Antynikotynowi fanatycy

Świetny tekst Tomasza Gabisia, pochodzący z 2007 roku, a w obliczu obwiązującego od poniedziałku prawa, nabierający teraz tylko aktualności. Wybrałem tylko fragment, który świetnie podsumowuje moją postawę w tym sporze – tak, jestem „palaczem politycznym”:

Amerykański pisarz L. Neil Smith, autor wydanej również w Polsce trylogii Lando Carlissian i Myśloharfa Sharów, Lando Carlissian i Ogniowicher Oseona, Lando Carlissian i Gwiazdogrota ThonBoka w manifeście „Kiedy przyszli po palaczy” oznajmia, że choć sam nie pali, to w obliczu coraz większego ograniczania wolności w ramach Wojny z Tytoniem postanowił zostać „palaczem politycznym”, gdyż palacze pozbawiani są dzisiaj praw ludzkich, ich godność depczą ci, którzy „zawsze czynią Dobro”, którzy, jak pisał Henry Louis Mencken, budzą się w środku nocy, zlani zimnym potem, drżąc ze śmiertelnego strachu, że ktoś gdzieś może być szczęśliwy. Odziedziczyłem po ojcu fajkę, wyznaje Smith, ładnie pachnie, czasami nawet potrzymam między zębami, choć nabijać jej nie zamierzam. Dzisiaj ta fajeczka traktowana jest jak sprzęt heroinistów, dlatego będę ją wszędzie ze sobą zabierał, żeby kłuć nią w oczy antytytoniowych fanatyków i prowokować ich; niech poczują niepokój, niech poirytują się, nie dajmy się nabrać na ich gadkę o „biernym paleniu”, po prostu ich zwichrowane umysły nie znoszą tego, że ktoś może z rozkoszą pykać sobie fajeczkę, nienawidzą zwykłych ludzkich przyjemności, nie są religijni, ale ciągle pragną tej oszalałej purytańskiej ekstazy, „nie wolno ci”, wrzeszczą, a jak nie posłuchasz, to przyjdą do ciebie z nagą siłą rządowego edyktu. Zostańcie politycznymi palaczami, nawołuje Smith niepalących, idźcie do najbliższego sklepu, kupcie tanią fajkę, pokazujcie ją ostentacyjnie w ulubionej restauracji, w autobusie, w kinie, w przedszkolu. Niech ta nie nabita fajka będzie znakiem naszej solidarności z prześladowanymi palaczami, aby nie dali sobie wmówić mediom i rządowi, że są sami; niechaj stanowi ona dla prohibicjonistów ostrzeżenie, że ich rządy terroru, prędzej czy później, spotka zasłużony koniec i zwycięży konstytucyjne prawo każdego Amerykanina, niezbywalne prawo każdego człowieka: pójść do piekła drogą, jaką sam sobie wybierze.

56 myśli na temat “Antynikotynowi fanatycy”

  1. Alleluja!

    Niech wrócą czasy gdy za paczkę fajek średniej jakości płaciło się pomiędzy 4-5 zł.!

    Obok podatków dochodowego i spadkowego, to właśnie akcyza na alkohol i wyroby tytoniowe sprawia, że biedni( m.in. ja) mają coraz mniej kasy i musimy rezygnować z kolejnych dóbr. Powoli rzucam, e-papieros w tym bardzo mi pomaga. Jak ceny wrócą do normalnych, to zacznę znowu palić!

  2. „nie dajmy się nabrać na ich gadkę o „biernym paleniu”” to pokazuje zwykłą ignorancję. Dym tytoniowy powoduje reakcje alergiczne u np. astmatyków (do których się zaliczam), które się objawiają problem z oddychaniem. Nie jest to żadne „ściemnianie o biernym paleniu”, tylko zwykły fakt. Można używać różnych argumentów, ale „papierosy nie szkodzą -nie palącym-” to zaklinanie rzeczywistości.

    Czytałem na tym blogu kilka razy „wolność jednych nie może się odbywać kosztem wolności innych”. Przez 100 lat palacze nie nauczyli się szanować wolności innych.

  3. No ale reakcje alergiczne wywołuje mnóstwo rzeczy. Na przykład koty – wybić bestie? Albo pyłki drzew – wyciąć w pień? Reakcje alergiczne to przede wszystkim problem alergików. Jak nie lubią dymu, to niech nie chodzą tam, gdzie się dymi.

    Poza tym, to jest tylko pretekst. Ja mam w domu alergika i astmatyka, która od kilkunastu lat żyje z kotami, na które jest uczulona, a do niedawna paliła papierosy. I nie narzeka. To tylko pretekst, aby narzucać swoje poglądy innym.

    Poza tym, chodzi o regulowanie kwestii palenia na terenie będącym czyjąś własnością – to właściciel ma decydować, czy się pali, czy nie. Nie ma przymusu tam przebywać i nikomu nic do tego.

  4. Ale pieprzysz glupoty Macku. To takie na sile stawanie na glowie zeby zrobic na zlosc panstwu. Jak wogole mozna byc „politycznym palaczem” w konflikcie palacy vs niepalacy??? Palacy narusza zdrowie i komfort niepalacego a wiec prawo do zycia i wolnosci, podczas gdy zakaz narusza jego wolnosc do palenia. To tak samo jak z uzywaniem gazu pieprzowego. Mozesz go uzyc na sobie bo masz do tego prawo, ale na osobie drugiej juz nie. Bo do tego prawa nie masz. I tlumaczenie ze gdyby byly lokale prywatne w pelni to wlasciciel bla bla bla….. owszem.. jakby lokale byly prywatne w pelni to wlasciciel moglby sobie napisac na szyldzie „wszystkie kobiety w tym budynku beda gwalcone”. I faktycznie w mysl anarchistycznej logiki kazdy kto by wchodzil godzilby sie na ten gwalt.Ale problem nie dotyczy restauracji, pociagow czy innych tego typu miejsc. Problem dotyczy ogolnie palenia wsrod ludzi, zwlaszcza w przestrzeni publicznej. Bronilbys prawa ludzi do zaczepiania przechodniow na ulicy, oblewania ich woda, budzenia ludzi w srodku nocy nadmiernym halasem etc etc? Nie sadze… I tak samo trzeba traktowac palaczy – ktorzy w dodatku sa dosc obrzydliwa grupa bo arogancka, wpieprzajaca sie ze swoim obrzydliwym nalogiem absolutnie wszedzie gdzie moga.

    Problem w tym ze prawo ktore niedlugo zostanie wprowadzone jest zwyczajnie glupie poniewaz bedzie kolejnym biurokratycznym wrzodem na tylku ludzi.Taka sztuka dla sztuki. Ja bym preferowal aby kazdego palacza ktory nie uslucha wezwania do zaprzestania palenia lub nie oddali sie gdzies gdzie nie ma niepalacych traktowac jako napatnika i zwyczajnie zastrzelic, spalowac etc.Tak samo dziecko ktore mialo palacych rodzicow powinno moc ich pozwac za uszczerbek na zdrowiu (nie przychylam sie do katastrofalnie blednego zdania rothbarda ze rodzic nie ma obowiazku… rodzic wlasnie ma obowiazek! moze sobie nie robic dzieci) Nie mam nic przeciwko palaczom kopcacym sobie gdzies na osobnosci nawet w srodku przestrzeni publicznej.

  5. Brońmy naszych praw! Każdy niech ma prawo zrobić kupę drugiemu do talerza, nasikać mu do szklanki i zatruć wdychane powietrze! Amen.

  6. Jak w starym przysłowiu: uderz w stół, a fanatycy się odezwą.

    Proponuję taki tok myślenia:

    Mogę palić papierosy?
    Mogę palić papierosy w swoim domu?
    Mogę palić papierosy w swoim domu przy gościach, którzy wiedzą, że palę?

    To dlaczego nie mogę decydować o tej sprawie w moim lokalu gastronomicznym, mojej fabryce czy innej firmie?

    Mnie uszczerbek na zdrowiu wywołują takie komentarze – mogę odstrzelić ich autorów?

    A rodzicie czasem niezdrowo karmią swoje dzieci. Dzieci mają ich skarżyć za to w przyszłości?

    Przyzwolenie na palenie w domu nie oznacza przyzwolenia na mordowanie i gwałty na swoim terenie. Próba sprowadzenia tej dyskusji do takiej fałszywej alternatywy nie uda się.

  7. > No ale reakcje alergiczne wywołuje mnóstwo rzeczy. Na przykład koty – wybić bestie?

