<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Miasik.net</title>
	<atom:link href="http://www.miasik.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.miasik.net</link>
	<description>Infoanarchizm, libertarianizm, technika i inne ciekawostki</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Jan 2012 09:53:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Intelektualna amunicja w wojnie o wolny internet</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2012/01/intelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2012/01/intelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 16:32:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[copyrights]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[lista]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3048</guid>
		<description><![CDATA[Przez Polskę oraz inne kraje przelewa się fala demonstracji sprzeciwu wobec traktatu ACTA. Biorą w niej udział głównie młodzi ludzie, którzy w zacieśnianiu szponów reżimu &#8222;własności&#8221; intelektualnej widzą zagrożenie dla siebie, swojej wolności, prywatności i własności, oraz przy okazji, dla internetu. Wielu z nich na pewno nie potrafi uzasadnić dlaczego są przeciw, ale wiedzą, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez Polskę oraz inne kraje przelewa się fala demonstracji sprzeciwu wobec traktatu ACTA. Biorą w niej udział głównie młodzi ludzie, którzy w zacieśnianiu szponów reżimu &#8222;własności&#8221; intelektualnej widzą zagrożenie dla siebie, swojej wolności, prywatności i własności, oraz przy okazji, dla internetu. Wielu z nich na pewno nie potrafi uzasadnić dlaczego są przeciw, ale wiedzą, że zmiany, które proponują takie akty prawne jak ACTA (czy amerykańska SOPA) stoją w jawnej sprzeczności z ich wyczuciem jaki powinien być porządek prawny w nowoczesnym, w coraz większym stopniu objętym cyfryzacją społeczeństwie. Nie godzą się z tym, że powszechnie nazywa się ich &#8222;złodziejami&#8221;, a protesty przeciwko rozbudowywanej inwigilacji internetowej komunikacji, przeciwko naruszaniu prywatności, przeciwko ograniczaniu praw obywateli na korzyść organizacji i karteli medialnych, to coś więcej niż walka o prawo &#8222;do jumania&#8221;.</p>
<p>Wiem, że brakuje młodym ludziom dobrej teoretycznej podbudowy do tego, co czują i co wyrażają swoimi protestami. Przygotowałem więc małą ściągę, kilka publikacji, które warto przeczytać, i które dostarczą dużo intelektualnej amunicji, cennej wiedzy w dyskusjach z tymi, którzy wszystko sprowadzają do kwestii &#8222;jumania&#8221; muzyki i filmów.</p>
<p>Teksty przeciwko własności intelektualnej po polsku:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.miasik.net/articles/moglen.html">Eben Moglen &#8211; Anarchizm triumfujący: wolne oprogramowanie i śmierć praw autorskich</a></li>
<li><a href="http://www.miasik.net/articles/kinsella.html">Stephan Kinsella &#8211; W obronie Napstera i przeciwko Drugiej Zasadzie Zagospodarowania</a></li>
<li><a href="http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright">Karl Fogel &#8211; Zapowiedź świata post-copyright</a></li>
<li><a href="http://mises.pl/blog/2012/01/29/255/">Stepan Kinsella &#8211; Przeciw własności intelektualnej</a></li>
<li><a href="http://mises.pl/blog/2010/02/14/stolyarov-pisarze-moga-prosperowac-bez-wlasnosci-intelektualnej/">Gennady Stolyarov II &#8211; Pisarze mogą prosperować bez własności intelektualnej</a></li>
<li><a href="http://liberalis.pl/2007/03/15/jacek-sierpinski-o-tak-zwanej-wlasnosci-intelektualnej-i-patentach-na-oprogramowanie/">Jacek Sierpiński &#8211; O tak zwanej ‘własności intelektualnej’ i patentach na oprogramowanie</a></li>
<li><a href="http://www.opcjanaprawo.pl/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=2260:o-wasnoci-intelektualnej&#038;catid=131:-nr-945-wrzesie-2005-&#038;Itemid=10">Mateusz Machaj &#8211; O własności intelektualnej</a></li>
<li><a href="http://liberalis.pl/2009/02/18/krzysztof-sledzinski-wlasnosc-intelektualna-to-kradziez/">Krzysztof Śledziński &#8211; Własność intelektualna to kradzież</a></li>
<li><a href="http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/326">Jan Jacek Szymona &#8211; Wolność i własność w Internecie</a></li>
</ul>
<p>Teksty przeciwko własności intelektualnej po angielsku:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.dklevine.com/general/intellectual/against.htm">Michele Boldrin, David K. Levine &#8211; Against Intellectual Monopoly</a> &#8211; świetna książka pokazująca jak dobrze funkcjonowali autorzy i wynalazcy także wtedy, gdy ich &#8222;własność&#8221; nie była chroniona.</li>
<li><a href="http://praxeology.net/anticopyright.htm">olbrzymi zbiór tekstów na stonie Molinari Institue</a></li>
<li><a href="http://mises.org/daily/3682">Stephan Kinsella &#8211; The Case Against IP: A Concise Guide</a></li>
</ul>
<p>Jeśli kogoś interesuje łagodniejsze spojrzenie na problemy praw autorskich (czy ogólnie IP), bardziej zainteresowany jest reformą istniejącego systemu, a nie jego abolicją:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.futrega.org/wk/">Lawrence Lessing &#8211; Wolna Kultura</a> </li>
<li><a href="http://craphound.com/content/download/">Cory Doctorow &#8211; (C)content. Selected Essays on Technology, Creativity, Copyright and the Future of the Future</a></li>
<li><a href="http://questioncopyright.org/">Strona organizacji Question Copyright</a></li>
</ul>
<p>Miłej lektury. I witam po mojej stronie barykady tych, którzy zdecydują się tu pozostać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2012/01/intelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego &#8222;własność intelektualna&#8221; nie jest prawdziwą własnością</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2012/01/dlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2012/01/dlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 15:38:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[kinsella]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>
		<category><![CDATA[własność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3045</guid>
		<description><![CDATA[Wykład wideo Stephana Kinselli “Why ‘Intellectual Property’ is not Genuine Property”: Dla tych mniej biegłych w rozumieniu angielskiego, tutaj znajduje się transkrypt wykładu. Ja zacytuję przetłumaczone podsumowanie: Musimy uznać, jako zwolennicy libertarianizmu, jako pryncypialni orędownicy wolności, nauki, ludzkiej wiedzy, informacji, konkurencji na wolnym rynku, sprawiedliwości i prywatnych praw własności, że patenty i prawa autorskie są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wykład wideo Stephana Kinselli “Why ‘Intellectual Property’ is not Genuine Property”:</p>
<p><iframe width="400" height="301" src="http://www.youtube.com/embed/jQeaVBIMnoI" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Dla tych mniej biegłych w rozumieniu angielskiego, <a href="http://www.stephankinsella.com/2011/11/why-intellectual-property-is-not-genuine-property-adam-smith-forum-moscow/">tutaj znajduje się transkrypt wykładu</a>. Ja zacytuję przetłumaczone podsumowanie:</p>
<blockquote><p>
Musimy uznać, jako zwolennicy libertarianizmu, jako pryncypialni orędownicy wolności, nauki, ludzkiej wiedzy, informacji, konkurencji na wolnym rynku, sprawiedliwości i prywatnych praw własności, że patenty i prawa autorskie są całkowicie, w 100%, sprzeczne z celem praw własności. Podkopują prawa własności. Zakłócają rozwój nauki i zakłócają proces zdobywania wiedzy oraz swobodę wyrażania swoich opinii. Nauka, wiedza i własność są zaprojektowane tak, aby przezwyciężać problemy niedostatków i pozwalać na osiągnięcie dobrobytu. Popieranie więc czegoś coś, co to podkopuje, jest jednocześnie przeciwstawianiem się dobrobytowi, wolności, wiedzy i ideom. Rzekłbym &#8211; nie naprawiajmy, ale pozbądźmy się ich [patentów i praw autorskich].
