Minaturowe czipy RFID

Firma Hitachi zaprezentowała miniaturowe czipy RFID, które służą do zdalnej identyfikacji dowolnych rzeczy oznaczonych takimi mikrusami. Przy rozmiarze 0,05 x 0,05 mm są naprawdę małe i łatwe do ukrycia. A co za tym idzie, będzie nam niezmiernie trudno uchronić się przed automatycznym zbieraniem informacji na temat tego, co, gdzie i kiedy robimy z różnymi, oznaczonymi w ten sposób towarami. Chyba że się owiniemy w folię…

  • Krzysztof Waszek

    O problemie folii Wielki Brat zawczasu pomyślał.
    Technologia nazywa się RuBee.
    za eweek’iem:
    A common technique used by shoplifters is to line a regular bag with aluminum foil and place stolen items in the bag, where the foil will prevent its RFID tag from communicating with anti-theft devices.

    A RuBee-protected item would be able to easily communicate with its readers through the aluminum foil.

    Tak że nie wszystko będzie się dało zafoliować. A miniaturyzacja w chipach oznacza niższe ceny.

  • Spokojnie 😉 homo sapiens na wszystko znajdzie sposób…

    1. Nie ma i nie będzie takiej technologii, która by się nie zestarzała i nie poddała postępowi.

    2. Młodzi zawsze mają własne pomysły na życie i wszelkie próby totalnej kontroli zawsze spałzną na niczym.

    3. Kontrolujący zawsze w końcu przegrają, choćby z takiego powodu, że zestarzeją się i umrą. A wtedy ci, których próbowali kontrolować staną u steru i pewnie nie pomni na własne doświadczenia sami spróbują kontroli… itd.

    4. Całe to kontrolowanie i miniaturyzacja jest całkowicie bez sensu. Nawet taki prosty miłośnik S-F jak ja, od razu może dostrzec słabość i krótkowzroczność takich prób…

    W myśl starej metody ogień – ogniem…

    Przy takiej miniaturyzacji, więc z czasem i taniości produkcji, na pewno ktoś wyprodukuje w końcu ogromną ilość takich odpowiednio zmodyfikowanych chipów RFID (tak na tony). Następnie rozsypie je po całym świecie, lub tam gdzie to będzie mu potrzebne. I Wielki brat będzie sobie mógł kontrolować cały świat, albo jak kto woli – szukać igły w stogu siana – powodzenia 😉

    – Jak pokazuje historia, wszelkie próby siłowej czy podstępnej – technologicznej kontroli zwykle kończyły się upadkiem kontrolującego. A to zwykle dlatego, że ktoś kto ma zapędy kontrolera, najczęściej jest zbyt ubogi duchem by tworzyć postęp, albo zwyczajnie chory. Zaś prawdziwi twórcy nowych technologii to zwykle zapaleńcy, którzy poświęcają się postępowi a opierają jakiejkolwiek kontroli. Dzieje sie tak ponieważ wraz z wiedzą i rozumem rośnie świadomość a z czasem mądrość, które nie godzą się z przemocą w jakiejkolwiek postaci i choć mogą pobłądzić, to ostatecznie podążają w stronę światła.

    Wniosek: Ludzi trzeba wychowywać i uczyć, by byli mądrzy i mieli rozeznanie w tym co jest dobre. Bo jeśli człowiek sam nie zechce się kontrolować i dbać o siebie, to wszelka kontrola i przemoc nic tu nie da i będzie z gruntu zła.
    Nieważne jakie pobudki będą temu przyświecały, efekt zawsze będzie taki sam – o ile taka „opieka” nie zostanie zaakceptowana – zawsze będzie budziła sprzeciw. Każdy kto łudzi się, że takie próby kontroli zrodzą cokolwiek dobrego, albo jest w błędzie i nie zna historii, albo jest złym człowiekiem i tylko (bezskutecznie zresztą) próbuje ukrywać haniebne zamiary za szczytnymi celami.

    Tak więc bądźmy dobrej myśli – gdyby człowieczeństwo miało się poddać odrobinie pyłu już dawno przestalibyśmy istnieć, nie zasługując może nawet na przetrwanie.

    ***

    A może jest jeszcze inna – najprostsza chyba i ekonomiczna metoda pokonania „systemu” – wystarczy czynić dobrze i postępować zgodnie z prawem w myśl zasady: „Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie” – wtedy wszelkie próby kontroli stracą sens, bo to co zostanie skontrolowane będzie dla nas wyłącznie powodem do dumy i „system” straci nad nami jakąkolwiek władzę czy kontrolę – nastanie wolność…