    Przesadzasz. Gdyby na porządku dziennym było rzucanie kotami w twarz ludzi, to niemal pewne jest że powstał by zakaz „rzucania kotami w twarz w miejscach publicznych” 🙂
    Nie mniej nie stanowi to żadnego problemu, a ludzie jakoś nie rzucają sobie masowo kotami w twarz 🙂 Tak samo nikt nie pomyślał, że „rzucanie orzeszkami w twarz innych” jest problemem (mimo że orzeszki powodują u niektórych reakcję nawet śmiertelną), bo nie jest to powszechne a ludzie sami potrafią zrozumieć, że tak nie należy robić. Palacze do tej pory nie potrafili tego zrozumieć. Nie umieli sobie sami wykombinować, że szkodzą innym i ŻADEN z nich się nie przejmował WOLNOŚCIĄ niepalących. Z premedytacją użyłem słowa „żaden” bo mogę sobie dać rękę uciąć, że nie ma takiego palacza, który nawet deklarując że „uważa na innych”, nie zadymił kilka razy kogoś innego kto sobie tego nie życzył.

    Natomiast palenie papierosów, w przeciwieństwie do kotów, jest problemem.

    > Ja mam w domu alergika i astmatyka (…) I nie narzeka.
    Ech. Zastanawiałem się czy na to coś odpowiedzieć. Za każdym razem gdy słyszę tego rodzaju argument to autentycznie krwawi mi serce.
    Mój kolega w podstawówce dostał ataku w wieku 15 lat i umarł. Ja od 30 lat biorę sterydy żeby móc codziennie normalnie funkcjonować.
    Ty mieszkasz z astmatykiem który praktycznie nie ma objawów.
    Nie wielu ma takie szczęście. Mogę jedynie zazdrościć. I tyle.
    Ale chyba nie chodziło o przechwalanie się „kto ma fajniejszą astmę” ? Ja odniosłem się głównie do stwierdzenia „nie dajmy się nabrać na ich gadkę o „biernym paleniu””. Bierne palenie szkodzi, jest jednym z głównych alergenów u astmatyków, a ziemia jest okrągła. I to tyle.

    Gdyby papierosy nie stanowiły żadnego problemu (jak rzucanie kotami w twarz) to nikt by o nich nie mówił. Nie potrzeba byłoby żadnych zakazów. Ale papierosy stanowią problem.

    > Każdy niech ma prawo zrobić kupę drugiemu do talerza, nasikać mu do szklanki i zatruć wdychane powietrze!
    To mi przypomina pewien fakt, że jakieś 200-400 lat temu (nie pamiętam dokładnie okresu), w złym tonie było wstawanie od stołu przed ukończeniem posiłku. Dlatego przy stołach znajdowały się nocniki/pojemniki do których można był nasrać w razie potrzeby 🙂

    W takim razie ja też zaproponuję pewien tok myślenia :
    Dlaczego dzisiaj nie ma takiego obyczaju ? Kto ogranicza czyją wolność ? Gospodarz czy ten który nie chce iść do łazienki i narobi pod stół ? A może to tylko kwestia obyczajów, a pojmowanie wolności zmienia się w zależności od tego jak jesteśmy wychowani ? To co dzisiaj jest tolerowane, niedługo przestanie być, a pojęcie „wolności” zmieni swoją wartość ?

  8. @ed

    ed, ty znowu nic nie kumasz.

    „Kto ogranicza czyją wolność ? Gospodarz czy ten który nie chce iść do łazienki i narobi pod stół ?”

    jeżeli narobisz w MOIM lokalu pod stół tylko dlatego, że masz focha i nie chcesz iść do kibla, to gwarantuje ci, że w 5 sekund wylatujesz z tego lokalu na zbity ryj.

    „Gdyby papierosy nie stanowiły żadnego problemu (jak rzucanie kotami w twarz) to nikt by o nich nie mówił. Nie potrzeba byłoby żadnych zakazów. Ale papierosy stanowią problem. ”

    palenie stanowi problem – dla władzy.

    walka z paleniem to po prostu logiczna konsekwencja istnienia socjalizmu, w tym jednej z jego największych zdobyczy, czyli państwowej, przymusowej służby zdrowia.
    władza szybko się zorientowała, że papierosy przyczyniają się do powstawania rozmaitych choróbsk, za których leczenie trzeba było płacić pieniędzmi, mającymi już inne przeznaczenie. w tej walce nie ma nic podniosłego ani humanitarnego, nie toczy się ona także dla „dobra ogółu” ani dla dobra „naszych dzieci” – jest to cyniczna, skalkulowana gra obliczona na zatrzymanie jak największej ilości wydartych podatnikom pieniędzy.

    aczkolwiek jest też inna możliwość:

    Toasz Gabiś z podlinkowanego przez Macieja Miasika tekstu, cytuję fragment:

    Należy stanowczo zdementować propagandowy fałsz, że palacze są obciążeniem dla państwowej służby zdrowia; otóż płacą oni znacznie więcej w podatkach, jakimi obłożone są papierosy, niż wynosi koszt leczenia chorób związanych z paleniem tytoniu (część tych chorób jest zresztą związana z paleniem tylko w komputerach medycznej biurokracji). Palda wylicza, że w Kanadzie palacze (w zależności od tego, w którym stanie mieszkają) płacą od 10 do 20 razy więcej, niż kosztują oni państwową służbę zdrowia. Nie tylko, że nie są obciążeniem dla niej, ale wręcz ją utrzymują! Jak zwykle więc, pod osłoną różnych szlachetnie brzmiących haseł dokonuje się transferu środków od biedniejszych do bogatszych.

  9. Macku – proba sprowadzenia tej dyskusji do tej jak najbardziej poprawnej analogii (a nie alternatywy) nie uda sie tylko dlatego ze na swoim blogu lubisz wystepowac w roli tego sprawiedliwego ale tym razem argumentujesz ze masz racje bo masz racje.

    Bycie zwolennikiem jakiejs filozofii oznacza ze rozumie sie jej fundamenty. Bycie konsekwentnym wobec niej oznacza ze sie akceptuje jej ‚jasne’ jak i ‚ciemne’ strony w kazdym przypadku. Inaczej jest sie tylko kolejnym nic nie znaczaca okolopolityczna wydmuszka ktora dokleja sobie latki jak jej pasuje. I nie jest trudnym wykazanie argumentow – czyz nie pracowales nad grami bedacymi elementem systemu IP ktory tak zaciekle krytykujesz? W mysl ze IP zle poki musisz placic a dobre kiedy tobie placa?

    Ale dajmy sobie spokoj na moment bo nie chodzi mi o obrzucanie cie blotem. Potrafie zrozumiec koniecznosc dzialania w takich a nie innych realiach.Ale taka pseudoargumentacja w obronie palenia swiadczy strasznie na twoja niekorzysc. Po pierwsze zgodze sie ze porownanie biernego palenia do gwaltu lub pobicia jest przesadnym wyolbrzymieniem ale tylko wyolbrzymieniem. W mysl twojej ‚logiki’ jesli ktos podaje rakotworcza substancje przez 20 lat w sladowych dawkach i powoduje w koncu raka to robi zupelnie cos innego niz osoba ktora aplikuje kancerogenna dawke promieniowania delikwentowi w jednym strzale! To ze jedno pobicie daje widoczne golym okiem slady nie znaczy ze jest bardziej szkoliwe niz 10 lat biernego palenia. Chyba ze teraz mi zasuniesz ze bierne palenie jest nieszkodliwe (bo o tym ze jest zwyczajnie uciazliwe to raczej i tym sam wiesz) ale wowczas nasza dyskusja zjedzie na poziom pseudointelektualnej pseudodebaty ktorym nie mam ochoty sobie glowy zawracac.

    Po drugie dziwi mnie to ze rozpisujesz sie do mnie zupelnie nie na temat. Ja wyraznie powiedzialem ze przypadki ustanawiania regul w obrebie czyjejs wlasnosci to kwestia marginalna i nie neguje prawo wlasciciela fabryki do ustanowienia calej fabryki strefa dla palacych – detale na razie sobie podaruje. Problem jest na przestrzeni publicznej do ktorej zarowno palacy jak i niepalacy maja jednakowe prawo. I gdzie problem sprowadza sie do prostego – czy niepalacy ma obowiazek znosic szkodliwy i nieprzyjemny nalog palacza. Tego tematu nie poruszyles…. ciekawe dlaczego? Bo chyba nie mowisz o tym akapicie o komentarzach. To bylo tak zalosnie nieprzystajace do problematyki dyskusji ze nawet nie bede tego komentowal.

