Podziękowania

Joaquin „El Chapo” Guzman Loera, szef meksykańskiego kartelu narkotykowego, którego majątek oceniany jest na 1 mld dolarów, ponoć wyraził następujące podziękowanie:

Nie mógłbym zostać tak cholernie bogaty, gdyby nie George Bush, George Bush Jr, Ronald Reagan, a nawet El Presidente Obama, bo żaden z nich nie ma jaj, aby przeciwstawić się wielkim pieniądzom, które chcą, aby ten towar był nielegalny. Z głębi serca, chcę powiedzieć – gracias amigos – zawdzięczam wam moje imperium.

Może czas skończyć z prohibicją narkotykową? Ona nie działa i nigdy nie zadziała.

20 myśli na temat “Podziękowania”

  1. Tylko 1mld ? Po iluś tam latach bawienia się ? To zdaje się mniej więcej tyle ile Heineken wyciąga rocznie na legalnych napojach.

    No a gdyby taka hera była zupełnie legalna i Heineken by ją dodawał do każdego piwa… Wtedy by dopiero sprzedaż skoczyła. Albo do yogurtów ! O kurcze, ale to byłby hit. Każdego dnia wyjeżdżające z hipermarketów wózki pełne yogurtów dla uzależnionych od smaku truskawkowego.
    A firmy farmaceutyczne jakie kokosy by zgarniały na odwyków.

    Też nie rozumiem o co chodzi tym amerykańskim prezydentom. Taki szmal można by na tym trzaskać…

  2. Jeśli służba zdrowia będzie prywatna to może tak. Nie zamierzam płacić za leczenie ćpunów, a Ty?

  3. He, he, bo teraz, w czasach prohibicji to nie płacisz za leczenie ćpunów i nie ponosisz kosztów wojny z narkotykami. Nie utrzymujesz w więzieniach narkomanów i dealerów, nie marnujesz kasy na ściganie „przestępców” zamiast łapania prawdziwych złoczyńców. Rzeczywiście, same korzyści…

  4. @Ed

    „Tylko 1mld ? Po iluś tam latach bawienia się ?”

    Majątek jest SZACOWANY na 1 mld $. I zapewne chodzi tu o legalnie działający biznes, który pierze dla tego pana pieniądze z handlu dragami. Poza tym nikt nie oszacuje korzyści, jakie mają bossowie z faktu bycia właścicielami i współwłaścicielami np. koncernów spożywczych (tak jest we Włoszech). Niedawno był nawet dokument na TVN o włoskim narkobiznesie – przeprowadzali wywiad z jakimś świadkiem koronnym, który stwierdził wprost, że jego bossowie opłacali prokuratorów i dawali namiary na meliny, w których produkuje się dragi. Wszystko po to, by wojna dalej trwała – to jest niekończąca się żyła złota. Ludzie zarabiają na niej krocie – i to po obu stronach, bo przecież te akcje „STOP NARKOTYKOM” też ktoś musi finansować i nimi kierować. Robią to zatrudnienie na etat urzędnicy z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii oraz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Na to idą ciężkie miliony, a efektów nie ma żadnych, ba, w takich USA jest coraz gorzej, tam połowa więzień wypełniona jest osadzonymi, którzy mają wyroki za dilerkę albo przestępstwa związane bezpośrednio z narkotykami.

  5. @Ed

    „Też nie rozumiem o co chodzi tym amerykańskim prezydentom. Taki szmal można by na tym trzaskać…”

    Nadmiar ironii psuje charakter, a ty usiłujesz być chyba za bardzo ironiczny.

    Amerykańskim prezydentom, podobnie jak bossom narkotykowym, chodzi o jedno: UTRZYMANIE MONOPOLU.

  6. Swoją drogą ciekawe czy odprowadzał podatek dochodowy czy też go w końcu fiskus posadzi 😉
    Amerykanie już mają wprawę w takich akcjach. Nawet kontekst był podobny.

  7. @Miasik
    Racja. Teraz koszty wydają się wyższe, ale i tak bym musiał widzieć cyferki, aby uwierzyć.

  8. Wiesz, zdajesz się zakładać, że tylko prohibicja powoduje, że nie mamy eksplozji narkomanii i dzięki niej teraz podobno sytuacja jest lepsza. Ale nie ma podstaw do takich twierdzeń. Kraje, które zrezygnowały z penalizacji wcale nie zanotowały specjalnego problemu. Pisałem już o przykładzie Portugalii – Apokalipsy nie było

  9. Guzik. Zaryzykowałbym twierdzenie, że KAŻDA bez wyjątku, gmina, dzielnica lub małe miasteczko, albo małe państwo ( portugalia – do 10 mln ludzi ) – rezygnujące z penalizacji odniesie sukces, i potwierdzi teorię o tym że to nie prohibicja „ratuje” od narkomanii, natomiast PAŃSTWO w rodzaju Polski, albo twór w rodzaju UE, wykonujący taki ruch, ZAWSZE, jak na WSZYSTKIM – się przejedzie. Twierdzę konsekwentnie, że to kwestia WIELKIEJ SKALI rodzi zarówno PROBLEM narkomanii, oraz że kwestia MAŁEJ SKALI – jest/będzie prawdziwą przyczyną ewentualnego uniknięcia tego problemu. Zasada jest prosta – im mniejsza skala, tym lepiej będzie widać bezsensowność prohibicji, a im większa skala – tym lepiej będzie widać RZEKOMĄ bezsensowność jej zniesienia.

