10 lat!

Całkiem niepostrzeżenie przemknęła 10 rocznica mojego blogowania. Blogowania w zaniku, bo w ostatnim roku było zaledwie kilka merytorycznych wpisów, choć na pewno jeden ważny. Może już wystarczy, może trzeba zmienić formułę (lifestyle)? Albo przerzucić się na jakieś inne środki wyrazu (wideo)?

Tematów, co prawda, nie brakuje, ale już nawet przestałem je sobie zbierać, jak to robiłem kiedyś, bo nie zużyłem jeszcze tamtych zapasów. Czekam na natchnienie, a poza tym, mam strasznie dużo na głowie spraw zawodowych, które mnie dość mocno absorbują praktycznie cały czas – to jest takie przekleństwo samodzielnego twórcy, który rzadko kiedy oddziela pracę od czasu wolnego.

Oczywiście, nie jest, że w kwestiach wolnościowych całkiem zamilknę – zapraszam na Forum Libertarian (choć jest to trochę szokujące miejsce, któremu jednak daleko do rozmaitych czanów), gdzie można podyskutować ze mną i innymi na wiele ciekawych tematów.

WOŚP zbiera urzędasom na waciki

Po raz kolejny mieliśmy finał WOŚP i znów pojawiło się trochę pytań i wątpliwości dotyczących tej imprezy. Mam wrażenie, że w tym roku wyjątkowo hejtowano wszystkich jurkowych hejterów, co zaczyna sprawiać wrażenie, że Jurek nabiera u nas znamion boskości oraz niekwestionowanego autorytetu i zbawcy ojczyzny. No dobra, przynajmniej zbawcy państwowej słubży zdrowia, który ocalił tysiące istnień ludzkich i gdyby nie on, to ludzie, a na pewno noworodki, umieraliby na ulicach.

Nie lubię pana Owsiaka i jego cyrku, o czym kiedyś pisałem, ale linka nie podam, bo Jurek, choć swój chłop, to lubi podeprzeć się komunistycznym paragrafem 212 kk, a ja nie mam kasy na prawników. A że żadnej charytatywnej imprezy nie organizuję, więc nic mi nawet przypadkiem do słoika nie skapnie. Nie lubię go i już, na szczęście nie ma jeszcze takiego obowiązku, choć wyrażenie niechęci do WOŚP w wielu kręgach grozi przynajmniej nieprzyjemnymi spojrzeniami, o towarzyskim ostracyzmie nie wspominając.

Wszystko mi jedno, co sobie Jurek z kasą robi, czy wydaje ją na łóżka dla staruszków, czy na rozpustę podczas Przystanku Woodstock, czy chowa do legendarnego słoika. Ja mu nie daję, a co inni robią z pieniędzmi, to ich sprawa.

Co nie zmienia faktu, że mogę oceniać pewne aspekty tej imprezy, bo nie sposób jej nie zauważyć i kontrowersji nie brakuje. Obrońcy działalności Jurka Owsiaka w ramach zabijających przeciwnika argumentów rzucają łapiące za serce anegdoty o ocalonych dzieciach i innych chorych, sugerując, że gdyby nie WOŚP, to byłoby z naszą „darmową służbą zdrowia” bardzo źle. Jurek nasz wszystkich ratuje. Choć to nie obciachowy moherowy apel „Jarku Polskę zbaw!”, brzmi jednak trochę podobnie – „Jurku Polskę zbawiasz!”.

Problem w tym, że choć WOŚP zbiera imponujące kwoty (z roku na rok coraz więcej i więcej!), to tych wszystkich okropności, gdyby tego zaprzestał, jest mocno przesadzona.

Idziemy sobie na stronę BIF NFZ i pobieramy arkusz kalkulacyjny zawierający plan finansowy tej instytucji na 2014 rok. Patrzymy, co tam fajnego obliczono i przedstawiamy sobie dokonania WOŚP i Jurka „Zbawcy” Owsiaka we właściwym kontekście.

Na razie mamy zadeklarowane 35,5 mln złotych z tegorocznej zbiórki WOŚP. Zakładając, że cała ta kwota zostanie wydana na sprzęt medyczny i nie prowadząc dochodzeń, ile poszło do słoika, na budynki, do melona, czy gdzieś tam indziej, to jest to kropelka w morzu planowanych wydatków NFZ, które wyniosą 66,37 mld złotych. Jak łatwo policzyć NFZ wyda na „nasze zdrowie” 1880 razy więcej niż Jurek.

Dla lepszej ilustracji tej proporcji stworzyłem taką właśnie „profesjonalną infografikę” pokazującą jedno teoretyczne urządzenie opatrzone serduszkiem WOŚP na tle urządzeń, które NFZ zafundował nam za nasze pieniądze:

Nie mówię, że te miliony WOŚP są nic nie warte, ale warto znać też te inne liczby. To nie Jurek jest prawdziwym zbawcą wszystkich chorych. To każdy, kto odprowadza przymusowe składki na ubezpieczenie zdrowotne leczy wszystkich potrzebujących. Nie naklejamy żadnych swoich serduszek, ale to my faktycznie to wszystko finansujemy. I mogę tym zbijać argument, że „ten co nic nie robi, nie może krytykować” – dorzucam się co miesiąc do tej wielkiej puli. Czy chcę, czy nie chcę – więc choćby w tym aspekcie Jurek ma u mnie plusy. Wrzucać do puszki z serduszkiem nie muszę.

Sukces WOŚP jawi się w jeszcze mniej korzystnym świetle, gdy skonfrontujemy go z inną pozycją planu finansowego – koszty administracyjne. Otóż na swoje funkcjonowanie NFZ zamierza wydać w przyszłym roku 770 mln złotych, czyli ponad 20 razy więcej niż to, co do tej pory zebrał WOŚP. Mają rozmach skur…yny, chciałoby się zacytować klasyka.

W takim świetle działalność WOŚP nie ma większego realnego wpływu na służbę zdrowia. Osłabia to nawet argumenty przeciwników, że WOŚP wspiera naszą kulejącą ochronę zdrowia, gdyż jego faktyczny wpływ na to jest minimalny. Innymi słowy, WOŚP zbiera urzędnikom NFZ na waciki.

Wolność w chmurze i inne eseje

Fundacja Nowoczesna Polska wydała właśnie polskie tłumaczenie tekstów wybitnego filozofa prawa, twórcy wolnych licencji GNU, Ebena Moglena, pod tytułem „Wolność w chmurze i inne eseje”.

Mój związek z tym wydarzeniem jest taki, że w 2005 roku przetłumaczyłem i opublikowałem na swoich stronach tekst Moglena „Anarchizm triumfujący: wolne oprogramowanie i śmierć praw autorskich”. Ten tekst, po redakcji i ze zmienionym tytułem „Zwycięstwo anarchizmu” znalazł się w wyżej wymienionym wydawnictwie, co napawa mnie pewną dumą. Książka chyba będzie dostępna w tradycyjnej formie, oraz w wersji elektronicznej, w ramach inicjatywy BookRage (czyli płać ile chcesz).

W najbliższą niedzielę, 29 września, w klubie „Nie zawsze jest chaos” przy ul. Oleandrów o godz. 17:00 odbędzie się premiera książki i spotkanie autorskie z Ebenem Moglenem, który także będzie gościem tegorocznej edycji niezmiernie ciekawej konferencji CopyCamp. Ciekawych gorąco zapraszam, a ja same też się na te oba wydarzenia wybieram.