Nollywood

Właśnie dowiedziałem się, że trzecią kinematografią na świecie, po Hollywood i Bollywood jest Nigeria:

Zaciekawiło mnie to, bo zdaje się, że dzieje się to nie dzięki ochronie „własności” intelektualnej i „niezbędnym” zachętom, jakie ona stwarza, ale z powodów ekonomicznych i po prostu z miłości do filmu oraz chęci kreowania. Sprawdziłem na szybko jak tam z piractwem w Nigerii i, oczywiście, jest źle, bo ocenia się je na 58% i pewnie niewiele się zmieni. A jednak, mimo braku wsparcia państwa, mimo braku faktycznej ochrony, mamy tam do czynienia z olbrzymim boomem filmowej kreatywności, na skalę, o której polska kinematografia może jedynie pomarzyć.

Filmowcom radzę obejrzeć ten materiał i posłuchać, co mają do powiedzenia ich koledzy po fachu z Afryki…

  • Paweł

    Tam to są porządni dystrybutorzy, filmy dostępne jak banany 😀
    Tylko czekać aż wdepną „nasi” na ich rynek – ceny płyt skoczą 10krotnie, zarobki filmowców i dostępność filmów spadną 10krotnie i nagle piractwo będzie problemem :/

  • ed

    Tylko że tego rodzaju stwierdzenia są równie krótkowzroczne co tych pijawek z Hollywood 🙂 Nigeria może ich jest 3 krajem co do ilości filmów (ciekawe czemu tak lubią film a nie np. pisarstwo 🙂 ), to jednak 70% ludności żyje tam za $30 miesięcznie. Więc może i robią dużo filmów, ale te filmy kosztują zapewne w granicach $200 🙂 Taki koszt się zwróci po tym jak 2 napalonych amerykanów kupi go na ebayu.

  • Szymon

    Spora część filmu „Good copy, bad copy” jest właśnie o Nigerii. Polecam

  • No budżety są trochę wyższe, materiał wspomina o $10K na film. No i domyślam się, że przeznaczone są one właściwie jedynie dla tych biednych nigeryjczyków po stosownej dla nich cenie. Amerykanie mają swój Hollywood i raczej nie interesują się kinem nigeryjskim.

  • shw

    Co ciekawe bodajze wlasnie w „Good copy, bad copy” jest poruszany problem piractwa w Afryce – i piraci sie tam jedynie filmy z hollywood – tych „swoich” nie piraca.

  • fndr

    piractwo to złe słowo, ale mniejsza o to.

    a ja się pytam kto kłamie? ten koleś z filmiku, który mówi o 2k filmów rocznie czy wikipedia, która podaje info o 400 produkcjach/rok?

  • Inne źródło podaje nawet 2400 filmów rocznie.

  • ed

    W wikipedii jest mova o 200 na mc. Nie wiem gdzie znalazłeś 400 🙂
    Ale trzeba im przyznać, że jak na tak dużą ilość filmów kręconych przez 10 dni, można by się spodziewać strasznej chały, a tu prosze http://www.youtube.com/watch?v=OeGsW_4hkOk . Przypomina mi troche klimatem Rodzinę Zastępczą. Ale zapewne RZ jest kręcone za znacznie większe pieniądze i w dodatku jest rodzynkiem w tak ubogiej polskiej kinematografii.
    Bo pozostaje jeszcze jeden ważny aspekt… nakręcić 2500 filmów rocznie.. ok, da się. Ale gdzie je obejrzeć ? Kto je puści, i jeszcze tak żeby się zwróciły (przecież nikt nie kupi DVD z filmem który trwa 15min).

  • Po prostu: oni jeszcze nie wiedzą, że piractwo szkodzi, a ścisłe prawa autorskie są niezbędne. 😉

  • whirlinurd

    a przemysł filmowy Hollywood narodził się dzięki zbiegłym piratom… 🙂

    http://www.futrega.org/wk/10.html

  • ed

    Właściwie nie wiem czego miał dowieść link o „zbiegłych piratach” 🙂 Czy tego że Hollywood ocieka hipokryzją, czy tego, że można stworzyć imperium kradnąc cudzą własność intelektualną ? Bo można też przypomnieć, że Edisona również uważa się za złodzieja własności intelektualnej który zbił majątek na pomysłach Tesli który umarł jako biedak.
    Jak dla mnie artykuł wygląda jak strzał w stopę obrońców „wolności” 🙂

  • fndr

    a właściwie, to jakimże sposobem można ukraść coś, co nie istnieje?

