Prawidłowa reakcja

Sytuacja na Ukrainie jest poważna. Nasi politycy groźnie pohukują, apelują o reakcję mocarstw, straszą bojkotem i sankcjami, a najbardziej technicznie zaawansowani groźnie tweetują. My nawzajem straszymy się wojną tuż za naszymi granicami. Ludzie demonstrują pod ambasadami. Przez telewizję przewalają się tabuny gadających głów, każda z inną receptą na rozwiązanie tej sytuacji. Gazety robią infografiki. Straszymy się wrogiem u bram, czy to rosyjskim, czy banderowskim, i ogólnie nadchodzącą wojną światową. Ale generalnie to nic się faktycznie nie dzieje, bo praktycznie wszystko to jedynie grożenie palcem w bucie, które Putin odbiera raczej jako bekę i powód do dobrej zabawy przy wódce i kawiorze (czy co tam teraz na Kremlu się pije i zakąsza). Nikt nie traktuje nas poważnie. I słusznie.

Chcecie, aby nas poważano? Chcecie być przygotowani na nieoczekiwany rozwój sytuacji? Chcecie wiedzieć, jaka powinna być prawidłowa reakcja na te zagrożenia? Trzeba mieć jaja i pokazać, że z nami nie będzie żartów. Ale nie metodą wysłania Radka ze smartfonem, ale czymś znacznie skuteczniejszym.

Otwórzmy wojskowe arsenały i wydajmy każdemu dorosłemu obywatelowi aktualnie używany przez naszą armię karabin szturmowy, czy to Beryl, czy co tam jeszcze mamy w magazynach. Tu uwaga dla genderowców – jeśli takim chętnym obywatelem będzie kobieta, tranwestyta, transeksualista, czy ktokolwiek z tych 40+ płci, które uznaje Facebook, to także niech tę broń przydziałową dostanie. Do tego skrzynka amunicji do ćwiczeń i druga na wypadek wojny. Niech każdy chętny ma obowiązek kupić jakąś niedrogą skrzynkę na to wszystko, aby dzieciaki nie bawiły się bez pozwolenia. Oczywiście chętnych pewnie będzie więcej niż broni, a to chyba będzie dobra wiadomość dla rodzimego producenta tej broni.

Tym, którzy chcą ulepszyć to podstawowe, dostarczone na koszt państwa (czyli nas wszystkich) wyposażenie, należy pozwolić za swoje pieniądze nabywać karabiny z dowolnego kraju, czy to izraelski Tavor TAR-21, czy austriacki Steyr Aug, czy niemiecki HK416, amerykański M4, czy cokolwiek innego, akceptującego standardową amunicję NATO. Bez żadnych akcyz, czy innych dodatkowych podatków – tak tanio, jak każdy inny towar, albo nawet taniej, z obniżoną stawką VAT. Niech kupują sobie kamizelki taktyczne, ładownice, kevlarowe hełmy, zaawansowaną optykę, kolimatory i cokolwiek, co będzie przydatne. Pozwólmy im kupować amunicję do broni, aby mogli ćwiczyć więcej niż pozwolą im państwowe przydziały.

Otwórzmy w każdej gminie strzelnice, zamiast budować lodowiska dla panczenistów, czy orliki dla piłkarzy, bo obiekty sportowe to doskonale spełniają swoją rolę, gdy trzeba spędzić gdzieś cywili przed deportacją czy masowymi egzekucjami, ale nie pomogą nam, gdy wróg stanie u bram. Na tych strzelnicach niech regularnie pracują wojskowi instruktorzy, którzy będą uczyć posługiwania się ową przydziałową bronią. Co więcej, pozwólmy ludziom tworzyć własne strzelnice na terenie własnych posiadłości, o ile zachowają minimum zasad bezpieczeństwa (czyli będzie kulochwyt).

A skoro zdecydowalibyśmy się na powierzenie obywatelom broni samoczynnej, to przecież nic już nie stoi na przeszkodzie, aby mogli kupować i nosić taką mniej groźną broń samopowtarzalną, czyli pistolety, strzelby śrutowe, czy broń myśliwską. Dzięki temu będą mogli bronić się przed bandytami na co dzień, ale także będą mogli intensywniej ćwiczyć korzystając z tańszej amunicji, szczególnie bocznego zapłonu.