    Tak wiec mamy jedno ominiecie tematu, jeden pseudoargument i jeden komentarz na ktory szkoda czasu. Czy w ten sposob dyskutujesz Macku z kazdym kto odwazy sie miec zdanie odmienne od ciebie? Czy moze zakladasz ze jestes tak absolutnie wszechwiedzacy ze nie potrzebujesz prowadzic uczciwej dyskusji z ludzmi o odmiennym zdaniu?

    Na koniec uwaga o niedozywianiu dzieci. Tak- w czystej teorii oczywiscie, bo praktyka to zupelnie inny temat – uwazam ze dzieci powinny miec prawo pozywac rodzicow za ewidentne zaniedbania ktore negatywnie wplywaja na stan zdrowia czy sytuacje zyciowa.Rodzic nie jest wlascicielem dziecka, jest jego opiekunem ktory ma obowiazek zapewnic mu pewien okreslony poziom opieki i dostatku w miare swoich mozliwosci w interesie dziecka. Nie widze w tym nic dziwnego. To prosta konsewkencja prawa wlasnosci do dysponowania wlasnym cialem.

  10. Poza tym odnosnie Menckena – takie stawiania sie w pozycji czarno-bialej jest glupie i bledne. Mencken akurat sprzeciwial sie demonizacji palenia tytoniu z uwagi na palenie tytoniu ktora byla rozpowszechniana w usa w epoce okoloprohibicyjnej!! Zauwaz ostatnie zdanie o piekle. Wydaje ci sie ze to metafora? Nic podobnego. Prohibicja uksztaltowala sie jako ruch majacy swoje fundamenty w fundamentalistycznym pietyzmie. Porownujac tamte ruchy z wspolczesnym panstwem pasozytniczo-opiekunczym popelniasz kolosalny blad wynikajacy z nieznajomosci historii. Pietysci mieli chore przekonanie ze aby sami dostapic zbawienia musza na sile zbawiac innych. Analogia w naszym kraju byliby fanatyczni tolerancjonisci, narodowi katolicy etc, wegetarianie etc. Dzisiejsza walka z tytoniem ma podtekst bardzo materialistyczny i sprowadza sie do dwoch czynnikow – wladzy i pieniedzy. Pietysci mieli oba te elementy gleboko gdzies… chodzilo im o to aby wyplenic grzech w ich rozumieniu. To sa dwa rozne problemy.

    Nie jest nowoscia jakkolwiek uzywanie argumentacji niemajacej nic wsplnego z problemem do poparcia wlasnego stanowiska – swiadomie lub nie. Twoj wybor czy chcesz robic to samo…

  11. @PM

    W myśl tego mogę odjebać mojego sąsiada za stosowanie kosiarki? Szalenie mnie to irytuje. A gdy mnie nos rozboli od czyichś mocnych perfum?

    Przestrzeń publiczna, czyli dla wszystkich, dla palaczy i dla tych co chcą publicznie przy dzieciach uprawiać seks. W przestrzeni publicznej musi być wszystko dozwolone. Takie jest moje zdanie.

  12. Problem zniknie gdy przestanie istnieć przestrzeń publiczna i wszystko stanie się prywatne. Wtedy właściciel będzie wyznaczał standardy. Myślę, że dzięki temu zniknie 99,5% ludzkich problemów.

  13. Państwo traktuje nas jak dzieci i próbuje wychować przez zakazy, już widzę jak to działa ;]

    Kopcenie ludziom w twarz (ulubione miejsce na fajkę? 5cm od drzwi wejściowych), wyrzucanie niedopałków byle gdzie (pety są wszędzie, tylko nie w koszach) i śmierdzenie (palacz zaraz po fajce wali nie gorzej niż nieumyty tramwajowiec) jest zwykłym brakiem kultury. Żaden zakaz, większe myto na fajki czy mandaty nie zmienią buraka w dżentelmena.
    I pomimo iż fajnie że ktoś próbuje burakom dać w kość, to jak zwykle na rząd przystało robi to w najgorszy możliwy sposób.

  14. Premislaus – wlasnie przez takich ludzi jak ty sa problemy na tym swiecie. Ludzi nie lubiacych myslec.

  15. @mental: jak zwykle nie potrafisz ogarnąć całości problemu. Rozumiesz tylko 1 aspekt ignorując kilkanaście pozostałych.

    „jeżeli narobisz w MOIM lokalu pod stół tylko dlatego, że masz focha i nie chcesz iść do kibla, to gwarantuje ci, że w 5 sekund wylatujesz z tego lokalu na zbity ryj.”

    Tak jak napisałem, 200-400 lat temu WSZYSCY SRALI pod stół. To była NORMA OBYCZAJOWA. Gdybyś żył te 300 lat temu, to cieszyłby się że srając ci pod stół, szanuję obyczaj. Ale czasy się zmieniły i tak się złożyło że dzisiaj sranie ci nie pasi. Jakbym 300 lat temu poprosił cię żebyś nie srał mi pod stół, to byś zaczął krzyczeć że nie szanuję obyczaju i ograniczam twoją wolność. Teraz trafiło ?
    Twoje dzisiejsze poglądy to tylko efekt wpływu środowiska a twoje poczucie wolności będzie inaczej wyglądać za 50 lat.
    Naprawdę, nie pojmuję jak można mieć tak ograniczoną wyobraźnię.

  16. @PM

    Czy gdybym nie myślał to bym nie wpadł na taką koncepcję? To sfera publiczna na którą idą podatki powoduje te problemy. Z resztą ta ustawa zakazuje palenia tam, gdzie się wcześniej nie paliło, bo był zakaz (poza większością knajp).

    Ja też bym wielu rzeczy chciał zakazać, dlatego wszelkie rządy są niebezpieczne. Uczciwie, sprawiedliwie, etc. jest zakazywać w swojej własności. Między innymi dlatego wszystko musi mieć właściciela i musi być jak najmniej rzeczy wspólnych.

    Zapraszam na forum libertarian http://www.libertarianizm.net/

  17. @ed

    „Twoje dzisiejsze poglądy to tylko efekt wpływu środowiska a twoje poczucie wolności będzie inaczej wyglądać za 50 lat.”

    za 50 lat też wylecisz z MOJEGO lokalu. nie interesują mnie „twoje obyczaje” ani obyczaje miejsca, z którego pochodzisz. jesteś w MOIM lokalu. nie podoba się? – idź srać do kogoś innego.

  18. @ed

    „Tak jak napisałem, 200-400 lat temu WSZYSCY SRALI pod stół. To była NORMA OBYCZAJOWA.”

    najwidoczniej właścicielowi sranie nie przeszkadzało – akceptował tę „normę obyczajową”. ja jej nie akceptuje, ergo: w MOIM lokalu srania nie będzie.

  19. Hmhmmm.
    Cokolwiek się, Panowie, rozpędziliście..
    Po pierwsze – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze
    Po drugie – cała ta histeria o biernym paleniu to jest efekt, a nie przyczyna. Bierne palenie oczywiście istnieje, ale cały problem wynika z ogólnej histerii typu kask, pasy, ogólne głaskanie się po główkach. Rządy oczywiście podchwytują takie rzeczy, w to im graj. Wprawdzie jest to naturalnie ograniczenie wolności, szczególnie właścicieli lokali, ale nie w tym rzecz – symptomatyczne jest, że rząd jednocześnie nakłada akcyzę, i zniechęca do palenia, jedno i drugie „oczywiście” dla dobra obywateli.
    Ale cała ta sprawa wynika z ogólnego modnego trendu, który rząd generalnie wykorzystuje do swoich celów ograczania wolności obywateli, natomiast sam trend nie dotyczy szczególnie tytoniu czy czegokolwiek – jakaś taka wersja „upupiana” gombrowicza, tyle że nie chodzi o nakładanie masek, tylko o wymuszanie na ludziach pewnych rzeczy będących w zgodzie z ideologią ekologiczno-zdrowotno-bezpieczno-tanio-przyjemnie-pomagam-wszystko-będzie-dobrze-jak-tylko-wszyscy-się-postaramy.
    Ze smutkiem stwierdzam, że ta tendencja po prostu idzie w parze z znanym i zauważalnym już zjawiskiem rosnącej dominacji płci żeńskiej – kobiety rzadziej są palaczami, częściej jeżdżą w pasach i kaskach, częściej boją się pedofilów, częściej dywagują na temat jakości jedzenia, częściej obchodzi je środowisko, i tak dalej i tak dalej.
    A ponieważ rządom i specjalistom od prania mózgu różnego rodzaju, jest to generalnie na rękę, więc się je masowo w takie myślenie wpędza. Piaskownice dla dzieci na Plantach Krakowskich ( bo dla dzieci wszystko ), więcej kamer na ulicach, i tak dalej, przeświadczenie że każdy problem można rozwiązać i jest to tylko kwestia „lepiej” skonstruowanych przepisów jakiegoś tam rodzaju, idzie zatem do wyborów, i opuszcza deskę w toalecie.