</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2012/01/dlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SOPA, PIPA i Megaupload</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2012/01/sopa-pipa-i-megaupload/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2012/01/sopa-pipa-i-megaupload/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jan 2012 22:52:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[anonymous]]></category>
		<category><![CDATA[megaupload]]></category>
		<category><![CDATA[PIPA]]></category>
		<category><![CDATA[proces]]></category>
		<category><![CDATA[SOPA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3036</guid>
		<description><![CDATA[Świat, a głównie USA, poprotestował sobie przeciwko planom uchwalenia mocno kontrowersyjnych ustaw &#8211; SOPA i PIPA. Z dość dobrym efektem, bo na pewno wzrosła świadomość tego, co tam przekupieni przez lobbystów politycy nam wszystkim szykowali, a i wśród kongresmenów jakby entuzjazm opadł i coraz więcej z nich wycofało poparcie. A tymczasem kartele medialne odniosły drobne, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Świat, a głównie USA, poprotestował sobie przeciwko planom uchwalenia mocno kontrowersyjnych ustaw &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Stop_Online_Piracy_Act">SOPA</a> i <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/PROTECT_IP_Act">PIPA</a>. Z dość dobrym efektem, bo na pewno wzrosła świadomość tego, co tam przekupieni przez lobbystów politycy nam wszystkim szykowali, a i wśród kongresmenów jakby entuzjazm opadł i coraz więcej z nich wycofało poparcie. </p>
<p>A tymczasem kartele medialne odniosły drobne, choć zapewne w ich oczach znaczące zwycięstwo &#8211; <a href="http://torrentfreak.com/megaupload-shut-down-120119/">zamknięto dziś serwis hostingowy</a> <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Megaupload">Megaupload</a>, jeden z największych tego rodzaju na świecie. W ramach kryminalnej sprawy o naruszanie praw autorskich i gaziliony dolarów strat, dzielnie oddziały FBI wspierane przez policje na świecie najechały centra danych, w których znajdowały się serwery firmy, zabierając je stamtąd, a tym samym likwidując serwis. Aresztowano (albo wydano nakazy) grono najważniejszych konspiratorów, w tym szefa firmy i jego kolekcję samochodów.</p>
<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Anonymous_(grupa)">Anonymous</a> w odwecie zaatakował serwisy MPAA, RIAA, a nawet Departamentu Sprawiedliwości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2012/01/sopa-pipa-i-megaupload/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejny rok</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2012/01/kolejny-rok/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2012/01/kolejny-rok/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 20:42:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Miasik.net]]></category>
		<category><![CDATA[23C3]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[cory doctorow]]></category>
		<category><![CDATA[rocznica]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3029</guid>
		<description><![CDATA[Dziś mija 6 rok tego blogowania. Zdecydowanie najsłabszy, niestety. Może mi się uda odwrócić tendencję w kolejnym roku, choć przyznaję, że jest trudno. Tematów jakoś nie brakuje, ale generalnie chęci trochę mniej. Niech będzie lepiej. Aby ten wpis jednak nie był całkiem taki dołujący, to wkleję świetną prezentację Cory&#8217;ego Doctorowa z konferencji 28c3 (28th Chaos [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś mija <a href="http://www.miasik.net/archive/2005/01/post_wiczebny/">6 rok</a> tego blogowania. Zdecydowanie najsłabszy, niestety. Może mi się uda odwrócić tendencję w kolejnym roku, choć przyznaję, że jest trudno. Tematów jakoś nie brakuje, ale generalnie chęci trochę mniej. Niech będzie lepiej.</p>
<p>Aby ten wpis jednak nie był całkiem taki dołujący, to wkleję świetną prezentację Cory&#8217;ego Doctorowa z konferencji 28c3 (<a href="http://events.ccc.de/congress/2011/wiki/Welcome">28th Chaos Communication Congress</a>) pt. &#8222;The coming war on general computation&#8221;. Całość po angielsku, ale są napisy, więc dużo łatwiej. Warto posłuchać, choć na duchu także nie podnosi. </p>
<p><iframe width="500" height="284" src="http://www.youtube.com/embed/HUEvRyemKSg" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Nie dajmy się!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2012/01/kolejny-rok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobry świąteczny prezent</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/12/dobry-swiateczny-prezent/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/12/dobry-swiateczny-prezent/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Dec 2011 16:22:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[broń]]></category>
		<category><![CDATA[cytat]]></category>
		<category><![CDATA[prawo do samoobrony]]></category>
		<category><![CDATA[reddit]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3022</guid>
		<description><![CDATA[Dziś cytat z emocjonalnego wpisu z Reddita (Gunnita konkretnie). Dostałam broń w Święta. Choć nigdy wcześniej się nią nie interesowałam, to się rozpłakałam. Oto dlaczego. Nie pochodzę z miejsca, gdzie używanie broni palnej jest specjalnym stylem życia. Wychowałam się w mieście. Tak, w Teksasie, ale nie na wsi. Nigdy nie strzelałam, nawet o tym nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś cytat z <a href="http://www.reddit.com/r/guns/comments/nrs30/got_a_gun_for_christmas_although_ive_never_been/">emocjonalnego wpisu z Reddita</a> (Gunnita konkretnie). </p>
<blockquote><p>
<strong>Dostałam broń w Święta. Choć nigdy wcześniej się nią nie interesowałam, to się rozpłakałam. Oto dlaczego.</strong></p>
<p>Nie pochodzę z miejsca, gdzie używanie broni palnej jest specjalnym stylem życia. Wychowałam się w mieście. Tak, w Teksasie, ale nie na wsi. Nigdy nie strzelałam, nawet o tym nie myślałam. Tak, mocno popieram prawo do posiadania broni, ale to w zasadzie wszystko, co na ten temat dotychczas myślałam.</p>
