Zakazane lizaki

Chodzi w tym wypadku o lizaki o smaku marihuany. Tak, ktoś produkuje coś takiego i sprzedaje po dwa dolce, przynajmniej w stanie Michigan. Na razie jest to legalne, gdyż nie zawiera aktywnej substancji THC, która odpowiada za efekt narkotyczny marychy. Ale znalazł się jeden „troskliwy” senator, który chce zakazać takich lizaków, gdyż według niego, mogą one zachęcać młodych ludzi do spróbowania prawdziwej trawy. A tego przecież nie chcemy. „Nasze” dzieci są zagrożone.

Tak, koniecznie trzeba więcej zakazów. Myślę, że trzeba by wykreślić ze słowników wszystkie słowa związane z narkotykami. Dzięki temu „nasze” dzieci nie dowiedzą się o nich i będą bezpieczne. Tyle jeszcze jest do zrobienia!

Marycha a biznes farmaceutyczny

Mam w rodzinie osobę chorą na raka, obecnie na chemioterapii. Ze stosowaniem tego leczenia związana jest konieczność przyjmowania leków przeciwwymiotnych. Jedno opakowanie takiego leku (Zofran) sprzedawane jest za 3 złote, ale faktyczna cena tego specyfiku wynosi ponad 180 złotych, którą oczywiście refundują producentowi inni chorzy oraz zdrowi. Nie jest też tajemnicą, że dobre działanie przeciwwymiotne ma marihuana – może nie dorównuje skutecznością Zofranowi (a kto wie?), ale też do jej wyprodukowania nie potrzeba całego kosztownego przemysłu oraz opatentowanych technologii. Nie byłbym wcale zdziwiony, gdyby koncerny farmaceutyczne nie lobbowały za utrzymaniem obecnego stanu rzeczy, dzięki któremu pozbywają się taniej konkurencji, przynajmniej w tej dziedzinie.