<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Miasik.net &#187; IP</title>
	<atom:link href="http://www.miasik.net/archive/tag/ip/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.miasik.net</link>
	<description>Infoanarchizm, libertarianizm, technika i inne ciekawostki</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Jan 2012 09:53:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Intelektualna amunicja w wojnie o wolny internet</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2012/01/intelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2012/01/intelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 16:32:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[copyrights]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[lista]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3048</guid>
		<description><![CDATA[Przez Polskę oraz inne kraje przelewa się fala demonstracji sprzeciwu wobec traktatu ACTA. Biorą w niej udział głównie młodzi ludzie, którzy w zacieśnianiu szponów reżimu &#8222;własności&#8221; intelektualnej widzą zagrożenie dla siebie, swojej wolności, prywatności i własności, oraz przy okazji, dla internetu. Wielu z nich na pewno nie potrafi uzasadnić dlaczego są przeciw, ale wiedzą, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez Polskę oraz inne kraje przelewa się fala demonstracji sprzeciwu wobec traktatu ACTA. Biorą w niej udział głównie młodzi ludzie, którzy w zacieśnianiu szponów reżimu &#8222;własności&#8221; intelektualnej widzą zagrożenie dla siebie, swojej wolności, prywatności i własności, oraz przy okazji, dla internetu. Wielu z nich na pewno nie potrafi uzasadnić dlaczego są przeciw, ale wiedzą, że zmiany, które proponują takie akty prawne jak ACTA (czy amerykańska SOPA) stoją w jawnej sprzeczności z ich wyczuciem jaki powinien być porządek prawny w nowoczesnym, w coraz większym stopniu objętym cyfryzacją społeczeństwie. Nie godzą się z tym, że powszechnie nazywa się ich &#8222;złodziejami&#8221;, a protesty przeciwko rozbudowywanej inwigilacji internetowej komunikacji, przeciwko naruszaniu prywatności, przeciwko ograniczaniu praw obywateli na korzyść organizacji i karteli medialnych, to coś więcej niż walka o prawo &#8222;do jumania&#8221;.</p>
<p>Wiem, że brakuje młodym ludziom dobrej teoretycznej podbudowy do tego, co czują i co wyrażają swoimi protestami. Przygotowałem więc małą ściągę, kilka publikacji, które warto przeczytać, i które dostarczą dużo intelektualnej amunicji, cennej wiedzy w dyskusjach z tymi, którzy wszystko sprowadzają do kwestii &#8222;jumania&#8221; muzyki i filmów.</p>
<p>Teksty przeciwko własności intelektualnej po polsku:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.miasik.net/articles/moglen.html">Eben Moglen &#8211; Anarchizm triumfujący: wolne oprogramowanie i śmierć praw autorskich</a></li>
<li><a href="http://www.miasik.net/articles/kinsella.html">Stephan Kinsella &#8211; W obronie Napstera i przeciwko Drugiej Zasadzie Zagospodarowania</a></li>
<li><a href="http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright">Karl Fogel &#8211; Zapowiedź świata post-copyright</a></li>
<li><a href="http://mises.pl/blog/2012/01/29/255/">Stepan Kinsella &#8211; Przeciw własności intelektualnej</a></li>
<li><a href="http://mises.pl/blog/2010/02/14/stolyarov-pisarze-moga-prosperowac-bez-wlasnosci-intelektualnej/">Gennady Stolyarov II &#8211; Pisarze mogą prosperować bez własności intelektualnej</a></li>
<li><a href="http://liberalis.pl/2007/03/15/jacek-sierpinski-o-tak-zwanej-wlasnosci-intelektualnej-i-patentach-na-oprogramowanie/">Jacek Sierpiński &#8211; O tak zwanej ‘własności intelektualnej’ i patentach na oprogramowanie</a></li>
<li><a href="http://www.opcjanaprawo.pl/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=2260:o-wasnoci-intelektualnej&#038;catid=131:-nr-945-wrzesie-2005-&#038;Itemid=10">Mateusz Machaj &#8211; O własności intelektualnej</a></li>
<li><a href="http://liberalis.pl/2009/02/18/krzysztof-sledzinski-wlasnosc-intelektualna-to-kradziez/">Krzysztof Śledziński &#8211; Własność intelektualna to kradzież</a></li>
<li><a href="http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/326">Jan Jacek Szymona &#8211; Wolność i własność w Internecie</a></li>
</ul>
<p>Teksty przeciwko własności intelektualnej po angielsku:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.dklevine.com/general/intellectual/against.htm">Michele Boldrin, David K. Levine &#8211; Against Intellectual Monopoly</a> &#8211; świetna książka pokazująca jak dobrze funkcjonowali autorzy i wynalazcy także wtedy, gdy ich &#8222;własność&#8221; nie była chroniona.</li>
<li><a href="http://praxeology.net/anticopyright.htm">olbrzymi zbiór tekstów na stonie Molinari Institue</a></li>
<li><a href="http://mises.org/daily/3682">Stephan Kinsella &#8211; The Case Against IP: A Concise Guide</a></li>
</ul>
<p>Jeśli kogoś interesuje łagodniejsze spojrzenie na problemy praw autorskich (czy ogólnie IP), bardziej zainteresowany jest reformą istniejącego systemu, a nie jego abolicją:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.futrega.org/wk/">Lawrence Lessing &#8211; Wolna Kultura</a> </li>
<li><a href="http://craphound.com/content/download/">Cory Doctorow &#8211; (C)content. Selected Essays on Technology, Creativity, Copyright and the Future of the Future</a></li>
<li><a href="http://questioncopyright.org/">Strona organizacji Question Copyright</a></li>
</ul>
<p>Miłej lektury. I witam po mojej stronie barykady tych, którzy zdecydują się tu pozostać.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2012%2F01%2Fintelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet%2F&title=Intelektualna+amunicja+w+wojnie+o+wolny+internet&desc=Przez+Polsk%C4%99+oraz+inne+kraje+przelewa+si%C4%99+fala+demonstracji+sprzeciwu+wobec+traktatu+ACTA.+Bior%C4%85+w+niej+udzia%C5%82+g%C5%82%C3%B3wnie+m%C5%82odzi+ludzie%2C+kt%C3%B3rzy+w+zacie%C5%9Bnianiu+szpon%C3%B3w+re%C5%BCimu+%22w%C5%82asno%C5%9Bci%22+inte&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2012/01/intelektualna-amunicja-w-wojnie-o-wolny-internet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego &#8222;własność intelektualna&#8221; nie jest prawdziwą własnością</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2012/01/dlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2012/01/dlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 15:38:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[kinsella]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>
		<category><![CDATA[własność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3045</guid>
		<description><![CDATA[Wykład wideo Stephana Kinselli “Why ‘Intellectual Property’ is not Genuine Property”: Dla tych mniej biegłych w rozumieniu angielskiego, tutaj znajduje się transkrypt wykładu. Ja zacytuję przetłumaczone podsumowanie: Musimy uznać, jako zwolennicy libertarianizmu, jako pryncypialni orędownicy wolności, nauki, ludzkiej wiedzy, informacji, konkurencji na wolnym rynku, sprawiedliwości i prywatnych praw własności, że patenty i prawa autorskie są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wykład wideo Stephana Kinselli “Why ‘Intellectual Property’ is not Genuine Property”:</p>
<p><iframe width="400" height="301" src="http://www.youtube.com/embed/jQeaVBIMnoI" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Dla tych mniej biegłych w rozumieniu angielskiego, <a href="http://www.stephankinsella.com/2011/11/why-intellectual-property-is-not-genuine-property-adam-smith-forum-moscow/">tutaj znajduje się transkrypt wykładu</a>. Ja zacytuję przetłumaczone podsumowanie:</p>
<blockquote><p>
Musimy uznać, jako zwolennicy libertarianizmu, jako pryncypialni orędownicy wolności, nauki, ludzkiej wiedzy, informacji, konkurencji na wolnym rynku, sprawiedliwości i prywatnych praw własności, że patenty i prawa autorskie są całkowicie, w 100%, sprzeczne z celem praw własności. Podkopują prawa własności. Zakłócają rozwój nauki i zakłócają proces zdobywania wiedzy oraz swobodę wyrażania swoich opinii. Nauka, wiedza i własność są zaprojektowane tak, aby przezwyciężać problemy niedostatków i pozwalać na osiągnięcie dobrobytu. Popieranie więc czegoś coś, co to podkopuje, jest jednocześnie przeciwstawianiem się dobrobytowi, wolności, wiedzy i ideom. Rzekłbym &#8211; nie naprawiajmy, ale pozbądźmy się ich [patentów i praw autorskich].