    Jasne jest, że palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia w jakimś tam mniejszym lub większym stopniu, ale w rzeczywistości kwestia jego szkodliwości nie ma kompletnie znaczenia, liczy się, że typowy samiec kupuje sobie pistolet bo lubi mieć takie rzeczy, jeździ 300-konnym motocyklem lub hummerem z 6-litrowym silnikiem „bo to kurde JEŹDZI, jak depniesz to jedzie, a nie się toczy”, bez pasów i bez kasku bo go to wali, lubi sobie zajarać peta czy legendarną czerwoną amforkę, zwłaszcza przy piwku, nie chodzi do toalety tylko „się wyszczać” i nie opuszcza deski, nie lubi policjantów bo to „pyty” czy „pały”, jest zdania że większość przepisów, papierków i kwitków to zawracanie głowy, na wybory nie chodzi, bo cała ta demokracja to ruchanie ludzi w zadek, i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

    Nie ma znaczenia na ile takie poglądy są faktycznie uzasadnione lub nie – po prostu są be i podlegają eliminacji pod hasłem „ekologii”, „bezpieczeństwa”, „współpracy”, „zdrowia”, „dobra dzieci”, aż się chce zanucić piosenkę zespołu Kombi – „słodkiego, miłego życia – bez głodu, chłodu i picia”.

    Wszystko jasne? 🙂
    Na jeszcze jedną rzecz chciałbym zwrócić uwagę – symptomatyczne jest stanowisko Jacka Żakowskiego, to jest gość, który jest właścicielem dwóch dość popularnych pubów w Krakowie, i ten zakaz pewnie częściowo uderza w dochody z tych pubów. Co zatem robi pan Żakowski? Ano nagle bohatersko występuje przeciwko większości, w obronie mniejszości dyskryminowanej przez większość, praw człowieka i w ogóle.

    Nie chcę przez to powiedzieć, że tutaj prezentowane przez was, Panowie, poglądy, za lub przeciw, są skonstruowane na tej samej zasadzie co pogląd p. Żakowskiego – chcę tylko zwrócić uwagę na szczegóły tego zjawiska. Ot, Pan Jacek się nagle przedzierzgnął w obrońcę uciśnionych w imię ogólnej demokracji i dobra ludzi. Informatykom przypominam jego „kampanię” zwalczania chamstwa w internecie.. dowód na kompletne oderwanie od rzeczywistości.

    Mała prośba do czytelników – nie bądźcie naiwni, nie dawajcie się nabierać, tak długo jak dacie radę.. nie kłóćcie się o absurdalne kwestie w stylu czy palenie szkodzi i jak bardzo, albo kto czyją wolność bardziej ogranicza – palacz niepalącym, czy niepalący palaczom. W realnych warunkach to jest absurdalne, jak komuś rzeczywiście przeszkadza że śmierdzi, to po prostu gdzieś tam nie chodzi. A jak komuś przeszkadza że nie może sobie zapalić, też nie chodzi do takich miejsc, gdzie nie może. Całe zagadnienie jest rozdmuchane, nie ma w tym żadnej filozofii.

    pozdrawiam

  20. @ed – „wolność jednych nie może się odbywać kosztem wolności innych” – to sformułowanie, jak wszystkie, podlega czasowej degradacji. Kiedyś, w czasach jego powstania, było używane przez ludzi walczących z kolektywem o wolność każdej jednostki, w tym własnej. Obecnie jest używane przez kolektyw walczący o ograniczanie wolności każdej jednostki pod hasłem wolności wszystkich jednostek razem Czyli wolności kolektywu, względnie wolności społecznej.
    Prawie wszystkie związki wyrazowe zawierającej „społeczne” coś ( dobro publiczne, interes społeczny, pożytek społeczeństwa, wola klasy robotniczej ) – opisują fikcję i są prawdopodobnie fałszywe.
    Wolność X nie może się odbywać kosztem Y. Rzecz w tym, że używa się tego zdania tak jak komu wygodnie, zawsze w przypadku, kiedy to siebie określa się jako Y, potencjalnie narażonego na ów „koszt”. I tak osoby palące twierdzą, że wolność niepalących od niewdychania dymu nie może się mieć miejsca kosztem ich, palących. Z kolei osoby niepalące twierdzą, że wolność palaczy nie może mieć miejsca kosztem ich – niepalących”. Odradzam używanie niejednoznacznych sformułowań, zwłaszcza w przypadku, kiedy ich jednoznaczność w praktyce zależy od tego, jak długo już są w użyciu.
    Hipotetycznie rzecz biorąc, jakaś grupa w rodzaju, powiedzmy, Żydów, mogła mówić, że „wolność Niemców nie powinna być kosztem Żydów”. Ale kiedy Goebbels ogłosił, że wolność Niemców nie powinna być kosztem Żydów, i w związku z tym Żydów należy eksterminować, bo jak nie będzie Żydów to nie będzie problemu – siłą rzeczy Żydzi musieli przestać używać tego sformułowania.
    Historyjka jest oczywiście zmyślona, ale sądzę że dobrze ilustruje co mam na myśli.

    A jeszcze raz co do tej sprawy z paleniem biernym, czynnym, zakazem czy zezwoleniem – osoby, które niezależnie od bycia palaczami lub nie, są za zakazem – bardzo się zdziwią, kiedy przy następnym zagadnieniu, powiedzmy w związku z podniesieniem podatków lub posiadaniem potomstwa, okaże się, że psiejsko czarodziejsko bez ich wiedzy i zgody nagle zmieniły przynależność z „ograniczanych” do „ograniczających”. Te osoby oczywiście powiedzą wtedy, że nie miały na myśli zakazu posiadania potomstwa kiedy zgadzały się na zakaz palenia – ale wtedy będzie już za późno i nie będzie miało znaczenia co ktokolwiek z nich powie.

    Polecam przemyśleć tę sprawę. Mogę się z kimś nie zgadzać, ale nie lubię błądzących. Zrozumiałbym, gdyby ktoś powiedział „Przeszkadza mi że ktoś obok mnie pali, chcę zakazu palenia obok mnie”. Nie zgodziłbym się, ale bym zrozumiał. Natomiast jak słyszę, jak ktoś mówi „Bierne palenie szkodzi a zdrowie społeczne jest ważne. Powinniśmy zakazać palenia bo to ogranicza naszą wolność. Palenie powinno być zakazane bo nasza wolność jest ograniczana dymem tytoniowym” – w takich przypadkach po prostu odczuwam mdłości.

    pozdrawiam.

  21. Premislaus – powtorze jeszcze raz to co pisalem wczesniej o niemyslacych ludziach.Jakbys myslal to bys nie pisal.Przypatrz sie dokladnie o czym ja pisze zanim zaczniesz rozpedzac sie z krytyka bo krytykujesz zwyczajnie albo nie na temat albo na temat nieistotny w moich przydlugawych rozwazaniach.Albo w sposob co najmniej kuriozalny – jak chociazby z tym fragmentem o kosiarce.

    Ja sie przede wszystkim zzymam nad bezmyslnym postrzeganiem palaczy jako uciezmiezonych antybohaterow politycznych przez autora bloga i uzywaniem w tym celu luk w wiedzy historycznej i improwizowanego rozumienia doktryny samoposiadania – lub moze jakiejs innej. Zreszta autor szybko zaprzestal komentarzy po wrzuceniu kilku bezmyslnych frazesow co jest poniekad smutne.Nie mam ochoty deliberowac nad idiotyzmem czy szkodliwoscia wprowadzanego prawa bo to maslo maslane i kadzenie wzajemne sobie.Koleczko wzajemnej adoracji. To co mnie irytuje to bezmyslnosc po teoretycznie ‚slusznej’ stronie. Bezmyslnosc ktora powoduje ze libertarianizm jest byl i bedzie ruchem rozczlonkowanym, slabym i bez reprezentacji okolopolitycznej. Przychodze na blog Macka Miasika od lat bo duzo tu bylo ciekawych informacji odnosnie IP i komentarzy o prawie do posiadania broni czyli kwestiach niewspolmiernie wazniejszych niz palenie ktore jest debilnym i szkodliwym nalogiem wykorzystywanym przez big four. Jak czytam natomiast tego typu glupoty to zwyczanie rece mi opadaja.