<p>W te Święta rozpakowując prezent wyjęłam czarną, matową strzelbę Remingtona. Początkowo byłam zaszokowana, nawet zdezorientowana, ale gdy ujęłam ją w dłonie, poczułam coś, czego nie czułam nigdy wcześniej. Choć nigdy nie interesowałam się bronią, to ta wydała mi się piękna. Naprawdę dobrze było ją czuć w rękach, i uderzyła mnie nagle jedna myśl: to jest moja broń. Moja broń. I po prostu się rozpłakałam, nie mogą przestać powtarzać &#8211; dziękuję, dziękuję, dziękuję&#8230;</p>
<p>Choć mam już 22 lata, to ważę około 40 kg i mam około 150 cm wzrostu. Przez całe życie miałam problem z utrzymaniem dobrej wagi i zawsze cierpiałam z powodu chronicznego zmęczenia i osłabienia. Jako dziecku ciągle mi dokuczano i nigdy nie byłam w stanie się obronić, co doprowadziło do paraliżującej fobii społecznej. W wieku 7 lat byłam ofiarą molestowania i w tym samym roku musiałam w nocy uciekać przed mężczyzną z nożem, który ścigał mnie i mamę. Jako kobieta musiałam regularnie przez dwa lata ukrywać się przez gnębiącym mnie emocjonalnie chłopakiem (już ex-), cały czas starając się nie powiedzieć niczego, co mogłoby go zdenerwować, gdyż nie wiedziałam co zrobi następnym razem, gdy kopał moje drzwi, czy roztrzaskiwał okno. Byłam gwałcona. </p>
<p>Trzymając tę broń, nagle poczułam jak odchodzą te lata strachu. Zdałam sobie sprawę, że nie będę już musiała się bać nocą, gdy usłyszę jakieś hałasy. Strzelba idealnie leży w mych dłoniach &#8211; jest mała, zaledwie przekraczająca 18-calowy limit. Jest lekka. Ma miękki spust i gładką pompkę. Wiem, że to nie jest prawda, ale wydaje się jakby zaprojektowano ją dla ludzi takich, jak ja. Dla ludzi, którzy mają problem z otwarciem słoika czy dosięgnięciem rzeczy w lodówce, ludzi którzy kulą się ze strachu, gdy na ulicy mija ich duży mężczyzna. O mój Boże&#8230; nie muszę już bać się w nocy. O mój Bożej. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Niech Bóg błogosławi Amerykę.
</p></blockquote>
<p>Miło, że ktoś dostał naprawdę dobry świąteczny prezent.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/12/dobry-swiateczny-prezent/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świat do góry nogami</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/12/swiat-do-gory-nogami/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/12/swiat-do-gory-nogami/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 19:49:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[cytat]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>
		<category><![CDATA[sofizmat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3013</guid>
		<description><![CDATA[Dziś obszerny cytat z tekstu Jakuba Bożydara Wiśniewskiego &#8222;Fixing an Upside-Down World&#8221; z portalu LewRockwell.com w moim tłumaczeniu: Przesądy te zakorzenione są w zaprzeczaniu istnienia logicznej struktury ludzkiego działania oraz w konsekwentnym negowaniu praw ekonomii. To sofizmaty, które sprawiają, że ludzie wierzą, że posiadając wystarczającą determinację i siłę przymusu, jakoś uda się wyeliminować ograniczenia rzadkości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś obszerny cytat z tekstu <a href="http://jakubw.blogspot.com/">Jakuba Bożydara Wiśniewskiego</a> &#8222;<a href="http://lewrockwell.com/orig9/wisniewski3.1.1.html">Fixing an Upside-Down World</a>&#8221; z portalu <a href="http://lewrockwell.com/">LewRockwell.com</a> w moim tłumaczeniu:</p>
<blockquote><p>Przesądy te zakorzenione są w zaprzeczaniu istnienia logicznej struktury ludzkiego działania oraz w konsekwentnym negowaniu praw ekonomii. To sofizmaty, które sprawiają, że ludzie wierzą, że posiadając wystarczającą determinację i siłę przymusu, jakoś uda się wyeliminować ograniczenia rzadkości dóbr. To te domniemane panacea tak chętnie rozpowszechniane przez reprezentantów politycznie ustosunkowanych grup specjalnych interesów, których rzekome efekty często określane są jako &#8222;paradoksalnie zbawcze&#8221; czy &#8222;nieintuicyjnie korzystne&#8221;. Zebrane w kupę, tworzą wizję świata do góry nogami, którego mieszkańcy mają wierzyć w między innymi takie rzeczy:</p>
<ol>
<li>Że jedynym sposobem, aby obronić się przed przemocą, agresją i przymusem jest stworzenie i stałe wspieranie wielkiego, monopolistycznego aparatu zinstytucjonalizowanej przemocy, agresji i przymusu, którego reprezentanci choć nie są posiadaczami aktywów tej instytucji, to przypisują sobie prawo do wywłaszczania prywatnych właścicieli w celach, których użyteczność sami sobie określają.</li>
<li>Że gospodarka wolnorynkowa, której uczestnicy &#8211; aby prosperować &#8211; muszą dostarczać sobie wzajemnie produktywnych dóbr i usług, a także ponosić pełną odpowiedzialność finansową za potencjalne niepowodzenia swych działań, może przetrwać, jedynie gdy zostanie poddana regulacjom monopolistycznych grup nie-producentów, którzy zawsze mogą przerzucić koszty swych niepowodzeń na ramiona producentów.</li>
<li>Że instytucja, które pod przymusem narzuca innym swoje usługi bezpieczeństwa, jednostronnie określając ich cenę i siłą wyklucza jakąkolwiek konkurencję w tym obszarze, nie będzie próbowała czerpać korzyści z inicjowania konfliktów, czy z przyzwalania na ich rozwój, zamiast rozwiązywać je, czy zapobiegać ich powstawaniu, i że scedowanie zadania wymiaru sprawiedliwości na taką instytucję nie będzie prowadziło do ciągłego obracania sprawiedliwości na jej korzyść.</li>
<li>Że postęp gospodarczy nie jest głównie powodowany przez procesy, które pozwalają na zwiększenie wartości produktywności &#8211; takie jak rozszerzanie i intensyfikowanie podziału pracy, inwestowanie w bardziej okrężne procesy produkcji, oraz oszczędzanie, które dostarcza środków dla takich inwestycji &#8211; ale przez procesy, które niszczą ową wartość, czyli wydatki, konsumpcję i masowe zadłużanie się.</li>