Ale to nie koniec. Pozwólmy ludziom i to nie tylko dorosłym łączyć się w organizacje o charakterze obronnym, których jedynym celem nie będzie składanie kwiatów w rocznice rozmaitych wydarzeń historycznych (choć nikt przecież im nie zabroni), ale doskonalenie swojej wiedzy i umiejętności obronnych, szczególnie w wojny partyzanckiej oraz konfliktów asymetrycznych. Niech te organizacje sobie zatrudniają wojskowych specjalistów, którzy podzielą się wiedzą – naszych, krajowych, ale także zagranicznych. Niech prowadzą własny badania w zakresie najskuteczniejszych metod i taktyk w walce z przewyższającym nas liczebnie i technologicznie wrogiem. Niech inwestują w sprzęt i wyposażenie, które może przydać się w razie konfliktu. Za własne pieniądze, bez ustawianych przetargów, przewałów i bezsensownych “strategicznych zakupów”.

Zamiast w przypadku agresji brać w kamasze przypadkowych ludzi, bez wyszkolenia, umiejętności, a przede wszystkim chęci, stwórzmy największą ochotniczą i zawsze gotową armię obronną w tej części Europy. Chrześcijańsko-ateistyczną armię, która będzie w stanie skutecznie uprzykrzyć życie dowolnym agresorom z bliższej czy dalszej okolicy: Rosjanom, ukraińskim banderowcom, Niemcom, islamskim dżihadystom, a nawet Amerykanom. Bądźmy pod tym względem lepsi niż Szwajcaria. Wyciągnijmy wreszcie wnioski z historii i nie dajmy się znów zaskoczyć licząc na wątpliwych sojuszników. Pokażmy, że trzeba się z nami liczyć i przestańmy liczyć na innych.

Pamiętajmy, że to my jesteśmy swoją pierwszą, a bardzo często ostatnią linią obrony. Niezależnie, czy mamy do czynienia z pospolitym bandytą, czy żołdakiem obcej armii. Nikt nas za nas nie obroni, jeśli nie będziemy bronić się sami. A na razie wmówiono nam, że nie jesteśmy do takiej obrony zdolni, czy to na co dzień, czy w przypadku znacznie rzadszych konfliktów militarnych. W obu przypadkach ma nam z pomocą przyjść państwo, albo poprzez policję, której nigdy nie ma, gdy jest potrzebna, czy niezwyciężoną armię, której zdolność obronna naszego kraju oceniana jest zaledwie na kilka dni obrony naszego terytorium.

Oczywiście żadna z tych propozycji nie nigdy zostanie zrealizowana, bo nasi faktyczni okupanci (niezależnie od politycznej przynależności) doskonale sobie zdają sprawę, że uzbrojone społeczeństwo w końcu powie dość i zafunduje im Dzień Sznura, na który wielu sobie zasłużyło. Teraz czują się bezpieczni, ostatecznie im dostępu do broni oraz uzbrojonych obrońców nikt nie odmawia.

Dobra, jestem radykałem w tej kwestii, ale w sprawach poważnych nie wolno zdawać się na półśrodki, bo one nie działają. Jak ktoś woli łagodniejszy wariant, to ROMB także coś postuluje. Ale to jedynie półśrodek.

  • Adam Sawicki

    Dobrze powiedziane Panie Macieju. Choc ja bym na Pana miejscu juz nie „dobarwial” jakimis chrzescijansko-ateistycznymi epitetami. Polityka jest i tak juz wystarczajaca pogmatwana, nie potrzebnie mieszac zagadnienia. Ale lapie intencje. Tez jestem za dostepem do broni. Bylibysmy jak szwajcaria podczas II wojny swiatowej. Tylko czy nasi „wlodaze” na to pojda? Im sie nic nie stanie. Jakby przyszli ruscy to lepiej wyjda na ukladzikach z kremlem, a nam chocby i potop… Dobrym argumentem za prawem do posiadania broni jest to, ze z jakiej racji mam ryzykowac zycie broniac kraju, jesli nie pozwala mi sie bronic siebie? To czego ja bronie? Bo przeciez nie ludnosci. Ludnosc maja w dupie… i na wzajem.

  • AAA

    Każdemu chętnemu policja wydawałaby broń bez magazynka. A w każdym powiecie byłaby strzelnica prowadzona przez wojskowego, na której byłyby magazynki i naboje. Nawet czegoś takiego nie potrafią zrobić, nie mówiąc już o swobodnym dostępie do broni palnej, a co dopiero broni rakietowej, prywatnym systemom przeciwlotniczym czy przeciw pancernym, na mini bombach atomowych kończąc.