</p></blockquote>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2012%2F01%2Fdlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia%2F&title=Dlaczego+%22w%C5%82asno%C5%9B%C4%87+intelektualna%22+nie+jest+prawdziw%C4%85+w%C5%82asno%C5%9Bci%C4%85&desc=Wyk%C5%82ad+wideo+Stephana+Kinselli+%E2%80%9CWhy+%E2%80%98Intellectual+Property%E2%80%99+is+not+Genuine+Property%E2%80%9D%3A%0D%0A%0D%0A%0D%0A%0D%0ADla+tych+mniej+bieg%C5%82ych+w+rozumieniu+angielskiego%2C+tutaj+znajduje+si%C4%99+transkrypt+wyk%C5%82adu.+Ja+za&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2012/01/dlaczego-wlasnosc-intelektualna-nie-jest-prawdziwa-wlasnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy prawa autorskie to rzeczywiście umowy?</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/11/czy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/11/czy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Nov 2011 14:35:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[copyrights]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[umowa]]></category>
		<category><![CDATA[wpis gościnny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=3000</guid>
		<description><![CDATA[Po moim występie w Kontestacji dotyczącym m.in. praw autorskich zastanawiałem się, jak tu dobrze podejść do poruszonej tam kwestii, że tak naprawdę, to prawa autorskie są jakąś &#8222;umową&#8221;, którą my wszyscy zawieramy z autorami i owa umowa powinna powstrzymywać nas przed piractwem. Jeden ze słuchaczy &#8211; Morfik, przesłał mi poniższy tekst, który pozwoliłem sobie zamieścić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po moim <a href="http://www.miasik.net/archive/2011/10/audycja-w-kontestacji/">występie w Kontestacji</a> dotyczącym m.in. praw autorskich zastanawiałem się, jak tu dobrze podejść do poruszonej tam kwestii, że tak naprawdę, to prawa autorskie są jakąś &#8222;umową&#8221;, którą my wszyscy zawieramy z autorami i owa umowa powinna powstrzymywać nas przed piractwem. Jeden ze słuchaczy &#8211; Morfik, przesłał mi poniższy tekst, który pozwoliłem sobie zamieścić na blogu jako komentarz do koncepcji umowy.</p>
<p>Mam kilka uwag dotyczących praw autorskich. W audycji, na kontestacji został poruszony aspekt prawny &#8211; umowa, która zostaje zawarta między kupującym, a &#8222;właścicielem intelektualnym&#8221; danego programu, gry, filmu, mp3. Jedyną umowę jaką zawieram kupując nośnik CD, jest to umowa ze sprzedawcą w sklepie komputerowym/internetowym. Mam parę oryginalnych nośników i w instrukcji obsługi jest dołączona &#8222;umowa użytkownika&#8221; (cokolwiek ma to znaczyć), są tam zapisy również czego użytkownikowi nie wolno. Widnieją tam min: </p>
<ol>
<li>&#8222;właścicielowi niniejszego egzemplarza gry&#8221; &#8211; to obala ideę leasingu, wyraźnie jest napisane &#8222;właściciel&#8221;, a właściciel może dowolnie rozporządzać swoją własnością.</li>
<li>„kontynuując instalację, wczytując lub uruchamiając, lub kopiując oprogramowanie na dysk twardy, do pamięci lub inne medium użytkownik zgadza się na warunki tej umowy” &#8211; Można to zobrazować w następujący sposób &#8211; gdy wejdę do banku, akceptuję umowę założenia konta. Nikt przy tym nie pyta mnie o chęć zawarcia umowy, czy też wyrażenie zgody na warunki proponowane przez bank. Od tak, każdy z miejsca, kto wejdzie do banku, na określonych zasadach, sprecyzowanych przez bank dostaje konto. Wyobrażacie sobie taką sytuację? System operacyjny posiada przecież opcję (domyślnie włączoną) autostartu, krążki mają pliki autorun,  co powoduje, że po włożeniu płytki do cd-romu następuje automatyczne wczytanie/uruchamianie oprogramowania zawartego na płytce (akceptacja umowy). Gdyby ktoś poważnie traktował tę „umowę”, musiałby uznać, że tak naprawdę to jego komputer dokonuje zaakceptowania warunków umowy, bez ingerencji właściciela, a tym samym wszelkie roszczenia z tytułu złamania warunków zaakceptowanej umowy należy kierować do jednostki centralnej, a nie do nas. Może nawet na twórcę systemu operacyjnego można by zrzucić winę, kto wie. Tak samo jak zabrania się kopiowania rozmaitej treści chronionej prawem autorskim przeglądając strony www.  Sporo obrazków, filmów czy mp3 ląduje w cache przeglądarki – zostaje skopiowana. Wchodząc na stronę, widzimy zapisy w stylu „wszelkie prawa zastrzeżone”, „zabrania się kopiować treści zawartej na stronie”, itp. Każdy z nas jest najzwyczajniej w świecie recydywistą – powinno się nas wszystkich dożywotnio pozamykać w pokojach bez … komputerów :]</li>
</ol>
<p>W innej instrukcji mam np.:</p>
<p>&#8222;Przed zainstalowaniem tego oprogramowania należy dokładnie przeczytać umowę licencyjną&#8221; – Jako pirat, raczej nie będę tego instalował (przynajmniej na razie), co zwalnia mnie z czytania dalszej instrukcji (a tym bardziej jej akceptowania). Zrobię obraz i udostępnię go w sieci. Ten kto pobierze obraz, zrobi to już legalnie, gdyż ja nie naruszyłem warunków umowy, tym samym on też nie. Pominę oczywiście sytuacje gdy instrukcja jest umieszczona w .pdf na nośniku. Bo wtedy dochodzimy do sytuacji, że by przeczytać warunki licencji, muszę wczytać zawartość płytki do pamięci, co automatycznie powoduje akceptację warunków, zanim zostaną w ogóle wyświetlone na ekranie, nie mówiąc o ich przeczytaniu. Druga sprawa to akceptacja warunków (po raz drugi?) przy instalacji gry. Jeżeli uprzednio skopiowany legalnie nośnik pozbawimy licencji, która trzeba zaakceptować, by zainstalować grę (modyfikując instalator), ktoś kto zainstalował grę ze zmodyfikowanego instalatora, nie zaakceptował tym żadnej umowy, przynajmniej w myśl zasady „drugiego pirata”.</p>
