwaga: ja sam nie jestem palaczem.