Dwa podobne wydarzenia, dwa różne zakończenia

Pierwsze z tych wydarzeń, sprzed kilku dni, to historia, w której 71-letni starszy pan skutecznie broni klientów kafejki internetowej przed napaścią z bronią w reku. Był na miejscu uzbrojony człowiek, który stanął na wysokości zadania.

Drugie, to głośna strzelanina w kinie w Denver, gdzie szaleniec zabił przynajmniej 12 osób. W tym przypadku nikt nie mógł się mu przeciwstawić, gdyż ta sieć, w trosce o rzekome bezpieczeństwo klientów, jest strefą wolną od broni (gun free zone). Przestrzegający prawa posiadacze legalnej broni nie mogli jej tam wnieść, ale ten zakaz zupełnie nie przeszkodził szaleńcowi. Nikt mu się nie przeciwstawił.

Jeśli prześledzimy większość przypadków masowych strzelanin, to łatwo zauważyć, że sprawcy wybierają miejsca, w których będą spodziewać się dużej liczby nieuzbrojonych ofiar, co ma ułatwić im realizację tych szalonych planów. Kiedyś wydawało mi się, że było jedno odstępstwo, gdyż masowy morderca dopuścił się swojego czynu na terenie bazy wojskowej – ale nawet wtedy okazało się, że przepisy obowiązujące w bazie rozbrajały przebywających tam żołnierzy, czyniąc ich łatwym celem. Jeszcze będziemy chyba musieli poczekać na masową strzelaninę na targach broni.

Dobry świąteczny prezent

Dziś cytat z emocjonalnego wpisu z Reddita (Gunnita konkretnie).

Dostałam broń w Święta. Choć nigdy wcześniej się nią nie interesowałam, to się rozpłakałam. Oto dlaczego.

Nie pochodzę z miejsca, gdzie używanie broni palnej jest specjalnym stylem życia. Wychowałam się w mieście. Tak, w Teksasie, ale nie na wsi. Nigdy nie strzelałam, nawet o tym nie myślałam. Tak, mocno popieram prawo do posiadania broni, ale to w zasadzie wszystko, co na ten temat dotychczas myślałam.

W te Święta rozpakowując prezent wyjęłam czarną, matową strzelbę Remingtona. Początkowo byłam zaszokowana, nawet zdezorientowana, ale gdy ujęłam ją w dłonie, poczułam coś, czego nie czułam nigdy wcześniej. Choć nigdy nie interesowałam się bronią, to ta wydała mi się piękna. Naprawdę dobrze było ją czuć w rękach, i uderzyła mnie nagle jedna myśl: to jest moja broń. Moja broń. I po prostu się rozpłakałam, nie mogą przestać powtarzać – dziękuję, dziękuję, dziękuję…

Choć mam już 22 lata, to ważę około 40 kg i mam około 150 cm wzrostu. Przez całe życie miałam problem z utrzymaniem dobrej wagi i zawsze cierpiałam z powodu chronicznego zmęczenia i osłabienia. Jako dziecku ciągle mi dokuczano i nigdy nie byłam w stanie się obronić, co doprowadziło do paraliżującej fobii społecznej. W wieku 7 lat byłam ofiarą molestowania i w tym samym roku musiałam w nocy uciekać przed mężczyzną z nożem, który ścigał mnie i mamę. Jako kobieta musiałam regularnie przez dwa lata ukrywać się przez gnębiącym mnie emocjonalnie chłopakiem (już ex-), cały czas starając się nie powiedzieć niczego, co mogłoby go zdenerwować, gdyż nie wiedziałam co zrobi następnym razem, gdy kopał moje drzwi, czy roztrzaskiwał okno. Byłam gwałcona.

Trzymając tę broń, nagle poczułam jak odchodzą te lata strachu. Zdałam sobie sprawę, że nie będę już musiała się bać nocą, gdy usłyszę jakieś hałasy. Strzelba idealnie leży w mych dłoniach – jest mała, zaledwie przekraczająca 18-calowy limit. Jest lekka. Ma miękki spust i gładką pompkę. Wiem, że to nie jest prawda, ale wydaje się jakby zaprojektowano ją dla ludzi takich, jak ja. Dla ludzi, którzy mają problem z otwarciem słoika czy dosięgnięciem rzeczy w lodówce, ludzi którzy kulą się ze strachu, gdy na ulicy mija ich duży mężczyzna. O mój Boże… nie muszę już bać się w nocy. O mój Bożej. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Niech Bóg błogosławi Amerykę.