    A za zaproszenie na forum dziekuje. Wyroslem lata temu.

  22. Akh4iePaiv8u – trzy fakty bo reszty mi sie czytac nie chcialo:

    – kobiety sa czesciej palaczami niz mezczyzni, dluzej sa uzaleznione i maja duzo wieksze problemy z rzuceniem

    – kobiety maja biologicznie tzn ewolucyjnie wypracowane mechanizmy ograniczajace ryzykowne zachowania (opiekunka potomstwa) stad kobiety preferuja kaski, pasy etc ktore notabene sa bardzo madrymi rozwiazaniami unikanymi tylko przez ludzi lekkomyslnych ktorzy nie mieli pecha byc w wypadku lub zwyczajnych idiotow, a ktore zbiegiem okolicznosci sa tez wymuszane przez panstwo co stoi na drodze eliminacji zwlaszcza tej idiotycznej czesci spoleczenstwa z dostepnej puli genow. Ja na przyklad jestem przeciwnikiem przymuszania do zapinania pasow ale zapinam zawsze – ale akurat ja mialem szczescie przezyc wypadek i wiem jak niewiele wystarczy zeby isc w strone swiatla.

    – bierne palenie to faktycznie termin ukuty w momencie rozpoczecia publicznej kampanii antynikotynowej ale nie ma to wiele wspolnego z calosciowym trendem. Bierne palenie to akurat fakt i natura tego problemu rozni sie fundamentalnie np od zarcia junkfood a wiecej ma wspolnego z dostawieniem marginesu spolecznego w dobrej dzielnicy na ktora z bolem sie wykosztowalismy w ramach panstwowego programu poprawiania.Rownie ciezkie do unikniecia, rownie niezalezne od nas i rownie szkodliwe.

    Gratuluje tych nutek bezmyslnego korwinizmu.Takich nam wiecej trzeba na pewno!

  23. Komentatorzy tez maja sporo na glowie ale sa obloznie chorzy i z uwagi na kondycje pozwalaja sobie na kilka nadmiarowych klikniec na strony rozrywkowe. Ciesze sie natomiast ze autor nie ucieka bo czulem sie mocno rozczarowany poziomem argumentacji. pozdrawiam.

  24. Heh, to jest właściwie ciekawe zagadnienie. Czy palenie papierosa na ulicy można przyrównać do walnięcia gazem musztardowym, w sumie w obu przypadkach atakuje się drogi oddechowe danej osoby. Czy przejście obok uczulonego na gryzonie ze szczurem na ramieniu jest już agresją? 🙂

    W kwestii własności prywatnej dla mnie sprawa jest jasna, panują takie zasady jakie mi się podobają, mogę mieć knajpę np. zorientowaną na klientelę palącą i wuj. Gdybym miał możliwości to ja bym osobiście wydzielił pomieszczenie dla palących bo sam nie palę i rozumiem, że to może wkurzać, ale żeby mi ktoś rządził?! Ostatnio czytałem książkę o zamachach na Hitlera i różne inne mendy i wyczytałem, że jednym z pierwszych państw, które dostały pierdolca na punkcie zdrowia publicznego były właśnie nazistowskie Niemcy, szeroka propaganda zniechęcająca do palenia, szczególnie kobiety, bo one miały rodzić zdrowych Aryjczyków, drukowane ostrzeżenia na paczkach papierosów i wszechobecne zakazy.

    Z terenami publicznymi jest trochę inna sprawa, wiadomo, że w państwie są, ale libertarianie (przynajmniej większość)nie lubią państwa. A czym by były teren publiczne w libertarianizmie? Ziemia niczyja? Czy raczej po prostu jakaś własność wspólna np. teren należący do mieszkańców osiedla, gdzie takie zakazy będą ustalane demokratycznie? Mnie tam takie coś by dopowiadało, umawiam się z sąsiadami, że w domu robię co chce, ale na podwórku panują określone zasady.
    Oczywiście mogę nie zgadzać się z wolą większości i będę zmuszony się wyprowadzić, to jakoś narusza moją wolność, no, ale kto powiedział, że libertarianizm gwarantuje rozwiązanie wszystkich problemów? Z drugiej strony zawsze mogę spróbować poszukać osiedla palaczy :).

    A tak w ogóle to tak jak napisał mental, w tych nowych przepisach chodzi tylko o kasę a nie o żadną troskę o obywateli.

  25. Rozumiem zakaz palenia w miejscach utrzymywanych przez nas za pośrednictwem państwa/miasta, np komunikacja, urzędy, szkoły, miejsca, z których się korzysta nie mając specjalnie wyboru.
    Ale knajpy? Kto ci nakazuje iść do knajpy?! Kto ci nakazuje iść do konkretnie tej knajpy, w której się pali?!?
    Jak chcę jeść to wybieram lokal, w którym się nie pali. Jak idę z ludźmi niepalącymi (np moja ślubna) – takoż. Ale jak idę z kumplem (palącym!) grać w karty, to chcemy sobie usiąść tam, gdzie można palić.

  26. W Finlandii już planuje się całkowicie zakazać palenia tytoniu, w Europie to pewnie kwestia czasu.

    Jak to rozumieć, czyżby wydatki darmowej publicznej służby zdrowia były tak duże, że opłaca się rezygnować z wpływów z akcyzy? A coraz mnie ludzi kupuje papierosy i się już nie opłaca? A może oni naprawdę planują troszczyć się o nasze zdrowie?

    Jezu, bandyci z wizją, tacy są najgorsi… 🙂

  27. @PM hehe 🙂 naprawdę nie chcialo ci się czytać, czy po prostu na pozostałe nie znalazłeś argumentu? Bo, rozumiesz, „nie chciało mi się” to mniej więcej tak dobry argument jak z peerelowskiego dowcipu – „a wy i tak bijecie Murzynów” 🙂

    @mental – zamiast „za 50 lat też wylecisz z MOJEGO lokalu. nie interesują mnie „twoje obyczaje” ani obyczaje miejsca, z którego pochodzisz. jesteś w MOIM lokalu. nie podoba się? – idź srać do kogoś innego.” proponowałbym skupić się na kwestii kluczowej, a mianowicie na zachowaniu prawa do decyzji. Innymi słowy zamiast „za 50 lat też wylecisz z mojego lokalu” – „za 50 nadal będę chciał samodzielnie decydować o tym kto i dlaczego wylatuje z mojego lokalu a kto nie” 🙂 Bo o to tak naprawdę chodzi..
    pozdrawiam 🙂

  28. @PM hmm, tak. Nigdy nie rozumiałem dlaczego ludziom którym „się nie chce dalej czytać”, w sytuacji kiedy mnie się chce dalej czytać, mają mieć rację, a ja mam jej nie mieć. Czy brak ochoty do dalszego czytania czegokolwiek automatycznie przyznaje rację temu komu się nie chce, i odbiera ją autorowi przedmiotowego tekstu, któremu chce się jeszcze pisać lub czytać cokolwiek? Proponuję prześledzenie tego toku myślenia w przedmiotowym zagadnieniu dot. palenia i jego zakazu bądź nakazu.
    Polecam też , pewnie na youtube można znaleźć, reklamy papierosów z lat 40-stych czy 50-tych – szczególnie tę w której lekarz w kitlu mówi że „zapalając papierosa odpręża się po ciężkiej operacji”
    To że „kultura” jak to tam zwał ulega zmianie, i pewne rzeczy w pewnych czasach są modne lub niemodne, nie określa, że pogląd przeciwny do aktualnie promowanego jest słuszny lub nie. Słuszność czegoś jest określona przez niezmienność przyjętych aksjomatów. Ktoś, kto twierdzi, że zakaz palenia jest słuszny, a jak wprowadzą zakaz posiadania potomstwa ( jak w Chinach ), to stwierdzi że nie miał zakazu potomstwa na myśli, dokonuje zmiany aksjomatów, ze wstydu, strachu lub ignorancji działanie na własny pożytek, czym jednocześnie udowadnia, że dane działanie zasługuje na wstyd, lub wynika ze strachu lub ignorancji.
    pozdrawiam.

  29. Akh4…[etc]

    Nie chcialo mi sie. Na to co mi sie rzucilo w oczy odpisalem.Reszty mi sie nie chce bo rozwazania o prawach to ani temat mojej krytyki ani cos w co teraz chce sie bawic. Napisalem wyraznie co krytykowalem u autora. Reszta ma dla mnie dosc drugorzedne znaczenie.