<p>Teraz tak. Chciałbym zaznaczyć, że jeżeli ktoś napisze sobie na kartce &#8222;umowa&#8221;, &#8222;umowa obowiązuje&#8221; lub cokolwiek w ten deseń, to jeszcze nic nie oznacza. Ja mogę równie dobrze napisać &#8222;Blizzard oświadcza, że wpłaci na moje konto 100 tys dol. tytułem wspierania nowych graczy&#8221;. Całość zamknę w kopercie i wyśle listownie na adres Blizzarda. W treści listu dodam klauzulę &#8211; „Kto otwiera poniższą wiadomość zgadza się na warunki umowy :]”. I czy to oznacza, że Blizzard wyśle mi 100tyś?</p>
<p>Inaczej sprawa się ma gdy zostaje zawarta umowa między mną, a Blizzardem. Ta umowa  będzie miała moc prawną jedynie wtedy, gdy obie strony jawnie i bez przymusu wyrażą chęć przystania na warunki (np. poprzez podpis), które zostały w nią wpisane. W przypadku zakupu gry, Blizzard nie zawarł ze mną umowy, jedynie napisał sobie coś na kawałku kartki – patrz list do Blizzarda.</p>
<p>Jeżeli ktoś uważa, że umowa z Blizzardem powinna zostać zawarta (tak jak to wygląda np. w bankach) , to proponuję takie o to rozwiązanie &#8211; podczas zakupu gry powinna być sporządzana notka wraz z danymi personalnymi obu stron oraz warunkami umowy. Poza tym powinna zostać ona podpisana, a kopie powinny trafić do obu stron. Żyjemy w takich czasach, że forma ustna umowy jest nieakceptowalną formą podczas np. procesu sądowego. Jeżeli jestem zatrudniony w firmie i umówię się z jej szefem (ustnie), by wynagrodzenie za moją pracę wynosiło 5 tyś zł/mc, to jeżeli mój szef nie dotrzyma umowy, ja w sądzie nie będę mógł dociekać swoich praw (pominę fakt pracy na czarno). Po to wynaleziono papier by umowy spisywać i w razie konfliktu mieć dowód winy tego kogoś, kto się z warunków umowy nie wywiązuje. Papier ten, by miał jakąkolwiek moc musi uprzednio zostać podpisany przez obie ze stron. Nawet w przypadku leasingu musimy podpisać umowę.</p>
<p>Oczywiście ja nie mam nic przeciwko umowom słownym. Można przecież nagrać całą umowę na video/audio, odczytać na tym nagraniu warunki + oświadczenie zgody każdej ze stron. Kopie rozdać obu stronom kontraktu. Nie wiem jednak czy tego typu rozwiązanie jest honorowane w sądach. W każdym razie, to co się nie zgadza w przypadku gry, to fakt, że nie umowa nie została zaakceptowana przez użytkownika. Zaakceptowałem co prawda umowę zakupu gry, jednak nie było tam przedstawiciela Blizzarda, z którym mógłbym zawrzeć umowę dotyczącą samej gry i jej przeznaczenia (patrz leasing). Warunki zakupu nośnika tego nie precyzowały.</p>
<p>Sprawa publikacji planów nowego odrzutowca Boeinga też jest ciekawa kwestią poruszoną w audycji. By uchwycić istotę rzeczy, trzeba zadać sobie pytanie – czy ten ktoś, kto opublikuje plany odrzutowca zostanie potraktowany (z punktu widzenia złamanej umowy) tak, jak ten ktoś, kto opublikuje utwór chroniony prawem autorskim? Podobno w obu przypadkach zawieramy umowę i godzimy się na zaakceptowane warunki. Podobnie w obu przypadkach „straty”  twórców idą w miliony, a jeżeli ufać tym co mówią zwolennicy własności intelektualnej – niektórych „strat” nie da się nawet w przybliżeniu oszacować. Okazuje się, że zostaniemy potraktowani zgoła inaczej. Co tak naprawdę warunkuje wysłanie do mnie agentów FBI, CIA, ABW, KGB, CSI i innych tego typu organizacji?  Przecie gdyby umowa była umową, to niezależnie od tego czy w serwisie TBP publikujemy plany Boeinga czy mp3 dody, powinna nas z punktu widzenia prawa spotkać odpowiedzialność niedotrzymania warunków umowy. Jak już wspomniałem, umowa zostaje spisana po to, by w przypadku konfliktu (a takim jest złamanie warunków umowy), na jej podstawie można było rozwiązać spór. Po co sporządzać umowę, która nie rozwiąże sporu w przypadku konfliktu? Swoją drogą tak się zastanawiam czy Boeing by zawarł umowę słowną z nami, w której by istniał min. punkt, że my tych planów nie będziemy publikować/kopiować.  Moim skromnym zdaniem nie zawarłby. Dlatego też, czemu w jednych przypadkach umowa słowna ma obowiązywać (akurat w tych, w których jesteśmy stroną poszkodowaną), a w innych ma liczyć się tylko umowa zawarta na piśmie. Wygląda na to, że mamy umowy i „umowy” &#8211; w zależności od tego, która umowa jest nam aktualnie na rękę, tę sobie wybierzemy.</p>
<p>Kolejna sprawa poruszona w audycji &#8211; jeżeli skopiuję utwór chroniony prawem autorskim od kogoś, kto skopiował go wcześniej nielegalnie – łamię warunki umowy. Choć raczej tutaj chodzi o zwykłe „paserstwo”. Jak już zresztą było powiedziane w audycji, nikt ze mną (tym drugim piratem) nie zawarł żadnej umowy, najzwyczajniej w świecie okradam złodzieja. Np. można by wikileaks posądzić o łamanie praw autorskich. Publikują oni treści email, co jakby nie patrzeć, owe wiadomości są chronione prawem autorskim, jak każdy inny tekst. Pominę tutaj tajemnice korespondencji, skupię się na samym tekście zawartym w emailu. Ktoś wykradł czyjś mail. Ten ktoś złamał prawo autorskie, zwykłego copyrighta, zabraniającego mu kopiować czyjąś twórczość (a taką formą twórczości może być tekst w mailu). Teraz przychodzi wikileaks (drugi pirat) i kopiuje uprzednio pozyskaną w nielegalny sposób wiadomość, czyli naruszając tym prawa autorskie twórcy email.  Może przeciwnicy wikileaks powinni przybrać taką strategię walki z tym portalem? Zamiast się bawić w tajemnice korespondencji, czy zdradę stanu, oskarżyć ich o łamanie praw autorskich i żądać ogromnych odszkodowań, bynajmniej nawet dziennikarze nie mogą piracić czyichś tekstów, które następnie oddają do publikacji.</p>
<p>Następna sprawa dotyczy treści, nagrywanych przez radio czy tv. Czy jeżeli nagram sobie audycję w radio, lub przekaz video z tv, który jest chroniony prawami autorskimi, to czy popełniam jakieś przestępstwo? Bynajmniej radio (ani autor utworu) nie zawarło ze mną żadnej umowy. Jednak zgodnie z zasadą „drugiego pirata” w tym przypadku utwór jest legalnie odtwarzany i logicznie rzecz biorąc mogę go skopiować, a co za tym idzie, każdy kto go skopiuje ode mnie, będzie to czynił już legalnie. Dziwnym pozostaje tylko fakt, że poprzez radio mogę słuchać i kopiować dany utwór, a nie mogę go skopiować przez np. TPB – ten sam utwór, tylko inne źródło. </p>
