Dziś, na rozruszanie bloga, zacytuję Stanisława Michalkiewicza:
Proces ten nabrał tempa zwłaszcza po rozpoczęciu dostosowywania naszego systemu prawnego do tak zwanych standardów unijnych. O ile Edward Gierek potrzebował prawie 9 lat na pożyczenie 20 miliardów i zadłużenie kraju na 40 miliardów dolarów, to już Leszek Miller, jako premier rządu powiększył dług publiczny o 20 miliardów dolarów w dwa lata, premier Marek Belka powiększył dług publiczny o 20 miliardów dolarów w rok, a premier Kazimierz Marcinkiewicz – zaledwie w 6 miesięcy. Premier Donald Tusk w dwa lata powiększył dług publiczny o około 200 miliardów złotych, co w przeliczeniu na dolary oznacza grubo ponad 30 miliardów rocznie. W tej chwili dług publiczny Polski oscyluje wokół 700 miliardów złotych, powiększając się z szybkością około 1700 złotych na sekundę. W przeliczeniu na złote grecki dług publiczny wyniósłby 1140 miliardów, ale przecież nasi dygnitarze w tej sprawie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Stanisław Michalkiewicz ciekawie zauważa:
Nawiasem mówiąc, Greenpeace jest osobliwą organizacją, która rozpoczęła działalność w latach 70–tych od protestów przeciwko amerykańskim i francuskim testom jądrowym. Nie przypominam sobie, by protestowała przeciwko sowieckim – albo uważała, że dla „środowiska” są one nieszkodliwe, albo obawiała się zostać bez pieniędzy.
Rzecz jasna Greenpeace nie zalicza się do moich ulubionych organizacji walczących o „szlachetne sprawy”.
Stanisław Michalkiewicz napisał świetny, krótki tekst pod powyższym tytułem. Warto przeczytać.
Nigdy nie mogłem zrozumieć, jak to się dzieje, że pozornie inteligentni ludzi dają się tak łatwo omamiać propagandzie i ulegają rozmaitym serwowanym im mitom. Czołowym mitem polskiej inteligencji jest Balcerowicz – nietykalna ikona naszej gospodarki, rzekomy zbawca naszej ojczyzny. Dziś dwa odsyłacze do tekstów o Balcerowiczu:
- „Kręgosłup Leszka Balcerowicza” – niezwykle ciekawa biografia „wybitnego” ekonomisty.
- „W obliczu zuchwałego świętokradztwa” – Stanisław Michalkiewicz znakomicie o obecnym statusie Profesora/Prezesa
Aktualizacja: Stanisław Michalkiewicz właśnie napisał ponownie, jak zawsze znakomicie, w bardzo miłym mi stylu: „Apoteoza Leszka Balcerowicza”. Szacun dla pana Stanisława.
Nie będę ukrywał, że Stanisław Michalkiewicz jest moim ulubionym felietonistą, poza tym jest bardzo miłym gościem i dobrze się z nim bawi (klasycznie, czyli przy alkoholu). Cenię go za cięty język, czego przykładem jest tytuł tego wpisu, który jest jednocześnie tytułem artykułu dotyczącego ostatniej „afery” z udziałem SM.