  • Teofil

    Murray Rothbard opisuje w ” Manifeście libertariańskim ” o samoobronie. Był zwolennikiem posiadania broni i pisze dlaczgo. Poza tym gdyby Norwegowie mieli broń to Brewik mógłby nikogo nie zabić a jeżeli zdecydowałby się strzelac to zabiłby dwie trzy może pięć osób i jego by zabili.

  • Piotr

    Brawo, w końcu jakiś sensowny wpis dotyczący bieżącej sytuacji. Niestety… oni bardziej boją się nas niż banana i makreli więc nie dadzą nam nawet kupić broni. Szkoda, bo przecież powszechne uzbrojenie ludzi ustabilizowałoby tu sytuacje na mur beton…

  • AAA

    Przepraszam, ale nigdzie nie mogę umieścić komentarza pod wpisem o prawie autorskim, więc napiszę tutaj bardzo krótko. Nie jestem kształconym człowiekiem, więc przepraszam za moje niefachowe słownictwo.

    Świat jest zbudowany z atomów, które podlegają prawom fizyki i chemii. Człowiek funkcjonując w tym świecie wykorzystuje te atomy oraz prawa i „lepi” z nich różne przedmioty np. drewniane krzesło, obraz malarski czy nawet utwór muzyczny zapisany na dysku komputera. Żeby powstało dane dobro potrzebny jest pomysł. Pomysł to nic innego jak wiedza mówiąca nam w jaki sposób funkcjonuje świat. Wiedza to zapisane w mózgu za pomocą praw fizyki i chemii nasze życiowe doświadczenia. Jednakże same atomy, prawa fizyki chemii nie stworzą żadnego dobra. Żeby powstało jakiekolwiek dobro potrzebna jest akcja, czyli praca ludzka. Praca to poświęcanie swojego życia (zdrowia, czasu) na wykonywanie czynności. Swojego – czyli to oznacza, że praca ma właściciela. Jeśli jesteśmy właścicielem swojej pracy to znaczy, że możemy żądać zapłaty za nią.

    Atomy i prawa fizyki oraz chemii właściciela nie mają, najlepszy dowód jest taki, że w chwili śmierci nasze dobra zgromadzone przez całe życie, a nawet ciało zostają na ziemi, nie idą z nami do nieba czy piekła, tylko rozpadają się na atomy z których ktoś zrobi sobie pożytek. O ile w przypadku atomów możemy mówić o nazwijmy to tymczasowej własności bo atomy nie występują wszędzie w takim samym skupieniu i nie tworzą wszędzie takich samych związków chemicznych, trzeba je odnaleźć, a to wiąże się z akcją czyli pracą. To pomysł, czyli prawa fizyki i chemii wszędzie są takie same. Nie ma żadnych przeszkód, aby niepiśmienny murzyn w afrykańskiej wiosce wymyślił sposób na produkcję leku na nawotwory na równi z naukowcami z Nowego Yorku.

    Zarabianie pieniędzy polega na robieniu przyjemności drugiemu człowiekowi, więc niewątpliwie wymaga to akcji czyli pracy. Pracą może być zasadzenie drzewa, zrobienie z niego krzesła, a może też być wymyślenie, powiedzenie czy napisanie pomysłu na lek przeciw nowotworom, ale nie sam pomysł.

    Czym właściwie jest plik muzyczny przesłany przez internet? Wszelkie składniki, czyli atomy oraz prawa fizyki i chemii potrzebne do stworzenia takiego pliku znajdują się w naszym komputerze. Nasz komputer kablem otrzymuje tylko instrukcję pomysłu, czyli to jak stworzyć taki plik. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że tak powstałe dobro jest naszą własnością, gdyż powstał z atomów należących do nas. Inny przykład: Znajomy powiedział nam, żebyśmy otworzyli sklep spożywczy. Posłuchaliśmy się i sklep otworzyliśmy, czyją jest on własnością? Naszą czy znajomego?

    Oczywiście, możemy żądać opłat za instrukcje i pomysły (np. za to, że ktoś oddycha powietrzem), ale gdy ktoś wpadnie na taki sam pomysł czy znajdzie gdzieś instrukcję takiego pomysłu nie mamy, żadnych praw domagać się od niego zapłaty.