<p>A jak sprawa wygląda z zakupieniem legalnego nośnika? &#8211; w obawie o jego stan nie będę go używał. Zawartość płytki ściągnę z sieci, a sam oryginalny nośnik wsadzę za szklaną szybę. Czy mając oryginalny nośnik dopuszczam się naruszenia umowy &#8211; nielegalnego kopiowania od kogoś, kto już wcześniej nielegalnie skopiował dany nośnik? </p>
<p>Jedyny lek jaki widzę na zaistniałą sytuację jest wycena własności intelektualnej. To nic innego jak wycena pracy w każdym innym przypadku realnego życia. Jeżeli jakiś zespół robi grę, film, muzykę albo program, to zaprzęga do pracy ludzi. Ci ludzie poświęcają czas. Cały proces nie odbył by się też bez maszyn czy pomieszczeń &#8211; np. komputery, studio itp. To wszystko ma wartość. Oprócz tego, jak i w normalnej robocie, tak i w tym przypadku trzeba doliczyć sobie 10-15% prowizji. Jeżeli teraz czytam sobie o produkcji Wiedźmina, która kosztowała 6,5 mln dolców, to gdyby cena płytki była na poziomie 1 dolara i przy założeniu ze 7 mln ludzi by ją kupiło to panowie od Wiedźmina by byli 0,5 mln dolców do przodu. Oczywiście przy tak śmiesznej kwocie, co drugi polak by kupił tę produkcję, a pozostaje przecie jeszcze rynek zagraniczny. Problem piractwa praktycznie został by rozwiązany. Oczywiście kwota 1 dolara jest trochę niską kwotą, ale czy znacie kogoś, kto by za 5 dolców nie kupił oryginalnego wiedźmina?</p>
<p>I na zakończenie przydługiego już wpisu mam sytuację, która idealnie obrazuje problem praw autorskich i całej tej &#8222;własności intelektualnej&#8221;. Zdarzyła się ona podczas przygotowania do matur (tych starych jeszcze). Jako ten bardziej inteligentny przedstawiciel naszego gatunku postanowiłem rozwiązać zadania maturalne z matematyki i dać je kumplom z klasy. Oczywiście nie za darmo. Zadań było chyba 100. Zestaw wyceniłem na 50 zł, dodatkowo wynająłem pewnego człowieka, by mi te zadania rozwiązał. Zgodził się zrobić to za 100 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że w klasie miałem 30 ludzi, to pomnożyłem sobie od razu zyski i w tej chwili miałem już 1500-100=1400 zł. Jaki był efekt? Sprzedałem dwa zestawy :] Dwa dni później miała je już cała klasa (piraci!). Zanim w ogóle doszło do sprzedaży pierwszego egzemplarza, latałem z głową w chmurach, zastanawiając się co zrobię z tymi 1400 zeta. Dla mnie to już była prawda objawiona – zarobiłem 1400 zł, nawet jeszcze nic nie zaczynając robić. Gdy się okazało, że nie dość, że nie będzie tych 1400 zł, tylko 100 zł, to jeszcze musiałem zapłacić całą kasę &#8222;współpracownikowi&#8221; &#8211; popadłem w depresję :]</p>
<p>Zastanawiałem się czemu ci ludzie nie szanują mojej pracy (mojej, jak mojej). Postanowiłem zaprzestać jakiejkolwiek &#8222;działalności gospodarczej&#8221; i pracy twórczej, no bo skoro mnie kopiują i ja nic z tego nie mam, i prawie popadłem w długi, to po co mam się narażać? </p>
<p>Parę dni później przyszedł do mnie kumpel z innej klasy i wręczył mi listę nowych zadań. Miałem sobie darować ich rozwiązywanie ale nagle doznałem olśnienia. Zrozumiałem w czym tkwił błąd. Nie było winne tutaj &#8222;piractwo&#8221;, tylko system, który zastosowałem. Postanowiłem spróbować jeszcze raz. Tym razem wyceniając swoją pracę na 350 zł, odliczając &#8222;tęgi umysł&#8221; (100 zł), miałem dostać za samo zorganizowanie tego wszystkiego 250 zł. Poszedłem więc spytać się ludzi czy chcą bym im rozwiązał te zadania. Odpowiedzieli twierdząco. Na co ja im odparłem, że chcę 350zł. Z początku mnie wyśmiali, myśleli, że chcę od każdego taką kwotę. Po ustaleniach okazało się, że mają zrobić zrzutkę na te zadania. 2 czy 3 dni później przyszli do mnie z uzbieraną kwotą, a następnego dnia dostali ode mnie po kopi rozwiązanych zadań. Miałem przy tym gdzieś co się z tymi zestawami stanie, oraz to czy będą je kopiować dalej. Ja za swój wkład zostałem nagrodzony 250zl, a mój wspólnik 100zl &#8211; wszyscy byli zadowoleni i co najważniejsze zniknął przy tym problem praw własności intelektualnej.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2011%2F11%2Fczy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy%2F&title=Czy+prawa+autorskie+to+rzeczywi%C5%9Bcie+umowy%3F&desc=Po+moim+wyst%C4%99pie+w+Kontestacji+dotycz%C4%85cym+m.in.+praw+autorskich+zastanawia%C5%82em+si%C4%99%2C+jak+tu+dobrze+podej%C5%9B%C4%87+do+poruszonej+tam+kwestii%2C+%C5%BCe+tak+naprawd%C4%99%2C+to+prawa+autorskie+s%C4%85+jak%C4%85%C5%9B+%22umow%C4%85%22%2C+kt&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/11/czy-prawa-autorskie-to-rzeczywiscie-umowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Własność intelektualna to oksymoron</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/07/wlasnosc-intelektualna-to-oksymoron/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/07/wlasnosc-intelektualna-to-oksymoron/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jul 2011 17:11:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[cytat]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[oksymoron]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2880</guid>
		<description><![CDATA[Osobiście uważam, że własność intelektualna to oksymoron. Obiekty fizyczne mają naturalną ekonomię zupełnie odmienną od dóbr intelektualnych. Trzeba niezłych kombinacji, aby próbować zatrzymać na własność coś, co się wciąż posiada, jak już podzieliło się tym z innymi ludźmi. John Perry Barlow]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>
Osobiście uważam, że własność intelektualna to oksymoron. Obiekty fizyczne mają naturalną ekonomię zupełnie odmienną od dóbr intelektualnych. Trzeba niezłych kombinacji, aby próbować zatrzymać na własność coś, co się wciąż posiada, jak już podzieliło się tym z innymi ludźmi.
