Opatentować matematykę

Czy się da opatentować matematykę? Oczywiście, przynajmniej w amerykańskim urzędzie patentowym. A tak przy okazji, okazało się, że ów urząd wydał już ponad 170000 patentów na oprogramowanie (tak, sto siedemdziesiąt tysięcy!). Ktokolwiek, kto twierdzi, że patenty na oprogramowanie nie są problemem, chyba nie zdaje sobie sprawy, o czym mówi. Szanse, że przeciętny programista stworzy jakikolwiek pokaźniejszy kawałek kodu bez naruszenia któregoś z, literalnie, setek tysięcy patentów są minimalne. Jeszcze trochę, a każdy algorytm zostanie opatentowany i tworzenie kodu zamieni się w nawigację pomiędzy rafami patentów, skałami procesów sądowych, w oparciu o skomplikowane mapy wzajemnych licencji patentowych.

4 myśli na temat “Opatentować matematykę”

  1. …Przypomina mi się pewne powiedzenie o tym, że nadgorliwość pokonała faszyzm…
    Im więcej pokręconych i skomplikowanych praw, przepisów i patentów, tym trudniejsze i w końcu niemożliwe staje się ich sensowne egzekwowanie. I tym mniej wiarygodny staje się ustawodawca.
    Po prostu sami sobie kręcą petlę na szyję… Im wyraźniejsze naciski tym więcej myślących ludzi staje okoniem…
    „Więc może oduczmy ludzi myślenia, no też nie za bardzo, bo bezmyślni nie przetrwają i nie będzie kim rządzić i komu zakazywać czegokolwiek…”
    Cóż coraz trudniej „zarządzać”, jak już nie bardzo jest czym 😉 a coraz wiecej zarządzających… którzy w dodatku nie bardzo wiedzą czym mają się zająć…
    Co ciekawe – wyraźna poprawa warunków życia występuje w państwach w których rząd praktycznie nie wtrąca się do ekonomii lub go wcale nie ma … w jednym z afrykańskich państewek dobrze się zaczęło dziać gdy rząd uciekł, bo już nie było czego kraść.
    – Niby anarchia, a rynek zrobił swoje, zaczęło się poprawiać, zniknęły slumsy, społeczeństwo odetchnęło, obywatele sami się zjednoczyli i ukrócili przestępczość, zaczęło się dziać coraz lepiej… i było coraz atrakcyjniej i wtedy co? …Zwąchali szansę cwaniacy i darmozjady, i stworzyli rząd i co? I znowu mają slumsy i rosnącą przestepczość i biedę, że aż piszczy, a rząd im podatki podnosi bo w budżecie pusto, a nie pomyśli, że to przez to, że podatki podnosi i społeczeństwo ubożeje, bo ma to w głębokim poważaniu… taak, ale czy ja aby o naszym kraju nie zacząłem pisać 😉 kończę i pozdrawiam.

  2. A co patentowania oprogramowania i algorytmów nie tak dawno jeszcze Pan Profesor na uczelni wręcz zabraniał nam „wyważania drzwi otwartych już” i stawiał „bańki” za stosowanie własnych rozwiązań mniej optymalnych niż gotowe, dostępne na serwerach uczelnianych fragmenty kodu przykładowych rozwiązań problemów programistycznych.
    Mawiał: „…Nie marnujcie czasu, jeśli nie spodziewacie się czegoś ulepszyć… stosujcie sprawdzone dobre rozwiązania… by zostać wirtuozem trzeba nabrać wprawy ćwicząc i zarobkując graniem dobrych utworów… z czasem sami nabierzecie ogłady i będziecie tworzyli własne dobre rozwiązania i rozszerzenia tego co zrobili wasi poprzednicy… niech ich myśl się nie marnuje i nie idzie w zapomnienie… niech wszyscy z niej korzystają… nie marnujcie czasu na ponowne odkrywanie czegoś co już dawno temu zdobyto… trzeba iść dalej, a nie się cofać…” Jakby to zobaczył, to chyba padł by trupem na miejscu ….gdyby żył.

  3. Grishka, Twój profesor wiedział, co mówi. Podobnie jest z nauką języków obcych. To słynne „mówienie własnymi słowami” skutecznie zwalnia szybkość uczenia się języka, utrwala błędy i wywołuje skojarzenie, że swoimi słowami jest lepiej. Na szczęście patentowanie fraz językowych sprowadza się do występowania tych najlepszych wraz z informacją o ich autorze. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.