  • golem14

    Święte słowa, to samo pomyślałem. Ostatnio ktoś „w kontekście” pisał o partyzantce jako metodzie obrony Państwa (naszego). Jaka Q#$#@ partyzantka??? z procami!!! na czołgi i kałasznikowy? Ludzie jak piszą to nie wiedzą co bredzą. Broń Polakom odebrali Rosjanie i komuniści tuż po 45 roku ubiegłego wieku. To PRL miał bronić obywateli przed wrogiem wewnętrznym i zewnętrznym więc obywatelom nie była potrzebna broń. Po 89 broni obywatelom nie oddano (nawet w senie prawa do jej posiadania), bo tak było wygodniej. Każda władza od 89 mogła robić swoje szwindle i kołować szaraczków bez obaw, że na Wiejskiej zrobią nasz „Majdan” tylko, że z ostrą amonicją. Jak ktoś protestuje, to najwyżej pali opony za co może dostać w oko gumową kulą. Władza nie boi się obywateli, śpi spokojnie bo ci nie mają broni. Kij ma, jak widać, drugi koniec, bo gdyby do kraju wszedł wróg zewnętrzny to Kargul i Pawlak nie mają się czym obronić. Z czego tu wówczas tworzyć partyzantkę? Dowolny najeźdźca po pokonaniu naszej skorumpowanej armii, w której więcej generałów niż szeregowców, może go sobie okupować do woli, partyzanci będą doń strzelać drewnianymi klockami z procy.

  • Marcin

    Ja wiem, ze to nie jest to o czym Pan pisze ale czy nie myslal Pan o pozwoleniu sportowym lub kolekcjonerskim? Sam posiadam pozwolenie na bron sportowa i posiadam sportowego Glocka 17 oraz sportowy karabinek AKM wraz z tysiącami sztuk sportowej amunicji 9×19 i 7,62×39. Pozdrawiam.

  • Ale ja proponuję rozwiązanie systemowe, wolnościowe, a nie system reglamentacji pod fikcyjnymi pozorami (oczywiście, jak ktoś chce mieć broń, to w ten sposób będzie miał). Ma to też taką wadę, że dziś pozwalają mieć broń sportową, a jutro mogą ją równie dobrze odebrać.

  • Marcin

    Gra się tak jak nam przeciwnik pozwala… Pozwolenie sportowe jest znakomitym sposobem na legalne posiadanie broni palnej. Jak to mowia lepszy rydz niz nic. Niestety niewiele osob wie, ze istnieje taki rodzaj pozwolenia. Odrobina wysilku i determinacji i mamy nasz wymarzony pistolet, karabin czy strzelbe. Pozdrawiam.

  • Oczywiście, jeśli ktoś ma takie marzenia. Ja natomiast nie marzę o żadnym pistolecie, tylko o tym, że każdy mógł posiadać to, co mu się marzy. No i mnie się marzy, że wielu z nich będzie chciało mieć te pistolety i karabiny – ja mogę wtedy nie musieć.

    Ja jestem miłośnikiem wolności posiadania broni, a nie miłośnikiem broni, stąd mam trochę szersze cele.

  • Marcin

    Jasna sprawa. Ale – piss off a liberal and buy a gun. Trzeba walczyc. 😉 Pozdrawiam.

  • Spokojnie, dwa dni temu nasz minister MON „oświadczył” w mediach że nasze wschodnie granice są tak szczelne że nawet „mysz się nie prześlizgnie”, a w powietrzu mamy ameryńskie F-16!!!

  • Ja akurat jestem przeciwny posiadaniu broni. Uważam, że to nie jest dobry sposób na rozwiązywanie problemów.

  • Marcin

    Co moge napisac Adam25… Tak mi przykro. Pozdrawiam.

  • Adam Sawicki

    @Marcin i Adam25:
    Adam ma troche racji. Tak na prawde ciezko jest obronic sie bronia palna. Bron palna w swej naturze najlepiej nadaje sie do ataku a nie obrony. Do obrony to jest gaz, paralizator i takie tam. Broni palnej mozna uzyc do obrony z czystym sumieniem wlasciwie w naprawde nielicznych sytuacjach, jak np. kiedy jakis psychol zaczyna strzelac na oslep. Marcinie, zaryzykowalbys zabicie/ciezkie okaleczenie czlowieka gdyby probowalby ukrasc ci 200zl z portfela? Moze tak, moze nie. Dla mnie 200 zl nie jest warte zycia ludzkiego, nawet jak nalezy do zlodzieja. Natomiast z checia bym go popiescil taserem.
    Oczywiscie inaczej sie ma z bandytami z maffi/rzadu. Poza tym powszechne posiadanie broni palnej podnosi prog ryzyka dla potencjalnych przestepcow, co wielu oprychow zniecheca. Ma wiec dzialanie prewencyjne. Dlatego oczywiscie popieram prawo do posiadania dowolnego rodzaju broni przez kazdego, odpowiadajacego za siebie, czlowieka.