</p></blockquote>
<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/John_Perry_Barlow">John Perry Barlow</a></p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2011%2F07%2Fwlasnosc-intelektualna-to-oksymoron%2F&title=W%C5%82asno%C5%9B%C4%87+intelektualna+to+oksymoron&desc=%0D%0AOsobi%C5%9Bcie+uwa%C5%BCam%2C+%C5%BCe+w%C5%82asno%C5%9B%C4%87+intelektualna+to+oksymoron.+Obiekty+fizyczne+maj%C4%85+naturaln%C4%85+ekonomi%C4%99+zupe%C5%82nie+odmienn%C4%85+od+d%C3%B3br+intelektualnych.+Trzeba+niez%C5%82ych+kombinacji%2C+aby+pr%C3%B3bowa%C4%87+&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/07/wlasnosc-intelektualna-to-oksymoron/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IP a rozwój gospodarczy</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/06/ip-a-rozwoj-gospodarczy/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/06/ip-a-rozwoj-gospodarczy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jun 2011 22:24:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[instytut misesa]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[kinsella]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2877</guid>
		<description><![CDATA[Instytut Misesa opublikował tłumaczenie artykułu Stephana Kinselli &#8222;Jak spowolnić rozwój gospodarczy?&#8221; poświęcony ocenie wpływu własności intelektualnej (głównie patentów) na rozwój gospodarczy. Każdy, kto uważa, że patenty przynoszą zysk netto, powinien oszacować łączne koszty (wliczając w to wynalazki, które nie powstaną z powodu tej legislacji) oraz wartość wszystkich innowacji powstałych dzięki patentom. Zwolennicy własności intelektualnej nigdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Instytut Misesa opublikował tłumaczenie artykułu Stephana Kinselli &#8222;<a href="http://mises.pl/blog/2011/06/20/kinsella-jak-spowolnic-rozwoj-gospodarczy/">Jak spowolnić rozwój gospodarczy?</a>&#8221; poświęcony ocenie wpływu własności intelektualnej (głównie patentów) na rozwój gospodarczy.</p>
<blockquote><p>
Każdy, kto uważa, że patenty przynoszą zysk netto, powinien oszacować łączne koszty (wliczając w to wynalazki, które nie powstaną z powodu tej legislacji) oraz wartość wszystkich innowacji powstałych dzięki patentom. Zwolennicy własności intelektualnej nigdy jednak nie dostarczają takich szacunków. Nie jestem empirykiem — moja niechęć do własności intelektualnej jest oparta na zasadach sprawiedliwości i praw własności — ale zwolennicy własności intelektualnej twierdzą, że system patentów czyni nas bogatszymi. Mówią, że mamy więcej innowacji przy niższej cenie. Jednak na dobrą sprawę, wszystkie badania empiryczne dotyczące tego problemu, jakie widziałem, nie są rozstrzygające, albo wręcz dowodzą, że patenty wiążą się kosztami netto i ograniczeniem innowacji.
</p></blockquote>
<p>Warto poczytać i przyłączyć się do dyskusji pod tekstem.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2011%2F06%2Fip-a-rozwoj-gospodarczy%2F&title=IP+a+rozw%C3%B3j+gospodarczy&desc=Instytut+Misesa+opublikowa%C5%82+t%C5%82umaczenie+artyku%C5%82u+Stephana+Kinselli+%22Jak+spowolni%C4%87+rozw%C3%B3j+gospodarczy%3F%22+po%C5%9Bwi%C4%99cony+ocenie+wp%C5%82ywu+w%C5%82asno%C5%9Bci+intelektualnej+%28g%C5%82%C3%B3wnie+patent%C3%B3w%29+na+rozw%C3%B3j+gosp&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/06/ip-a-rozwoj-gospodarczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szalony świat własności intelektualnej</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/05/szalony-swiat-wlasnosci-intelektualnej/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/05/szalony-swiat-wlasnosci-intelektualnej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 May 2011 22:23:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2810</guid>
		<description><![CDATA[Aprobata dla systemu prawa autorskiego i patentów nie jest wcale sprawą oczywistą, co więcej – coraz bardziej rosną w siłę ruchy, które można zbiorczo określić mianem „infoanarchistycznych”, a które negują zasadność panujących regulacji. Poniżej opiszę w bardzo krótki sposób zjawisko walki z reżymem „własności intelektualnej”, zainteresowanych odsyłam do materiałów internetowych, których adresy pozwolę sobie zamieścić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>
Aprobata dla systemu prawa autorskiego i patentów nie jest wcale sprawą oczywistą, co więcej – coraz bardziej rosną w siłę ruchy, które można zbiorczo określić mianem „infoanarchistycznych”, a które negują zasadność panujących regulacji. Poniżej opiszę w bardzo krótki sposób zjawisko walki z reżymem „własności intelektualnej”, zainteresowanych odsyłam do materiałów internetowych, których adresy pozwolę sobie zamieścić na końcu.</p>
<p>Koncepcję „prawa autorskiego” i w ogólności tzw. własności intelektualnej krytykuje się na wiele sposobów – robią to zarówno zwolennicy wolnego rynku, jak i np. lewicowcy (socjaliści, anarchiści). Stosowane są argumenty ekonomiczne, prawnicze, etyczne, wreszcie – praktyczne, odnoszące się do wygody konsumentów i trudności z egzekwowaniem praw w epoce, w której wszelkie dane mogą być de facto cyframi.
