Backup bloga

Z tematem automatycznych backupów bloga już się raz zmierzyłem. Wtedy zastosowałem BackupMyBlog, który przez jakiś czas zdawał się działać. Potem coś się zmieniło i przestało działać, a mnie się nie chciało tego przywrócić. Dodatkowo zniechęcił mnie fakt, że chciałem kiedyś przywrócić zawartość bloga na lokalnej maszynie właśnie z tej kopii bezpieczeństwa i nijak się nie dało.

Parę dni temu sumienie zaczęło mnie gryźć i zacząłem się rozglądać za usługą, która jednak zajmie się kopią bezpieczeństwa dla mojej twórczości. Ostatecznie to parę lat pisania i szkoda byłoby to stracić w przypadku jakiejś awarii. I tak trafiłem na BlogBackupOnline. Póki usługa jest darmowa, to się zapisałem i uruchomiłem. Nad poprzednim rozwiązanie ma ona taką zaletę, że podałem jedynie adres bloga, a resztą zajął się system sam i automatycznie. Nie ma potrzeby instalowania czegokolwiek, żadnych skryptów, żadnych haseł. Oczywiście nie jest to pełen backup bazy – program po prostu odczytuje publicznie dostępne wpisy i komentarze. Ale o to głównie chodzi – resztą jakoś da się odtworzyć, lub przeżyć stratę.

Kontrola wersji dla każdego, naprawdę!

Już kiedyś zachęcałem moich czytelników do zapoznania się z ideą systemów kontroli wersji, nawet popełniłem pewien tutorial, w którym wyjaśniałem, jak korzystać z systemu Subversion. O ile starałem się wyjaśnić wszystko w miarę przystępnie, zdaje sobie sprawę, że to może nie wystarczyć wielu użytkownikom – dla nich posługiwanie się narzędziem typu TortoiseSVN będzie wciąż zbyt skomplikowane.

Okazało się, że jest narzędzie, które nadaje się dla każdego i nie wymaga praktycznie nauki. Taka kontrola wersji dla opornych. Niemalże plug and play. Oto FileHamster!

To bardzo prosta w obsłudze aplikacja, której zadaniem jest „pilnowanie” wyznaczonych przez nas plików lub folderów i automatyczne zachowywanie wszelkich zmian, które w tych folderach i plikach dokonujemy. Nie trzeba pamiętać o jakichś specjalnych operacjach, raz zdefiniowany mechanizm działa po prostu sam. Nie dość, że mamy kopię wszystkich dokonanych zmian, to jeszcze jest to doskonały mechanizm tworzenia kopii zapasowych, szczególnie gdy bazę zmian umieścimy na innym fizycznym dysku niż nasz roboczy, bo jest to zabezpieczenie na wypadek sprzętowej awarii jednego z nich – albo stracimy pliki robocze albo archiwum poprzednich wersji, ale zawsze zostanie nam ostatni efekt pracy.

Jak to działa? Bardzo prosto. Instalujemy aplikację, która sobie siedzi w zasobniku systemowym (trayu) i obserwuje to, co chcemy, aby obserwowała. Może to być cały folder z jego zawartością, albo też jedynie konkretny plik roboczy, który sobie zmieniamy. Gdy program wykryje, że dokonaliśmy w pliku jakiejś zmiany, automatycznie kopiuje nową wersję do specjalnego folderu – bazy zmian. Każda modyfikacja może powodować skopiowanie nowej wersji, w ten sposób tworzy się zestaw poprzednich wersji danego pliku – jeśli zajdzie potrzeba, zawsze możemy przywrócić dowolną z nich! Możemy komentować dokonane zmiany, dzięki temu łatwiej będzie na zdecydować się, która z zachowanych wersji jest najlepszym kandydatem do odzyskania. Jeśli przypadkowo skasujemy jakiś przydatny plik, zawsze możemy go odzyskać!

Program jest w pełni konfigurowalny. Możemy wykluczyć z wersjonowania pewne rodzaje plików w folderze roboczym, np. pliki tymczasowe. Możemy sterować ilością wykonywanych kopii – niekoniecznie chcemy zachowywać każdą zmianę, szczególnie gdy mamy zwyczaj zapisywać pliki często, nawet bez dokonywania zmian. Możemy decydować ile poprzednich wersji plików chcemy zachowywać, czy jak długo – ale zawsze możemy „zabezpieczyć” daną wersję pliku przez zniknięciem i będzie ona przechowywana tak długo, jak tego zechcemy. Możliwa jest też automatyczna kompresja danych, jeśli nie mamy za dużo miejsca na dysku, albo chcemy przechowywać naprawdę wiele poprzednich wersji.

Już nie trzeba rozmnażać danego pliku na wiele różnych, jeśli chcemy dokonywać w nim „niepewnych” zmian. Teraz wystarczy po prostu odzyskać jedną z poprzednich wersji, gdy przekonamy się, że nowy pomysł wcale nie był taki dobry.

Dla FileHamstera nie ma znaczenia z jakimi rodzajami plików pracuje. Jeśli się zmieniają, może zachowywać ich poprzednie wersje. Jest do narzędzie naprawdę dla każdego: programisty, artysty, muzyka, dziennikarza, literata, czy ucznia. Sam go używam i gorąco polecam.

W dobie tanich i pojemnych dysków twardych nie trzeba już oszczędzać na nich miejsca. Warto zainstalować ten użyteczny program i zadbać o bezpieczeństwo swoich danych oraz komfort twórczej pracy.

John Cleese i bezpieczeństwo danych

Bardzo zabawne wideo reklamowe firmy LiveVault, w którym główną rolę gra sam John Cleese. Kilkuminutowy filmik poświęcony ludziom cierpiącym na traumę związaną z utratą danych z powodu używania zawodnych systemów taśmowych.

LiveVault jest firmą oferującą możliwość zautomatyzowanego archiwizowania danych przez internet. Dane te przechowywane są w specjalnych centrach danych, które muszą spełniać szereg warunków minimalizujących możliwość utraty danych. Centra nie mogą znajdować się w miejscach, które były zalewane przez powódź w ciągu ostatnich 500 lat, albo były miejscem trzęsień ziemi. Muszą być zdala od tras przelotów samolotów, od obszarów zwiększonej przestępczości oraz od banków i sklepów z rzeczami wartościowymi. Muszą być zlokalizowane w strefach handlowych, a nie przemysłowych, przynajmniej 3 kilometry od zbiorników paliw, fabryk chemicznych i linii kolejowych. Budynki centrów muszą być jednopiętrowe, ze zbrojonego, odpornego na trzęsienia ziemi betonu, z wejściami zabezpieczonym stalowymi drzwiami sejfowymi klasy 5. Nie ma też okien. Dla zmniejszenia ryzyka pożaru, nie przechowuje się w centrach archiwów papierowych. Wyposażenie obejmuje halonowe systemy przeciwpożarowe zamiast spryskiwaczy wodnych. Zasilanie zapewniają 40-kVA zasilacze UPS i 230-kilowatowe generatory dieslowskie. Właściwe warunki środowiskowe zapewniją dwa 10-cio tonowe klimatyzatory. Same serwery są zamontowane na półkach zabezpieczonych przed zjawiskami sejsmicznymi. Oczywiście nad całością sprawują kontrolę najnowocześniejsze systemy bezpieczeństwa. Fajne.