BSA szacuje

Jak zwykle Business Software Alliance podczas dorocznego sabatu kopyrajtowych czarownic zajrzała do kryształowej kuli i „wyceniła” straty producentów komputerowych w Polsce na 580 milionów dolców. Zwróciło to uwagę najwyższych władz państwowych w osobie blaszanego drwala Waldemara Pawlaka, który postanowił ruszyć się z remizy i wypromować jakiś program „Zrób to sam”. Artykuł stwierdza także, że pracownicy w polskich firmach zajmują się głównie ściąganiem pornografii, więc tytuł jest jak najbardziej adekwatny do problemu…

Ja z moich fusów po kawie wyczytuję, że straty te wyniosły jedynie 1 milion. Czy zacytuje mnie Onet? Wydaje mi się, że znam się na tym równie dobrze jak BSA, a metodyka moich wyliczeń nijak nie ustępuje tej stosowanej przez BSA.

9 myśli na temat “BSA szacuje”

  1. Zawsze mnie to interesowalo od strony praktycznej.
    Gdyby prawa autorskie nie obowiazywaly, to z czego producenci gier by zyli? (wyjatki: gry typu WoW i inne, gdzie placisz abonamet/jednorazowa oplate i korzystasz z ich serwera).

  2. Ja nie wiem, z czego by żyli… Jeśli będziemy ich potrzebować, to znajdzie się dla nich praca i płaca, a jeśli nie, to podzielą los wielu wymarłych zawodów.

  3. Właściwie żaden argument 🙂 Artyści dostają kasę bo są tacy co ich potrzebują i za to im płacą. Ale są też tacy co również ich potrzebują ale im nie płacą.

    Wchodząc w tzw. gdybanie: zniesienie praw autorskich zmniejszy liczbę płacących i zwiększy nie płacących.
    Jeśli nie w tym, to w następnym pokoleniu które o płaceniu za muzykę będzie słyszeć tylko na kursach o dobrym wychowaniu.

    Równie dobrze można znieść „zakaz zabijania”. I wprowadzić zasadę „przeżyją ci najbardziej potrzebni”. Na szczęście te 2-3tyś lat poświęcone było na wypracowanie tzw. cywilizacji i poszanowania innych (i tego co robią).

  4. Ja szanuję to, co robią inni. Ale mój szacunek nie oznacza, że zgadam się na monopol nadawany im przez państwo pod pretekstem „własności” intelektualnej.

    Stosujesz „klasyczną” kontrargumentację zwolenników IP, którzy starają wkładać mi w usta fałszywą alternatywę – ja nigdzie nie mówię, że twórcy nie powinni być wynagradzani za pracę. Uważam jedynie, że powinni być wynagradzani przez pracodawców, a nie nagradzani monopolem prawno-autorskim.

    A historia tego monopolu to ostatnie 300 lat, w którym to czasie twórcy korzystali średnio, gdyż monopol ten naprawdę chronił i chroni interesy pośredników, którzy z tworzeniem mają niewiele wspólnego. Może bym się nabierał na tę retorykę, gdybym nie był twórcą od 15 lat i nie zaobserwował jak ten system działa.

    Pozostałe tysiące lat, na które się powołujesz, to wynagradzanie autorów odbywało się klasycznie – poprzez płacę za pracę.

  5. Ok, wiadomo, że tego rodzaju dyskusje i tak nie przekonają do racji słuszniejszej 🙂

    Nie uważam żeby artyści czuli się poszkodowani przez pośredników (wytwórnie, dystrybutorów, sklepy itd) biorących 90% ceny płyty. To jest wolny rynek tak bardzo broniony liberałów. Jeżeli jakiś artysta poczuje się oszukany, ma alternatywne sposoby rozprowadzania swoich utwórów. Chociażby internet. I są tacy co tak robią, pomijając cały ten łańcuszek szczęścia. Prawo autorskie chroni również ich.

    Za to fałszywe jest przyzwolenie na darmowe słuchanie ich utworów. Artysta wykonał pracę. Stworzył utwór, następnie go wykonał (czy nie jest to usługa ?) i utrwalił tą usługę na płycie.

    Każdy kto mieszka w bloku dorzuca się do wywózki śmieci wszystkich mieszkańców. Dlaczego ktoś się nie chce dorzucić do skorzystania z usługi artysty, w końcu też słucha utworów z tej płyty tak jak inni. Bo łatwo ją skopiować ? C’mon…

  6. I znów dyskusja sprowadza się do jednego – kwestii kompensacji za za pracę kontra monopol prawnoautorski.

    Uważam, ze twórcy powinni na swojej twórczości zarabiać. Szczególnie teraz, gdy dotarcie do potencjalnej publiczności jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Niemniej jednak, nie zgadzam się, że mamy za dobrobyt twórców płacić taką wysoką cenę – mówię o cenie powszechnej inwigilacji i hamowania rozwoju tej samej technologii, która tak dobrze twórcom służy.

    Wojnę z technologią twórcy przegrają, zresztą ich postawa jest równoznaczna z hasłem „zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko”. Nie można korzystać z łatwości kopiowalności utworów i jednocześnie zżymać się, że ludzi z tego korzystają. Najwyższy czas, aby pogodzić się z nieuchronnym i wykorzystać okazję. I poszukać innych sposobów zarobkowania – praktycznie dla większości zawodów twórczych można je już znaleźć (choćby koncertowanie dla muzyków), a dla pozostałych coś się wymyśli.

Możliwość komentowania jest wyłączona.