</p></blockquote>
<p><a href="http://www.legitymizm.org/wlasnosc-intelektualna">Całość tutaj</a>. Pada moje nazwisko ze 2 razy, łał. Dobrze, dobrze, niech właściwa treść trafia pod najróżniejsze strzechy.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2011%2F05%2Fszalony-swiat-wlasnosci-intelektualnej%2F&title=Szalony+%C5%9Bwiat+w%C5%82asno%C5%9Bci+intelektualnej&desc=%0D%0AAprobata+dla+systemu+prawa+autorskiego+i+patent%C3%B3w+nie+jest+wcale+spraw%C4%85+oczywist%C4%85%2C+co+wi%C4%99cej+%E2%80%93+coraz+bardziej+rosn%C4%85+w+si%C5%82%C4%99+ruchy%2C+kt%C3%B3re+mo%C5%BCna+zbiorczo+okre%C5%9Bli%C4%87+mianem+%E2%80%9Einfoanarchistyc&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/05/szalony-swiat-wlasnosci-intelektualnej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>The Fight against Intellectual Property</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/03/the-fight-against-intellectual-property/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/03/the-fight-against-intellectual-property/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Mar 2011 19:02:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[anty-IP]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[mises.org]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2783</guid>
		<description><![CDATA[Na stronie Ludwig von Mises Institute ukazał się artykuł &#8222;The Fight against Intellectual Property&#8221; prezentujący libertariańskie spojrzenie na kwestię &#8222;własności intelektualnej&#8221;. Dobra lektura dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji jeszcze zapoznać się z wolnościową argumentacją przeciwko IP. Libertarians may not have to appeal to rights theory, economics, or history to win the war on [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na stronie <a href="http://mises.org/">Ludwig von Mises Institute</a> ukazał się artykuł &#8222;<a href="http://mises.org/daily/5025/The-Fight-Against-Intellectual-Property">The Fight against Intellectual Propert</a>y&#8221; prezentujący libertariańskie spojrzenie na kwestię &#8222;własności intelektualnej&#8221;. Dobra lektura dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji jeszcze zapoznać się z wolnościową argumentacją przeciwko IP.</p>
<blockquote><p>Libertarians may not have to appeal to rights theory, economics, or history to win the war on IP. Libertarians are already winning as people around the globe incessantly violate the legal rights of copyright holders by sharing music through bit-torrent programs and by uploading (and remixing and mashing up) videos of copyrighted material to YouTube without the slightest feeling of guilt.</p></blockquote>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2011%2F03%2Fthe-fight-against-intellectual-property%2F&title=The+Fight+against+Intellectual+Property&desc=Na+stronie+Ludwig+von+Mises+Institute+ukaza%C5%82+si%C4%99+artyku%C5%82+%22The+Fight+against+Intellectual+Property%22+prezentuj%C4%85cy+libertaria%C5%84skie+spojrzenie+na+kwesti%C4%99+%22w%C5%82asno%C5%9Bci+intelektualnej%22.+Dobra+lektura+&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/03/the-fight-against-intellectual-property/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IP rozjechać czołgami</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2011/02/ip-rozjechac-czolgami/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2011/02/ip-rozjechac-czolgami/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Feb 2011 09:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[kelthuz]]></category>
		<category><![CDATA[podcast]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2748</guid>
		<description><![CDATA[Tako rzecze KelThuz.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><iframe src="http://player.vimeo.com/video/20335748" width="400" height="220" frameborder="0"></iframe></p>
<p>Tako rzecze <a href="http://kelthuz.blogspot.com/">KelThuz</a>.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2011%2F02%2Fip-rozjechac-czolgami%2F&title=IP+rozjecha%C4%87+czo%C5%82gami&desc=%0D%0A%0D%0ATako+rzecze+KelThuz.&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2011/02/ip-rozjechac-czolgami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To stary problem</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2010/12/to-stary-problem/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2010/12/to-stary-problem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2010 23:16:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[Libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[instytut misesa]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[liberty]]></category>
		<category><![CDATA[mcelroy]]></category>
		<category><![CDATA[tucker]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2655</guid>
		<description><![CDATA[Kwestie zasadności autorskiego i wynalazczego monopolu nie są wcale współczesnym problemem, uwypuklonym przez powszechną cyfryzację wytworów ludzkiego intelektu, a tym samy łatwość i prostotę przełamywania narzuconych przez ten monopol ograniczeń. Dzięki Instytutowi Misesa mogłem przeczytać bardzo ciekawy tekst Wendy McElroy &#8222;Prawa autorskie i patentowe w periodyku Benjamina Tuckera&#8221; dotyczący dyskusji na tematy &#8222;własności&#8221; intelektualnej toczących [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kwestie zasadności autorskiego i wynalazczego monopolu nie są wcale współczesnym problemem, uwypuklonym przez powszechną cyfryzację wytworów ludzkiego intelektu, a tym samy łatwość i prostotę przełamywania narzuconych przez ten monopol ograniczeń. Dzięki Instytutowi Misesa mogłem przeczytać bardzo ciekawy tekst Wendy McElroy &#8222;<a href="http://mises.pl/blog/2010/12/28/mcelroy-prawa-autorskie-i-patentowe-w-periodyku-benjamina-tuckera/">Prawa autorskie i patentowe w periodyku Benjamina Tuckera</a>&#8221; dotyczący dyskusji na tematy &#8222;własności&#8221; intelektualnej toczących się ponad wiek temu. </p>
<p>Jak widać, już wtedy zasadność istnienia praw autorskich i patentowych budziła sporo zastrzeżeń i argumentacja, której używano, wcale nie odbiega od tego, co słyszy się obecnie. Co więcej, problemy &#8222;własności&#8221; intelektualnej były zauważane już wtedy, mimo że od powszechności naruszania praw autorskich, z którą mamy do czynienia obecnie, dzieliło dyskutantów ponad 100 lat. Dyskusja, siłą rzeczy, musiała obracać się wokół spraw podstawowych, czyli genezy własności i zasadności użycia tego terminu do idei, bez wchodzenia w technikalia dystrybucji czy naruszeń. Teraz o wiele łatwiej wspierać się argumentami praktycznymi, opartymi o nasze doświadczenia i obserwacje otaczającego świata, co jednak nie umniejsza wartości argumentacji opartej o podstawy. Dobra lektura, polecam.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2010%2F12%2Fto-stary-problem%2F&title=To+stary+problem&desc=Kwestie+zasadno%C5%9Bci+autorskiego+i+wynalazczego+monopolu+nie+s%C4%85+wcale+wsp%C3%B3%C5%82czesnym+problemem%2C+uwypuklonym+przez+powszechn%C4%85+cyfryzacj%C4%99+wytwor%C3%B3w+ludzkiego+intelektu%2C+a+tym+samy+%C5%82atwo%C5%9B%C4%87+i+prostot&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2010/12/to-stary-problem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad dla Młodzieży Imperium</title>
		<link>http://www.miasik.net/archive/2010/12/wywiad-dla-mlodziezy-imperium/</link>
		<comments>http://www.miasik.net/archive/2010/12/wywiad-dla-mlodziezy-imperium/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Dec 2010 00:16:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Miąsik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Infoanarchizm]]></category>
		<category><![CDATA[IP]]></category>
		<category><![CDATA[młodzież imperium]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miasik.net/?p=2642</guid>
		<description><![CDATA[Udzieliłem wywiadu dla pisma internetowego młodzież narodowej &#8211; Młodzież Imperium. Numer z wywiadem pojawi się wkrótce, a ja mogę zamieścić go już u siebie, a dotyczy on tematów infoanarchistycznych. Podobno dawno temu przynależał Pan do „copyrightowych zamordystów”. Jak doszło do zmiany poglądów – na zasadzie „nagłego oświecenia” czy raczej ewolucyjnie? Czy wiązało się to z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Udzieliłem wywiadu dla pisma internetowego młodzież narodowej &#8211; <a href="http://mi.rydzyk.net/">Młodzież Imperium</a>. Numer z wywiadem pojawi się wkrótce, a ja mogę zamieścić go już u siebie, a dotyczy on tematów infoanarchistycznych.</p>
<p><em>Podobno dawno temu przynależał Pan do „copyrightowych zamordystów”. Jak doszło do zmiany poglądów – na zasadzie „nagłego oświecenia” czy raczej ewolucyjnie? Czy wiązało się to z jakimiś wewnętrznymi konfliktami lub dylematami?</em> </p>
<p>To był raczej ewolucyjny proces. Gdy zacząłem zarabiać na prawach autorskich, za zacząłem także zauważać spory dysonans pomiędzy otaczającą mnie rzeczywistością, a wyrażanym przeze mnie postulatem, że trzeba wszystkich, którzy naruszają prawa autorskie, a już szczególnie moje, pozamykać jak najszybciej do więzień, bo „przecież mnie okradają”. Jednak sam bardzo regularnie i świadomie naruszałem prawa autorskie, jak zresztą wszyscy, których znam, więc pewnie musiałbym zacząć zamykanie w ciupie od siebie, a następnie zamknąć wszystkich z mojego pokolenia i młodszych. A interpretując ściśle prawo autorskie, to pewnie także wielu starszych.</p>
<p>Jeszcze wtedy nie docierała do mnie argumentacja przeciwników praw autorskich – uczestniczyłem zresztą na początku lat 90. w polemice na ten temat z „Najwyższym Czasie!”, oczywiście z pozycji zamordystycznych. Co prawda, nie wiedziałem wtedy jak pogodzić obserwowaną rzeczywistość z postulowanym przeze mnie istnieniem i silnym egzekwowaniem tego autorskiego monopolu, ale myślałem, że jakoś to się uda, jeśli tylko ktoś się lepiej nad tym zastanowi i „coś zrobi”.</p>
<p>Przez parę lat nie w tej kwestii nie robiłem – piraciłem po staremu, tworzyłem gry i chciałem, aby coś z tym zrobiono, ale tak już bez przekonania. Potem przeczytałem teksty Jacka Sierpińskiego na te tematy, choć jeszcze mnie nie przekonał, aż natrafiłem na tekst Stephana Kinselli „W obronie Napstera i przeciwko Drugiej Zasadzie Zagospodarowania” (<a href="http://www.miasik.net/articles/kinsella.html">dostępny u mnie, na stronie</a>), który zmienił zupełnie moje postrzeganie problemu praw autorskich. Właśnie wtedy zrozumiałem dlaczego to, co nie trzymało się kupy, naprawdę tej kupy się nie trzyma. Argument o nadrzędności „własności” intelektualnej nad normalną własnością, którą jako libertarianin bardzo sobie cenię, uzmysłowił mi sztuczność oraz fałszywość koncepcji „własności” intelektualnej (zwanej dalej WI) i jej destrukcyjny wpływ na naszą własność i wolność. Stałem się wyznawcą nowej wiary, a właściwie niewiary we „własność” intelektualną. Potem stałem się ewangelistą tej niewiary, oczywiście na swój skromny sposób.</p>
<p><em>Czy można mówić o „infoanarchizmie” jako o jakimś w miarę jednolitym ruchu? Czy ludzie walczący z „tyranią patentów i praw autorskich” organizują się w jakieś grupy?</em></p>
<p>Nie, to zupełnie nieformalny i niezbyt precyzyjnie zdefiniowany ruch. Sporo przeciwników szeroko pojętej WI można spotkać wśród libertarian, ale też wśród osób o mniej radykalnych poglądach można znaleźć ludzi, którzy widzą i postulują konieczność reform w systemie praw WI. Tych zwolenników reform najczęściej nazywa się „copyfighterami” i bywają to bardziej zorganizowane i poważane grupy, zresztą o różnych docelowych celach swojego działania. Jedną z większych organizacji jest chyba Creative Commons, która poprzez swoje „liberalne” licencje i propagowanie obejmowania nimi wielu dzieł mocno sprzyja wyzwalania kultury ze szpon „wszelkich praw zastrzeżonych”, typowych dla praw autorskich. Warto też pamiętać o ruchu wolnego oprogramowania, który jest istotnym, bardzo prężnie działającym systemem kreowania przedmiotów prawa autorskiego niejako przeciw temu prawu.</p>
<p><em>Według jakich kryteriów można podzielić argumenty wysuwane przeciwko obecnemu modelowi „ochrony własności intelektualnej”? Na przykład – o ile wiem – libertarianie koncentrują się głównie na kwestii definicji pojęcia własności, sięgają po argumenty z rzadkości dóbr, z konfliktu własności intelektualnej z materialną etc. Z drugiej strony mamy także argumenty „humanistyczne” – na temat nieskrępowanego dostępu do „dóbr kultury i nauki”, walki z „wielkimi korporacjami”, umacniania współpracy i więzi społecznych przez wymianę plików etc. Czy wszystkie te rodzaje argumentów są Panu jednakowo bliskie? Czy są wśród nich takie, które uważa Pan za nietrafione?</em></p>