<li>Że drukowanie olbrzymich ilości kolorowych papierowych bilecików lub kreowanie olbrzymich liczb w wirtualnych księgowościach może, całkiem poważnie, nie tylko odwrócić efekty poważnych finansowych kryzysów, powodowanych przez masowe trwonienie prawdziwych, rzadkich zasobów, ale też w normalnych czasach będzie zwiększać ilość takich zasobów, a tym samym poziom społecznego bogactwa.</li>
<li>Że wysysanie funduszy z wolnego rynku, to jest tego sektora relacji społecznych, który jest sumą wszystkich wzajemnie korzystnych interpersonalnych transakcji, sterowanych sygnałami cenowymi i dyscyplinowanymi groźbą przyniesienie strat, a następnie transferowanie ich do państwowego aparatu i jego klienteli, to jest tego sektora interakcji społecznych, który jest odseparowany od systemu zysków i strat, oraz jest korzystny jedynie dla obdarowywanych, może nie tylko zapobiec wrzuceniu gospodarki w koszmar pasożytniczych układów, chaosu kalkulacji i przedłużających się niepewności inwestycyjnych, ale także stymulować faktyczny wzrost dobrobytu.</li>
<li>Że spadek cen podczas recesji, zamiast pomagać w odtworzeniu środowiska podatnego na realny rachunek ekonomiczny, w restrukturyzacji bankrutujących firm, oraz w ogólnym ułatwieniu znoszenia ciężarów przystosowywania się, będzie naprawdę jeszcze mocniej szkodził gospodarce, więc należy go odwrócić poprzez środki inflacyjne.</li>
<li>Że klęski, katastrofy i kataklizmy wszelkiego rodzaju, czy naturalne, czy będące dziełem człowieka, są bardzo dalekie od niszczących i osłabiających sił jakimi się wydają, ale tak naprawdę są zakamuflowanymi błogosławieństwami, zdolnymi do przywrócenia dobrych czasów upadającym gospodarkom.</li>
<li>Że, parafrazując prominentnego <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ron_Paul">&#8222;wolnościowego ekstremistę&#8221;</a>, nie ma nic śmierdzącego, ani nawet po prostu sprzecznego i logicznie groteskowego, że &#8222;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ben_Bernanke">głowa</a> największej światowej rządowej biurokracji, która kieruje na pełen etat operacją fałszerską w celu wspierania monopolistycznych karteli finansowych, oraz największy światowy centralny planista ustalający światowe ceny walut, głosi pochwały kapitalizmu&#8221;.</li>
<li>Że żyjemy w świecie ciekawych moralnych rozgraniczeń, gdzie zebranie dostatecznie dużej klienteli zamienia rozbój w &#8222;zapewnianie dobrobytu socjalnego&#8221;, piramidy finansowe w &#8222;zapewnianie bezpieczeństwa socjalnego, a fałszerstwo w &#8222;zapewnianie stabilizacji finansowej&#8221;.</li>
</ol>
</blockquote>
<p>Podczas dyskusji politycznych z jakże powszechnymi zwolennikami etatyzmu, warto zapytać ich, czy nie wydaje im się, że świat stoi na głowie? Czy czasem usilnie nie chcą, aby podtrzymywać czegoś, co samo stać nie będzie, bo nie może? Czy nie ulegają złudzeniom, albo też po prostu dali nabrać się na sprytnie skonstruowany sofizmaty poparte fałszywymi autorytetami? Zawsze jest dobry moment, aby przejrzeć na oczy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/12/swiat-do-gory-nogami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak państwo drogi na Hawajach naprawiało</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/11/jak-panstwo-drogi-na-hawajach-naprawialo/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/11/jak-panstwo-drogi-na-hawajach-naprawialo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Nov 2011 17:42:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[hawaje]]></category>
		<category><![CDATA[nieudolność państwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3007</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo częstym argumentem za tym, aby państwo zajmowało się coraz większą liczbą dziedzin naszego życia jest przekonanie, że tylko państwo/rząd posiada potencjał i środki niezbędne do realizacji pewnych trudnych zadań. Na przykład takich, jak budowa dróg. To ciekawe przekonanie skutkuje tym, że państwo albo buduje drogi bardzo drogo (przykład warszawskiego odcinka S8 w cenie ponad [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo częstym argumentem za tym, aby państwo zajmowało się coraz większą liczbą dziedzin naszego życia jest przekonanie, że tylko państwo/rząd posiada potencjał i środki niezbędne do realizacji pewnych trudnych zadań. Na przykład takich, jak budowa dróg. </p>
<p>To ciekawe przekonanie skutkuje tym, że państwo albo buduje drogi bardzo drogo (przykład warszawskiego odcinka S8 w cenie ponad 200 mln za kilometr), albo nie buduje ich wcale, tłumacząc się dużymi kosztami i brakiem pieniędzy. Tych samych, które gdzie indziej wydaje bez opamiętania (choćby na stadiony). Ktoś, kto akceptuje pogląd, że tylko państwo może dostarczyć nam dróg (i stadionów), musi też pogodzić się z tym, że będzie na łasce państwa, gdy to nie zechce mu drogi wybudować.</p>
<p>W nieciekawej sytuacji znaleźli się mieszkańcy i przedsiębiorcy w Parku Stanowym Polihale na Hawajach, gdzie powódź zniszczyła część parku i drogi dojazdowe. Obywatele zwrócili się do rządu z żądaniem, aby wywiązał się ze swojej powinności, czyli naprawił drogi. Rząd zbadał sprawę, stwierdził, że koszt napraw wyniesie $4 mln, a że ich nie ma, to nic nie zrobi. I co nam pan zrobi? &#8211; chciałoby się zacytować klasyka.</p>
<p>Przedsiębiorcy stanęli w obliczu bankructwa, gdyż ich firmy obsługiwały turystów, którzy nie byliby w stanie dotrzeć do parku. Pozostawieni samymi sobie przez państwo, które przecież uzurpuje sobie prawo do załatwiania za nas jak największej liczby spraw, bo inaczej nie damy sobie rady, postanowili jednak wziąć sprawy w swoje ręce. Czyli po prostu zabrali się do roboty i naprawili to, co wymagało naprawy. W zaledwie osiem dni.</p>
<p>Tak, to jest właśnie doskonały przykład tego, że prywatny biznes jest w stanie rozwiązywać problemy w sposób znacznie szybszy i efektywniejszy niż robi to państwo. <a href="http://www.economicsjunkie.com/private-citizens-perform-4-million-road-repair-job-for-free-in-8-days/">Wystarczyło zaledwie 8 dni amatorskiej roboty</a>, aby wykonać samodzielnie prace, które państwo wyceniło na $4 mln w bliżej nieokreślonym terminie. A znając biurokratyczne procedury byłyby to długie miesiące, albo i lata. </p>
