Przesiadka na Linuxa

Kiedyś naszło mnie, aby spróbować, czy Linux (a konkretnie dystrybucja Ubuntu) jest już systemem, który do moich zainteresowań i komputerowych potrzeb może skutecznie zastąpić Windows XP i przeznaczone na ten system aplikacje. Postanowiłem to sprawdzić i wrażenia opisać na pobocznym blogu „Przesiadka na Linuxa„.

Niestety, nie udało się – mimo szczerych chęci, sprawę załatwił brak sterowników do najnowszego nabytku, czyli karty dźwiękowej Sound Blaster X-Fi. Niby mają się pojawić w drugim kwartale 2007, ale to się okaże. Wtedy może wrócę do tematu. Na razie Windowsy wygrały. Ale ogólne wrażenie było bardzo pozytywne, i gdyby nie ta przygoda z dźwiękiem, eksperyment trwałby dalej.

  • simon

    Cos ucina ten moj przydlugawy komentarz, prosze o usuniecie tych ucietych 🙂

    Ja rowniez po dlugiej przerwie postanowilem niedawno wrocic do Linuksa, ale cos jest nie tak.

    Mam dwa dyski:
    hda caly pod windowsem
    hdb mial byc caly dla ubuntu

    Instalowalem tydzien temu ubuntu 6.10 (tak dla zabawy bo i tak czekalem na 7.04). Partycje nastepujace:
    /boot – ext3
    swap
    / – xfs
    /home – xfs

    GRUBa wrzucilem na hdb (w mbr).

    System nie wstał. Pomyslalem ze to przez ten xfs, ale przeciez wlasnie po to wydzielilem /boot z systemem plikow ext3, zeby nie bylo problemu… nie mialem czasu sie w to bawic.

    Chwile potem pojawil sie Debian 4.0 wiec znowu do dziela. Tym razem partycje domyslne, takie jak zaproponowal debian:
    / ext3
    swap
    /home ext3

    znow te same bledy w GRUBie [odpowiedno error 13 dla windowsa i error 17 dla linuksa]

    Dzis ubuntu 7.04 i znow to samo.

    Do tej pory choc nie grzeszylem rozeznaniem w linuksowym swiecie, to myslalem, ze chociaz umiem zainstalowac linuksa (jakos udawalo mi sie ze slackami, mandrake’ami, freebsd, dawniejszymi ubuntu i jeszcze kilkoma innymi) a tutaj zonk 🙂

    Menu.lst wydaje sie byc ok (zreszta probowalem modyfikacji i nic…):

    ## ## End Default Options ##

    title Ubuntu, kernel 2.6.20-15-generic
    root (hd1,0)
    kernel /boot/vmlinuz-2.6.20-15-generic root=UUID=5f8f76eb-cfcf-4e33-827e-07c11f26f607 ro quiet splash locale=pl_PL
    initrd /boot/initrd.img-2.6.20-15-generic
    quiet
    savedefault

    title Ubuntu, kernel 2.6.20-15-generic (recovery mode)
    root (hd1,0)
    kernel /boot/vmlinuz-2.6.20-15-generic root=UUID=5f8f76eb-cfcf-4e33-827e-07c11f26f607 ro single
    initrd /boot/initrd.img-2.6.20-15-generic

    title Ubuntu, memtest86+
    root (hd1,0)
    kernel /boot/memtest86+.bin
    quiet

    ### END DEBIAN AUTOMAGIC KERNELS LIST

    # This is a divider, added to separate the menu items below from the Debian
    # ones.
    title Other operating systems:
    root

    # This entry automatically added by the Debian installer for a non-linux OS
    # on /dev/hda1
    title Microsoft Windows XP Home Edition
    root (hd0,0)
    savedefault
    chainloader +1

    Ktos wie co moze byc nie tak?