Miło, że ktoś dostał naprawdę dobry świąteczny prezent.

Warto o tym pamiętać

Prowadzę tu, na blogu, sporo dyskusji na temat dostępu do broni palnej oraz prawa do skutecznej samoobrony. Sporo w tych dyskusjach jest teoretyzowania i powoływania się na dość wymyślne przykłady. Sprowadzanie dyskusji w tej kwestii na manowce często bywa ciekawym wyzwaniem intelektualnym, ale rzadko dotyka sedna sprawy – nieważne jak bezpiecznie i pewnie się czujesz, jakie masz doświadczenie, to na bazie swoich dotychczasowych doświadczeń i przekonań, nie możesz zapewnić, że nic złego nie wydarzy ci się się w przyszłości.

To, czy będziesz ofiarą napadu nie zależy od ciebie – ktoś inny o tym zadecyduje. I nie ma znaczenia, czy mieszkasz w dobrej dzielnicy, na strzeżonym osiedlu, uprawiasz sporty walki, ubierasz się skromnie, nie wychodzisz po zmroku z domu, jesteś za młody czy za stary.

Warto pamiętać, że:

  • Ty lub twoi bliscy mogą stać się ofiarami brutalnej napaści, gdziekolwiek i kiedykolwiek. Nie ma takich miejsc, w których zawsze będzie bezpiecznie, nie ma takich pór dnia, w których wszyscy są bezpieczni. Nie ma nikogo, kto nie może zostać ofiarą. Owszem, można manipulować prawdopodobieństwem, ale pewności nigdy nie będzie.
  • Nie zawsze, a raczej rzadko, będzie ktoś, kto będzie mógł pomóc – czy to policja, czy odważny obywatel. Ty jesteś swoją pierwszą linią obrony. Zawsze.
  • Twój dom, czy twoja okolica nie jest odporna na przestępczość. To, że jesteś na swoim, nie jest żadną przeszkodą dla zdeterminowanego przestępcy. Oni nie szanują własności z definicji – ani własności twych rzeczy materialnych, ani też własności twego ciała.

Zanim zaczniesz postulować ograniczanie innym prawa do skutecznej obrony, pomyśl najpierw o sobie. Pamiętaj o tych w wyżej wymienionych kwestiach (pochodzą z tego tekstu) – dotyczą także ciebie. Ty i twoi bliscy także kiedyś mogą zostać ofiarami, więc dyskutując o prawie do skutecznej samoobrony pomyśl przede wszystkim o nich, a potem o sobie.

Mapa pozytywnych zmian

Poniższy obrazek jest odnośnikiem do animacji GIF pokazującej ewolucję w legalnym dostępie do broni palnej w USA od 1986 roku do 2011.

Z opisu nie wynika, ale zapewne chodzi o prawo noszenia broni ukrytej (Concealed Carry). Czerwone – stany, które nie wydają pozwoleń obywatelom na noszenie broni (wiadomo, czerwone, czyli złe). Zielone to stany, w których nie jest wymagane w ogóle pozwolenie (niegdyś Vermont, teraz więcej). Żółte – stany, gdzie urzędnik decyduje wedle swojego uznania o wydaniu pozwolenia. Niebieskie – stany, gdzie pozwolenie jest automatyczne wydawane, o ile obywatel spełni określone warunki, czyli nie zależy od urzędniczej decyzji.

Zmiany bardzo pozytywne. Niechlubnym wyjątkiem jest Illinois. Oby jak najkrócej.

Wolny kraj nie może istnieć bez prawa do posiadani broni

Poniższy wpis nie jest mojego autorstwa, ale pochodzi z jakiegoś nieaktywnego już bloga na onecie autorstwa człowieka o pseudonimie Republikan. Ponieważ wpis pochodzi z grudnia 2008 roku i jest ostatnim na tym blogu, postanowiłem go skopiować, aby ocalić od zapomnienia, gdy ktoś na onecie postanowi zrobić jakieś porządki. Poprawiłem jakieś tam drobne literówki i interpunkcję po mojemu (niekoniecznie poprawnie).

Sprawę posiadania broni należy rozwiązań w sposób praktyczny, nie histeryczny.