<p>Państwo, poprzez swoją nieudolność, nieefektywność i współpracę z pasożytami oraz złodziejami, wykonuje w naszym imieniu usługi, które sami jesteśmy w stanie zapewnić sobie szybciej, lepiej i znacznie taniej. Na dodatek, przekonuje nas, że te zawyżone ceny, których samo jest źródłem i przyczyną, są właśnie argumentem za tym, aby tylko państwa mogło się zajmować coraz większą domeną spraw, rzekomo za drogich i za trudnych dla prywatnych przedsiębiorców i obywateli. A głupi wciąż się na to nabierają.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/11/jak-panstwo-drogi-na-hawajach-naprawialo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy prawa autorskie to rzeczywiście umowy?</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/11/czy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/11/czy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Nov 2011 14:35:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[copyrights]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[umowa]]></category>
		<category><![CDATA[wpis gościnny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3000</guid>
		<description><![CDATA[Po moim występie w Kontestacji dotyczącym m.in. praw autorskich zastanawiałem się, jak tu dobrze podejść do poruszonej tam kwestii, że tak naprawdę, to prawa autorskie są jakąś &#8222;umową&#8221;, którą my wszyscy zawieramy z autorami i owa umowa powinna powstrzymywać nas przed piractwem. Jeden ze słuchaczy &#8211; Morfik, przesłał mi poniższy tekst, który pozwoliłem sobie zamieścić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po moim <a href="http://www.miasik.net/archive/2011/10/audycja-w-kontestacji/">występie w Kontestacji</a> dotyczącym m.in. praw autorskich zastanawiałem się, jak tu dobrze podejść do poruszonej tam kwestii, że tak naprawdę, to prawa autorskie są jakąś &#8222;umową&#8221;, którą my wszyscy zawieramy z autorami i owa umowa powinna powstrzymywać nas przed piractwem. Jeden ze słuchaczy &#8211; Morfik, przesłał mi poniższy tekst, który pozwoliłem sobie zamieścić na blogu jako komentarz do koncepcji umowy.</p>
<p>Mam kilka uwag dotyczących praw autorskich. W audycji, na kontestacji został poruszony aspekt prawny &#8211; umowa, która zostaje zawarta między kupującym, a &#8222;właścicielem intelektualnym&#8221; danego programu, gry, filmu, mp3. Jedyną umowę jaką zawieram kupując nośnik CD, jest to umowa ze sprzedawcą w sklepie komputerowym/internetowym. Mam parę oryginalnych nośników i w instrukcji obsługi jest dołączona &#8222;umowa użytkownika&#8221; (cokolwiek ma to znaczyć), są tam zapisy również czego użytkownikowi nie wolno. Widnieją tam min: </p>
<ol>
<li>&#8222;właścicielowi niniejszego egzemplarza gry&#8221; &#8211; to obala ideę leasingu, wyraźnie jest napisane &#8222;właściciel&#8221;, a właściciel może dowolnie rozporządzać swoją własnością.</li>
<li>„kontynuując instalację, wczytując lub uruchamiając, lub kopiując oprogramowanie na dysk twardy, do pamięci lub inne medium użytkownik zgadza się na warunki tej umowy” &#8211; Można to zobrazować w następujący sposób &#8211; gdy wejdę do banku, akceptuję umowę założenia konta. Nikt przy tym nie pyta mnie o chęć zawarcia umowy, czy też wyrażenie zgody na warunki proponowane przez bank. Od tak, każdy z miejsca, kto wejdzie do banku, na określonych zasadach, sprecyzowanych przez bank dostaje konto. Wyobrażacie sobie taką sytuację? System operacyjny posiada przecież opcję (domyślnie włączoną) autostartu, krążki mają pliki autorun,  co powoduje, że po włożeniu płytki do cd-romu następuje automatyczne wczytanie/uruchamianie oprogramowania zawartego na płytce (akceptacja umowy). Gdyby ktoś poważnie traktował tę „umowę”, musiałby uznać, że tak naprawdę to jego komputer dokonuje zaakceptowania warunków umowy, bez ingerencji właściciela, a tym samym wszelkie roszczenia z tytułu złamania warunków zaakceptowanej umowy należy kierować do jednostki centralnej, a nie do nas. Może nawet na twórcę systemu operacyjnego można by zrzucić winę, kto wie. Tak samo jak zabrania się kopiowania rozmaitej treści chronionej prawem autorskim przeglądając strony www.  Sporo obrazków, filmów czy mp3 ląduje w cache przeglądarki – zostaje skopiowana. Wchodząc na stronę, widzimy zapisy w stylu „wszelkie prawa zastrzeżone”, „zabrania się kopiować treści zawartej na stronie”, itp. Każdy z nas jest najzwyczajniej w świecie recydywistą – powinno się nas wszystkich dożywotnio pozamykać w pokojach bez … komputerów :]</li>
</ol>
<p>W innej instrukcji mam np.:</p>
<p>&#8222;Przed zainstalowaniem tego oprogramowania należy dokładnie przeczytać umowę licencyjną&#8221; – Jako pirat, raczej nie będę tego instalował (przynajmniej na razie), co zwalnia mnie z czytania dalszej instrukcji (a tym bardziej jej akceptowania). Zrobię obraz i udostępnię go w sieci. Ten kto pobierze obraz, zrobi to już legalnie, gdyż ja nie naruszyłem warunków umowy, tym samym on też nie. Pominę oczywiście sytuacje gdy instrukcja jest umieszczona w .pdf na nośniku. Bo wtedy dochodzimy do sytuacji, że by przeczytać warunki licencji, muszę wczytać zawartość płytki do pamięci, co automatycznie powoduje akceptację warunków, zanim zostaną w ogóle wyświetlone na ekranie, nie mówiąc o ich przeczytaniu. Druga sprawa to akceptacja warunków (po raz drugi?) przy instalacji gry. Jeżeli uprzednio skopiowany legalnie nośnik pozbawimy licencji, która trzeba zaakceptować, by zainstalować grę (modyfikując instalator), ktoś kto zainstalował grę ze zmodyfikowanego instalatora, nie zaakceptował tym żadnej umowy, przynajmniej w myśl zasady „drugiego pirata”.</p>
<p>Teraz tak. Chciałbym zaznaczyć, że jeżeli ktoś napisze sobie na kartce &#8222;umowa&#8221;, &#8222;umowa obowiązuje&#8221; lub cokolwiek w ten deseń, to jeszcze nic nie oznacza. Ja mogę równie dobrze napisać &#8222;Blizzard oświadcza, że wpłaci na moje konto 100 tys dol. tytułem wspierania nowych graczy&#8221;. Całość zamknę w kopercie i wyśle listownie na adres Blizzarda. W treści listu dodam klauzulę &#8211; „Kto otwiera poniższą wiadomość zgadza się na warunki umowy :]”. I czy to oznacza, że Blizzard wyśle mi 100tyś?</p>
