Kodek z patentem

Obróbka wideo stała się obecnie chlebem powszednim na wielu użytkowników komputerów. Coraz nowsze kodeki (H.264, MPEG-4, czy trochę starszy MPEG-2) pozwalają na tworzenie i publikację materiałów w bardzo dobrej jakości, o której parę lat temu można było jedynie pomarzyć, a dzięki szeroko dostępnej technice, obraz HD stał się już czymś całkiem oswojonym. Jeśli wideo traktujemy poważniej, to najczęściej inwestujemy w lepsze oprogramowanie, nierzadko kosztujące spore pieniądze, które zapewnia nam przy okazji możliwość stosowania tych najnowocześniejszych technik kompresji obrazu. A jak robimy coś poważnie, to zdarza się, że nasze dzieła nabierają komercyjnego charakteru – ktoś nam za nie płaci, albo też służą do promocji jakichś innych naszych form zarabiania. I tu, jak się właśnie dowiedziałem, czeka nas niespodzianka – na to wszystko potrzeba specjalnej licencji!

Nikt nie czyta umów licencyjnych dołączanych do programów, ale jeden człowiek zadał sobie trud i odnalazł takie interesujące zapisy dotyczące kodeków H.264 i MPEG-4. Kodeki te dołączone do tak zaawansowanych pakietów jak Final Cut Pro pozwalają użyć się jedynie do tworzenia wideo o charakterze osobistym, niekomercyjnym. Podobne zapisy są także w systemie Windows 7. Co więcej, obostrzenia nie tylko dotyczą sposobu tworzenia nowego materiału, ale także wymagają, aby oglądane (dekodowane) przez nas wideo zostało dostarczone przez licencjonowanego dostawcę.

Ciekawe, ale jestem przekonany, że nie jest specjalnie trudno znaleźć przedsiębiorcę, który dystrybuuje wideo w którymś z formatów w gestii MPEG LA i nie ma pojęcia, że powinien mieć na to licencję. Ciekawe, czy nie dałoby się złapać na tym występku jakiegoś urzędu i złożyć wtedy jakiś donosik… Albo jeszcze lepiej, złapać na tym jakąś organizację zbiorowego zarządzania prawami autorskimi – to byłoby smakowite.

  • No fajnie byłoby złapać jakiegoś OZZ-a, ale podejrzewam, że nie miałoby to żadnych praktycznych skutków, to jedna mafija, a kruk krukowi…

    Przyznam, że na własne potrzeby używam kodeka h.264, ale w GPL-owej implementacji x.264. Chyba nic mi nie grozi, póki mieszkam w Europie, ale czort by się w tym rozeznał. Ostatnio toczy się bitwa o to, jaki kodek ma być używany do odtwarzania wideo z sieci przez tagi HTML5. Coraz mocniej popieram opcję, że powinien, wręcz musi to być jakiś kodek otwarty, nawet kosztem jakości. Ale MS i Apple będą ciągnąć na swoją stronę, Googla też stać na opłaty.

  • keiran

    Hmm. Ciekawe jak jest z firmami slubnymi co nagrywaja. Oni ostatnio wszystko w HD proponuja.