IP gestapo w UK

Gdy używam terminu IP gestapo, to nie czynię tego jedynie, aby dopiec zwolennikom „własności” intelektualnej. Jestem przekonany, że jedyną skuteczną metodą obroty tego przestarzałego konceptu jest stworzenie policyjnych sił, które nie przebierając w środkach będą walczyć z tymi, które prawa autorskie naruszają, czyli praktycznie z każdym, kto ma jakieś bardziej zaawansowane urządzenie elektroniczne, o komputerach już nie wspominając.

Wiedzą o tym także w UK, ojczyźnie wielu totalitarnych pomysłów i rozwiązań. Dziś tematem dnia jest wiadomość, że właśnie tamtejszy rząd zabrał się potajemnie, a jakże, do tworzenie takiego IP gestapo. Chodzi o stworzenie urzędu/organizacji, które będzie mogła się dość swobodnie rozprawiać się z tymi, którzy naruszą prawa właścicieli praw autorskich. W grę wchodzi:

  • swobodne (bez udziały prawodawców) tworzenie kar i rekompensat za naruszenie praw autorskich (ustanawianie kar więzienia, odcinanie od internetu, itp.);
  • nadawanie właścicielom praw specjalnych uprawnień pozwalających na odnajdywanie naruszających ich prawa (zmuszanie dostawców internetu do ujawniania danych klientów, wprowadzania cenzury stron i serwisów, itp.);
  • zmuszanie do współpracy wszystkich, którzy mogą mieć związek z ewentualnymi naruszeniami praw (przymuszanie dostawców do szpiegowania klientów i ich działalności w sieci, zmuszanie firm do zapewniania, że użytkownicy nie będą naruszać praw, tworzenia specjalnych milicji czuwających nad przestrzeganiem praw autorskich w sieci).

Jak to emocjonalnie podsumował Cory Doctorow: „Jest to wypowiedzenie wojny przez przemysł rozrywkowy i podległych im prawodawców wolności słowa, prywatności, wolności zgromadzeń, domniemania niewinności i konkurencji.”

Mnie to niespecjalnie szokuje, bo od dawna spodziewałem się, że będą tego próbować. Musi być trochę gorzej, aby potem zapanowała nam infoanarchia.

6 myśli na temat “IP gestapo w UK”

  1. „Musi być trochę gorzej, aby potem zapanowała nam infoanarchia.”

    Infoanarchia może i zapanuje, ale dopiero po tym, jak nastanie atomowy armagedon i przeżyje raptem parę tysięcy/milionów ludzi i przestaną istnieć państwa. Wcześniej nie ma co na to liczyć.

  2. Upadnie, upadnie, nawet szybko. Jak komunizm – zapadnie się pod własnym ciężarem. Ale podobnie jak komuna, da nam jeszcze w kość, zanim wreszcie uzna swoją porażkę.

  3. I nastąpi rewolucja indywidualności, każdy będzie sobie równy, państwa przestaną istnieć, itd itp.
    Już ktoś coś takiego mówił…. lata 60, hipisi, LSD i te sprawy 🙂

    A mnie nadal zastanawia ta dwuznaczna wiara „liberało-anarchistów” w to że „zwykli” ludzie są genialni i trzeba im tylko dać pełną wolność. Jednocześnie nie zauważają że to ludzie ludziom zgotowali ten los 🙂

  4. A ja mówię jedynie o upadku obecnego reżimu praw autorskich. Jak na razie nie widzę sytuacji, w której następuje odwrót od obecnych zmian i wracamy do sytuacji sprzed, powiedzmy, 30 lat.

    Cała reszta, to jedynie Twoje konfabulacje, których w tekście moim nie ma.

  5. Prawa Wszechświata są proste, niewielu je rozumie i stąd podobne brednie, mianowicie jest akcja – jest i reakcja. Jaka? Ano sami zobaczą Ci którzy ją wywołują. Przemysł „prawnoautorski” i eurokomuna upadną, szybciej niż można przypuszczać. To, że da nam w kość zanim? A to już inna sprawa… 😉

  6. Eurokomuna zestawiona z brytolskim rządem wypada niemalże wolnościowo. 😉 Gorliwość z jaką ten rząd traktuje zamordyzmem swoich bezwolnych poddanych-matołków daleko wyprzedza najbardziej ekstremalne zachcianki eurobiurokratów.
    Dla odmiany i złagodzenia uczucia niesmaku, polecam wieści z Rumunii. Jak się okazuje, są jeszcze w UE kraje, gdzie przetrwały niezawisłe sądy.
    http://www.heise-online.pl/newsticker/news/item/Rumunski-sad-konstytucyjny-prewencyjne-zapisywanie-danych-narusza-prawa-czlowieka-871121.html

Możliwość komentowania jest wyłączona.