11 lat i chyba wystarczy

Trzeba chyba pogodzić się z faktami i przyjąć do wiadomości, że moje blogowanie umarło – 2 wpisy na rok to nic. Nie znajdę już czasu i chęci – swoje zrobiłem. Czas przejść w stan uśpienia.

Blog nie zniknie, rzecz jasna. Planuję go wyczyścić, wbrać jakieś „best of”, ale raczej nic nowego już nie będzie się pojawiać, przynajmniej do czasu obudzenia się z uśpienia. Zmienię formą graficzną bloga na standardową, lekko dopasowaną do moich potrzeb.

  • golem14

    Samodzielne blogowanie, niekomercyjne oczywiście, to cholernie ciężki kawałek chleba jest. Wielu ludzi padło na tym polu. Początkowy entuzjazm i mnogość tematów szybko wygasają, twórca staje „nagi” wtedy wobec własnego poczucia wartości i oczekiwań czytelników. Tymczasem sprawa jest prozaiczna, codzienność życia i zaangażowanie w profesjonalne projekty stoją w sprzeczności do tworzenia rzetelnych wpisów. Z czasem zmieniają się też gusta, poglądy i zainteresowania co powoduje „odpadniecie” od głównego nurtu „narracji” szczególnie jeśli chodzi o blogi hobbystyczne. Dlatego uważam, że lepszym rozwiązaniem są różne agregatory blogów, jak np. na dobreprogramy, które dają większą pewność na dopływ świeżych treści. W moich zakładkach, tak 10 lat temu było, kilkanaście blogów – dziś ostały się dwa. Dziś twórcy owych dawnych blogów częściej obecni są na tych facebukach i tłiterach. Bardzo dziękuję za Twoją pracę czytało się to elegancko!

  • Chlorofil

    Może jakieś krótsze formy a la ćwierkanie na zasadzie nie trzeba ale można? 😉

  • Chlorofil

    Swoja drogą w kategorii best of warto było się dowiedzieć o filmiku z rybką w akwarium w autobusie co powstawał 7 lat.

  • „Samodzielne blogowanie, niekomercyjne oczywiście, to cholernie ciężki kawałek chleba jest.” – i tak, i nie. Niektórzy na przykład cierpią na syndrom konieczności pisania (nie ma takiego syndromu, właśnie go wymyśliłem na potrzeby tego komentarza) i tym ludziom prywatne, samodzielne, niekomercyjne blogowanie będzie pasować zawsze (lub przynajmniej dopóki się z owego syndromu nie wykurują).

    „Początkowy entuzjazm i mnogość tematów szybko wygasają” – znów, wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Świat wokół dostarcza mnóstwo tematów do pisania, wystarczy szerzej otworzyć oczy.

    „zaangażowanie w profesjonalne projekty stoją w sprzeczności do tworzenia rzetelnych wpisów.” – w moim przypadku to raczej chęć spędzania większej ilości czasu z rodziną i znajomymi, a nie zaangażowanie w sprawy zawodowe, wpływa na częstotliwość publikowania. Nie wierzę, żeby ktoś, kto lubi pisać, nie znalazł odrobiny czasu raz na tydzień (czy nawet raz na miesiąc) żeby wrzucić nowy wpis.

    „W moich zakładkach, tak 10 lat temu było, kilkanaście blogów – dziś ostały się dwa” – a w moich zakładkach na początku było zero blogów, a teraz jest 138 i liczba ta pozostaje w miarę niezmienna (nowe blogi dochodzą na listę, stare / nieaktualne / niefajne z niej wylatują). I w pełni się z Tobą zgadzam, że agregatory RSS to łaska boża dla ludzi, którzy dużo czytają. Bez tego poległbym w przedbiegach 😉

    „Dziś twórcy owych dawnych blogów częściej obecni są na tych facebukach i tłiterach” – moim zdaniem to jest tak, że albo się bloguje, albo fejzbóczy. Upublicznienie bloga na FB oznacza 2x więcej pracy, oznacza dywersyfikację dyskusji pomiędzy różnymi platformami i summa summarum jakieś takie „rozmycie się” bloga a przy okazji również jego właściciela. Nie wspominając już o prawach autorskich oraz niespodziewanych (i często zaskakująco niekorzystnych) zmianach w polityce wielkich portali.

  • Tomasz Płókarz

    Uśpienie wymaga jakiegoś „przejścia”? Co masz na myśli. Jakiś komunikat dasz że więcej pisał nie będę? Mój blogasek tez „śpi” od lat.

  • Tomasz Płókarz

    Ech, bo nagle AOL Reader przypomniał sobie o tym RSSie, nie zauważyłem że to stary wpis.