11 lat i chyba wystarczy

Trzeba chyba pogodzić się z faktami i przyjąć do wiadomości, że moje blogowanie umarło – 2 wpisy na rok to nic. Nie znajdę już czasu i chęci – swoje zrobiłem. Czas przejść w stan uśpienia.

Blog nie zniknie, rzecz jasna. Planuję go wyczyścić, wbrać jakieś „best of”, ale raczej nic nowego już nie będzie się pojawiać, przynajmniej do czasu obudzenia się z uśpienia. Zmienię formą graficzną bloga na standardową, lekko dopasowaną do moich potrzeb.

Postęp cywilizacyjny

Kolejna przeklejka z bloga Jakuba Bożydara Wiśniewskiego:

Postęp cywilizacyjny, czyli wolność zamiast władzy

Postęp cywilizacyjny to proces zastępowania władzy wolnością. Wszystkie największe pozytywne zmiany społeczne – likwidacja niewolnictwa, feudalizmu, absolutyzmu, merkantylizmu, „realnego” socjalizmu, usankcjonowanej prawnie dyskryminacji rasowej i płciowej, itp. – odbywały się nie na skutek dobroczynnego wykorzystywania władzy, ale jej osłabiania i delegitymizowania.

Libertarianizm stanowi intelektualną i moralną zachętę do doprowadzenia tego procesu likwidacyjnego do jego logicznego zwieńczenia – tzn. do zdania sobie sprawy, że zjawisko władzy nie jest i nie może być nie tylko pożądanym dobrem, ale nawet koniecznym złem, i że jego nieustające istnienie jest jedynie wynikiem niewystarczającej organizacyjnej sprawności i moralnej świadomości ogółu pokojowo nastawionych jednostek, jak również ich zbyt łatwego ulegania trybalnym atawizmom i racjonalizacjom zła.

Tak jak wcześniejsze idee, które zainicjowały największe pozytywne zmiany społeczne – idee takie jak klasyczny liberalizm, abolicjonizm, czy racjonalizm – libertarianizm nie zachęca do budowania jakiejkolwiek utopii, a jedynie do konsekwentnego i bezwyjątkowego przeciwstawiania się odwiecznie dystopijnym elementom społecznej rzeczywistości, z których najbardziej niszczycielskim była zawsze chęć rządzenia jednych przez drugich. I tak jak w przypadku owych wcześniejszych idei, tak w przypadku libertarianizmu zarówno względy efektywnościowe, jak i moralne – a więc zarówno ekonomia, jak i etyka – sugerują, że jego skromne, a mimo to bezprecedensowe cele można i warto osiągnąć.

Tak, można zacytować innego klasyka „tej siły już nie powstrzymacie”. Ten proces jest może powolny, na pewno dla mnie i innych wolnościowców, ale nieuchronny. Demontaż państwa jako instytucji nastąpi, gdy tylko dostatecznie wielu ludzi uświadomi sobie, że państwo nie jest im do niczego potrzebne.

Wstęp do libertarianizmu

Instytut Misesa przygotował listę 30 tekstów będących wg. nich dobrym wstępem do libertarianizmu. Aby lista nie zginęła, powielam ją u siebie:

  1. Henry Hazlitt — Zadanie stojące przed libertarianami
  2. Ludwig von Mises — O równości i nierówności
  3. Murray Rothbard — Anatomia Państwa
  4. Wilhelm Röpke — Wolna gospodarka i ład społeczny
  5. Llewellyn H. Rockwell — Wszystko, co kochasz, zawdzięczasz kapitalizmowi
  6. Henry Hazlitt — Droga do totalitaryzmu
  7. Llewellyn H. Rockwell — Co to jest faszyzm?
  8. Llewellyn H. Rockwell — Wolność zrzeszania się
  9. Murray Rothbard — Przesądy o sektorze publicznym
  10. Murray Rothbard — Nieuznawanie długu publicznego
  11. Walter Block — Czy istnieje prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych?
  12. Yuri N. Maltsev — Czego uczy nas sowiecka medycyna
  13. Per Bylund — Jak państwo opiekuńcze zdeprawowało Szwecję
  14. Terry L. Anderson, P. J. Hill — Amerykańskie doświadczenie z anarchokapitalizmem: Dziki Zachód nie tak bardzo dziki
  15. Llewellyn H. Rockwell — A gdyby zlikwidować szkoły publiczne?
  16. Jörg Guido Hülsmann — Jak państwo niszczy rodzinę
  17. Andrew Young — Wolność i dobrobyt w Liechtensteinie. Analiza hoppeańska
  18. Finbar Feehan-Fitzgerald — Prawo prywatne na szmaragdowej wyspie
  19. Stephen P. Halbrook — Tyrania i monopol broni
  20. Michael Huemer — Czy mamy prawo posiadać broń?
  21. Stephan N. Kinsella — Przeciw własności intelektualnej
  22. Robert Murphy — Anarchia w Somalii
  23. James A. Sadowsky, S.J. — Własność prywatna i kolektywna
  24. Julian L. Simon — Czy ograniczanie imigracji jest uzasadnione?
  25. Patrick Tinsley — Prywatna policja
  26. Jesús Huerta de Soto — Klasyczny liberalizm a anarchokapitalizm
  27. Brian Seasholes — Prywatny sektor ochrony przyrody w Afryce
  28. Sheldon Richman — Licencja na zabijanie, czyli rząd jako zinstytucjonalizowana agresja
  29. Wendy McElroy — Nie oskarżam osób, oskarżam instytucje
  30. Murray Rothbard — Czy naprawdę nienawidzisz państwa?