  10. Portugalia zdaje się jedynie zniosła karę za posiadanie. Handel nadal jest nielegalny. Ten „10% spadek spożycia wg badań statystycznych”, raczej jest wynikiem tego że teraz zamiast skazywać za posiadanie, wysyła się ich na obowiązkowe maglowanie o tym „jakie to narkotyki są złe” (o maglowaniu jest mowa w materiale BBC).
    Nie dziwne jest że nie ma „eksplozji” spożycia, jeśli nadal kupno jest utrudnione w takim samym stopniu co wcześniej.

    Z ciekawostek, jakiś czas temu Dania zrobiła eksperyment i rozdaje zupełnie za darmo Heroinę w szpitalach. Wystarczy przyjść do szpitala i poprosić. No i się okazało że nic z tego nie wyszło. http://bit.ly/glmTAs Widać więc, że jeśli się nie „zmusi”, nie „zastraszy”, nie „będzie ścigało”, to samowolnie mało kto się zgodzi na odwyk. I to jest dość zrozumiałe. To jest niezwykle silne uzależnienie i psychiczne i fizyczne. Narkoman przestaje kontrolować swoje życie i przestaje odróżniać dobra od zła. Zabicie kogoś czy kradzież staje się sposobem na przeżycie.

  11. No cóż, maglowanie i jego efekty opisano też w „Mechanicznej pomarańczy”, ładnych parę lat wcześniej..

  12. Czytając „Mechaniczną pomarańczę” (genialna książka) zawsze przypomina mi się lektura innej publikacji, z którą chronologicznie zapoznałem się wcześniej niż z dziełem Anthony’ego Burgessa. Chodzi o kRollo Maya i jego „Niewinną słodycz”.

    Rollo May, dość popularny niegdyś w Polsce (konserwatywny lewak, przedstawiciel new-left, choć całkiem niegłupi), wydał na temat tej „niewinnej słodyczy” całą książkę. Bardzo interesującą i bardzo kontestowaną np. przez szwedzką socjaldemokrację (i jak myślicie – wydano ją po polsku?) Facet tępił w niej błogie przekonanie, że „skoro jestem słodki, niewinny, i nic nikomu bym nie mógł zrobić, nawet gdybym przypadkiem chciał, to jestem z etycznego punktu widzenia super”.

  13. @ed
    „To jest niezwykle silne uzależnienie i psychiczne i fizyczne. Narkoman przestaje kontrolować swoje życie i przestaje odróżniać dobra od zła. Zabicie kogoś czy kradzież staje się sposobem na przeżycie.”

    Rozpowszechniasz niczym nie uzasadniony mit. Jest to typowy FUD, rozpowszechniany pewnie przez tych, którym zależy na utrzymywaniu narkotykowej prohibicji.

    Skala uzależnienia od substancji psychoaktywnych jest bardzo duża (patrz choćby http://bit.ly/f913RK). Obecnie legalnie i dostępnie powszechnie środki powodują często uzależnienia i koszty znacznie większe niż wiele środków zakazanych. Mimo tego nie mamy masowe mordowania choćby przez alkoholików.

    Uzależnia internet, fejsbuk i WoW, co jednak nie jest jeszcze powodem do delegalizacji.

    Istnieją społeczeństwa, które od tysięcy lat uzależnione są od koki czy opium i jakoś jeszcze się nie wymordowali. Równie w czasach, gdy obecnie zakazane narkotyki były swobodnie dostępne, nie istniał jakiś specjalny problem narkomanów.

  14. @ ed „Wystarczy przyjść do szpitala i poprosić. No i się okazało że nic z tego nie wyszło. http://bit.ly/glmTAs Widać więc, że jeśli się nie „zmusi”, nie „zastraszy”, nie „będzie ścigało”, to samowolnie mało kto się zgodzi na odwyk. I to jest dość zrozumiałe. To jest niezwykle silne uzależnienie i psychiczne i fizyczne.”