  • Ubuntu jest nadal dość niestabilne, lepiej użyć Kubuntu.
    Dla newbie interesujące są także Frugalware i slackowaty, leciutki Zenwalk= bez zbędników.
    Debian to podstawa :))

  • shw

    jak ustawiles gruba na hdb do mbr’a i jak w takim razie uruchamiasz system
    zaznaczam, ze specjalista bynajmniej nie jestem, na codzien korzystam z racji fachu z windowsow, co nie przeszkadza mi byc entuzjasta linuxa 🙂
    niemniej jednak jezeli cos mi przychodzi do glowy, to dla gruba na drugim dysku linux nie jest na hd(1,0), a na hd(0,0) [i odwrotnie – dla windowsa]
    edytuj linijke root hd(1,0) z poziomu samego menu gruba na root hd(0,0) i powiedz czy pomoglo 🙂

    macku – no niestety – producenci sprzetu daja ciala nie udostepniajac sterownikow lub szansy na ich samodzielnego napisania przez community linuxa.
    ale to tylko poczatek problemow z linuxem 😛

  • simon

    @shw
    Działa, dzięki! Działa dla Linuksa z poziomu ktorego teraz piszę, Windowsa nie sprawdzalem, ale też powinno działać. Z GRUBem nigdy do tej pory nie mialem problemow (tak mi sie wydaje bo ostatni Linux jakiego dluzej uzywalem to ubuntu 5.10, po drodze bylo FreeBSD, ktore linuksem nie jest), a tutaj taki zonk;)

    Co do samego Linuksa to, co prawda, nie jest jeszcze doskonaly (np. ten moj problem z grubem. Przeciez to samo powinno zamienic w instalacji hda na hdb w menu.lst), ale notuje staly postep i ciagle zbliza sie do przydatnosci dla Zwyklego Usera, co daje nadzieje na przyszlosc.

    Pamietam ze kiedys np. instalacja programow byla dla mnie straszna mordega, a teraz jest znacznie wygodniej niz w Windowsie.
    Musze przyznac, ze dla mnie Ubuntu to ogromny postep jesli chodzi o przydatnosc Linuksa dla desktopow i juz teraz, jesli ktos dysponuje w miare standardowym sprzetem moze byc zadowolony, nawet jezeli nie chce spedzac 70% dnia na grzebanie w systemie, a reszte na jego uzywanie 😉
    Choc badzmy sprawiedliwi. W Linuksie wiele osob spedza mase czasu na konfiguracji bo tego systemu nie zna.
    Ale w Windowsie rowniez duzo czasu nalezy poswiecic na konfiguracje. Kazdy z nas po instalacji zmienia cala mase ustawien, ale nie zauwazamy tego, bo jestesmy juz do tego przyzwyczajeni i wiemy co gdzie jest.
    W linuksie czesto nie wiemy, co determinuje blizsza znajomosc z google przez jakis czas 🙂

    IMHO szkoda tez ze dzieli sie dystrybucje na te dla poczatkujacych i te dla twardzieli. Podam swoj przyklad. Zaczynalem od Mandrake’a. Niby prosty w uzytkowaniu, niby samo klikactwo, ale jednak cos mi tam nie pasowalo.
    Uparlem sie ze bedzie debian albo slack, bo ten Mandrake to jakis taki zbyt cukierkowaty, malo stabilny, niezbyt dopracowany, jednym slowem porazka.
    Mowiono ze instalacja ww systemow jest makabrycznie trudna i nie dla poczatkujacych, a konfiguracja rownie trudna.
    Nie pamietam, co wtedy wybralem, ale wiem ze instalacja zarowno Debiana jak i Slacka jest moim zdaniem bardzo intuicyjna… jedyna jej ‚wada’, ze nie odbywa sie w trybie graficznym.
    Moim zdaniem powinno sie zaczynac wlasnie od dystrybucji typu Debian czy nawet Slack.
    Bo zeby dobrze poznac linuksa, tak czy inaczej, bedziemy musieli zanurkowac troche glebiej i taki np. Slack jest do tego celu idealny. Oczywiscie mozna zaczynac rowniez od czegos ‚latwego’, ale przypinanie temu łatki, ze to jest znacznie łatwiejsze jest błędem, bo tak czy inaczej nastąpi zderzenie z twardą rzeczywistością.