    Piter

    Twoja logika jest troche przesadzona ale ogolnie poprawna. Tyle ze gaz musztardowy jest duzo bardziej zabojczy wiec do osoby z gazem strzela sie od razu a palacza najpierw prosi o odejscie na bok a potem mozna go wygonic, zabrac papierosa etc, potem wezwac policje. Ja dokonuje moze smiesznego skrotu myslowego ale to jest analogia do stwierdzenia ze panstwo wymusza podatki pod grozba smierci

    nie placisz podatkow>masz dlug
    nie placisz dlugu>jestes licytowany
    opierasz sie licytacji>przyjezdza policja
    opierasz sie policji>strzelaja do ciebie

    jesli wiec wiekszosc libertarian(slusznie)zgodzi sie ze mozna tak powiedziec o przymusie podatkow czemu krzywia sie na papierosy. Bo panstwo je tepi? Przeciez to idiotyzm jakis.

    Podobnie ze szczurem. Przechodzien nie wie ze masz alergie, ale jesli wiedzialby a mimo to by nie opuscil miejsca w ktorym przebywasz na takich samych prawach jak ty? To juz duzo wieksze zagrozenie zycia.

    Smiejecie sie.Ale przeciez wlasnie takie rozwazania powinny byc podstawa systemu prawnego.Kto co i jak faktycznie u osoby drugiej narusza. Tak samo jak odszkodowania za przestepstwa z kk dla ofiary, brak karalnosci przestepst bez ofiary etc. A nie – palisz trawke to xlat, napad do x lat. To nie sa moje fanaberie. To wasz brak wyobrazni panowie libertarianie.

  30. @Ahk4iePaiv8u

    „Ze smutkiem stwierdzam, że ta tendencja po prostu idzie w parze z znanym i zauważalnym już zjawiskiem rosnącej dominacji płci żeńskiej – kobiety rzadziej są palaczami, częściej jeżdżą w pasach i kaskach, częściej boją się pedofilów, częściej dywagują na temat jakości jedzenia, częściej obchodzi je środowisko, i tak dalej i tak dalej.”

    bo socjalizm robi z facetów pizdy zamiast generałów. zwłaszcza ten w wydaniu Biedroniowo-zlewaczałym.

  31. @PM

    Jestem zdania, że moje argumenty były i nadal są adekwatne.

    Palacze są cholernie uciemiężeni, zobacz ile kiedyś kosztowały fajki, a ile teraz kosztują. I nie spowodowała tej sytuacji jakaś plaga zbiorów, czy mechanizmy rynkowe, ale podatek zwany akcyzą. Nie rozumiem dlaczego tytoń ma status towaru luksusowego gdy go konsumują miliony Polaków, gros tego stanowią mniej zamożni obywatele. Średniej jakości fajki kosztowały kiedyś 4-5 zł, nieraz po 3-coś zależnie od hurtowni, bądź sklepu. Wtedy akcyza była niższa. Za Viceroye płaciłem niegdyś w okolicach 5 zł, a teraz płacę prawie 9 zł. Ile by kosztowały przeciętne fajki gdyby nie było akcyzy 2-3 zł? Zwracam uwagę, że palacze w bardzo duży sposób finansują budżet. Jedynym sprawiedliwym wyjściem z sytuacji jest prywatyzacja. Miejsce publiczne jest dla wszystkich, a na terenie prywatnym niech decyduje właściciel.

    A kultura palenia to inny temat, ale nie zauważyłem jakichś rażących wybryków chyba, że mowa o gówniarzach. Mi jeszcze nikt nigdy nie zwrócił uwagi, bym zgasił papierosa.

    Dlaczego możesz dyskutować tu, a nie tam? Zaproponowałem tamto miejsce bo chcę sobie nabić licznik postów :-).

  32. Premislaus – brzeczysz jak zdarta plyta. Jak na to jak obrzydliwa grupa spoleczna sa palacze wszedobylscy, aroganccy i smierdzacy niech sobie beda nawet piec razy bardziej uciemiezeni. Oni jak ich panstwo nie scigalo mieli gdzies to ze ja musialem ich chamstwo znosic.Teraz niech sie mecza. Dobrze im tak. Nie zamierzam ich bronic i jesli bede mial jakis zapal do dzialan protestacyjnych to mam tak dluga liste ludzi przesladowanych przez panstwo ze moge miec w dupie palaczy przez kilka zywotow. Prawda jest taka ze palacze zwyczajnie zamiast rzucic swoj ohydny szkodliwy dla otoczenia nalog placza ze ich po kieszeni bije. Niech bije. Skoro nie mozna dostac od nich odszkodowania uczciwie, to niech placa tak.

    Przesladowani przez panstwo sa tez pedofile, mordercy, bandyci, zlodzieje, mezowie bijacy zony, wandale…
    moze ich tez zacznijmy bronic bo w koncu kogo przesladuje panstwo ten jest nasz bohater. Co kogo tam obchodzi ze calkiem przypadkiem ludzie ci naruszaja prawa innych.Przeciez nie to jest istotne.

  33. @PM – po pierwsze – piętnuj palaczy naruszających prawa innych. Mnie nikt nigdy nie wyrzucił z tramwaju za palenie, nikt nigdy mnie na koncercie nie poprosił o zgaszenie papierosa, nigdy się nie zdarzyło, aby mnie wyproszono z restauracji, bo paliłem, nigdy się nie zdarzyło, abym palił pod wiatą przystanku w czasie deszczu, itp, itd. Bardzo sobie nie życzę wciągania mnie w tego typu uogólnienie. I pewnie znajdzie się większa ilość takich ludzi.
    po drugie – pedofil, morderca, bandyta, złodziej, mąż bijący żonę, wandal – każdy z nich łamie prawo już ustanowione. Każdy z nich narusza czyjeś prawa. A tu pojawiła się sytuacja, kiedy nam – palaczom – pewne – dość szerokie – prawa odebrano. Kiedy zaczęło się penalizowanie czynu opartego o monopol państwowy. I – co prawdopodobnie jest dużo gorsze – odebrano również prawo przedsiębiorcom do stanowienia o ich lokalach. Ani się obejrzymy, a w firmie produkującej kocie żarcie nie będzie wolno pracować w różowych stringach.

    Tak osobiście jeszcze spytam – co Tobie szkodzi, że byłyby na mieście lokale, do których my, trędowaci, byśmy sobie chodzili pośmierdzieć?

  34. Ale mozecie miec takie lokale. Trzeba miec tylko legitymacje czlonkowska – notabene tak wlasnie teraz puby obchodza zakaz…. Problem w tym ze palacze nie chca miec miejsc w ktorych moga sobie chodzic smierdziec – palacze chca moc kopcic wszedzie.Palacze sa niesmiali teraz bo juz po tylku dostali. Ale na poczatku to bylo oburzenie…

    Ja wiem ze palacze maja procesy myslowe zaburzone ssaniem nikotynowym w plucach wiec moge sobie strzepic jezyk a oni i tak beda chcieli swoje. I jesli tylko by im pozwolic wejda nam na glowe. Moze ty akurat jestes kulturalny i nie wejdziesz ale zaloze sie ze to tez kwestia czasu. W towarzytwie palaczy tez bys sie rozochocil bo w kupie sila.
    I dlatego wlasnie tepienie palaczy nie jest takie do samego samiutkiego konca zle a palacze nie moga byc biednymi uciemiezonymi bohaterami. Palacz kopcacy niepalacemu to nie kierowca placacy za przywilej jezdzenie samochodem zeby wspomniec o naprawde lupionej grupie spolecznej.

  35. „Trzeba miec tylko legitymacje czlonkowska – notabene tak wlasnie teraz puby obchodza zakaz….” – co notabene jest niezgodne z prawem, bo nadal jest to lokal gastronomiczny, czyli podlega ustawie, czyli czekają ich kary. Czyli nie trafiłeś.

    Akurat porównywanie palaczy i kierowców jest kiepskie. Kierowcy to – podobnie jak palacze – truciciele i smrodnicy. A tacy jak ja – palący w aucie – to już w ogóle perwersiarze. Nie próbuj chrzanić o normach spalin itp, bo w Polsze nowych aut jak na lekarstwo. Jak wejdą elektryki ładowane ze źródeł odnawialnych, to możemy pogadać…

  36. @PM

    Jeżeli masz taki uraz, to czemu nie unikałeś takich osób i miejsc? Ja np. chcę uniknąć dostania w łeb od dresa, dlatego nie szlajam się po zmroku, po jakimś osiedlu, etc.

