Prywatne drogi

Wolnościowcy są zwolennikami prywatyzacji wszystkiego, w tym takich rzeczy, których prywatyzacja nie mieści się w głowie. Sztandarowym przykładem tego, czego wedle etatystów nie da się sprywatyzować, są drogi. Bo jakby to było, gdyby drogi były prywatne?! To niemożliwe, w żadnej skali! Nawet myślenie o tym jest niedorzeczne…

O RLY? Welcome to North Oaks w Minnesocie. To małe, liczące około 4500 osób miasto, w którym wszystkie drogi są prywatne. Ba, nie tylko drogi, gdyż miasto nie posiada żadnych nieruchomości, wszystko należy do mieszkańców. I jakoś żyją i raczej nie jest to obraz nędzy, konfliktu i rozpaczy. Swego czasu skorzystali nawet z przywilejów swojego prawa własności i usunęli zdjęcia swoich dróg z Google Street View.

A jak ktoś nie wierzy Wikipedii, bo przecież każdy tam może sobie wpisać jakąś głupotę, to może zajrzeć na oficjalną stronę miasta, gdzie znajdzie potwierdzenie faktu, że wszystkie nieruchomości są tam w prywatnych rękach. I są z tego dumni. I słusznie.

17 myśli na temat “Prywatne drogi”

  1. Załóżmy, że nie istnieje droga w-miarę-szybkiego-ruchu Poznań-Warszawa, a wszystkie grunta są prywatne.

    Potrafię sobie wyobrazić zbudowanie takiej drogi wyłącznie na zasadzie dobrowolnych umów. Co tam, potrafię sobie wyobrazić zbudowanie kilku konkurencyjnych dróg szybkiego ruchu na tej trasie.
    Tylko dlatego, że mam bogatą wyobraźnię.

    Ale nie zakładałbym się, że coś takiego jest wykonalne w praktyce.

  2. Cofnijmy się o jakiś czas, powiedzmy o jakieś 110 lat. Siedzi sobie dwóch dżentelmenów, braci i rozmawiają o lataniu, maszynami cięższymi od powietrza. Jeden z nich mówi, że ma sporą wyobraźnię i na bazie swoich doświadczeń oraz wiedzy, wyobraża sobie, że mogliby zbudować samolot. Na to drugi, na szczęście, nie odpowiedział, że nie założyłby się o wykonalność tego w praktyce.

  3. Jak to fajnie w ramach dbania o własną wolność, ogranicza się wolność innych. A gdybyśmy mieli pecha lub wrednych sąsiadów to o ile ciekawie by wyglądało życie: przejście 2 ulicami do szkoły – 130zł miesięcznie, wstęp na lewą stronę ulicy tylko od 4 rano do 7 rano. Jako właściciej takiej ziemi już bym postarał się o odpowiedni taryfikator (utrzymanie ulicy przeciez kosztuje). Nikt mi nie zabroni wprowadzenia opłat, bo to byłby zamach na moją wolność.

  4. No nie da się szczęścia zadekretować, niestety. Zawsze ktoś będzie z jakiegoś powodu nieszczęśliwy i niezadowolony i przymuszanie innych do rozweselania go na pewno się nie uda.

    W North Oaks jakoś jednak sobie dają radę i nie łupią się wzajemnie do ostatniego grosza.

    Egzekwowanie własnej własności nie jest ograniczaniem czyjejś wolności. Nie bowiem wolnością przymuszanie kogoś do świadczenia jakichkolwiek usług w imię naszej, tak pojętej „wolności”.

  5. Tu szczęście nie ma nic do tego, to czerpanie czystej przyjemności z posiadania.
    A mieszkańcy żądając od Google usunięcia ich ulic z Street View naruszyli moją wolność do oglądania dowolnego miejsca naszej wspólnej kochanej matki Ziemi. I gdyby takich więcej „wolnościowców” było na tej planecie to wogóle nie dałoby się ruszyć z domu ani włączyć telewizora niezaopatrzywszy się wcześniej w stos pozwoleń od właścicieli ulicy, domu, cienia który na mnie pada itd.

  6. Ale nie istnieje wolność „do” oglądania dowolnego miejsca naszej planety. Prawdziwa wolność to wolność „od” przymusu, np. przymusu wpuszczania każdego ciekawskiego na swoją własność.

    Wolność „do” to jeden ze sposobów czynienia z innych swoich niewolników.

  7. jest rok 2009 😉 moze czas skonczyc z pelzaniem po drogach/autostradach/prywatnych/publicznych/ sleczeniu w korkach takowych 😉 czas latac 😉 skycar http://www.moller.com/skycar.htm
    z dachu na dach 😀 bez płacenia za „publiczne” dary – na poczatek proponuje sprywatyzowac ddrogi wiodace do świątyń Feudalnego Wujka Fiskusa yeaaah 😉

  8. z jednej strony „Nikt mi nie zabroni wprowadzenia opłat, bo to byłby zamach na moją wolność.” chodzi o myto? 😉
    z drugiej strony „nie dałoby się ruszyć z domu ani włączyć telewizora niezaopatrzywszy się wcześniej w stos pozwoleń od właścicieli ulicy, domu, cienia który na mnie pada itd”

    mam proste rozwiazanie! 😉 „każdy sobie rzepke skrobie” chcesz płacic na np. sądy? płać – ja nie chce – kto chce mnie zmusic? czy to nieświadomy(?) faszysta?