<p>Inaczej sprawa się ma gdy zostaje zawarta umowa między mną, a Blizzardem. Ta umowa  będzie miała moc prawną jedynie wtedy, gdy obie strony jawnie i bez przymusu wyrażą chęć przystania na warunki (np. poprzez podpis), które zostały w nią wpisane. W przypadku zakupu gry, Blizzard nie zawarł ze mną umowy, jedynie napisał sobie coś na kawałku kartki – patrz list do Blizzarda.</p>
<p>Jeżeli ktoś uważa, że umowa z Blizzardem powinna zostać zawarta (tak jak to wygląda np. w bankach) , to proponuję takie o to rozwiązanie &#8211; podczas zakupu gry powinna być sporządzana notka wraz z danymi personalnymi obu stron oraz warunkami umowy. Poza tym powinna zostać ona podpisana, a kopie powinny trafić do obu stron. Żyjemy w takich czasach, że forma ustna umowy jest nieakceptowalną formą podczas np. procesu sądowego. Jeżeli jestem zatrudniony w firmie i umówię się z jej szefem (ustnie), by wynagrodzenie za moją pracę wynosiło 5 tyś zł/mc, to jeżeli mój szef nie dotrzyma umowy, ja w sądzie nie będę mógł dociekać swoich praw (pominę fakt pracy na czarno). Po to wynaleziono papier by umowy spisywać i w razie konfliktu mieć dowód winy tego kogoś, kto się z warunków umowy nie wywiązuje. Papier ten, by miał jakąkolwiek moc musi uprzednio zostać podpisany przez obie ze stron. Nawet w przypadku leasingu musimy podpisać umowę.</p>
<p>Oczywiście ja nie mam nic przeciwko umowom słownym. Można przecież nagrać całą umowę na video/audio, odczytać na tym nagraniu warunki + oświadczenie zgody każdej ze stron. Kopie rozdać obu stronom kontraktu. Nie wiem jednak czy tego typu rozwiązanie jest honorowane w sądach. W każdym razie, to co się nie zgadza w przypadku gry, to fakt, że nie umowa nie została zaakceptowana przez użytkownika. Zaakceptowałem co prawda umowę zakupu gry, jednak nie było tam przedstawiciela Blizzarda, z którym mógłbym zawrzeć umowę dotyczącą samej gry i jej przeznaczenia (patrz leasing). Warunki zakupu nośnika tego nie precyzowały.</p>
<p>Sprawa publikacji planów nowego odrzutowca Boeinga też jest ciekawa kwestią poruszoną w audycji. By uchwycić istotę rzeczy, trzeba zadać sobie pytanie – czy ten ktoś, kto opublikuje plany odrzutowca zostanie potraktowany (z punktu widzenia złamanej umowy) tak, jak ten ktoś, kto opublikuje utwór chroniony prawem autorskim? Podobno w obu przypadkach zawieramy umowę i godzimy się na zaakceptowane warunki. Podobnie w obu przypadkach „straty”  twórców idą w miliony, a jeżeli ufać tym co mówią zwolennicy własności intelektualnej – niektórych „strat” nie da się nawet w przybliżeniu oszacować. Okazuje się, że zostaniemy potraktowani zgoła inaczej. Co tak naprawdę warunkuje wysłanie do mnie agentów FBI, CIA, ABW, KGB, CSI i innych tego typu organizacji?  Przecie gdyby umowa była umową, to niezależnie od tego czy w serwisie TBP publikujemy plany Boeinga czy mp3 dody, powinna nas z punktu widzenia prawa spotkać odpowiedzialność niedotrzymania warunków umowy. Jak już wspomniałem, umowa zostaje spisana po to, by w przypadku konfliktu (a takim jest złamanie warunków umowy), na jej podstawie można było rozwiązać spór. Po co sporządzać umowę, która nie rozwiąże sporu w przypadku konfliktu? Swoją drogą tak się zastanawiam czy Boeing by zawarł umowę słowną z nami, w której by istniał min. punkt, że my tych planów nie będziemy publikować/kopiować.  Moim skromnym zdaniem nie zawarłby. Dlatego też, czemu w jednych przypadkach umowa słowna ma obowiązywać (akurat w tych, w których jesteśmy stroną poszkodowaną), a w innych ma liczyć się tylko umowa zawarta na piśmie. Wygląda na to, że mamy umowy i „umowy” &#8211; w zależności od tego, która umowa jest nam aktualnie na rękę, tę sobie wybierzemy.</p>
<p>Kolejna sprawa poruszona w audycji &#8211; jeżeli skopiuję utwór chroniony prawem autorskim od kogoś, kto skopiował go wcześniej nielegalnie – łamię warunki umowy. Choć raczej tutaj chodzi o zwykłe „paserstwo”. Jak już zresztą było powiedziane w audycji, nikt ze mną (tym drugim piratem) nie zawarł żadnej umowy, najzwyczajniej w świecie okradam złodzieja. Np. można by wikileaks posądzić o łamanie praw autorskich. Publikują oni treści email, co jakby nie patrzeć, owe wiadomości są chronione prawem autorskim, jak każdy inny tekst. Pominę tutaj tajemnice korespondencji, skupię się na samym tekście zawartym w emailu. Ktoś wykradł czyjś mail. Ten ktoś złamał prawo autorskie, zwykłego copyrighta, zabraniającego mu kopiować czyjąś twórczość (a taką formą twórczości może być tekst w mailu). Teraz przychodzi wikileaks (drugi pirat) i kopiuje uprzednio pozyskaną w nielegalny sposób wiadomość, czyli naruszając tym prawa autorskie twórcy email.  Może przeciwnicy wikileaks powinni przybrać taką strategię walki z tym portalem? Zamiast się bawić w tajemnice korespondencji, czy zdradę stanu, oskarżyć ich o łamanie praw autorskich i żądać ogromnych odszkodowań, bynajmniej nawet dziennikarze nie mogą piracić czyichś tekstów, które następnie oddają do publikacji.</p>
<p>Następna sprawa dotyczy treści, nagrywanych przez radio czy tv. Czy jeżeli nagram sobie audycję w radio, lub przekaz video z tv, który jest chroniony prawami autorskimi, to czy popełniam jakieś przestępstwo? Bynajmniej radio (ani autor utworu) nie zawarło ze mną żadnej umowy. Jednak zgodnie z zasadą „drugiego pirata” w tym przypadku utwór jest legalnie odtwarzany i logicznie rzecz biorąc mogę go skopiować, a co za tym idzie, każdy kto go skopiuje ode mnie, będzie to czynił już legalnie. Dziwnym pozostaje tylko fakt, że poprzez radio mogę słuchać i kopiować dany utwór, a nie mogę go skopiować przez np. TPB – ten sam utwór, tylko inne źródło. </p>
<p>A jak sprawa wygląda z zakupieniem legalnego nośnika? &#8211; w obawie o jego stan nie będę go używał. Zawartość płytki ściągnę z sieci, a sam oryginalny nośnik wsadzę za szklaną szybę. Czy mając oryginalny nośnik dopuszczam się naruszenia umowy &#8211; nielegalnego kopiowania od kogoś, kto już wcześniej nielegalnie skopiował dany nośnik? </p>