Kiedy przeciętny mieszkaniec socjalistycznego zachodu myśli o prawie do posiadana broni ogrania go fala nieprzyjemnych emocji. Widzi przed oczami ofiary strzelanin, makabrycznie powykręcane ciała, kałuże krwi i cierpienie na twarzach postrzelonych. Zaczyna się bać, że zostanie zastrzelony przez sąsiada lub współlokatora. Przed oczami przesuwają mu się obrazy rozruchów i hordy uzbrojonych po zęby kryminalistów, biegnących z wyciem, by go zabić. Emocje te są nieprzyjemne i silne, ponieważ dokładnie takie zostały mu zaprogramowane przez oficjalną propagandę. Czego tak naprawdę boi się nałogowy konsument mediów masowych?

Marksizujące autorytety powtarzają nam nieustannie: Broń jest niebezpieczna, im więcej broni tym więcej śmierci, prosta matematyka. Jest to zdanie poprawne i prawdziwe z punku widzenia logiki, podobnie tak inne zdania, np. Elektryczność jest niebezpieczna, im więcej urządzeń elektrycznych tym więcej śmierci, prosta matematyka. Albo: Środki czystości są niebezpieczne (żrące lub trujące), im więcej środków czystości tym więcej śmierci, prosta matematyka. Skoro pierwsze zdanie jest argumentem do pozbycie się broni, do dwa następne powinny doskonałymi powodami do pozbycia się elektrycznego oświetlenia, pralki, lodówki, proszków do prania, płynów do mycia itp. Czyż nie powinnyśmy żyć rozbrojeni, siedzieć wieczorem po ciemku przy świeczce i zarastać brudem? Chwileczkę, świeczka też jest niebezpieczna, bo może spowodować pożar, co oznacza, że im więcej świeczek, tym więcej śmierci itp, itp. Współczesny człowiek jest otoczony śmiercionośnymi gadżetami, ale korzysta z nich bo ułatwiają życie, uwalniają od długotrwałej pracy i ratują zdrowie. Raz na jakiś czas ktoś zostanie śmiertelnie porażony przez prąd elektryczny, raz na jakiś czas ktoś śmiertelnie zatruje się chemikaliami, raz na jakiś czas ktoś zostanie śmiertelnie postrzelony, ale nadal wszyscy używają zdobyczy technologii ponieważ są użyteczne, bardzo użyteczne. Przedmioty użyteczne, ale niebezpiecznie są zabezpieczane, a nie wyrzucane. Kabel elektryczny można obudować w gniazdo, pistolet można rozładować i zamknąć w szafce.

Marksizujące autorytety powtarzają nam nieustannie: Broń służy do zabijania, zabijanie jest złe, stąd i broń jest zła. Nie jest to zdanie do końca prawdziwe, podobnie jak zdanie: Trutka na szczury służy do zabijania, zabijanie jest złe, trutka na szczury jest zła. Takie frazy nie zawsze są prawdziwe, ponieważ równie dobrze można powiedzieć: Broń służy do obrony, obrona siebie i swoich bliskich przed agresją jest czynem dobrym i szlachetnym, stąd i broń jest dobra oraz szlachetna. Trutka na szczury służy do ochrony przed szkodnikiem i roznosicielem chorób, co jest dobre i pożyteczne, stąd i trutka na szczury jest dobra oraz pożyteczna. Cichy zwolennik socjalizmu odpowie, że to policja skutecznie chroni ludzi przed przestępczością. I jest to prawda dla państwa policyjnego, czyli socjalistycznego, gdzie policja wszystko wie, wszystko podgląda i wszytko może, stąd jest największym roznosicielem agresji i przemocy, co powoduje, że prywatnej inicjatywy w świecie przestępczym praktycznie nie ma. W każdym innym ustroju nie można liczyć na to, że zawsze razem z przestępcą do drzwi zapuka policjant, a w takim kraju jak Polska należy liczyć, że policjant zjawi się za godzinę, będzie miał posturę przerośniętego przedszkolaka, a gdy usłyszy, że w grę wchodzi broń palna, czmychnie czym prędzej wzywając brygadę antyterrorystyczną. W każdym nie totalitarnym kraju trzeba w jakimś stopniu liczyć na siebie, na własną obronę.