    Bita żona sama zgłasza zajście, a jeżeli robią to z urzędu, to jest to mieszanie się w wewnętrzną sprawę rodziny. Żona może odejść od męża, a jeśli ten nadal ją nęka, nachodzi, to koleś łamie aksjomat nieagresji. Chyba, że umowa małżeńska inaczej przewidywała.

    I tak dalej.

    Dzieci zaś stanowią własność rodziców i ci rodzice mogą ze swoimi dziećmi robić co chcą. I nikomu nic do tego.

    Atakując palaczy i popierając tę interwencję państwa, przyzwalasz na inne interwencje np. takie jak obozy zagłady, wysoki podatek dochodowy, przymusowe zapinanie pasów, etc.

    Nie można czynić wyjątków, trzeba być konsekwentnym do końca. Czyniąc raz wyjątek, dajemy przyzwolenie na kolejne wyjątki.

  37. Jest takie przyslowie – bog stworzyl ludzi i idiotow a internet uczynil ich rownymi. Dyskusja w internecie eliminuje 95% srodkow uzywanych podczas debaty twarza w twarz dlatego ciezej rozpoznac z kim sie ma do czynienia.
    Po twoim ostatnim poscie Premislaus mam dziwne wrazenie ze idiota to wrecz zbyt lagodne okreslenie.

    Dlatego wole zaczekac az autor znajdzie 5 minut czasu zeby odpisac jak obiecal bo choc ma kompletnie odmienne zdanie od mojego w temacie to przynajmniej mam pewnosc ze rozmawiam z czlowiekiem. A nie z jakas wlasnoscia rodzicow – w dodatku sadzac po zdolnosciach rozumowania – od dosc niedawna.

  38. Dlaczego mam niby być idiotą? Moje rozumowanie jest chyba spójne, logiczne, etc? Jedno wynika z drugiego. Czy jestem idiotą bo respektują prawo własności i gwarantuję wolność dla tych których nie lubię? Bo z tego wynika gwarancja dla mojej wolności. I nie jestem hipokrytą.

  39. A nie zauwazyles ze roznica miedzy palaczami a kierowcami jest tak a jak miedzy ludzmi smrodzacymi bezsensownym nalogiem a ludzmi smrodzacymi srodkiem transportu dla ktorego nie znaleziono na razie alternatywy.

    Tym sposobem mozna powiedziec ze ludzie srajac tez smrodza.Zakazmy srania!

  40. @PM

    Śmierdzi tylko w pomieszczeniach, na polu się szybko ulatnia.

    Istnieją pociągi, tramwaje, samochody elektryczne i furmanki. Są też statki. Tym też można podróżować i transportować.

    Z resztą często bywam w mieście i jakoś nie czują smrodu spalin chyba, że stanę przy rurze wydechowej :-).

    Każdy ma prawo smrodzić.

  41. @PM – ostygnij trochę. 90% ruchu miejskiego można by zlikwidować. Po to jest komunikacja miejska. Zobacz, w ilu samochodach w godzinach szczytu siedzi JEDNA osoba – kierowca. Nie uważasz tego za lekki bezsens? Za puszczanie w powietrze kupy kasy i smrodu?

  42. Bezkrytycznie bezkrytyczny wobec siebie Premislaus.
    Twoje rozumowanie jest tak samo logiczne jak dziela Marksa.

  43. To ty ostygnij zibi.Nie da sie zlikwidowac ruchu miejskiego w 90% inna metoda niz zakazujac samochodow wlascicielom prywatnym. Poza tym wlasnie mechanizm rynkowy determinuje co jest sensem a co bezsensem. Problematyczny jest brak ceny za uzywanie drog oraz za zanieczyszczenia (wyziewy i halas) i wowczas jesli okazaloby sie ze ludzie dalej sami jezdza samochodami to znaczyloby ze tak jest dobrze.
    To co ty proponujesz to centralne planowanie.

  44. To nie takie proste.Rynek nie jest doskonalym tworem. Nie moze niby byc bo rynek jest tylko najlepszym mozliwym mechanizmem dystrybucji dobr pomiedzy uczestnikami wymiany. Nie jest obiektywnie najlepszy w kreowaniu jakosci, nie jest obiektywnie najlepszy w utrzymywaniu standardow sprawiedliwosci, nie zapewnia rownych szans etc etc. Z rynkiem jest troche jak wiekszosc ludzi uwaza ze jest z demokracja. To kiepski system ale nikt nie wymyslil lepszego – i nie wymysli.A jedyna alternatywa dla rynku – planowanie i regulacje – sa jeszcze gorsze. Ale prawda jest taka ze rynek najlepiej odzwierciedla preferencje ludzi – a ludzie w wiekszosci sa idiotami. Wiec rynek bedzie automatycznie odzwierciedlal preferencje idiotow.

    Wlasnie dlatego jest tak wazne zeby nie zapominac o najmniejszych detalach.Nie mozna miec rynku na 99% bo nie ma sie rynku wogole.Stad jesli chce sie poluzowac palaczom z ich szkodliwym nalogiem trzeba umozliwic niepalacym trzymanie ich w ryzach bo inaczej sterroryzuja reszte przez co sterroryzowani beda sie przychylac do rozwiazan silowych (panstwo) i caly rynek w leb wezmie. POza tym w knajpach np palacz jest czesto preferowany bo generuje wiekszy przychod.
    Jesli beda sale dla palacych i niepalacych to musi byc np mozliwosc pozwania wlasciciela klubu jesli smrod z sali dla palaczy przenika.W koncu obiecuje wydzielenie grup prawda? Nie wydzielil niech buli…I nie mozna mowic „niech nie przychodza” bo to jest alternatywa dla „niech nie pala”.Albo „jak nie chcesz byc napadniety to nie chodz tam”. To jest pomieszanie faktow. Jesli oczywista oczywistosc jaka jest szkodliwosc biernego palenia bedzie rozpoznana jako cos za co moge pozwac palacza jesli robi to swiadomie lub uzyc przymusu jesli swiadomie kontynuuje agresje to wtedy i tylko wtedy moge sie zgodzic na pelna swobode palaczy w spoleczenstwie.

    Wydaje mi sie to bardzo logiczne. Wolnosc twojej piesci jest ograniczona dlugoscia mojego nosa.I czy na posesji palacza czy niepalacego czy posrodku te reguly obowiazywac musza bo sa nadrzedne.Ludziom nie rozumiejacym regul opartych na prawie wlasnosci czesto sie wydaje ze wlasciciel na swojej posesji to udzielny pan i wladca. A tak nie jest.On ma tylko prawo usunac ze swojej posesji kogos nie stosujacego sie do ustalonych regul – nie ma prawa naruszac jego praw.

  45. @PM

    Jeśli dziecko nie jest „własnością” (to nie jest dobre określenie, ale nie chce mi się szukać lepszego) rodziców, to jest „własnością” wszystkich, albo państwa, małe dziecko z oczywistych powodów nie może być właścicielem samego siebie (tzn. teoretycznie jest, ale w praktyce jest to niemożliwe), bo nie jest w stanie w 100% o sobie decydować. Zdecydowana większość rodziców to normalni ludzie i w odpowiednim wieku (to wewnętrzna sprawa rodziny) nadają dziecku pełnię władzy nad sobą. Jeśli chcesz bronić praw dzieci, to chcąc nie chcąc musisz oddać władzę nad dzieckiem państwu czy innemu kolektywowi, nie ma alternatywy, a kiedy to zrobisz, to od razu znajdą się ludzie chcący zagwarantować Twojemu dziecku „bezpłatną” przymusową edukację, „bezpłatne” przymusowe kontrole zębów czy ludzie decydujący czy kobieta może usunąć płód czy nie i też Ci udowodnią, że to konieczne ograniczenie władzy rodzica dla dobra dziecka. Mało tego, ponad 99% rodziców nadaje swojemu potomstwu wolność, państwo nie robi tego nigdy i już zawsze będzie chciało bronić Twoich praw, nawet jak nie chcesz.

    To nie jest dobre rozwiązanie, ale wybieraj: infekcje w kilku miejscach czy paskudne zakażenie wszędzie? Libertarianie nie mają przepisu na raj na ziemi gdzie każdemu będzie dobrze i godzą się z tym, że kurewstwo na świecie jest i będzie, niestety to właśnie próby stworzenia raju i całkowitego wyeliminowania kurewstwa generują najgorsze kurewstwo ze wszystkich.

    Ostracyzm społeczny i bojkotowanie pewnych zachowań to najlepsze rozwiązanie np. tego pana bijącego dzieci pasem nie obsługujemy. Przyznam też szczerze, że gdyby ktoś zrobił najazd na chatę sąsiada-pedofila w celu odbicia dzieciaka i zaciukania gnoja, to chociaż jest to agresja na jego własność, to pewnie udałbym, że niczego nie widzę.