<p>Jedyny lek jaki widzę na zaistniałą sytuację jest wycena własności intelektualnej. To nic innego jak wycena pracy w każdym innym przypadku realnego życia. Jeżeli jakiś zespół robi grę, film, muzykę albo program, to zaprzęga do pracy ludzi. Ci ludzie poświęcają czas. Cały proces nie odbył by się też bez maszyn czy pomieszczeń &#8211; np. komputery, studio itp. To wszystko ma wartość. Oprócz tego, jak i w normalnej robocie, tak i w tym przypadku trzeba doliczyć sobie 10-15% prowizji. Jeżeli teraz czytam sobie o produkcji Wiedźmina, która kosztowała 6,5 mln dolców, to gdyby cena płytki była na poziomie 1 dolara i przy założeniu ze 7 mln ludzi by ją kupiło to panowie od Wiedźmina by byli 0,5 mln dolców do przodu. Oczywiście przy tak śmiesznej kwocie, co drugi polak by kupił tę produkcję, a pozostaje przecie jeszcze rynek zagraniczny. Problem piractwa praktycznie został by rozwiązany. Oczywiście kwota 1 dolara jest trochę niską kwotą, ale czy znacie kogoś, kto by za 5 dolców nie kupił oryginalnego wiedźmina?</p>
<p>I na zakończenie przydługiego już wpisu mam sytuację, która idealnie obrazuje problem praw autorskich i całej tej &#8222;własności intelektualnej&#8221;. Zdarzyła się ona podczas przygotowania do matur (tych starych jeszcze). Jako ten bardziej inteligentny przedstawiciel naszego gatunku postanowiłem rozwiązać zadania maturalne z matematyki i dać je kumplom z klasy. Oczywiście nie za darmo. Zadań było chyba 100. Zestaw wyceniłem na 50 zł, dodatkowo wynająłem pewnego człowieka, by mi te zadania rozwiązał. Zgodził się zrobić to za 100 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że w klasie miałem 30 ludzi, to pomnożyłem sobie od razu zyski i w tej chwili miałem już 1500-100=1400 zł. Jaki był efekt? Sprzedałem dwa zestawy :] Dwa dni później miała je już cała klasa (piraci!). Zanim w ogóle doszło do sprzedaży pierwszego egzemplarza, latałem z głową w chmurach, zastanawiając się co zrobię z tymi 1400 zeta. Dla mnie to już była prawda objawiona – zarobiłem 1400 zł, nawet jeszcze nic nie zaczynając robić. Gdy się okazało, że nie dość, że nie będzie tych 1400 zł, tylko 100 zł, to jeszcze musiałem zapłacić całą kasę &#8222;współpracownikowi&#8221; &#8211; popadłem w depresję :]</p>
<p>Zastanawiałem się czemu ci ludzie nie szanują mojej pracy (mojej, jak mojej). Postanowiłem zaprzestać jakiejkolwiek &#8222;działalności gospodarczej&#8221; i pracy twórczej, no bo skoro mnie kopiują i ja nic z tego nie mam, i prawie popadłem w długi, to po co mam się narażać? </p>
<p>Parę dni później przyszedł do mnie kumpel z innej klasy i wręczył mi listę nowych zadań. Miałem sobie darować ich rozwiązywanie ale nagle doznałem olśnienia. Zrozumiałem w czym tkwił błąd. Nie było winne tutaj &#8222;piractwo&#8221;, tylko system, który zastosowałem. Postanowiłem spróbować jeszcze raz. Tym razem wyceniając swoją pracę na 350 zł, odliczając &#8222;tęgi umysł&#8221; (100 zł), miałem dostać za samo zorganizowanie tego wszystkiego 250 zł. Poszedłem więc spytać się ludzi czy chcą bym im rozwiązał te zadania. Odpowiedzieli twierdząco. Na co ja im odparłem, że chcę 350zł. Z początku mnie wyśmiali, myśleli, że chcę od każdego taką kwotę. Po ustaleniach okazało się, że mają zrobić zrzutkę na te zadania. 2 czy 3 dni później przyszli do mnie z uzbieraną kwotą, a następnego dnia dostali ode mnie po kopi rozwiązanych zadań. Miałem przy tym gdzieś co się z tymi zestawami stanie, oraz to czy będą je kopiować dalej. Ja za swój wkład zostałem nagrodzony 250zl, a mój wspólnik 100zl &#8211; wszyscy byli zadowoleni i co najważniejsze zniknął przy tym problem praw własności intelektualnej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/11/czy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oburzeni okupanci</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/10/oburzeni-okupanci/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/10/oburzeni-okupanci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Oct 2011 10:44:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[occupy wall street]]></category>
		<category><![CDATA[protest]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2992</guid>
		<description><![CDATA[Od pewnego czasu na świecie mamy do czynienia z protestami, które w USA przebiegają pod nazwą Occupy Wall Street (lub inne adresy, bo Wall Street jest tylko w NY), a w reszcie świata okazjonalnie jako ruch Oburzonych. Wrogiem tych ruchów są: bankierzy, korporacje, bogaci, no i kapitalizm. Rozprawienie się po kolei z tymi wszystkimi bolączkami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od pewnego czasu na świecie mamy do czynienia z protestami, które w USA przebiegają pod nazwą Occupy Wall Street (lub inne adresy, bo Wall Street jest tylko w NY), a w reszcie świata okazjonalnie jako ruch Oburzonych.</p>
<p>Wrogiem tych ruchów są: bankierzy, korporacje, bogaci, no i kapitalizm. Rozprawienie się po kolei z tymi wszystkimi bolączkami cywilizacji ma doprowadzić do nastania czasów powszechnej szczęśliwości, a jeśli to nie będzie możliwe, to przynajmniej sprawiedliwości społecznej. 99% ma rozprawić się z 1%.</p>
<p>Przeciwstawienie 99% jednemu procentowi to może i nośne hasło, ale kryteriów, według których możemy podzielić ludzi w takich proporcjach jest olbrzymia ilość i jeszcze nie jest to powodem, aby koniecznie trzeba było coś w tej sprawie robić. Najwyraźniej komuś potrzebna jest walka klas, więc trzeba było jakoś te klasy wyodrębnić. Jak jest cel, to znajdzie się sposób.</p>
<p>Bankierzy i korporacje to wdzięczny cel, ale naprawdę wdzięcznym celem jest sam kapitalizm, wcielenie wszelkiego zła. Tak, ten sam, który stoi socjalizmowi (czy raczej etatyzmowi) na drodze do opanowania całego świata. Na drodze do <a href="http://www.smartmoney.com/invest/markets/what-happens-when-bad-ideas-fester-1312218705054/">powszechnego dobrobytu i szczęśliwości, gdy wszyscy będą równi i będą stanowili pełne 100%</a>.</p>
<p>Jak zauważył <a href="http://www.smartmoney.com/invest/markets/occupy-wall-street-a-sad-display-1317656344023/?mg=com-sec-sm">Jonathan Hoenig, uczestnicy tych protestów raczej nie należą do wojowników o wolność</a>:</p>
