Rekordowy rok kin

Proszę, proszę. Piraci szaleją, filmowcy rozdzierają szaty, jak to są niby „okradani” przez ludzi wykorzystujących internet (a więc sieć komputerową) zgodnie z jej przeznaczeniem, Policja obiecuje kratki dla każdego, kto ma nielegalne filmy, muzykę i programu, a tu niespodzianka: polskie kina zanotowały rekordowy rok! Niby jest źle, bo ludzie „kradną”, to jednak ktoś ten rekord wykręcił. Jak widać, problem tkwi w ofercie, a nie w biadoleniu, że klienci to „złodzieje”, a filmowcy ofiary. Dobre filmy, dobre kina i wtedy nawet bittorrent nie straszny.

4 myśli na temat “Rekordowy rok kin”

  1. Czasami nawet gdyby czlowiek chcial byc legalny i zaplacic to nie ma ja. Przykladem sa np amerykanskie seriale ktore nasza telewizja emituje z kilkuletnim poslizgiem. Gdyby mozna bylo wydac kilka zloty i miec legalnie odcinek, to czemu nie. Ale niestety, na razie jedyna legalna opcja jest torrent.

  2. Niedawno byłem po raz drugi w życiu na filmie w kinie (jeśli nie liczyć szkolnych wyjazdów). Pierwszy raz to było „Mroczne Widmo” i bardzo się na tym filmie zawiodłem. Spodziewałem się czegoś w rodzaju Kronik Riddicka a dostałem jakiś upupiający szajs dla pięciolatków. Powinni mi zwrócić kasę.

    Na początku stycznia poszedłem na Apocalypto i był to film barddzo dobry. Daję mu 9/10 ale 1 pkt dodałem za to, że był w oryginalnym języku w jakim mówili bohaterowie a nie po angielsku. Pianista i Wyznania gejszy są po prostu śmieszne z tym angielskim na ulicach okupowanej Warszawy i przedwojennej Japonii.

    Za bilet na Apocalypto zapłaciłem 18 zł i uważam, że to przynajmniej 8 zł za dużo. Gdyby bilety do kina kosztowały po 8-10 zł to chodziłbym tam o wiele cz ęściej. Pewnie kilka razy w roku a tak…

    Przykre było to, że obok mnie siadły jakieś dwie idiotki i zamiast oglądać cały czas gadały, chichrały i komentowały wydarzenia. Nic tylko chwycić takie za włosy i przeciągnąć po glebie. Kino bierze tyle pieniędzy na bilet, że powinni utrzymywać jakieś komando, które brałoby z sensu takich przeszkadzających osobników i ich rozstrzeliwało na zapleczu albo ukręcało im po cichu łebki.

    Aha, śmieszne jest to, że w XXI wieku nie potrafią zrobić porządnych napisów w kinie.
    Te co były na Apocalypto były jakieś takie koślawe i niewyraźne.

  3. Mam kolegę-kinomana, który do kina chodzi z dziewczyną ok 100 razy rocznie. Na niektóre seanse od razu kupuje 4 bilety, bo nie ma zamiaru siedzieć obok gadających i żrących dzieciaków. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.