Nowy tekst – Naród Tchórzy

W sekcji Moje teksty i tłumaczenia (a nie Artykuły, jak napisałem w poprzednim wpisie – co za lenistwo, żeby nie zajrzeć na własną stronę i nie sprawdzić) pojawił się dziś nowy, bardzo ciekawy tekst Jeffrey’a Snydera – Naród Tchórzy. Porusza on niezmierne istotne kwestia prawa do posiadania i używnia broni, prawa do samoobrony, oraz dlaczego politycy – tekscie amerykańscy, ale dotyczy to także naszych, swojskich – pozbawiają uczciwych obywateli tych praw. Polecam lekturę każdemu, kto interesuje się tymi życiowymi problemami.

Moja polemika z T. Telukiem

Początkowo miał zamiar napisać do Najwyższego Czasu! i odrobinę popolemizować z artykułem Tomasza Teluka dotyczącego „własności intelektualnej”. Co zabawniejsze sam opublikowałem w tym tygodniku artykuł o podobnej treści, czyli domagającej się poszanowania „własności intelektualnej”, z tym że było to około 10 lat temu i od tego czasu chyba zmądrzałem. Poczytałem, przemyślałem i zrozumiałem. Największy wpływ na zmianę mego zdania w tej kwestii miał Stephan Kinsella i jego artukuł In Defense of Napster and Against the Second Homesteading Rule. Więcej dowiedziałem się z kolejnego tekstu tegoż autora Against Intellectual Property. Potem już było z górki. Zrozumiałem, że nie istnieje coś takiego jak „własność intelektualna”, chyba że zgodzimy się na erozję normalnej własności, która jest nieuchronną konsekwencją akceptacji koncepcji, że można być właścicielem ideii i implementacji tych ideii.

Nie będę powtarzał argumentów, których użył Kinsella, każdy może sobie sam je przeczytać. Kiedyś dla tych, u których język angielski nie jest najmocniejszą stroną, przetłumaczę ten pierwszy artykuł, bo to dobra rzecz. Jak znajdę czas. Szukam go już parę lat, niestety.

Wracając do właściwej polemiki, posłużę się jedynie celnym argumentem zauważonym w komentarzach serwisu Slashdot. Dyskusja tamże dotyczyła zjawiska nagminnego „piracenia” programów telewizyjnych, w czym przoduje Zjednoczone Królestwo. Jeden z komentatorów napisał coś w tym rodzaju: skoro nadawcy wypuszczają tego dżina z butelki z prędkościa światła (nadając programy w eter), nie myślą chyba, że uda im się wepchnąć go z powrotem do butelki.

Mam nadzieję, że dotrze to do Tomasza Teluka – gdy jakaś idea opuszcza naszą głowę, co w obecnym świecie techniki cyfrowej, najczęściej dzieje się to z prędkością światła, naiwnością jest myśleć, że uda się nad tą ideą zapanować i ją kontrolować.

Chciałoby się, ale nic z tego. Będą próby zapanowania nad informacją (information wants to be free), ale wiem, że są one z góry skazane na przegraną. Im prędzej zdamy sobie z tego sprawę, tym lepiej.

Narkotyki oddemonizowane

Przeglądając newsy Liberatora, natrafiłem na ciekawy artykuł na Indymedia (tłumaczenie skądinąd ciekawego, jak zwykle, artykułu Harry’ego Browne’a), z którego trafiłem na wielce ciekawą stronę. Są to przykłady towarów, reklam, i innych ciekawych rzeczy pochodzących z czasów, gdy narkotyki nie były największym złem, a jedynie towarem, jak każdy inny. Szczególnie ciekawe było zobaczyć fragment reklamy koncernu Bayer, gdzie obok znanej Aspiryny możemy zauważyć ofertę Kokainy. Tak, sprzedawanej przez koncern farmaceutyczny. Gdy obecnie zwolennicy legalizacji narkotyków sugerują, że legalne narkotyki mogłyby być sprzedawane w aptekach, to nikt nie chce uwierzyć w taką możliwość. A przecież tak już kiedyś było! Nie było wtedy problemów mafii narkotykowych, dilerów, narkomanii wśród dzieci, Wojny z Narkotykami.