Wstęp do libertarianizmu

Instytut Misesa przygotował listę 30 tekstów będących wg. nich dobrym wstępem do libertarianizmu. Aby lista nie zginęła, powielam ją u siebie:

  1. Henry Hazlitt — Zadanie stojące przed libertarianami
  2. Ludwig von Mises — O równości i nierówności
  3. Murray Rothbard — Anatomia Państwa
  4. Wilhelm Röpke — Wolna gospodarka i ład społeczny
  5. Llewellyn H. Rockwell — Wszystko, co kochasz, zawdzięczasz kapitalizmowi
  6. Henry Hazlitt — Droga do totalitaryzmu
  7. Llewellyn H. Rockwell — Co to jest faszyzm?
  8. Llewellyn H. Rockwell — Wolność zrzeszania się
  9. Murray Rothbard — Przesądy o sektorze publicznym
  10. Murray Rothbard — Nieuznawanie długu publicznego
  11. Walter Block — Czy istnieje prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych?
  12. Yuri N. Maltsev — Czego uczy nas sowiecka medycyna
  13. Per Bylund — Jak państwo opiekuńcze zdeprawowało Szwecję
  14. Terry L. Anderson, P. J. Hill — Amerykańskie doświadczenie z anarchokapitalizmem: Dziki Zachód nie tak bardzo dziki
  15. Llewellyn H. Rockwell — A gdyby zlikwidować szkoły publiczne?
  16. Jörg Guido Hülsmann — Jak państwo niszczy rodzinę
  17. Andrew Young — Wolność i dobrobyt w Liechtensteinie. Analiza hoppeańska
  18. Finbar Feehan-Fitzgerald — Prawo prywatne na szmaragdowej wyspie
  19. Stephen P. Halbrook — Tyrania i monopol broni
  20. Michael Huemer — Czy mamy prawo posiadać broń?
  21. Stephan N. Kinsella — Przeciw własności intelektualnej
  22. Robert Murphy — Anarchia w Somalii
  23. James A. Sadowsky, S.J. — Własność prywatna i kolektywna
  24. Julian L. Simon — Czy ograniczanie imigracji jest uzasadnione?
  25. Patrick Tinsley — Prywatna policja
  26. Jesús Huerta de Soto — Klasyczny liberalizm a anarchokapitalizm
  27. Brian Seasholes — Prywatny sektor ochrony przyrody w Afryce
  28. Sheldon Richman — Licencja na zabijanie, czyli rząd jako zinstytucjonalizowana agresja
  29. Wendy McElroy — Nie oskarżam osób, oskarżam instytucje
  30. Murray Rothbard — Czy naprawdę nienawidzisz państwa?

Ciekawym, czym jest libertarianizm i jak brak wolności działa we współczesnym świecie, życzę ciekawej lektury.

IP a rozwój gospodarczy

Instytut Misesa opublikował tłumaczenie artykułu Stephana Kinselli „Jak spowolnić rozwój gospodarczy?” poświęcony ocenie wpływu własności intelektualnej (głównie patentów) na rozwój gospodarczy.

Każdy, kto uważa, że patenty przynoszą zysk netto, powinien oszacować łączne koszty (wliczając w to wynalazki, które nie powstaną z powodu tej legislacji) oraz wartość wszystkich innowacji powstałych dzięki patentom. Zwolennicy własności intelektualnej nigdy jednak nie dostarczają takich szacunków. Nie jestem empirykiem — moja niechęć do własności intelektualnej jest oparta na zasadach sprawiedliwości i praw własności — ale zwolennicy własności intelektualnej twierdzą, że system patentów czyni nas bogatszymi. Mówią, że mamy więcej innowacji przy niższej cenie. Jednak na dobrą sprawę, wszystkie badania empiryczne dotyczące tego problemu, jakie widziałem, nie są rozstrzygające, albo wręcz dowodzą, że patenty wiążą się kosztami netto i ograniczeniem innowacji.

Warto poczytać i przyłączyć się do dyskusji pod tekstem.