Marksizujące autorytety powtarzają nam nieustannie: Broń ułatwia zabijanie, co oznacza, że drobne konflikty z ludźmi prymitywnymi przerodzą się w orgie morderstw. Czy najbardziej zaawansowana z broni czyli broń palna, aż tak bardzo ułatwia prymitywom zabijanie? Aby zdobyć broń palną trzeba posiadać spore zasoby finansowe, pistolet czy karabin jest narzędziem nieporównywalnie bardziej złożonym od noża czy młotka i dlatego kosztuje nieporównywalnie więcej. Broń palna wymaga amunicji, która również nie jest rzeczą tanią. Broń palna wymaga nauczenia się jej obsługi, fabrycznie nowa broń palna wymaga także wstępnego demontażu i przeczyszczenia. Broń palna ma mechanizmy zabezpieczające, wymienne zasobniki na amunicję, przyciski, przełączniki, części wypadające i wpadające. Czy wygląda to jak urządzenie tanie i proste w obsłudze? W sam raz dla prymitywa, który nie ma pieniędzy, nie potrafi się na niczym skoncentrować i niczego nauczyć? Prymityw chwyci raczej metalową rurkę i uderzy nią człowieka w głowę, powodując pęknięcie czaszki i śmierć na miejscu. Koszt prawie zerowy, nauka obsługi nie wymagana. Z broni palnej skorzysta raczej uczciwy, ciężko pracujący człowiek napadnięty przez przysłowiowego prymitywa i broń palna może mu wówczas uratować życie. I nie musi to oznaczać zabijania kogokolwiek, do broni palnej można załadować kule gumowe lub gazowe, a strzelający nie musi celować w głowę czy serce.

Można tak pisać w nieskończoność, brać fragment manipulacji marksistów i obalać, aż do znudzenia. Bo jest to dokładnie propaganda, która polega na drażnieniu skrajnych emocji, drażnieniu zdaniami, w których słowa są tak ułożone, by przypominały argumenty dla ludzi ale skutkowały jak tresura dla zwierząt. Dlaczego klasowym szowinistom tak bardzo zależy na rozbrojeniu ludzi?

Odpowiedź jest prosta. Praktycznie każdy ustrój o charakterze wolnościowym zakładał prawo, a nawet obowiązek posiadania przez obywateli najlepszej w danej epoce broni. W Demokracji Ateńskiej czy Republice Rzymskiej, jeśli mieszkaniec chciał być obywatelem, nie tylko miał swobodę, ale obowiązek posiadania pełnego uzbrojenia w sensie militarnym. Po to by bronić ustawianych przez siebie praw przed tyranami, i swojego kraju przed sąsiadami. Z drugiej strony, w państwach o filozofii niewolniczej zawsze ludność zniewolona miała ścisły zakaz posiadania broni. Bez prawa do broni żył starożytny niewolnik, średniowieczny chłop, czarnoskóry zbieracz bawełny na kolonialnej plantacji i współczesny biały najemnik w socjalistycznej dyktaturze czy oligarchii. Klasa rządząca zawsze miała dostęp do broni i miała tej broni pod dostatkiem. Współczesna Polska w pełni pasuje do tego schematu, polska oligarchia jest uzbrojona, politycy, marksizujący kapitaliści i bankierzy, członkowie lukratywnych kast zawodowych posiadają masowo broń, tyle że media o tym nie mówią. Posiadają ją jako myśliwi, członkowie klubów sportowych, dla obrony, itp. A o wszystkim decyduje arbitralnie policyjny urzędnik. Mały przedsiębiorca może zostać napadnięty 10 razy pod rząd i policja z reguły nie wydaje pozwolenia na broń, ale wszyscy wielcy mają takie pozwolenie bez problemów.

Nic dziwnego, że socjalistyczna oligarchia boi się swoich poddanych, każdy tyran zawsze bał się swoich poddanych, dlatego sam się zbroił, a podanych rozbrajał. Uzbrojony człowiek zaczyna czuć się pewnie, zaczyna stanowić siłę, z którą trzeba się liczyć, zaczyna myśleć w kategoriach swoich praw i swojej wolności, zamiast w kategoriach wypłoszonego petenta w państwowym urzędzie lub skulonego przechodnia mijającego lokalnych prymitywów. A pewność siebie i marzenie o wolności to ostania rzecz jaką powinni posiadać postkomunistyczni poddani.

Nie ma żadnego powodu, by bać się broni bardziej niż elektryczności czy chemikaliów, jest za to wiele powodów, by czerpać z korzyści jakie daje. Broń w rękach uczciwych sprawia, że kryminalista dwa razy się zastanowi zanim podejdzie do ofiary. Broń w rekach obywateli sprawia, że tyran dwa razy pomyśli zanim narzuci nowe podatki. Broń i gotowość obrony jest źródłem szacunku, z którego wyrastają dobre obyczaje i dobre prawo. Wolny kraj nie może istnieć bez prawa do posiadani broni. Broń daje bezpieczeństwo osobiste i wolność ustrojową.