    Dobra, koncze ten przydlugawy i niezbyt uporzadkowany komentarz 🙂

  • shw

    linux nigdy nie bedzie desktopowy, jezeli developerzy nie beda go tak tworzyc. moga byc super-duper-proste dystrybucje w stylu mandrake’a [chyba, bo nie uzywalem praktycznie], ale co z tego jak chcesz zainstalowac sobie aplikacje xxx, ale co z tego jak potrzebuje to biblioteki yyy w wersji 1.2.3.5 [a ty masz 1.2.3.4], ta z kolei wymaga zzz w jakiejstam wersji i zadna ze stron nawet nie podaje glupich linkow skad sciagnac dana wersje..
    czyli wybierasz w sumie dystrybucje i modlisz sie, zebys nie wymagal niczego ponad to co w dystrybucji, bo zaczna sie problemy.

  • przemek

    > instalacja zarowno Debiana jak i Slacka jest moim zdaniem bardzo intuicyjna… jedyna jej ‘wada’, ze nie odbywa sie w trybie graficznym.

    Ale po co? A XP to ma graficzny instalator? Rozpoczyna się tekstowym a gdy pojawia się graficzny to już i tak nic ustawić nie można no ale niektórzy nie lubią tekstowego, rozumiem, jednak nie podzielam tej opinii.

    Debian ma od niedawna nowy instalator, nie taki jak ten stary, który pytał o zakres wejścia/wyjścia pamięci kart PCI itd., jest naprawdę prosty.

    Moim zdaniem z Linuksów do używania na desktopie nadają się tylko Debian, Ubuntu i Gentoo z tym, że ten ostatni to dla entuzjastów, wiadomo. Ostatecznie Slackware ale po co męczyć się z zależnościami pakietów, jeżeli ww. dystrybucje mają to dobrze rozwiązane?

  • simon

    > Ale po co? A XP to ma graficzny instalator?

    Nie wiem po co. Dla mnie to nie wada. Dlatego dalem w cudzyslowach.

  • Ethbaal

    Moim skromnym zdaniem brak wsparcia dla supernajnowszych kart to niespecjalnie wielki problem. Na szczęście jest wiele innych, przyjemnych rzeczy na które można wydawać swoją kasę 🙂 Gorzej mieli przedsiębiorcy, których zmora zwana ZUSem zobowiązała do posiadania przynajmniej jednej sztuki systemu spod znaku Wielkiego Bila. Dziś wreszcie, po pięciu latach walki pewien samotny wojownik pokonał zmorę. Świat byłby piękny, gdybyśmy wszyscy mieli tyle sił i chęci co ON do walki z państwowym zamordyzmem… Czapki z głów panowie!
    http://prawo.vagla.pl/node/7222

  • przemek

    > linux nigdy nie bedzie desktopowy, jezeli developerzy nie beda go tak tworzyc. moga byc super-duper-proste dystrybucje w stylu mandrake’a [chyba, bo nie uzywalem praktycznie], ale co z tego jak chcesz zainstalowac sobie aplikacje xxx, ale co z tego jak potrzebuje to biblioteki yyy w wersji 1.2.3.5 [a ty masz 1.2.3.4], ta z kolei wymaga zzz w jakiejstam wersji i zadna ze stron nawet nie podaje glupich linkow skad sciagnac dana wersje..

    Ha, spróbuj Debiana albo Gentoo, będziesz mile zaskoczony. Już Debian ma to tak rozwiązane, że nie ma żadnych problemów, naprawdę. A Gentoo (podobno, to jest zdanie gentowców) ma to jeszcze lepiej rozwiązane – wierzę na słowo. 😉

    Moim zdaniem istotny problem tkwi w tym, z czym problem ma p. Maciek – sterowniki. Mimo tego, że Linuksy rozwijane są przez setki tysięcy programistów (co stanowi pewnie ze 10-100x więcej niż w przypadku Windows) firmy nie mają (no właśnie, czego – interesu? chęci?) w udostępnianiu developerom specyfikacji potrzebnych do napisania sterowników i trochę na nie trzeba poczekać. A tego ludzie nie lubią.

