Ostateczne rozwiązanie w Internecie

Dziś zacytuję Stanisława Michalkiewicza:

Co to jest totalitaryzm? Jest to poddanie ludzi wszechstronnej kontroli władzy. Człowiek nie może się ruszyć, nie może kiwnąć palcem w bucie, nie może pisnąć słówka, żeby nie został zarejestrowany, podglądnięty i podsłuchany. Oczywiście władza nie praktykuje totalitaryzmu sama. Gdzieżby tam była w stanie wszystkich skontrolować i wyszpiegować? Nie ma takiej możliwości. Toteż totalitarna władza korzysta z usług totalniaków. Co to są totalniacy? To są ludzie, którzy z jakiegoś powodu uważają, że wszyscy powinni być kontrolowani, podglądani, podsłuchiwani i w ogóle – szpiegowani na wszelkie możliwe sposoby. Totalniacy często przypisują sobie szlachetne motywacje – że to totalne szpiegowanie nie jest celem samym w sobie, tylko ma służyć stworzeniu nowego, lepszego człowieka, na przykład – człowieka sowieckiego, a dzisiaj – europejsa. Częściej jednak ta szlachetna motywacja jest tylko parawanem nikczemnej intencji żeby – zamiast jakiejś pożytecznej pracy – zająć się donosicielstwem i w ten sposób zarabiać na bułeczkę i masełko.

Więcej w jego felietonie. Jak widać, nawet w Radiu Maryja można natknąć się na ciekawe rzeczy…


Nasz dług publiczny

Dziś, na rozruszanie bloga, zacytuję Stanisława Michalkiewicza:

Proces ten nabrał tempa zwłaszcza po rozpoczęciu dostosowywania naszego systemu prawnego do tak zwanych standardów unijnych. O ile Edward Gierek potrzebował prawie 9 lat na pożyczenie 20 miliardów i zadłużenie kraju na 40 miliardów dolarów, to już Leszek Miller, jako premier rządu powiększył dług publiczny o 20 miliardów dolarów w dwa lata, premier Marek Belka powiększył dług publiczny o 20 miliardów dolarów w rok, a premier Kazimierz Marcinkiewicz – zaledwie w 6 miesięcy. Premier Donald Tusk w dwa lata powiększył dług publiczny o około 200 miliardów złotych, co w przeliczeniu na dolary oznacza grubo ponad 30 miliardów rocznie. W tej chwili dług publiczny Polski oscyluje wokół 700 miliardów złotych, powiększając się z szybkością około 1700 złotych na sekundę. W przeliczeniu na złote grecki dług publiczny wyniósłby 1140 miliardów, ale przecież nasi dygnitarze w tej sprawie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.


No to jak to z tym Greenpeacem było?

Stanisław Michalkiewicz ciekawie zauważa:

Nawiasem mówiąc, Greenpeace jest osobliwą organizacją, która rozpoczęła działalność w latach 70–tych od protestów przeciwko amerykańskim i francuskim testom jądrowym. Nie przypominam sobie, by protestowała przeciwko sowieckim – albo uważała, że dla „środowiska” są one nieszkodliwe, albo obawiała się zostać bez pieniędzy.

Rzecz jasna Greenpeace nie zalicza się do moich ulubionych organizacji walczących o „szlachetne sprawy”.


Wszyscy jesteśmy przestępcami

Stanisław Michalkiewicz napisał świetny, krótki tekst pod powyższym tytułem. Warto przeczytać.


O Balcerowiczu

Nigdy nie mogłem zrozumieć, jak to się dzieje, że pozornie inteligentni ludzi dają się tak łatwo omamiać propagandzie i ulegają rozmaitym serwowanym im mitom. Czołowym mitem polskiej inteligencji jest Balcerowicz – nietykalna ikona naszej gospodarki, rzekomy zbawca naszej ojczyzny. Dziś dwa odsyłacze do tekstów o Balcerowiczu:

Aktualizacja: Stanisław Michalkiewicz właśnie napisał ponownie, jak zawsze znakomicie, w bardzo miłym mi stylu: „Apoteoza Leszka Balcerowicza”. Szacun dla pana Stanisława.


Ormowcy politycznej poprawności

Nie będę ukrywał, że Stanisław Michalkiewicz jest moim ulubionym felietonistą, poza tym jest bardzo miłym gościem i dobrze się z nim bawi (klasycznie, czyli przy alkoholu). Cenię go za cięty język, czego przykładem jest tytuł tego wpisu, który jest jednocześnie tytułem artykułu dotyczącego ostatniej „afery” z udziałem SM.



  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo