Wawel zastrzeżony

U Vagli niezmierni ciekawy tekst „Wawel chroni prawa fotografów???„, który pokazuje, że przy pomocy praw autorskich można próbować zawłaszczyć sobie wszystko. Warto poczytać.

Dowiedziałem się jednak z niego jednej, ważnej rzeczy, o której nie miałem dotychczas pojęcia, bo studiowanie ustawy o prawach autorskich nie jest moim ulubionym zajęciem. Otóż publikując swoje dzieło i przekazując je do domeny publicznej, godzimy się także, że w sytuacji, gdy ktoś zarobi na naszym dziele, to się musi podziałkować z Funduszem Promocji Twórczości. To chyba rozsądniejszym rozwiązaniem jest udostępnianie dzieł na zasadach licencji CC-BY, bo wtedy każdy może na nich sobie coś tam zarobić, ale nie dostanie z tego kasy jakiś państwowy fundusz, w którym urzędnicy Ministerstwa Kultury rozdzielają pieniądze po uważaniu. Przynajmniej przez czas ochrony prawa autorskiego. Może lepiej niech te 5% pozostanie w rękach przedsiębiorców korzystających z dzieł będących przecież naszą wspólną „własnością” – na pewno zostaną lepiej spożytkowane.

Jak się okazuje, jest to praktyka powszechna i dość szeroko pojęta. Często opłata upoważnia jedynie do robienia zdjęć na własny użytek, bez możliwości ich dalszego rozpowszechniania. Ciekawy jest, na czym opiera się takowy zakaz – kto jest „właścicielem” takiego zdjęcia, skoro nie może go rozpowszechniać? Na jakiej podstawie parki narodowe będą zakazywać rozpowszechniania zdjęć z ich terenu zrobionych bez uiszczenia dziennej opłaty? Robiłem zdjęcia w Bieszczadzkim Parku Narodowym bez uiszczania jakichkolwiek opłat i na pewno nie zawaham się użyć ich w celach komercyjnych, gdy będą miał na to ochotę i okazję.

Poza tym, co to za pomysł z zabranianiem publikacji? Gdzie oni się uchowali? Czy oznacza to zakaz umieszczenia fotografii na Picasa Web Albums, Flickrze, czy w innej Onet Fotce? W czasach Web 2.0?

  • > publikując swoje dzieło i przekazując je do domeny publicznej, godzimy się także, że w sytuacji, gdy ktoś zarobi na naszym dziele, to się musi podziałkować z Funduszem Promocji Twórczości.

    Kurewstwo i ohyda, i tyle.

  • Piotrek

    Co do samych opłat za robienie zdjęć, to przypuszczam, że mogło to mieć podłoże inne, niż pazerność (zaznaczam – mogło). Gdy ktoś widzi dziesiątki ludzi pstrykających setki zdjęć w każdym miejscu i tłumy turystów, to aż się odechciewa tam chodzić. Większą atrakcją turystyczną są właśnie ‚turyści’, którzy zwiedzają chyba tylko po to, żeby ‚zaliczyć’ jakiś obiekt i móc się pochwalić zdjęciami znajomym.
    Co do reszty, to fakt, złodziejstwo kwitnie. A niby o czym mają myśleć te rzesze urzędników całymi dniami, skoro nie mają nic konkretnego do roboty?