  46. @PM

    Czy Ty jesteś jakimś fanem Jasia Skoczowskiego czy co?

    On też uważa, że właściciel nie może wszystkiego, że są nadrzędne reguły, że właściciel nie może nie zatrudnić geja, bo narusza w ten sposób jego autonomię itp.

    Wszystko fajnie tylko to w prostej linii prowadzi do jakiejś komuny czy państwa, które też przecież stoi na straży naszej wolności, więc jesteśmy w domu 🙂 .

  47. Dobra, ja sie na razie alienuje. Zobacze co autor odpisze skoro obiecal.

    Widze ze wiekszosc z was ma elementarny problem z mysleniem na zewnatrz przyslowiowego pudelka.Komentujecie problemy ktore tak naprawde rodza sie w wszych glowach bo ja niczego takiego nie pisalem ani nie mowilem.Chyba ze po prostu macie problemy z czytaniem.

    Piter – dziecko nie jest niczyja wlasnoscia. Prawo wlasnosci to bardzo specyficzna zaleznosc i ma swoje konsekwencje. Nie mozna dawac tego slowa nawet w cudzyslow. Wogole nie wolno go uzywac. Bo to zaburza cale rozumowanie.Jesli tego nie rozumiesz to nie mamy o czym rozmawiac. NIe wiem czy powodem do radosci jest to ze wiekszosc osob na tym blogu wydaje sie nie byc w stanie pojac tego fundamentalnego zagadnienia. Ale wlasnie dlatego sobie odpuszczam. Pokrecilem troche kijem w mrowisku jednak w dalszym ciagu to co mnie najbardziej interesuje czyli zdanie autora – nie pojawilo sie.Zaczekam wiec.

  48. kto to jest jas skoczowski…? Wybaczcie ale ja nie identyfikuje sie z libertarianami polskimi jako pradem ideologicznym.

    To co ja mialem na mysli – ponownie: czytajcie ze zrozumieniem do cholery! napisalem wyraznie – to fakt ze prawa wlasnosci sa przypisane do konkretnych obiektow. Np ja mam prawo wlasnosci do swojego ciala, ty do swojego. Jesli jestem na twojej posesji do ktorej masz prawo wlasnosci i ja robie cos co ci sie nie podoba masz prawo mnie usunac. Jesli wchodze na twoja posesje a tam pisze – kazdy musi sciagnac buty – a ja nie sciagne to nie znaczy ze masz prawo mi sila sciagnac buty. To znaczy ze masz prawo mnie wyprosic lub wyrzucic z posesji jesli nie wyjde. DObra analogia jest terytorialnosc. Moje cialo to moj obszar. Jesli swoim obszarem wejde na obszar twojej posesji i cos zrobie nie tak dokonuje inwazji na ten obszar i ty mozesz tylo usunac moj obszar z twojego obszaru. Naruszenie mojej wolnosci w kazdym innym zkresie jest juz twoja inwazja na moj obszar i ty lamiesz moje prawa juz teraz, w dodatku te wyzej stojace w hierarchii.

    o to mi chodzilo…przeciez to proste.I dawno juz przerobione wsrod bardziej dojrzaluych spolecznosci anarchistycznych np w usa.czytajcie ludzie a nie duscie sie na libertarianizm pe-el czy gdzies tam.

  49. @zibi

    Jak kupię samochód, to tylko po to by nie musieć korzystać z komunikacji miejskiej. Za dużo ludzi, często nie ma wolnego miejsca, ścisk, wiele osób się nie myje, a jak przyjdzie stara babka to ustępuje (niestety tak mnie wychowano). Mieszkam na wsi i tutaj potrzebny jest samochód do komfortowego życia. Choćby dlatego, że autobusy jeżdżą ni w pizdę ni w oko( o niepasujących mi porach) i masz ten komfort, że wstajesz i jedziesz o której chcesz.

    Komunikacja miejska nie jest przyjemnością w Polsce. Korzystają z niej ludzie którzy nie mają pieniędzy na auto.

    @PM

    Jestem krytyczny wobec siebie, ale nie zmienia to tego, że jestem pewny swoich poglądów. Umiem się też przyznać do błędu.

    Ludzie w swojej masie są idiotami, ale nie jako jednostki. Każdy wybór można wyjaśnić racjonalnie, a jeśli jakiś wybór wydaje się bezsensowny, przynoszący straty, to po bliższym przyjrzeniu można zauważyć, że przyniósł jakiś zysk.

  50. @Premislaus – na wsi – jak najbardziej rozumiem, kicanie 4km do autobusu to swego czasu była dla mnie codzienność. W mieście – masz kommiej – taniej i ekologiczniej jest się poświęcić i jechać busem czy ciopągiem. Mniej spalin, mniej zanieczyszczeń, mniejszy ruch – same zalety.

  51. @ed

    Przesadzasz. Gdyby na porządku dziennym było rzucanie kotami w twarz ludzi, to niemal pewne jest że powstał by zakaz „rzucania kotami w twarz w miejscach publicznych” Nie mniej nie stanowi to żadnego problemu, a ludzie jakoś nie rzucają sobie masowo kotami w twarz

    Nie, nie przesadzam – wielu uczulonych na alergeny wziewne (także koty) nie muszą mieć nic rzucane na twarz. Po prostu muszą unikać miejsc z kotami i walczyć z różnymi niedogodnościami. Taki lajf.

    Palacze do tej pory nie potrafili tego zrozumieć. Nie umieli sobie sami wykombinować, że szkodzą innym i ŻADEN z nich się nie przejmował WOLNOŚCIĄ niepalących. Z premedytacją użyłem słowa „żaden” bo mogę sobie dać rękę uciąć, że nie ma takiego palacza, który nawet deklarując że „uważa na innych”, nie zadymił kilka razy kogoś innego kto sobie tego nie życzył.

    I znów przykład jak sobie antynikotynowi fanatycy rysują przeciwnika – palacze NIGDY nie szanują innych, ZAWSZE palą tam, gdzie przeszkadza to innym. Oczywiście, że nie ma takiego palacza, który nie zadymił kogoś, kto sobie tego nie życzy, szczególnie w sytuacji, gdy takowi ludzi pojawiają się wśród palaczy czasem nieproszeni i potem mają pretensje.

    A ja mogę dać sobie rękę uciąć, że nie ma na wśród skupisk ludzkich ludzi, którzy nie puścili bąka w ten sposób, żeby nie zasmrodzić kogoś, kto sobie tego nie życzył. Nawet jak są przekonani, że ich pierd pachnie fiołkami.

    Niepalący powinni mieć takie samo prawo decydować o paleniu na terenie swojej własności, jak palący. Mają mieć taką samą wolność. Problem w tym, że państwo pozbawia nas wszystkich takiej wolności, niezależnie czy palimy czy nie. Ja, choć niepalący, nie mam problemu z palącymi na moim terenie. Gdybym posiadał lokal gastronomiczny, szczególnie rozrywkowy, to chciałbym, aby można w nim palić. Chcę posiadać wolność decydowania o tym.

    Ty mieszkasz z astmatykiem który praktycznie nie ma objawów. Nie wielu ma takie szczęście. Mogę jedynie zazdrościć. I tyle.

    A teraz serce mi krwawi, bo takie ciężkie masz życie. Mój astmatyk też bierze sterydy od lat, aby funkcjonować. I co z tego wynika? Chodzi o to, że wiele rzeczy szkodzi. A tak naprawdę, jak stwierdził Paracelsus: wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę. Niemniej jednak, nie jest celem państwa zapewnienie wszystkim swobody od rozmaitych alergenów, bo nie jest to po prostu możliwe. A z pewnością nie powinno odbywać się to ingerencją we własność prywatną.

  52. Nienawidzę dymu papierosowego. Wkurza mnie jego smród jak i widok ćpuna z papierosem w ustach (szczególnie jeśli jest nim ładna dziewczyna). Palacze to śmierdziele, brudasy i perwersi bo wdychają śmierdzący bród i sprawia im to przyjemność. Palenie powinno być zakazane na ulicach, bo ulice są magistralą łączącą różne miejsca oraz w urzędach, bo muszę się tam od czasu pojawiać. Restauracje, puby itd. to własność prywatna i państwo nie ma żadnego prawa mieszać się do tego, czy wolno tam palić, czy nie. Jak się komuś nie podoba, że w jakiejś restauracji się pali to niech tam nie chodzi.

Możliwość komentowania jest wyłączona.