Eurobiurwy i aparaty cyfrowe

Cyfrowe aparaty fotograficzne oprócz robienia zdjęć (nieruchomych) bardzo często funkcjonują jako kamery, rejestrujące obrazy ruchome, czyli filmy. To taka dodatkowa funkcja, przez wiele lat odbiegająca od tego, co oferowały kamery specjalnie przeznaczone do rejestracji filmów. Z biegiem czasu, z postępem technologicznym, funkcja kamery w aparacie uległa znacznemu ulepszeniu: rozdzielczość, ilość zapisywanych na sekundę klatek, zdolność do rejestracji długich sekwencji. Wydawałoby się, że tylko się cieszyć.

Tak, ucieszyły się brukselskie biurwy i zadekretowały, że aparat cyfrowy, który pozwala na rejestrację ponad 30 minut materiału wideo, w minimum 23 klatkach na sekundę, kwalifikuje się jako kamera, a więc musi zostać opodatkowany wyższą stawką. Hurra! Dzięki temu europejczycy będą cieszyć się tańszymi aparatami, ale o ograniczonych możliwościach rejestracji filmów, albo droższymi z pełną funkcjonalnością, tylko dlatego że jakiś urzędnik tak zadecydował. Postęp w podatkach i biurokracji także musi być.


Skarbówka boi się gangsterów

No proszę, polskie FBI (CBŚ) jest rozczarowane, że urzędy skarbowe przeprowadziły kontrole u zaledwie 10% wytypowanych do “przetrzepania” 196 najgroźniejszych gangsterów. Nic dziwnego, że się kontrolerom nie pali do konfrontacji z uzbrojonymi i niebezpiecznymi osobnikami, skoro mogą podręczyć uczciwych przedsiębiorców. I przyjemniej, i bezpiecznej, i satysfakcja z pokazania kto rządzi większa. Po co się bandytom narażać, jeszcze w łeb dadzą i w lesie zakopią, no i premii nie z tego nie będzie.

To jest też dowód na to, że rozbrojenie obywateli jest niezbędnym krokiem do ich zniewolenia i fiskalnego wyzysku.


Noworoczne podwyżki

Przez ostatnie tygodnie roku rozliczne środki masowego przekazu „życzliwie” powiadamiały nas o czekających nas w nadchodzącym roku podwyżkach. Dzielni dziennikarze śledczy wydawali się radować z możliwości przelicytowania konkurencji w przypominaniu nam, za co tam zapłacimy więcej. Do tego, owszem, pojawiała się informacja dlaczego dana cena wzrośnie, ale jakaś taka wyprana z prawdziwego znaczenia. A przynajmniej nie zachęcająca dziennikarza do głębszej refleksji i podzielenia się z nami – w tej kwestii prasa zachowuje zadziwiającą polityczną neutralność, z czym już jest znacznie gorzej w innych tematach. Po prostu podwyżką są, bo… tak zapisano w ustawie, bo dostosowujemy, bo coś z tym guście.

Żaden z wrażliwych społecznie dziennikarzy TVN, w charakterystyczny dla tej stacji alarmistyczny sposób nie rozdzierał szat krzycząc, że po prostu chcą nas okraść! Redaktor Wrona nie ustawił barierek i migających świateł, aby porozmawiać ze wzburzonymi mieszkańcami jakiegoś miasteczka na temat nieszczęścia, które, jak co roku, znów nam się przytrafia. Rzekome dziecko posła Łyżwińskiego to sensacja na cały kraj przez parę dni, a masowa kradzież, która rozpocznie się w Nowy Rok, to rzecz warta wzmianki w stylu „a macie, frajerzy jeżdżący samochodami i palący papierosy, dobrze wam tak”.

Bo jakoś nie zauważyłem dobitnego uzmysławiania czytelnikom faktu, że większość planowanych podwyżek to nie rezultat jakichś tam rynkowych wahań cen, ale zaplanowany i ustawowo usankcjonowany rabunek. To nie jest coś na kształt nieprzewidywalnych zjawisk pogodowych, ale przejaw rozbuchanego fiskalizmu naszego państwa. Każdy podatek to rabunek, a podatki nakładane w takiej ilości i formie, to rabunek szczególnie zuchwały, który, co dziwi, nie stał się tematem programu „Pod napięciem”. Bo tych podwyżek wcale nie musiałoby być.

Kiedyś podwyżki zwiastowały rozruchy w wielu miastach, strajki i zmiany ekipy rządzącej. Dziś nikt nie protestuje. Widać demokracja to jakaś mentalna kastracja. Nowoczesny, europejski socjalizm ubrany w demokratyczne szaty, sterowany przez ludzi służb specjalnych, działa znacznie lepiej niż brom na poborowych. Co gorsza, obawiam się, że jest to działanie nieodwracalne. Nieprzyjemna refleksja w Boże Narodzenie.