Wczoraj uznałem, że dość już zawieszania się Liveboxa i postanowiłem się z nim rozstać na korzyść jednego z urządzeń Linksysa. Wystarczy.
Od tej będę miał spokój, bo nie będę pamiętał, co tam się jak w tym Liveboxie ustawia. Biedni użytkownicy będą musieli sobie radzić sami, coś przecież na ten temat napisałem.
Użytkownicy bezprzewodowej sieci oferowanej przez Liveboxa mogą uczynić ją bezpieczniejszą poprzez zmianę systemu zabezpieczeń z WEP na WPA. Jest to dość proste:
- Uruchamiamy w przeglądarce konfigurację Liveboxa.
- Wybieramy zakładkę Sieć bezprzewodowa.
- Zmieniamy Zabezpieczenia z WEP na WPA.
- Naciskamy przycisk Konfiguracja WPA.
- W tejże konfiguracji wpisujemy hasło (minimum 8 znaków, ale zalecane dłuższe) oraz ustawiamy szyfrowanie TKIP.
- Naciskamy przycisk Zastosuj, a następnie zapisuje nową konfigurację Liveboxa. Restart urządzenia nie jest konieczny.
- Teraz otwieramy program konfigurujący adaptera Wi-Fi (w moim wypadku jest to Sagem Wi-Fi 11g USB Adapter LAN Utility).
- Przyciskamy przycisk Config obok ptaszka Security Enabled (który musi być aktywny, zaptaszkowany) - otwiera się kolejne okienko.
- Wybieramy Authentication Mode: WPA-PSK i Encryption Mode: TKIP.
Poniżej, jako Network Key, wprowadzamy to samo hasło, które ustawiliśmy w Liveboxie.
Zatwierdzamy ustawienia i możemy cieszyć się podwyższonym bezpieczeństwem. Podziękowania za powyższą instrukcję dla użytkownika “supernuka”.
Uwaga! Nie mam już Liveboxa i zapomniałem, jak się go używa.
Do przekierowań portów niezbędnych do właściwego działania klientów emule i bittorrent służy zakładka “Serwery LAN”. Przykładowe przekierowania mojej konfiguracji pokazuje ten obrazek.
Dla klientów bittorrent wystarczy przekierować jeden port TCP (u mnie są 2, bo czasem uruchamiam klientów tego protokołu na różnych komputerach). Oczywiście numer portu musi zgadzać się z konfiguracją klienta, a numer IP komputera docelowego musi odpowiadać konkretnej konfiguracji. Standardowo livebox przydziela adresy IP poprzez swój serwer DHCP i raczej się nie zmieniają, ale można ustawić ten adres w komputerze na sztywno i mieć spokój. Uzupełnienie: dla pełnej funkcjonalności DHT w klientach bittorrent należy dodatkowo przekierować port UDP (numer taki sam jak dla TCP).
Dla klientów emule trzeba skonfigurować dwa porty, jeden TCP i drugi UDP. I znów numery portów zależne są od klienta, a adres IP od konkretnej konfiguracji.
Dla opornych: adres IP musi odpowiadać adresowi IP komputera podpiętego do liveboxa, na którym uruchamiamy klienta emule lub bittorrent, a adresy portów należy sobie sprawdzić w konfiguracji klientów. Nie przepisujemy numerków z obrazka!
Należy jeszcze pamiętać o sprawdzeniu czy zapora Windows (czy innego dostawcy) nie blokuje nam tych portów na komputerze. I musi działać.
Uwaga! Nie mam już Liveboxa i zapomniałem, jak się go używa.
Po tygodniu użytkowania liveboxa tp mogę napisać coś o nim więcej. No na razie spełnia większość zakładanych przeze mnie funkcji. Niestety, nie jest bez wad.
Urządzenie zawiesza się co jakiś czas - podczas tygodnia użytkowania zawiesił się 2 razy. Pomaga wyłączenie zasilania, ale to niemiła właściwość. Człowiek zostawia działający transfer, wraca po kilku godzinach, aby zobaczyć, że wszystko stoi i internet jest martwy.
Przekierowania portów są bardzo proste do włączenia, więc doprowadzenie programów P2P i innych, wymagających “wyrw” w firewallu do sprawnego i efektywnego działania nie sprawia większego problemu.
Urządzenia ma bezpośrednie wsparcie serwisu DynDNS, ale jakoś nie udało mi się doprowadzić go do działania. Updater DynDNS uruchomiony na jednym z komputerów załatwia jednak sprawę.
