Postęp cywilizacyjny

Kolejna przeklejka z bloga Jakuba Bożydara Wiśniewskiego:

Postęp cywilizacyjny, czyli wolność zamiast władzy

Postęp cywilizacyjny to proces zastępowania władzy wolnością. Wszystkie największe pozytywne zmiany społeczne – likwidacja niewolnictwa, feudalizmu, absolutyzmu, merkantylizmu, „realnego” socjalizmu, usankcjonowanej prawnie dyskryminacji rasowej i płciowej, itp. – odbywały się nie na skutek dobroczynnego wykorzystywania władzy, ale jej osłabiania i delegitymizowania.

Libertarianizm stanowi intelektualną i moralną zachętę do doprowadzenia tego procesu likwidacyjnego do jego logicznego zwieńczenia – tzn. do zdania sobie sprawy, że zjawisko władzy nie jest i nie może być nie tylko pożądanym dobrem, ale nawet koniecznym złem, i że jego nieustające istnienie jest jedynie wynikiem niewystarczającej organizacyjnej sprawności i moralnej świadomości ogółu pokojowo nastawionych jednostek, jak również ich zbyt łatwego ulegania trybalnym atawizmom i racjonalizacjom zła.

Tak jak wcześniejsze idee, które zainicjowały największe pozytywne zmiany społeczne – idee takie jak klasyczny liberalizm, abolicjonizm, czy racjonalizm – libertarianizm nie zachęca do budowania jakiejkolwiek utopii, a jedynie do konsekwentnego i bezwyjątkowego przeciwstawiania się odwiecznie dystopijnym elementom społecznej rzeczywistości, z których najbardziej niszczycielskim była zawsze chęć rządzenia jednych przez drugich. I tak jak w przypadku owych wcześniejszych idei, tak w przypadku libertarianizmu zarówno względy efektywnościowe, jak i moralne – a więc zarówno ekonomia, jak i etyka – sugerują, że jego skromne, a mimo to bezprecedensowe cele można i warto osiągnąć.

Tak, można zacytować innego klasyka „tej siły już nie powstrzymacie”. Ten proces jest może powolny, na pewno dla mnie i innych wolnościowców, ale nieuchronny. Demontaż państwa jako instytucji nastąpi, gdy tylko dostatecznie wielu ludzi uświadomi sobie, że państwo nie jest im do niczego potrzebne.

Dziesięć powodów, dla których dobrowolność jest dobra, a przymus zły

Kompletny przedruk z bloga Jakuba Bożydara Wiśniewskiego:

  1. Swobodna konkurencja, której rezultatem jest konsekwentny spadek cen i wzrost jakości dóbr i usług, może zaistnieć jedynie w warunkach szacunku dla praw własności i nieistnienia politycznych barier wejścia na rynek.
  2. Wspomniane wyżej warunki są również niezbędne dla zaistnienia kultury niskiej preferencji czasowej, nakłaniającej do gromadzenia oszczędności koniecznych dla podjęcia zrównoważonych inwestycji kapitałowych, które powodują wzrost krańcowej produktywności pracy.
  3. To samo tyczy się istnienia rynkowego systemu wyceny, który umożliwia porównywanie zysków i strat związanych z podjęciem dowolnej decyzji gospodarczej, a tym [samym] racjonalną alokację zasobów z punktu widzenia suwerennego konsumenta.
  4. Szacunek dla praw własności i nieistnienie politycznych barier wejścia na rynek to wreszcie warunki niezbędne dla zaistnienia systemu wolnej przedsiębiorczości złożonego z mnóstwa niezależnych ośrodków decyzyjnych, który umożliwia bardzo szybkie i wydajne gromadzenie rozproszonych informacji związanych ze szczegółowymi okolicznościami miejsca i czasu.
  5. Każda dobrowolna transakcja jest z definicji obopólnie korzystna, podczas gdy każda wymuszona transakcja jest z definicji korzystna wyłącznie dla strony wymuszającej.
  6. W przeciwieństwie do podmiotów działających w oparciu o zasadę dobrowolności, monopole przemocy są w stanie prosperować nawet wtedy, gdy nie dostarczają ogółowi konsumentów jakichkolwiek pożądanych dóbr ani usług. Co więcej, nieraz są one w stanie prosperować tym lepiej, im więcej wytwarzają nie dóbr, ale “zeł”, gdyż istnienie tych drugich daje im coraz to nowe uzasadnienia dla coraz dalej idących ingerencji i wywłaszczeń.
  7. Każdy akt przymusu zakłada istnienie po stronie przymuszającego tego samego prawa do swobodnego działania, jakiego pozbawia on przymuszanego, co stanowi jawną sprzeczność logiczną.
  8. Jedynie dobrowolne działania mają wartość moralną, ponieważ każdy akt przymusu sprowadza przymuszanego do roli narzędzia lub środka. W związku z tym na przykład wymuszona redystrybucja zasobów jest całkowicie pozbawiona charakteru dobroczynnego.
  9. Dobrowolne dawanie tworzy kulturę dobroczynności i wdzięczności, podczas gdy przymusowe zabieranie tworzy atmosferę pasożytnictwa i resentymentu.
  10. Przymus jest oparty na groźbie niechcianego bólu, który stanowi immanentnie niepożądane uczucie.

