Chodzi o państwo Kalifornia, które planuje zmusić właścicieli domów do instalacji termostatów, które mogą być zdalnie (radiowo) kontrolowane przez państwo, czy też koncesjonowane firmy energetyczne. Oczywiście nie zawsze, ale w przypadku „zagrożenia”, które nie jest dobrze zdefiniowane. Chodzi o to, że w pewnych przypadkach państwu potrzebne jest kontrolowanie zużycia energii, aby zapewnić jej dopływ tam, gdzie będzie „bardziej potrzebna”. I ma zamiar osiągnąć to przez regulację zużycia energii (ogrzewania lub klimatyzacji) w domach prywatnych właścicieli. Aby zrealizować ten szczytny cel (prąd dla szpitali zamiast to schładzania willi), państwo musi zmusić właścicieli domów do założenia odpowiednich energetycznych smyczy, które w pewnych sytuacjach pozbawią właściciela możliwości decydowania o temperaturze we własnym domu.
Przeczytałem dziś w gazecie, że eurobiurokraci zafundowali nam, mieszkańcom domów wielorodzinnych, europejskie skrzynki pocztowe. Zgodne z unijną normą. Obecne skrzynki muszą zostać wymienione w ciągu najbliższego roku. A to wszystko w trosce o nas, abyśmy mogli korzystać z usług innych operatorów pocztowych. Bo do obecnych skrzynek prawa rości sobie Poczta Polska, po prostu kradnąc z nich przesyłki pozostawione tam przez innych dostawców. Aby wszyscy mogli korzystać ze skrzynek jednakowo, musimy więc zamontować euroskrzynki.
A czy po prostu nie powinno być tak, że właścicielem skrzynki jest ten, kto jest zainteresowany otrzymywaniem poczty? I wtedy już on sam się postara, aby skrzynka pozwalała wszystkim chętnym na zostawianie korespondencji, niezależnie czy jest to poczta, czy dziewczynka z zapałkami? Gdy właściciel udostępnia skrzynkę, to przecież może udostępnić ją wszystkim dostawcom poczty, nieprawdaż? I nie potrzeba interwencji eurobiurw, aby to uregulować i naprawić. Rynek radzi sobie nie z takimi problemami.
W UE mądrale szykują nam „nie” dla instrukcji produkcji bomb, które są dostępne w internecie. E tam, taka tam wolność słowa, po co komu ona? Podobnie jak instrukcje produkcji bomb.
Pewnie się boją, aby ich ktoś wreszcie nie wysadził. I bardzo słusznie, bo się wreszcie kiedyś ci zamordyści doczekają.
