  • Marcin

    Kolego Adamie. Nie wiem co bym zrobil w takiej chwili ponieważ jak słusznie pisala komunistyczna poetka tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Moglbym odpowiedzieć pytaniem na pytanie – Adamie, zaryzykowalbys zabicie/ciężkie okaleczenie człowieka hdyby probowal wyciac Ci nerki i watrobe? Swiat nie jest doskonaly. Ale lepszy jest swiat z wadami powodowanymi przez szeroki dostep do broni palnej niż swiat z wadami powodowanymi hoplofobicznymi regulacjami. Pozdrawiam.

  • broń nie służy do rozwiązywania problemów. To jest jedno z narzędzi do obrony przed agresją, obecnie najskuteczniejsze. Jeśli naszym problemem jest agresja, to czasem broń jest narzędziem najskuteczniej ten problem rozwiązującym. Pozostałe problemy rozwiązuje się inaczej.

    Jeśli ktoś chce mnie pozbawić 200 złotych, to skąd mam wiedzieć, do czego się posunie, gdy mu odmówię? Zakładam, że nie jest prośba o jałmużnę, ale żądanie dania mu pieniędzy pod groźbą. I to właśnie ta groźba użycia przemocy jest uzasadnieniem skutecznej obrony, a nie fakt, że ktoś chce pieniędzy. Ja nie bronię się przed oddaniem pieniędzy, ale przed atakami na życie i zdrowie, które mi przy tej okazji grozi.

    Nie zapominajmy, że użycie broni w samoobronie nie oznacza oddania strzału – sam fakt, że się broń ma, pokaże i zagrozi użyciem jest dostatecznie skutecznym środkiem obronnym, znacznie skuteczniejszym niż paralizator czy gaz.

  • Posiadanie broni palnej myślę jest zbędne. Należy zmienić prawo i ostro karać za przestępstw ale naprawdę ostro tak aby kary budziły strach. Może w ten sposób zmniejszymy liczbę naprawdę drastycznych morderstw i gwałtów.
    Użycie bronie w stosunku do drugiej osoby która napada jest ja gdyby podpisaniem również wyroku na siebie.

  • Dobry wpis. 100% poparcia z mojej strony dla idei.

  • Adam Sawicki

    @Marcin i Maciej:
    Oj panowie, nie przeczytaliscie chyba drugiego akapitu mojej wypowiedzi. Oczywiscie, posiadanie broni jest fajne, sam bym chetnie zabieral ze soba pistolet chodzac po miescie. I moze byc skutecznym srodkiem obrony i ratowania zycia. Nie podwazam tego. Bron ma wiele zalet i powinna byc ogolno dostepna, tak samo jak noze czy inne narzedzia. Chcialem tylko zwrocic uwage na ograniczenia tego narzedzia. Kiedy atakuje mnie zlodziejaszek i chce moich pieniedzy, a mam przy sobie 200 zl to musze rozwazyc co poczac. Moge sobie „kupic” swiety spokoj i bezpieczenstwo dajac te pieniadze, albo podjac ryzyko i walczyc o swoje. Tak, podjac ryzyko! Nigdy nie wiesz jakie beda konsekwencje wyjecia broni. Nie wiesz czy przestepca dziala sam czy ma ukryte wsparcie. Za jednym razem wyciagniesz pistolet i bedzie po problemie, bo zbir wezmie nogi za pas. Za innym razem, trafisz na odwaznego ktory zaryzykuje i cie zaatakuje mimo wycelowanej w niego broni, bo stwierdzi „i tak nie odwazysz sie strzelic”. Ot chociazby dlatego ze sie filmow na ogladal. I co? Pociagniesz za spust? Bedziesz umial? Jak tak, to dobrze dla ciebie. Ja nie wiem czy bym potrafil wiec dla spokoju oddalbym te 2 stowy.
    Drugi problem to problem praktyczny: Jesli zaplacisz to straciles 200 zl – zaleznie od zarobkow jest to kilka do kilkunastu godzin twojej pracy. Jak strzelisz to tracisz czas na udowadnianie na posterunku i w sadzie ze dzialales w samoobronie i nawet jak udowodnisz to juz w tym momencie straciles wiecej czasu. Dodatkowo ryzykujesz zemsta kolesiow bandziorow. A jak przegrasz to tracisz znacznie wiecej czasu bo siedzisz w pierdlu. 200 zl latwo odpracowac, a straconego czasu nikt nie zwroci. No chyba ze mielibysmy na prawde dobry wolnorynkowy system sadowniczy, to uzycie broni wypada w lepszym swietle. Ale zanim do tego dojdzie uwazam ze:
    Bron powinna byc ogolno dostepna i
    Powinno sie 10 razy zastanowic czy jej uzyc.

