Obroża

Do czego potrzebny jest rząd? Etatyści odpowiedzą, że do wszystkiego, bo sami nie powinniśmy sobie podcierać nawet tyłka. Minarchiści powiedzą, że do funkcji nocnego stróża. Anarchiści – „do rzyci”. I ci ostatni mają rację. Bo każdy rząd, nawet minimalny, będzie w stanie wymyślić najgłupszą rzecz i zaproponować wprowadzenie jej w życie. Słuszną jest przestroga, aby nie sugerować urzędnikom różnych głupich rzeczy, bo jeszcze wezmą to na poważnie i nam je zaaplikują.

Urzędnicy amerykańskiego departamantu bezpieczeństwa (Department of Homeland Security, DHS) całkiem poważnie zaproponowali, aby każdego pasażera linii lotniczych wyposażać na czas podróży w elektroniczną bransoletkę z GPS, która pozwoli na śledzenie każdego z nich, a na dodatek będzie posiadała dodatkową funkcję zdalnego porażania prądem niewygodnych czy niebezpiecznych osobników. Taki kill switch, rodem z filmów sci-fi.

I oni robią to całkiem na serio.

Efektowne lądowania

Kiedyś, gdy donosiłem o arcyciekawym serwisie Airliners.net, pokazałem kilka zdjęć z lotniska Princess Juliana International Airport położonego na niezbyt dużej karaibskiej wyspie St. Maarten, które jest chyba najbardziej efektownym lądowiskiem na świecie. Zawdzięcza to nietypowemu pasowi startowemu, otoczonemu niemal dookoła wodą, który rozpoczyna się tuż przy swobodnie dostępnej plaży i uczęszczanej drodze. Dzięki temu turyści mogą przeżywać tam niesamowite emocji, gdy tuż nad ich głowami lądują największe samoloty. Google Maps dość szczegółowo ukazuje topografię wyspy wraz z lotniskiem. Dziś wklejam filmik z YouTube pokazujące lądowanie B747 na tym lotnisku:

Bądźmy sceptyczni

Byłe dość nieufnie nastawiony do wieści o udaremnionych atakach terrorystycznych. Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności, poza tym mam spore inklinacje ku teoriom spiskowym. Tego typu wydarzenia zsynchronizowane z toczoną w Libanie wojnie, która miała zakusy na rozlanie się na Syrię i Iran, nie mogą być przypadkowe. Jak terroryści nie chcieli uderzyć, to się okazało, że właśnie się szykowali.

Bliżej mi nieznany Craig Murray analizuje trochę dogłębniej przebieg wypadków. Rzeczywiście, trudno uwierzyć, że sekundy dzieliły nas od straszliwego uderzenia przygotowanego przez gotowych na wszystko bojowników, którzy nie mieli nawet biletów lotniczych na samoloty, które rzekomo mieli wysadzić. Ba, niektórzy nie mieli nawet paszportów, bez których nie mogliby owych biletów nabyć.

Aż dziw bierze, że nikt nie odpowie, za to, co się potem zaczęło wyrabiać na lotniskach. Jak kogoś ciekawi, oto relacja człowieka, który miał nieprzyjemność spędzić sporo czasu na lotnisku Heathrow. Ktoś powinien za to odpowiedzieć.

Nawet zakładając ziarno prawdy w tym terrorystycznym spisku, to wcale nie zaostrzone przepisy bezpieczeństwa na lotniskach uchroniły nas przed atakami, ale normala robota dedektywistyczno-wywiadowcza. Urzędnicy będą zawsze o krok wstecz w stosunku do potencjalnych terrorystów i generalnie jedyną ich funkcją jest marnowanie olbrzymich ilości pieniędzy oraz uprzykrzanie wszystkim życia. Czego zresztą od nich wymagać, skoro przykładowe śmiercionośne narzędzie wygląda tak, jak na głównej stronie TSA:

Bomba!

Ktoś się chyba naoglądał za dużo Bondów. Ha, i do tego jakie motto: Czujni, Sprawni, Skuteczni. Sprawni w dokuczaniu niewinnym pasażerom, to tak.