To stary problem

Kwestie zasadności autorskiego i wynalazczego monopolu nie są wcale współczesnym problemem, uwypuklonym przez powszechną cyfryzację wytworów ludzkiego intelektu, a tym samy łatwość i prostotę przełamywania narzuconych przez ten monopol ograniczeń. Dzięki Instytutowi Misesa mogłem przeczytać bardzo ciekawy tekst Wendy McElroy „Prawa autorskie i patentowe w periodyku Benjamina Tuckera” dotyczący dyskusji na tematy „własności” intelektualnej toczących się ponad wiek temu.

Jak widać, już wtedy zasadność istnienia praw autorskich i patentowych budziła sporo zastrzeżeń i argumentacja, której używano, wcale nie odbiega od tego, co słyszy się obecnie. Co więcej, problemy „własności” intelektualnej były zauważane już wtedy, mimo że od powszechności naruszania praw autorskich, z którą mamy do czynienia obecnie, dzieliło dyskutantów ponad 100 lat. Dyskusja, siłą rzeczy, musiała obracać się wokół spraw podstawowych, czyli genezy własności i zasadności użycia tego terminu do idei, bez wchodzenia w technikalia dystrybucji czy naruszeń. Teraz o wiele łatwiej wspierać się argumentami praktycznymi, opartymi o nasze doświadczenia i obserwacje otaczającego świata, co jednak nie umniejsza wartości argumentacji opartej o podstawy. Dobra lektura, polecam.

Zakaz posiadania broni palnej a wojna z narkotykami

Wielu przeciwników ograniczania dostępu do broni palnej popiera wojnę z narkotykami, z kolei krytycy i reformatorzy amerykańskiego prawa narkotykowego pokładają nadzieję w kontroli dostępu do broni. Konserwatystów można zaliczyć do pierwszej grupy a liberałów do tej drugiej.

W rzeczywistości te dwie sprawy mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się zdawać. Gdy prawo określa rodzaj broni, jaką można kupować, posiadać, nosić przy sobie lub rodzaj narkotyków, jakie można kupować, posiadać i zażywać, mamy do czynienia z przestępstwem posiadania: nieszkodliwym wykroczeniem, gdzie zaledwie posiadanie czegoś jest określane jako przestępstwo i jest karane grzywną oraz karą więzienia.

Oba te zakazy są wysoce niemoralne, ponieważ naruszają fundamentalne prawo wolności osobistej. W wolnym społeczeństwie wszystkie jednostki są właścicielami samych siebie oraz owoców swej pracy i wymiany. Mogą też robić co tylko zechcą, o ile nie naruszają wolności i własności innych ludzi. Aresztowanie, ściganie i więzienie ludzi za posiadanie broni lub konsumpcję narkotyków jest pogwałceniem prawa do samoposiadania, a w związku z tym do kontroli nad własnym ciałem i własnością.

Prawo do samoposiadania implikuje prawo do samoobrony oraz nabywania środków do jego egzekwowania. Zatem, wszelkie racjonowanie dostępu do broni jest niemoralnym naruszeniem prawa do samoobrony i samoposiadania.

Prawo do samoposiadania obejmuje prawo do leczenia we własnym zakresie, do wyboru tego, co się chce zażyć. Albo jesteś właścicielem samego siebie, albo nie.

Przepisy ograniczające dostęp do broni uczyniły bezbronnymi miliony Amerykanów. Przepisy dotyczące narkotyków pozbawiły tysiące chorych na raka, AIDS i jaskrę dostępu do marihuany i jej leczniczych właściwości. Ingerencja w prawo wyboru metod leczenia oraz ograniczanie prawa do samoobrony stały się sprawami życia lub śmierci dla zbyt wielu pokojowo nastawionych Amerykanów. Koronny argument przeciw tym przepisom jest natury moralnej: ludzie mają prawo do samoposiadania, samoobrony, posiadania własności oraz kontroli nad swymi ciałami. W praktyce, pogwałcenie tych praw prowadzi do katastrofy.

Ze względu na szczególną naturę przestępstw posiadania, podobieństw pomiędzy ograniczaniem dostępu do broni oraz wojną z narkotykami jest znacznie więcej.

Dalszy ciąg tekstu na stronie Instytutu Misesa.