<p>&#8222;Od ponad dwóch tygodni obozują przed Giełdą Chicagowską oraz innymi centrami finansowymi, waląc w bębny, wyszczekując swoja żądania, przeszkadzając w pracy ludziom w okolicznych biurach.</p>
<p>Kapitalizm, system, których ruch &#8222;Occupy Wall Street&#8221; tak gorączkowo pragnie pogrzebać, opiera się na dobrowolnym handlu, a nie na okupacji i groźbach. Kapitalizm nie traktuje ludzie jako ofiar na rzecz publicznego dobra, ale jako niezależne jednostki żyjące swoim życiem. Od maklera na deskach giełdy po dzieciaka sprzedającego lemoniadę, inwestorzy ci wiedzą, że jeśli chcesz czegoś od kogoś innego, to nie możesz domagać się tego poprzez okupację, musisz to coś kupić, tak jak inni muszą kupić coś od ciebie.</p>
<p>Taką sprawiedliwość protestujący chcą zniszczyć.&#8221;</p>
<p>Zadziwiające, że celem protestujących nie są politycy ani też państwo, które jest głównym sprawcą gospodarczych problemów. Ba, politycy są bardzo zadowoleni, że ostrze gniewu mas (oburzenia) zwrócone jest przeciwko bankom i korporacjom, a nie przeciwko nim. Wielu z nich zamierza sprytnie podpiąć się do te protesty i przy okazji upiec swoje polityczne gołąbki.</p>
<p>Państwo bywa celem ataków, ale tylko tam, gdzie próbuje wyślizgnąć się z niewdzięcznej roli, w której samo się postawiło, czyli zapewnianie powszechnej szczęśliwości. Oburzeni są głównie oburzeni na to, że państwo opiekuńcze nie przykłada się należycie do rabowania ich samych, aby ich następnie uszczęśliwić rozdając im rozmaite zasiłki, pomoce i przywileje. Gdy próbuje opóźnić nieuchronne, czyli swoje bankructwo oraz upadek idei państwa opiekuńczego. Z pustego, to i Salomon nie naleje &#8211; to stare przysłowie nie straciło na prawdziwości nawet w czasach nowoczesnego socjalizmu.</p>
<p>O tym, że protestujący obrali sobie zły cel znakomicie mówi Stefan Molyneux (ten koleś jest niesamowity):</p>
<p><iframe width="400" height="233" src="http://www.youtube.com/embed/NTx6t3FUSkM" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Lew Rockwell także zauważa, że jeśli musimy znaleźć 1% pasożytów, którzy żerują na pozostałych 99%, to <a href="http://lewrockwell.com/rockwell/the-evil-1-percent194.html">znacznie lepsi kandydaci znajdują się wśród tych, którzy naprawdę żyją kosztem wszystkich innych</a>, ale nie na mocy prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej, czy nawet finansowej, ale poprzez stosowanie przemocy i ograbianie tych 99%.</p>
<p><a href="http://www.miasik.net/wp-content/uploads/2011/10/Wall-Street.jpg"><img src="http://www.miasik.net/wp-content/uploads/2011/10/Wall-Street-300x201.jpg" alt="" title="Down with corporations" width="300" height="201" class="aligncenter size-medium wp-image-2994" /></a></p>
<p>Nie od rzeczy jest też zauważyć, że protest ten nie wynika z jakiejś niesamowitej biedy. Protestujący bez problemu raportują wydarzenia ze swoich lśniących smartfonów, wytworów znienawidzonych korporacji i kapitalizmu. Po protestach wracają do klimatyzowanych domów samochodami, biorą ciepły prysznic w własnych łazienkach, a po drodze wpadają na posiłek do nowoczesnych korporacyjnych restauracji i wymieniają się uwagami nad kawą ze Starbucks. Nowoczesne życie ich na tyle rozleniwiło, że zupełnie stracili pojęcie co to naprawdę znaczy głód, bieda i niedostatek. Być może i na to znalazłaby się recepta:</p>
<p><iframe width="400" height="233" src="http://www.youtube.com/embed/OAOrT0OcHh0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/10/oburzeni-okupanci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Free Bieber</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/10/free-bieber/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/10/free-bieber/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2011 17:30:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[ip gestapo]]></category>
		<category><![CDATA[justin bieber]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2987</guid>
		<description><![CDATA[Moje przepowiednie dotyczące tego, że jeszcze czekają nas czasy kopyrajtowego zamordyzmu, nie są wcale takie mocno przesadzone. Amerykański Kongres debatuje nad prawem, które miałoby uczynić przestępstwem z możliwością kary 5-letniej odsiadki umieszczenie w serwisach typu YouTube materiałów wideo, które zawierają chronione prawem autorskim utwory. Przykładem takiego przestępstwa ma być na przykład zamieszczenie wideo, na którym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Moje przepowiednie dotyczące tego, że jeszcze czekają nas czasy kopyrajtowego zamordyzmu, nie są wcale takie mocno przesadzone. Amerykański Kongres debatuje nad prawem, które miałoby uczynić przestępstwem z możliwością kary 5-letniej odsiadki umieszczenie w serwisach typu YouTube materiałów wideo, które zawierają chronione prawem autorskim utwory. Przykładem takiego przestępstwa ma być na przykład zamieszczenie wideo, na którym śpiewamy utwór chroniony prawem autorskim. Jak się okazało, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Justin_Bieber">Justin Bieber</a>, gwiazda pop, zaczynał swoją karierę właśnie w ten sposób &#8211; w świetle planowanego prawa, każdy, kto chciałby pójść podobną drogą tego gwiazdora, będzie zagrożony karą odsiadki.</p>
<p>Powstała właśnie strona &#8211; <a href="http://freebieber.org/">Free Bieber</a> &#8211; która w ten obrazowo ilustruje problem z tym zamordystycznym prawem. I tu nie chodzi wyłącznie o śpiewanie piosenek czyjegoś autorstwa, ale każde wideo, które będzie zawierać w sobie chronione prawem autorskim utwory. Twórcy tego prawa kontrują, że nie chodzi wcale o takie sobie śpiewanie na YT, ale jedynie o takie serwisy, które zarabiają na prezentowaniu chronionych materiałów. Jak się im uda, to dopiero praktyka pokaże, o co naprawdę chodziło.</p>
<p>5 lat kicia? Nawet Justin Bieber nie zasługuje na taki los&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/10/free-bieber/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Served from: www.miasik.net @ 2012-02-05 05:55:19 by W3 Total Cache -->
