Oddajcie kasę, złodzieje!

Ciekawy wpis o „ściągactwie”.

Porównanie obu sytuacji wyraźnie dowodzi, że mamy do czynienia z terrorem tzw. twórców i ich aliantów wymierzonym w ludność cywilną. Wszelkie przywileje zachłannie zgarniają pod siebie wytwórcy, wszelkimi obciążeniami obarczając odbiorców. Wobec tak nierównego traktowania stawianie zarzutów o niemoralności ściągaczy jest… niemoralne właśnie. A skoro to niemoralne postępowanie, to mamy prawo się bronić. Poprzez ściągactwo.

  • ed

    Przypadek I: kupiliśmy w sklepie napój i nam nie smakował. Chcemy zwrotu pieniędzy ale sprzedawca wzrusza tylko ramionami.

    Przypadek II: Kradniemy sok ze sklepu i próbujemy. Jak nam posmakuje to za niego zapłacimy. No ale tu nagle jesteśmy oskarżani o kradzież.

    I znowu mamy doczynienia

    To kolejna słaba próba wytłumaczenia się z tego co się robi, zasłaniania się wolnością, patriotyzmem, dbaniem o konsumentów itd.

    Świat gier komputerowych pokazuje że można udostępniać utwory (czyli gry) w prosty i tani sposób. Powstaje dużo sklepów internetowych, twórcy sami też sprzedają.

    Niech artyści „audio” zrobią to samo.
    Dlaczego Madonna czy jakiś Pink Floyd nie sprzedają utworów na swojej stronie ? 100% zysków by szło do nich. Może są terroryzowani przez ZAIKS ? Bo do takiego wniosku można dojść czytając ten wpis 🙂

  • O ile wiem, sprzedawcy odpowiadają za zgodność towaru z opisem. O to chyba chodziło autorowi w tekście. Jeśli kupię sok truskawkowy, a w środku będzie malinowy, to mogą go spróbować, a nawet pewnie sporo wypić (mogę nie od razu przecież się zorientować), a potem domagać się zwrotu pieniędzy czy wydania właściwego towaru?

    Jak wiesz, Madonna nie jest zainteresowana zarabianiem na sprzedaży bezpośredniej swoich piosenek, bo sprzedała je hurtowo, w jakiejś sprzedaży wiązanej ze swoim show za jakiś 200 mln dolców. Nie chce jej się, nie musi, ma to w dupie, albo coś. Dostaje wynagrodzenie za pracę – mogłaby nie dostać ani grosza tytułem praw autorskich, a i tak kasy miałaby jak lodu.

  • xyz

    ze znanego bloga o rozwoju osobistym:
    http://zenhabits.net/2009/04/feel-the-fear-and-do-it-anyway-or-the-privatization-of-the-english-language/

    z początku myślałem że to żart, ale okazuje sie ze nie.

  • ffatman

    O zgodności towaru z opisem. Na kostce masła opis „takie se masło” zastąpiony jest ceną euro,10 (np.) zamiast euro,60. „Takie se masło” nadal jest jadalne (przeważnie).
    Jeżeli słuchalna piosenka kosztuje .99 centa, to ile powinna kosztować NIEJADALNA piosenka?

    Ale co do tego mają artyści? Artyści wychodzą na scenę i grają. Spór od lat jest z właścicielami. Np. z Disneyem, który dla biznesowej oszczędności paru zet na spadkobierców Ireny Tuwim wmawia od 20 lat polskim dzieciom, że ich Kubuś to Kubuś Puchatek o małym rozumku ich dziadków.