Bee Gees po ciemnej stronie mocy

Legendarna grupa Bee Gees (to dzięki niej możemy na bigos mówić bidżys) zapowiedziała rozpoczęcie walki o właściwe prawa dla autorów tekstów i muzyki. Ma „niebawem powinna ruszyć kampania na rzecz rozszerzenia i ochrony praw autorskich”, ale nie wiem, czego będzie się ona domagać. News onetowski nie jest zbyt precyzyjny, więc pogooglowałem trochę i wiem więcej.

Otóż w Zjednoczonym Królestwie wykonawcy cieszą się monopolem autorskim ledwie 50 lat, a potem ich dzieła stają się domeną publiczną. A to sytuacja najwyraźniej straszna, przynajmniej dla wykonawców tej rangi co Bee Gees, który jako znikomy ułamek twórców mają szanse na profity w ciągu takiego czasu. Artyści ci więc postanowili polobbować na rzecz zmiany prawa autorskiego, która powinna zmienić sytuację, w której artysta nie czerpie profitów z czegoś, co zrobił będąc zaledwie dziecięciem. Powinna ochrona być do śmierci albo najmarniej 70 lat. Oby ktoś nie zażyczył sobie rychlejszej śmierci inicjatorów tego typu akcji…

  • No, jeśli komuś zaczęłoby bardzo zależeć na śmierci takich inicjatorów, to pewnie artyści pożałowaliby swojego zamordyzmu w sprawach praw autorskich…

  • shw

    „pociesze” cie macku – w przypadku zespolu Bee Gees ten okres to 95 lat (dla prac pomiedzy 1923 a 1977).
    z reszta i te 50 lat to z tego co wiem to minimum, bo liczone jest od smierci autora