  9. jak już pojawił się temat prywatnych dróg 🙂 ( co też mógłby powiedziec indianin na temat prywatnych wzgorz hihi „) musi sie pojawic inne „tabu” prywatne prawo jazdy hehe 🙂 no bo jak to możliwe że w XXI wieku jest cos takiego jak „prawo jazdy” 21century schizoid man :>

  10. W malej, zamknietej spolecznosci to sie pewnie sprawdza.

    Ja mam przyklad tutaj jak wygladaja prywatne pociagi (to dosc podobny przyklad do drog). Z poludnia gdzie mieszkam do Szkocji bardziej oplaca leciec samolotem, bo duzo taniej. Sam wydaje ogromne pieniadze na dojazdy z mojej wsi do Londynu, a serwis wcale nie jest jakis swietny, czasami wrecz beznadziejny. Nic sie nie zmienilo od czasow kiedy byly zarzadzena przez „panstwo”, tylko ceny wzrosly o kilkaset procent.

    Prywatne drogi itd, zeby dzialaly, wymagaja duzych zmian w innych dziedzinach, bo w obecnych czasach predzej czy pozniej znajdzie sie jakas niewielka grupa osob, ktora zacznie skupywc, monopolizowac, a pozniej dyktowac warunki, nie dajac nic w zamian.
    W duzym skrocie – „wolnosciowcy” wywlacza, potem zostana szbko wydymani przez kilku bandytow, ktorzy nazywaja sie kapitalistami, czy innymi inwestorami.

  11. To co michal napisał. Właśnie o to mi chodziło.
    „Pełna wolność” to czysta utopia która nigdy się nie sprawdzi w rzeczywistości. W zasadach „pełnej wolności” mieszkańcy North Oaks by byli wydymani przez innych ale póki co chroni prawo i regulacje przed innymi „wolnościowcami”. Prywatyzacja to takie kolejne śmieszne słowo określające „kontrolę” innych. Bo ci co mają mniej kasy są „jakby mniej wolni”.

    A nawiązując do „wolności od przymusu” ostatnio Rosja skorzystała z takiej wolności.
    Wolność jednych zawsze odbywa się kosztem wolności innych.

  12. Nie rozumiem, o co chodzi z tą Rosją? Że niby ktoś (Ukraina?) ma prawo_do_ gazu, a zła Rosja skorzystała ze swej wolności _od_ przymusu dostarczania gazu tym, co za niego nie płacą?

  13. wiec co za różnica jeżeli drogi są prywatne lub publiczne? przecież państwo zabiera moją wolność do przemieszczania się bez „prawa” jazdy – przecież nie trzeba być filozofem żeby odkryć że samo „prawo” ogranicza wolność innych co ma tu do rzeczy „prywatyzacja” co znaczy Rosja? zbiór urzędników którzy wymusili pałką dystrybucje i monopol? to przecież ich „prawo” wg tych pierdół Stalin i Hitler byli wolnościowcami? hahahahaha

  14. no dobra – wiec jak to „gangsterzy” „bandyci” itp no to zrób porządek? nie podoba się? uważasz kogoś za złego? ktoś cie ogranicza kto ci ma pomóc? pier… policjant który cie nieochroni przed dostaniem w głowe na „publicznej” drodze? kogo ochroni prawo? to jakieś „myslowe zabawy”? że co bedą prywatne drogi? na którcyh dalej pełzają „niebiescy” stróże reżimu z kara za 5hm/h? że co zablokują dostęp do prywatnych sklepów który cos chcą ola boga sprzedac? hahaha obejrz się jeden z drugim ogranicza ciebie nadmuchane prawo? wooow zgadne które może się jeszcze chciałoby kontrolowac myśli „patenty” „wolnościowy patenciarz”? 😀 ludzie powinni latać 😀

  15. i myśle sobie że najwiekszą obrazą dla wolnościowca jest … przyczepienie tablicy rejestracyjnej do … powozu 😉 to świadczy tylko o poziomie irracjonalnego niewolnictwa w umysłach… bo ten świat jest śmieszny! 😀

  16. Po prywatnych drogach z tego co ja wiem, mozna jezdzic bez prawa jazdy.

    Odpowiadajac na komentarze, ja jestem jak najbardziej za, tyle, ze najpierw trzeba pomyslec jak zbudowac spolecznosc, ktora sama siebie reguluje, bez zadnego narzuconego prawa, nakazow, zaleznosci od jakiegos rzadu czy wielkich firm, ktore dostarczaja np. energie. Drogi, chocby nie wiem jak prywatne byly, beda do niczego, jak nie bedzie po nich czym jezdzic, chyba, ze wrocimy do koni, albo piechota.

    Predzej czy pozniej w obecnym systemie ktos zacznie te drogi regulowac (np. wprowadzajac ograniczenia predkosci) i pobierac wysokie oplaty – czy to bedzie rzad, czy jakas prywatna firma czy inni inwestorzy. Jak sie nie da odkupic, to zawsze mozna wywolac jakas mala wojne, albo wprowadzic prawo przeciwko terrorystom, ktore zabrania posiadania prywatnych drog ze wzgledow bezpieczenstwa.

    W skorumpowanym systemie nastawionym tylko i wylacznie na zysk i zarabianie jak najwiekszych pieniedzy jak najmniejszym kosztem, to bardzo trudne, chociaz, jak widac na przykladzie, nie niemozliwe.

Możliwość komentowania jest wyłączona.