© to nie magiczny symbol

Fragment (moje tłumaczenie) z bardzo, jak zwykle, ciekawego wywiadu z Niną Paley:

Pieniądze zdają się być główną troską artystów, gdy słuszą kogoś mówiącego „uwolnijcie swoje dzieła”. Czy to uzasadniony „strach”? Czy już odzyskałaś wszystkie pieniądze, które wydałaś na produkcję filmu Sita Sings the Blues?

Nie, ten strach nie jest usprawiedliwiony. Ale twoje pytanie jest tendencyjne: „Czy już odzyskałaś wszystkie pieniądze, które wydałaś na produkcję filmu Sita Sings the Blues?”. Jakby niby to było oczywiste przy prawach autorskich! Zarobiłam więcej pieniędzy uwalniając swoje działa niż udałoby mi się korzystając z ograniczeń praw autorskich. Kropka. Skąd bierze się u ludzi przekonanie, że wstawienie znaczka © na czymś sprawi, że zacznie to magicznie generować pieniądze? Nie zacznie. Jeśli by tak było, w pełni popierałabym prawa autorskie i była bogata. Copyright to „prawo do wykluczania innych”, a nie prawo do zarabiania kasy. Możesz swobodnie zarabiać bez praw autorskich, a i masz na to większe szanse.

To jednak z najmocniej pokutujących magicznych przekonań wśród zwolenników IP, że prawa autorskie są nie tylko warunkiem koniecznym, ale i gwarantem zarabiania na swojej twórczości. I dlatego właśnie muszą istnieć, niezależnie od tego, jak kłopotliwe i kosztowne są, o niesłuszności nie wspominając. Copyright to ani warunek konieczny zarabiania – można zarabiać na dziełach nie chronionych, ani też wystarczający – miliardy ludzi tworzy dzieła chronione prawem autorskim, a nie zarobi na tym absolutnie nic.

O zaletach leseferyzmu

Wpis żywcem przekopiowany z bloga Jakuba Bożydara Wiśniewskiego:

Dziesięć powodów, dla których nawet najbardziej amoralny leseferyzm jest lepszy niż kierująca się nawet najlepszymi chęciami socjaldemokracja

  1. Szczera pogoń za zyskiem jest zawsze lepsza niż szczere przypochlebianie się zazdrości i zawiści.
  2. Pokojowy egoizm jest zawsze lepszy niż napastliwy altruizm.
  3. Merytokratyczna nierówność jest zawsze lepsza niż zadufany w sobie egalitaryzm.
  4. Dobrowolna segregacja jest zawsze lepsza niż przymusowa integracja.
  5. Ostentacyjnie rozrzutny miliarder jest zawsze lepszy niż polityk popierający w dobrej wierze wydatki deficytowe.
  6. Nieczuły fabrykant-wyzyskiwacz jest zawsze lepszy niż moralnie zaangażowany wyborca-ignorant.
  7. Bycie nieżyczliwym wobec drugiego jest zawsze lepsze niż bycie życzliwym wobec drugiego przy użyciu zagrabionej własności trzeciego.
  8. Żądza pieniądza jest zawsze lepsza niż żądza władzy nad cudzym pieniądzem.
  9. Mizantropiczna ironia jest zawsze lepsza niż humanitarne pustosłowie.
  10. Droga do piekła nie jest wybrukowana samolubną obojętnością.