  • ed

    Żeby się tego dowiedzieć trzeba wyjść po za swój mały światek. Można to powtarzać bez końca a i tak niektórzy tego nie zrozumieją 🙂
    Prądu nie widać a też go można ukraść. Pracownikom naukowym się płaci za wiedzę a przecież jej też nie można ukraść. A może płacić im tylko za poświęcony czas ? Tak żeby na bułki im starczyło. A prawdziwe pieniądze dać prawdziwemu ludowi pracującemu. Jak za komuny. Tam też się nie dało ukraść jak coś nie istniało.

  • Warto w tej dyskusji jednak odróżniać to, czego nie widać, a może być przedmiotem własności, od tego, co nie może nim być niezależnie od stanu „widzialności” i jako własność po prostu nie istnieje.

  • fndr

    po pierwsze prąd istnieje, bez względu na to czy go widać, czy nie. po drugie to nie słyszałem jeszcze, aby jakiemukolwiek pracownikowi płacono za wiedzę. wiem natomiast, że naukowcom płaci się za świadczenie konkretnych usług, z których min. sam korzystam.

    i właśnie takie typy jak ty, przypisujące sobie mądrość, a emanujące głupotą, które roszczą sobie prawo do decydowania o sposobie rozporządzania przeze mnie moją kartką papieru, mikrofonem i wchodzenia w pozbawione agresji relacje z innymi, stanowią kwintesencję „nowego lepszego człowieka” komunizmu, który bazuje na takich rzekomych metafizycznych bytach, jak np. klasa, bóg czy właśnie „własność” intelektualna.

  • ed

    Nie przypisuję sobię mądrości, ale wydaje mi się, że tym czym się różnimy, to jest fakt że ja doceniam i uznaję mądrość innych.
    Jak rozumiem korzystając z usług naukowców, rozdajesz wynik ich pracy wszystkim. To że zapłaciłeś naukowcowi za jakąś ideę (wytwór jego wiedzy) nie oznacza że ją posiadasz. Przecież idei nie można posiadać. Chyba że masz na myśli rzemieślników którym płacisz za usługę czyli np. za zabicie buta gwoździami albo za dorobienie klucza do zamka. Bo faktycznie klucz i gwoździe „istnieją”.

  • Kr2y510

    @ed
    Z tego co czytałem to Edison nie wywiązał się z ustnej umowy z Teslą i zapłacił mu znacznie mniej za jego pracę. Edison okazał się być zwykłym oszustem.
    Natomiast nie można uważać, że wyruchany na milion ma jakieś prawa do pieniędzy, które powstały z pomnożenia tego miliona. Bo co by było gdyby Edison przykładowo zbankrutował? Należałoby obciążyć długami oszusta-bankruta wyruchanego, czyli Teslę?
    Edison nie był również bezpośrednim winowajcą biedy Tesli jak sugerujesz.

    Co do posiadania idei to zależy jaka była umowa z dostawcą idei czyli w tym przypadku naukowcem. Jeśli naukowiec zgodził się nie rozpowszechniać idei w zamian za wynagrodzenie i dotrzymuje umowy to klient posiada tą ideę.

  • fndr

    nie można posiadać idei, można co najwyżej kogoś dobrowolnie zobowiązać, by świadczył usługę trzymania języka za zębami.

  • whirlinurd

    sorry w jaką stopę? chodzi o patent ogień czy patent krzesło? 😉

  • whirlinurd

    Ed a podatki i cło to kradzież własności intelektualnej czy materialnej? 🙂 i co z „wolnością” lepienia materii? łączy się to z stwierdzeniem faktu tej samej wagi po „kradzieży? 😉 racjonalizm? Andy Warhol kopiując znaki zupki Campbell był „złodziejem”? :):) free your mind! 😉

  • Kr2y510

    @fndr

    Posiadanie może dotyczyć nie koniecznie jakiejś relacji w stosunku własności materialnej. Stop może posiadać właściwości, urządzenie może posiadać parametry, program może posiadać błędy, pracownik może posiadać umiejętności i walory a szpieg może być w posiadaniu sekretu.