Pedofilsko-prawne paradoksy

Para nastolatków (17 lat on, 16 lat ona) zabawiała się nago i pstryknęli sobie przy tej okazji fotki. Następnie parę tych fotek przesłali z komputera dziewczyny na konto pocztowe chłopaka, a potem na jego komputera. I tu mogła się sprawa zakończyć. Niestety, o zdjęciach dowiedziała się jakoś policja i sprawa się skomplikowała. Młodzież aresztowano i oskarżono oboje działania w celu produkcji, reżyserii i promocji zachowań seksualnych z dziećmi. Chłopak jeszcze zaliczył zarzut posiadania pornografii dziecięcej na swoim komputerze. Obrona próbowała argumentować, że celem prawa jest ochrona dzieci przed wykorzystywanie przez dorosłych. Sędziowie (w stosunku 2:1) mieli inne zdanie: młodzi mogli przecież kiedyś te zdjęcia sprzedać, pokazać znajomym, albo pozwolić komuś włamać się do komputera i w ten sposób doprowadzić do ich rozpowszechnienia. A do tego przecież nie można dopuścić, wszakże chodzi o dzieci! O dzieci!

Ciekawe, że utrwalanie czynności, która nie jest zabroniona, jest zabronione.

U nas, niestety, nie jest lepiej, bo pedofilia jest dyżurnym straszakiem, niczym Czarna Wołga w czasach mojego dzieciństwa. Co rusz to pedofil tu czy tam, a w sieci to już tragedia. Łapanie pedofilii to jakieś lukratywne zajęcie, bo policja i dziennikarze co chwila chwalą się jakąś udaną akcją. A wplątać się w ich sidła łatwo, o czym przekonał się Jacek Sierpiński, którego odwiedziła i przeszukała policja, właśnie na okoliczność posiadania czy wspierania pedofilii, a to wszystko za sprawą artykułu krytykującego obowiązującą wykładnię w tym temacie. Oczywiście nic nie znaleźli (Jacek ma teraz „oficjalne” potwierdzenie, że nie jest pedofilem), ale niesmak jakiś pozostaje.

Co gorsza, ja również wygłaszałem jakieś takie „pro-pedofilskie” komunikaty, nawet w komentarzach pojawił się Mały Książę, wróg publiczny nr 1. Pewnie też muszę się spodziewać się wizyty…

4 myśli na temat “Pedofilsko-prawne paradoksy”

  1. Z tym „oficjalnym potwierdzeniem” bym jeszcze poczekał. Być może prokurator i tak uprze się przy stanowisku, że artykuły z mojej strony to „rozpowszechnianie pornografii”…
    Na razie złożyłem zażalenie na postanowienie o przeszukaniu, wyjaśniając, co tak naprawdę znajduje się na mojej stronie internetowej (są tam bodajże – wśród wielu innych materiałów – 3 publicystyczne teksty poruszające temat seksu między dorosłymi a małoletnimi).
    A co do tej historii z USA – w Polsce nie mieliby żadnej sprawy, bo karalne jest rozpowszechnianie i produkowanie w celach rozpowszechniania pornografii z udziałem małoletniego poniżej 15 lat. Aczkolwiek, gdyby nie weto Kwaśniewskiego, moglibyśmy już teraz mieć tak jak u nich…

  2. mieli pecha – akurat w stanie floryda jest chyba najwyzszy prog wieku, jezeli chodzi o przyzwolenie na rozne czynnosci seksualne – 18 lat. Jest jednak zastrzezenie, ze osoba ponizej 24 roku zycia moze wspolzyc z osoba nie mlodsza niz 16 lat. Tak wiec poniewaz wzgledem siebie nie dopuscili sie przestepstwa – oskarzyli ich o propagowanie pornografii.
    Szykuje sie precedensowy proces – miejmy nadzieje, ze nie pokazowy, bo niedosc, ze mlodzi moga za to niezle beknac, to jeszcze chlopakowi moga cos powaznego zrobic, kiedy dowiedza sie, ze siedzi za rozpowszechnianie tresci pedofilskich..
    jestesmy w momencie tworzenia sie pre-policji [czy jak to sie zwalo w raporcie mniejszosci] – „bo mogli w przyszlosci te zdjecia sprzedac”. roznica polega na tym, ze tam mieli 3 medium, a tutaj sedziowie sie w nich bawia.
    pytanie czy kiedys zostane oskarzony o zabojstwo, poniewaz posiadam noz [kuchenny], ktorym moglbym w przyszlosci kogos zabic?

  3. a – jacku – zapomialem. mozesz czuc sie bezpiecznie – wielokrotnie slyszalem juz, ze ciezko jest lapac pedofili, poniewaz zwykle dzialaja w obrebie prawa – tzn. dopuki nie upowszechniaja pornografii w formie zdjec, filmow itd, to nie mozna im nic zrobic. samo slowo pisane nie moze byc do tegoz zakwalifikowane.

  4. > pytanie czy kiedys zostane oskarzony o zabojstwo, poniewaz posiadam noz [kuchenny], ktorym moglbym w przyszlosci kogos zabic?

    Jak znam życie skończy się (gdyby się zaczęło – mam nadzieję, że nie) to w ten sposób – kuchenny nóż – nie, ale myśliwski albo nie daj wojskowy – wiadomo. 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.