  • shw

    no wlasnie – coz jest rozwiazaniem w Debianie i Gentoo? bo jezeli jest w debianie, to powinno byc tez w pochodnych – np. ubuntu.
    tak naprawde problem rozbija sie na developerach. w windowsie nawet najbardziej gowniany programik ma dolaczone dll’e lub link do nich na stronie. pod linuchem musisz miec jakies repozytorium, szczescie ze akurat trafimy na dana biblioteke w odpowiedniej wersji udostepniona gdzies oficjalnie, bo jak nie to dupa blada.
    juz nie mowiac o tym, ze debian ma „ciekawy” sposob rozwoju, i ciezko mowic o uzywaniu stabilnej. a gentoo.. nie bawi mnie kompilacja wszystkiego i stawiania systemu przez tydzien 😛

  • przemek

    > w windowsie nawet najbardziej gowniany programik ma dolaczone dll’e lub link do nich na stronie.

    No to mówię – paczki Debiana są tak zrobione, że nie ma żadnego problemu z instalowaniem programów, żadnych problemów z zależnościami.
    Poza tym dll to zarazem jeden z większych problemów z Windows – po przekroczeniu pewnej liczby zainstalowanego (szczególnie kiepskiej jakości) softu tych dll-ek robi się tyle, że Windows zaczyna mulić. A przecież często jest tak, że program nie pyta i nadpisuje nowszą wersję starszą itd.
    Do Debiana przekonał mnie informatyk z pracy, IMO to jedyny Linux, który nadaje się jednocześnie na serwer i desktop bez zbędnego kombinowania i przy dość rozsądnych kompromisach typu obecność jakiegoś tam oprogramowania.
    No a Gentoo to już inna historia ale naprawdę warta uwagi – żaden system operacyjny nie działa tak sprawnie. A na moim Athlonie 2100 MHz instaluje się go 2 dni, a da radę w jeden dzień się wyrobić.

  • zuzia

    Szczerze gratuluję dobrego samopoczucia posiadaczowi gentoo na athlonie 2100. Zapewniam, że kompilowany na i386 debian będzie i tak szybciej chodził na moim athlonie 3800+ x2. A jak ktoś ma trochę oleju w głowie, to sobie znajdzie dystrybucję, która ma gotowe binarne paczki budowane na odpowiednią architekturę z właściwymi (nie urojonymi) optymalizacjami i będzie miał to samo co w gentoo, ale w pół godziny, a nie w dwa dni (tak, tak, to nie dowcip, oni naprawdę tyle to instalują).

  • Przemek

    Hym, no ja tam gentoo na moim sprzęcie nie sprawdzałem, szkoda mi czasu. Ale znam takich, którzy mają G. na Duronie 1000 Mhz 512 MB SDRAM i ich zdaniem nie da się na tym sprzęcie wycisnąć więcej.
    Ogólnie to trudno mi uwierzyć, by Debian będzie szybszy od Gentoo w jakiejkolwiek konfiguracji (w granicach rozsądku), no chyba że na SCSI czy tam RAID-0, Debian torpedką nie jest i już.

  • Pan Dzikus

    Ja mam zainstalowane Ubuntu ale nie używam bo XP jest wygodniejszy i ma więcej lepszych programów nie mówiąc już o grach. W linuxowym Totemie żeby zmienić wielkość głupiej czcionki muszę grzebać w jakimś pliku a i tak tyle tych wielkości mam do wyboru że hoho, całe pięć o ile dobrze pamiętam. A na Windows są znakomite AllPlayer czy SubEdit Player. Nie muszę grzebać w jakichś plikach konfiguracyjnych by zmienić wielkość czcionki, jej krój czy kolor.
    Gaim też jest do dupy. Zrobiłem sobie profil a ten mi wyparował.
    Ikonki w Gnome mają różne wielkości i często są za duże. Można niby zmienić wielkość ale tylko pojedynczo. W Windows ikonki są jednakowej wielkości i sobie leżą w ładnych równiutkich rządkach.
    Przy tym Ubuntu ciągle się wiesza albo wieszają się jakieś programy. Chyba nawet częściej niż w Windows.