    @Dariusz Niemiec: Mylisz sie zupelnie. Sa kraje w ktorych za handel narkotykami grozi kara smierci. Efekt jest taki ze bandyci sa tam szczegolnie niebezpieczni. Wiedza ze i tak czeka ich smierc wiec moga posunac sie do najgorszych czynow w tym mordowania swiadkow zeby uratowac skore. Im gorsze kary tym bardziej radykalni przestepcy.

  • Przeciwników posiadania broni powinno się wysyłać do Izraela, żeby zobaczyli jak tam to funkcjonuje. Wszyscy żołnierze armii izraelskiej (czyli większość dorosłej populacji) mają broń, i to często automatyczną, w domach. I co? W czasie swojego pobytu w Izraelu czułem się bezpiecznie jak nigdzie indziej. Ludzie są przyjaźni i otwarci. Na nadmorskim deptaku w Telawiwie całą noc przelewa się tłum ludzi, często mocniej niż trochę nietrzeźwych. Nie widziałem ani jednej sprzeczki, czy awantury. Jedna zabawna obserwacja – w wielu środziemnomorskich kurortach, w knajpach mocno przebija się język niemiecki. A w Izraelu Niemców nie słychać. Dziwne?

  • Ada

    Wydaje mi się, że posiadanie broni ma swoje plusy i minusy, bo np. ciężko trzymać broń w domu jak są dzieci, ale z drugiej strony jak zostanie człowiek napadnięty to można by się bronić. Tyle, że co z tego skoro w takim przypadku to my zostaniemy posądzeni o napaść, bo to my użyliśmy broni. Zagmatwane…

  • Odkąd zaznajomiłem się z prawem panującym w USA doszedłem do wniosku, że w niektórych sytuacjach zdałoby ono egzamin też w Polsce. Chodzi mi tutaj o to, że teraz praktycznie każdy obywatel USA posiada w domu broń i tam w momencie kroka na naszej posesji ktoś od razu obrywa z dubeltówki w czoło. Jestem w stanie to zrozumieć w końcu każda nieproszona osoba może być dla nas zagrożeniem. Druga kwestia jest taka, że tam pozwolenie na broń wydają nawet niemowlakom … a co za tym idzie nawet dzieci biegają po ulicy nie z procami, a z pistoletami …. Jakby to wszystko dobrze od nowa ogarnąć i przenieść do Nas to wtedy moglibyśmy uniknąć ataków Rosyjskich wojsk. W końcu kto by chciał napadać państwo w którym istniałby taki system ? Tylko czy właśnie jak broń staje się taka powszechna to czy obywatele nie zagrażają sami sobie ? Ciężko powiedzieć. Pozdrawiam, Roman.

  • Anna T.

    Ja też uważam, że takie rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony, jednak moim zdaniem tych złych jest zdecydowanie więcej. Wyobraźmy sobie ze jakiś rozhisteryzowany nastolatek, których teraz akurat nie brakuje będzie miał gorszy dzień i postanowi pobiegać z tą bronią po osiedlu i postrzelać do przypadkowych ludzi dla poprawienia sobie nastroju co wtedy? Odpowie za to? Myślę, że posiadanie broni jest dobrym rozwiązaniem zwłaszcza kiedy musimy bronić sienie, swoich najbliższych, czy nawet swój majątek, jednak wszystko powinno mieć swoje granice. Broń dla każdego – ok. Jednak niech kandydat najpierw zda podstawowe testy psychologiczne.