Gdybym miał gdzie trzymać rower, to pewnie bym go miał. A wtedy z pewnością rozważyłbym polansowanie się z takim fantastycznym zestawem elektronicznie sterowanych ozdobnych świateł LED. Dzięki bezwładności widzenia i odpowiedniemu zaprogramowaniu oglądający mnie przechodnie mogliby podziwiać fantastyczne świetlne widowiska. Fajny elektroniczny gadżet – lubię takie, bo oferują czystą, niczym nie skrępowaną i niczemu innemu nie służącą zabawę.
AtomicZobie – plany rowerów ekstremalnych, po przystępnej cenie, do natychmiastowego ściągnięcia. Mnie spodobał się świetny chopper – Overkill.
Niekoniecznie. Pewien psycholog przeprowadził eksperyment polegający na badaniu tego, jak blisko wyprzedają go samochody, gdy jedzie sobie rowerem w kasku oraz z gołą głową. No i wyniki są całkiem ciekawe. Okazało się, że kierowcy wyprzedzali go o średnio 8,5 centymetra bliżej, gdy jechał w kasku niż w przypadku jazdy z gołą głową. Co ciekawe, udawanie kobiety (peruka) owocowało dodatkowymi 5 centymetrami przestrzeni. Może w kasku bezpieczniej w sytuacji, gdy mamy fiknąć z rowerem do rowu, ale w kontaktach z samochodami kaski działają przyciągająco. Najlepiej jednak wyglądać na kobietę w kasku, bo to może zaowocować zwiększeniem bezpieczeństwa zarówno ze strony kierowców, jak i z faktu posiadania kasku.
Dziś trafiłem na stronę firmy Biomega, producenta dezajnerskich rowerów. Fascynujące połączenie etetyki z technicznym zaawansowanie. Cholernie drogie, ale miło popatrzeć i poczytać. Dla mnie optymalnym modelem byłby Copenhagen, za jedyne $1000.
