Ciekawym, czym jest libertarianizm i jak brak wolności działa we współczesnym świecie, życzę ciekawej lektury.

10 lat!

Całkiem niepostrzeżenie przemknęła 10 rocznica mojego blogowania. Blogowania w zaniku, bo w ostatnim roku było zaledwie kilka merytorycznych wpisów, choć na pewno jeden ważny. Może już wystarczy, może trzeba zmienić formułę (lifestyle)? Albo przerzucić się na jakieś inne środki wyrazu (wideo)?

Tematów, co prawda, nie brakuje, ale już nawet przestałem je sobie zbierać, jak to robiłem kiedyś, bo nie zużyłem jeszcze tamtych zapasów. Czekam na natchnienie, a poza tym, mam strasznie dużo na głowie spraw zawodowych, które mnie dość mocno absorbują praktycznie cały czas – to jest takie przekleństwo samodzielnego twórcy, który rzadko kiedy oddziela pracę od czasu wolnego.

Oczywiście, nie jest, że w kwestiach wolnościowych całkiem zamilknę – zapraszam na Forum Libertarian (choć jest to trochę szokujące miejsce, któremu jednak daleko do rozmaitych czanów), gdzie można podyskutować ze mną i innymi na wiele ciekawych tematów.

Machinery of Freedom

Właśnie niedawno ukazało się trzecie wydanie książki „Machinery of Freedom” Davida Friedmana. Poprzednie wydania dostępne są za darmo na stronie autora, ale najnowsza wersja dostępna jest na Amazonie w wersji elektronicznej za $3,68, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby ją kupić i przeczytać (oczywiście w oryginale) ma czytniku Kindle, czy innym urządzeniu, na którym działa oprogramowanie Kindle. To bardzo praktyczne dzieło, które na przykładach opisuje jak mogłoby funkcjonować wolnościowe społeczeństwo właśnie w oparciu o mechanizmy wolności, czyli prawa własności.

Na zachętę fragment wstępu w moim tłumaczeniu, który jest przystępną definicją libertarianizmu:

Główną ideą libertarianizmu jest to, że ludzie powinni żyć tak, jak chcą. Całkowicie odrzucamy koncept, że ludzi trzeba siłą chronić przed nimi samymi. Wolnościowe społeczeństwo nie będzie miało zakazów narkotyków, hazardu, pornografii, oraz obowiązkowych pasów w samochodach. Odrzucamy też pomysł, że ludzie posiadają egzekwowalne roszczenia wobec innych, oprócz tego, aby zostawić ich w spokoju. W społeczeństwie libertariańskim nie będzie pomocy społecznej i przymusowych ubezpieczeń społecznych. Ludzie, którzy będą chcieli pomagać innym, będą to robić dobrowolnie, poprzez organizacje charytatywne, zamiast za pomocą pieniędzy odebranych siłą podatnikom. Ludzie, którzy będą chcieli zapewnić sobie utrzymanie na starość, będą robić to poprzez prywatne ubezpieczenia emerytalne.

Ludzie, którzy będą pragnęli żyć w „cnotliwym” społeczeństwie, otoczeni tymi, którzy podzielają ich idee dobrego prowadzenia się, będą mogli swobodnie tworzyć własne społeczności i zawierać wzajemne umowy w taki sposób, aby „grzesznicy” nie mogli z nimi handlować czy wynajmować nieruchomości. Ci, którzy chcą żyć w komunach, będą mogli zakładać własne komuny. Ale nikt nie będzie miał prawa użycia siły do narzucenia swojego stylu życia sąsiadom.

Z tym zgodzi się także wielu, którzy nie nazywają siebie libertarianami

Kłopoty zaczynają się, gdy zaczniemy definiować „zostawić w spokoju”. Żyjemy w skomplikowanym i wzajemnie zależnym społeczeństwie – na każdego z nas oddziałują wydarzenia dziejące się tysiące kilometrów dalej, w których uczestniczą ludzie, o których nigdy nic nie słyszeliśmy. Jak w takim społeczeństwie można w sensowny sposób mówić każdym żyjącym sobie po swojemu?
Odpowiedzią na to jest koncepcja praw własności. Jeśli uznamy, że każda osoba jest właścicielem swego ciała i można przejmować na własność inne rzeczy, które wytworzy, albo otrzyma na własność od innego właściciela, to można przynajmniej formalnie zdefiniować „życie po swojemu” i jego przeciwieństwo „bycie przymuszanym”. Ktoś, kto siłą zabrania mi korzystać z mojej własności w sposób, w jaki chcę, jeśli przy tym nie naruszam jego prawa do używania jego własności, ten stosuje wobec mnie przymus. Ktoś, kto zabrania mi wstrzyknięcia heroiny, stosuje wobec mnie przymus, a ten, kto nie pozwala, aby go zastrzelił, nie stosuje.

[…]

To, że taka definicja jest w zgodzie z tym, co ludzie rozumieją pod tymi sformułowaniami – że społeczeństwo libertariańskie będzie wolne – nie jest wcale takie oczywiste. W tym miejscu libertarianie żegnają przyjaciół z lewicy, którzy zgadzają się, że każdy powinien być wolnym i żyć po swojemu, ale twierdzą też, z człowiek głodny nie jest wolny i jego prawo do wolności nakłada na innych obowiązek zapewnienia mu pożywienie, czy im się to podoba czy nie.