Dobry świąteczny prezent

Dziś cytat z emocjonalnego wpisu z Reddita (Gunnita konkretnie).

Dostałam broń w Święta. Choć nigdy wcześniej się nią nie interesowałam, to się rozpłakałam. Oto dlaczego.

Nie pochodzę z miejsca, gdzie używanie broni palnej jest specjalnym stylem życia. Wychowałam się w mieście. Tak, w Teksasie, ale nie na wsi. Nigdy nie strzelałam, nawet o tym nie myślałam. Tak, mocno popieram prawo do posiadania broni, ale to w zasadzie wszystko, co na ten temat dotychczas myślałam.

W te Święta rozpakowując prezent wyjęłam czarną, matową strzelbę Remingtona. Początkowo byłam zaszokowana, nawet zdezorientowana, ale gdy ujęłam ją w dłonie, poczułam coś, czego nie czułam nigdy wcześniej. Choć nigdy nie interesowałam się bronią, to ta wydała mi się piękna. Naprawdę dobrze było ją czuć w rękach, i uderzyła mnie nagle jedna myśl: to jest moja broń. Moja broń. I po prostu się rozpłakałam, nie mogą przestać powtarzać – dziękuję, dziękuję, dziękuję…

Choć mam już 22 lata, to ważę około 40 kg i mam około 150 cm wzrostu. Przez całe życie miałam problem z utrzymaniem dobrej wagi i zawsze cierpiałam z powodu chronicznego zmęczenia i osłabienia. Jako dziecku ciągle mi dokuczano i nigdy nie byłam w stanie się obronić, co doprowadziło do paraliżującej fobii społecznej. W wieku 7 lat byłam ofiarą molestowania i w tym samym roku musiałam w nocy uciekać przed mężczyzną z nożem, który ścigał mnie i mamę. Jako kobieta musiałam regularnie przez dwa lata ukrywać się przez gnębiącym mnie emocjonalnie chłopakiem (już ex-), cały czas starając się nie powiedzieć niczego, co mogłoby go zdenerwować, gdyż nie wiedziałam co zrobi następnym razem, gdy kopał moje drzwi, czy roztrzaskiwał okno. Byłam gwałcona.

Trzymając tę broń, nagle poczułam jak odchodzą te lata strachu. Zdałam sobie sprawę, że nie będę już musiała się bać nocą, gdy usłyszę jakieś hałasy. Strzelba idealnie leży w mych dłoniach – jest mała, zaledwie przekraczająca 18-calowy limit. Jest lekka. Ma miękki spust i gładką pompkę. Wiem, że to nie jest prawda, ale wydaje się jakby zaprojektowano ją dla ludzi takich, jak ja. Dla ludzi, którzy mają problem z otwarciem słoika czy dosięgnięciem rzeczy w lodówce, ludzi którzy kulą się ze strachu, gdy na ulicy mija ich duży mężczyzna. O mój Boże… nie muszę już bać się w nocy. O mój Bożej. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Niech Bóg błogosławi Amerykę.

Miło, że ktoś dostał naprawdę dobry świąteczny prezent.

13 myśli na temat “Dobry świąteczny prezent”

  1. Taka sytuacja jest mozliwa. Mozna otrzymac pozwolenie na bron np. sportowa lub kolekcjonerska i kupic sobie dwunastke.

  2. Na strzelnicy koleżanka co prawda raczej 50 niż 40kg, ale nadal bardzo drobna na próbę strzeliła dwa razy ze strzelby. Wyglądało śmiesznie, nawet sama proporcja tej broni do niej. Pierwszy strzał w brzuch, a drugi w czoło. Ona nie jest nawet wysportowana, w walce wręcz, czy np z nożem przegrałaby z każdym przeciętnym i nie uzbrojonym facetem 1000 razy na 1000 prób. Broń palna bardzo mocno wyrównuje szansy… zresztą już od czasu ciężkiej kuszy rycerzy strach obleciał.

    Wiadomo, że trzeba zdecydować się pociągnąć za spust, czasem można nie zdążyć wycelować albo np spudłować w ruchomy cel… ale to tylko zmniejsza stopień tego wyrównywania. SWAT nie wysyła jednego gościa na akcję – nie dość, że mają o wiele lepsze umiejętności i znacznie lepszy sprzęt idą jeszcze z przewagą liczebną. Przecież nie o to chodzi, żeby „wygrali”, chcą załatwić sprawę i wrócić do domu. Następna akcja za miesiąc, nie chodzi o to żeby przeżyć jedną ale 30 lat takich akcji. Bandzior z pistoletem dalej jest dla nich w miarę groźny. Cywil z pistoletem dla bandytów musi być jeszcze groźniejszy.

  3. „Na strzelnicy koleżanka co prawda raczej 50 niż 40kg, ale nadal bardzo drobna na próbę strzeliła dwa razy ze strzelby. Wyglądało śmiesznie, nawet sama proporcja tej broni do niej. Pierwszy strzał w brzuch, a drugi w czoło.”

    Czyli po strzale z shotguna nie odrzuciło jej na dwa metry, ani nie połamało rąk jak to w legendach?

  4. Ciekawa historia. Myślę, że może ona dać wielu osobom do myślenia. Tak czy inaczej fajnie, że broń trafiła tam, gdzie była potrzebna.

  5. http://www.tvn24.pl/12691,1729937,0,1,amerykanie-masowo-kupuja-bron,wiadomosc.html

    „Co wielu Amerykanów znalazło pod choinką? Nowiutki pistolet albo karabin. Tegoroczne święta byłe rekordowe pod względem zakupionej ilości broni.
    (…)
    Czynnikiem skłaniającym do zakupów ma być również to, że administracja Baracka Obamy jest postrzegana jako zwolennicy ograniczenia dostępu do broni. Wiele osób ma się bać, że władze niedługo zmienią prawo i trzeba uprzednio zaopatrzyć się w odpowiedni zapas pistoletów, karabinów oraz amunicji. – Panuje taki pogląd, że trzeba brać tyle ile się da, póki jeszcze można – powiedział Dave LaRue, właściciel sklepu z bronią w Phoenix w Arizonie.”

  6. Taka osoba z pewnością nie uzyskałaby pozytywnej opinii psychologa przy ubieganiu się o zezwolenie na broń w Polsce.

    Niektórzy cieszą się z tego, że trzeba być zdrowym psychicznie, by broń uzyskać, nie zdając sobie sprawy jak łatwo można kogoś dzięki temu odrzucić. O tym, że homoseksualizm nie jest chorobą zadecydowało głosowanie. Aseksualizm póki co jest, podobnie jak hipermnezja bez powikłań i wiele innych zaburzeń, nie wpływających na racjonalne myślenie. Osoba „chora psychicznie” to niekoniecznie „wariat”.

  7. Ja dodam, że broń to nie „zabawki”, te kupujemy bez pozwolenia w Toys’R’Us.

    Pozwolenie na posiadanie broni sportowej czy kolekcjonerskiej nie jest właściwym rozwiązaniem problemy dostępu do broni i możliwości samoobrony.

  8. Oczywiscie, ze nie jest rozwiazaniem ale gra sie tak jak przeciwnik pozwala. Ja po prostu chcialbym zeby jak najwiecej osob mialo swoje zabawki. 😉

  9. No proszę, aż miło było przeczytać. Pozostaje tylko życzyć sobie równie udanych prezentów świątecznych 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.