    Błąd. Dania nie rozdawała narkotyków za darmo. Każdą działkę narkoman musiał “odpracować” wypełnianiem określonych poleceń medycznego personelu, zamianą ulubionego trybu życia na inny – mniej dla narkomana atrakcyjny. Oferta ulicznych dilerów zwyciężyła, gdyż okazała się po prostu korzystniejsza z punktu widzenia klienta-narkomana.
    Jak widzisz szczegół czy dilerem jest legalnie działający lekarz, czy ścigany przez prawo gangster nie miał żadnego znaczenia. Po raz kolejni nawiedzeni naprawiacze świata przekonali się, że przeciwstawianie się prawom rynku jest jak zawracanie rzeki kijem.

  15. Dzięki! Z okazji zapowiedzi przez Techland gry Call of Juarez: The Cartel szukałem tej wypowiedzi w internecie i nie znalazłem a dobrze pamiętałem, że była. Ciekawe jaką tezę Techland przedstawi w grze. Przypuszczam, że politycznie poprawną, narkotyki są złe i trzeba z nimi walczyć, tak samo jak z przebrzydłymi kartelami. Jeśli tak, to niech się walą na ryj. Nie kupię żadnej ich gry. Jeśli zaś powiedzą prawdę, że niezależnie od tego jak bardzo dana substancja jest szkodliwa nie można dorosłemu człowiekowi zakazać trucia się nią i że kartele mogą istnieć wyłącznie dzięki nielegalnym narkotykom, to będę kupował wszystkie ich gry (oprócz totalnych crapów).

  16. Wasza dyskusja o skutkach legalizacji narkotyków jest bez sensu. Narkotyki były legalne przez całe wieki. Ba, konserwatystka i purytanka, władczyni Imperium Brytyjskiego, królowa Wiktoria lubiła sobie poćpać. Każdy konserwatysta jest za legalnymi narkotykami a zarazem jest abstynentem narkotykowym. Narkotyki zaczęły być delegalizowane po drugiej Wojnie Światowej. Wcześniej były legalne i co? I NIC! Kto chciał, to ćpał a kto nie chciał to nie ćpał. Proste. Alkohol i papierosy są legalne a ja nie piję i nie palę.

  17. Zawsze lubię przyglądać się dyskusjom o narkotykach i ich legalizacji. Zawsze dyskusja zmierza niestety ad absurdum, z rozwojem dyskusji pojawiają się coraz bardziej demagogiczne argumenty z obu stron i mnożą się spiskowe teorie.

    Problem jak sądzę poniekąd polega na teoretyzowaniu bez odniesień do przykładów historycznych, a tych jeśli poszukać nie brakuje.

    Pozwolę sobie przytoczyć kilka:
    Alkohol, który biali przywieźli do ameryki północnej – wcześniej tam nieznany – wyrządził i wyrządza nadal potworne szkody wśród rdzennych mieszkańców. Odnotować należy, iż liczba uzależnień, patologi itd jest zdecydowanie wyższa niż wśród ludności napływowej. Podobna sytuacja jest z aborygenami. Przedstawiciele kultur, które pierwotnie nie znały alkoholu są nań dużo wrażliwsze i mniej odporne – zarówno na dawkę jak i na ryzyko uzależnienia.
    Co do narkotyków przykładem co się dzieje z państwem gdzie narkotyki są legalne i powszechnie dostępne są Chiny. Sugeruję wszystkim zainteresowanym tą tematyką poszukać informacji nt. opium w Chinach i historii wojen opiumowych.

    Alkohol w naszym kręgu kulturowym jest powszechnie znany i „funkcjonuje” w naszej tradycji i historii. Inaczej wygląda kwestia z narkotykami, które (w zdecydowanej większości przypadków) są elementem obcym nam kulturowo.
    Odwołując się do istnienia narkotyków w kulturach pierwotnych – pełna zgoda, ale proszę zwrócić uwagę na ich rytualny i obrzędowy charakter. Narkotyki nie były używka do codziennego użytku.

  18. @Red Tukan

    „Alkohol, który biali przywieźli do ameryki północnej – wcześniej tam nieznany – wyrządził i wyrządza nadal potworne szkody wśród rdzennych mieszkańców.”

    Co z tego wynika dla białych mieszkańców? Powinni jednak utrzymywać prohibicję alkoholową? Czy może jednak oznacza, że reakcje na substancje psychoaktywne są rzeczą indywidualną i nie powinno się na podstawie reakcji pewnych osób tworzyć systemów ograniczających innych, którzy mogą reagować zupełnie inaczej?

    Wojny opiumowe to były wojny o handel opium, a nie wojny wywołane przez omamionych narkotykami ćpunów. Skala, koszty i zasięg wojen opiumowych to kropelka w porównaniu z obecną wojną z narkotykami.

    Żucie liści koki ma na pewno rekreacyjny charakter. Palenie zioła także. Poza tym, nie ma nic złego w rekreacyjnym stosowaniu narkotyków. Ani w religijnym. Ani żadnym innym.

Możliwość komentowania jest wyłączona.