Transfery pomiędzy oboma komputerami w mojej sieci (jeden podłączony kablem, drugi bezprzewodowo) są beznadziejne. Jeśli się uda, to daje się wyciągnąć 500-700 kB/s w jedną stronę, ale zazwyczaj transfery są bardzo, bardzo powolne. Wyklucza to sensowną pracę i kopiowanie plików pomiędzy komputerami - szybciej i sprawniej przebiega posłużenie się zewnętrznym dyskiem USB 2.0. To jest spore rozczarowanie. Może to kwestia jakiejś, nieznanej mi konfiguracji, ale na razie jestem rozczarowany.
Uwaga! Nie mam już Liveboxa i zapomniałem, jak się go używa.
Od dziś użytkuję najnowsze dziecko TPSA, czyli Liveboxa. W zamierzeniach ma to być urządzenie oferujące bezprzewodowy dostęp do internetu, telewizję przez internet i telefon przez internet. Z tych usług interesował mnie jedynie dostęp bezprzewodowy i zewnętrzny router, więc na razie skoncetrowałem się na tej funkcjonalności i inna mnie nie interesuje.
Urządzenie jest zadziwiająco duże, niemalże wymiarów notatnika A4, czego się nie spodziewałem. Ma w ogóle formę książki postawionej grzbietem do góry, z okładkami z mlecznego plastiku. Boczne i dolna ścianka kryją perforację wentylacyjną plus gniazda połączeniowe. Na grzbiecie bateria zielonych LEDów sygnalizujących pracę urządzenia. Na boku pulsujące (podświetlane) logo TPSA, na szczęście można to wyłączyć. Generalnie mamy tutaj modem ADSL2+ (do 24Mbps), router, urządzenie dostępowe WiFi w standardzie 802.11g (54 MBps) zamknięte w wystylizowaną obudowę. Do kompletu TPSA dodaje adapter USB Wifi (także 54 Mbps), w formie thumbdrive’a, no i kupę kabli, filtry, rozdzielacze i takie tam drobiazgi.
Na zdjęciu poniżej Livebox, adapter Wifi i “standardowy” modem USB dla porównania wielkości.
Miałem trochę zabawy z instalacją, bo nie chciałem, aby wspierało mnie oprogramowanie dostarczanie przez TPSA, które zazwyczaj jest badziewne. Podłączyłem Liveboxa do komputera stacjonarnego kablem sieciowym, pozbywając się switcha, który już nie będzie potrzebny. Trochę się zdziwiłem, bo pojawił mi się jakiś mostek sieciowy, który zawładnął moimi pozostałymi połączeniami, ale dało się ustawić właściwy adres IP, który pozwolił mi wystartować w przeglądarce panel konfiguracyjny urządzenia. Wprowadziłem dane dotyczące mojej Neostrady, zrestartowałem modem i jestem w sieci.
Do notebooka, uwolnionego od kabla podłączyłem dostarczony adapter Wifi USB. Musiałem użyć dostarczonego kabelka-przedłużki, bo mój notebook ma beznadziejnie umieszczone porty USB (no i nie ma Wifi). Trochę zmagań było ze sterownikami, bo notebook nie czyta wielu płyt (to już czwarty napęd w nim, ale już jest po gwarancji), więc musiałem je przegrać na dysk zewnętrzny i podpiąć go do notebooka. Aby się nie męczyć, użyłem softu TPSA to zainstalowania tego połączenia i dobrze, bo jednym z kroków jest podanie klucza WEP, który jest nabity wstępnie do urządzenia (można to zmienić, podobnie jak i zabezpieczenie na WPA). Dodatkowo, trzeba w odpowiednim momencie wcisnąć pewien guzik Liveboxa, aby zaakceptował on nasz adapter Wifi - jeden z dodatkowych kroków bezpieczeństwa. Po zakończeniu tych procedur urządzenie ruszyło i mam internet bezprzewodowo na notebooku. Hura.
Ostatni test to pogrzebanie po udziałach sieciowych obu komputerów - wszystko zadziałało zgodnie z oczekiwaniami.
Jak na razie, urządzenie spełniło moje wszystkie potrzeby - mam zewnętrzy modem i router, internet działa, notebook stał się mobilny, oba kompy się widzą. Pełen sukces. Na grzebanie w zaawansowanych ustawieniach routera jeszcze przyjdzie czas. Inne usługi, które mają się pojawić za jakiś czas, zupełnie mnie nie interesują. Za 10 PLN miesięcznie to jest niezły deal.
Trochę uwag po tygodniu użytkowania można znaleźć tutaj.
