<p>Dla mnie najsilniejszy jest argument o faktycznej nadrzędności WI w stosunku do własności rzeczy materialnych (opartej o rzadkość tych rzecz) i nieuchronny konflikt pomiędzy nimi. </p>
<p>Argumenty lżejsze, „humanistyczne”, to raczej argumenty wspierające, działające na tych, dla których sama własność nie jest tak istotna (niezależnie od tego, że ja akurat uważam ten lekceważący stosunek do własności za głupotę). Poza tym, argumenty wspierające to jednak przykłady korzyści będących logicznymi konsekwencjami odejścia od autorskich monopoli.</p>
<p>Trudno powiedzieć mi, w jaki sposób pogrupowane są argumenty przeciwko WI – nie zastanawiałem się nad tym. Ja opieram się najczęściej na tych, które wywodzą się z rzadkości dóbr materialnych i prawa własności, ale bywa też, że często przechodzę do argumentacji z pozycji skutków, a nie przyczyn. Na potrzeby dyskusji przyjmuję tezę przeciwników – prawa autorskie istnieją i muszą być egzekwowane (w domyśle, jeszcze lepiej niż obecnie, bo przecież naruszenia praw autorskich to ogromny i globalny „problem”) – następnie pokazuję nieuchronne konsekwencje takiego podejścia – erozję własności tradycyjnej i likwidację prywatności. Oczywiście to w pewnym sensie argumentacja utylitarystyczna, skupiająca się na korzyściach i stratach, ale gdy trafi na podatny grunt, to łatwiej przejść do obiektywnej argumentacji opartej o prawo własności.</p>
<p>Argumentacja lżejsza ma taką przewagę, że często trafia do szerszego grona odbiorców i zmusza ich do zastanowienia się nad problemem. A to już krok w dobrym kierunku.</p>
<p>Nie jestem pewien do końca słuszności argumentów, które twierdzą, że własnością nie można obejmować dóbr niematerialnych. Wynika to raczej z tego, że nie poświęciłem tej argumentacji dostatecznie dużo rozważań, a nie że jest niesłuszna. Staram się tego argumentu nie używać, bo jest mnóstwo innych, do których jestem w pełni przekonany.</p>
<p>O ile nie mam wątpliwości w niesłuszność argumentacji na rzecz istnienia WI, to sam problem korzystania z efektów czyjejś pracy bez rekompensaty, budzi pewne moje wątpliwości. Z pewnością jednak WI nie jest jednak właściwą odpowiedzią na ten problem. </p>
<p>Z jednej strony wielu z nas, korzystając z nielegalnie zdobytych dzieł niewątpliwie czerpie korzyści, nawet jawnie to przyznając, nijak nie rewanżując tym, którzy te dzieła stworzyli. Można by zastanowić się, czy nie istnieje jakiś mechanizm, który powinien autorowi wynagrodzić wysiłek, który przecież przysporzył nam korzyści. Z drugiej strony, autor tworząc dzieło, nie może mieć żadnych oczekiwań do tego, czy ktokolwiek będzie miał z niego pożytek, niezależnie czy istnieje system praw autorskich czy nie. Dzieło i tak powstało, ale sam ten fakt jeszcze nie daje autorowi praw do żadnych roszczeń. </p>
<p>W jaki zresztą sposób miałby on tych roszczeń dochodzić bez porozumienia się z aniołem stróżem każdego z nas? Autorom pozostaje chyba dobra wola użytkowników dzieł, albo techniczne systemy ograniczające dostęp do dzieł – jedno i drugie rozwiązanie nie wymaga ingerencji państwa i jego systemu prawnego w celu regulacji relacji autorów i ich odbiorców.</p>
<p><em>Kontynuując wątek rozpoczęty w poprzednim pytaniu – jaki jest Pański stosunek do ruchu „wolnego oprogramowania”, zainicjowanego przez Richarda Stallmana? O ile wiem, to w jego działalności argumentacja „z praw własności” i z rzadkości dóbr nie jest na pierwszym miejscu (pojawia się raczej jako dodatek, a sam Stallman uważa się za lewicowca i nawet ubolewa nad nadmiarem libertarian w kręgach sympatyzujących z „wolnym oprogramowaniem”).</em></p>
<p>Ruch wolnego oprogramowania to bardzo pozytywny ruch i mogę patrzeć na niego jedynie z radością. Wolne oprogramowanie nie tylko z nazwy, ale także w wielu aspektach jest całkowicie wolne. Ja rozumiem argumentację Stallmana i jego cele. On też często swą argumentację opiera na prezentowaniu skutków istnienia obecnego monopolu i także mu się sprzeciwia. </p>
<p>Problemem jest jednak cel ostateczny – ja chciałbym całkowitej likwidacji monopolu, a on raczej zainteresowany systemem opartym o nadrzędnych prawach użytkownika. System ten ma dla mnie taką samą wadę, jak i system obecny – wymaga użycia państwa i jego aparatu przymusu do wymuszenia respektowania go. Na szczęście licencja GPL nie jest jedyną licencją wolnego oprogramowania i wśród zwolenników tego ruchu jest wielu, którzy wolność w zakresie oprogramowania rozumieją inaczej niż Stallman.</p>
<p>Niemniej jednak, ruch wolnego oprogramowania, nawet w wykonaniu zwolenników teorii Stallmana to dla mnie idealne narzędzie w argumentacji, pokazujące, że kreatywność istniała, istnieje i będzie istnieć w obliczu braku prawnej ochrony dzieł (w tym wypadków oprogramowania). Nie musimy spekulować, czy i jak będzie wyglądała przyszłość oprogramowania przy braku ochrony prawnej, bo mamy doskonały i całkiem pokaźny przykład, jak to faktycznie wygląda. Wolne oprogramowanie dowodzi też, że motywacje autorów i twórców do tworzenia są bardzo często zupełnie inne niż te, który im się przypisuje – nie zawsze, a właściwie w większości przypadków ludzie kreują nie z chęci zysku, ale z potrzeby tworzenia. To jest właściwy napęd kultury i innowacji – pieniądze to niejako skutek uboczny.</p>
<p><em>Czy wśród zwolenników wolnego rynku (i w ogóle wśród ludzi) spotyka się Pan z niezrozumieniem i niedowierzaniem, kiedy głosi Pan „infoanarchistyczne” tezy? W szczególności chodzi mi tu o reakcję typu: „Zaraz, zaraz, jesteś libertarianinem, czyli masz obsesję na punkcie własności, a tu nagle popierasz kradzież? Ależ to zupełna sprzeczność!”</em></p>
<p>Oczywiście, że zdarza się. W takim wypadku staram się kierować dyskusje na kwestie podstawowe – czyli wykazanie, że nie można posiadać czegoś, co nie powinno być przedmiotem prawa własności, czyli jest niezdolne do bycia ukradzionym. No i zawsze pozostaje argumentacja, że kopiowanie to nie kradzież, bo przecież „właściciel” nic nie traci. Ba, przeważnie nawet nie zauważa i odczuwa, że coś mu niby zabrano.</p>
<p>Tak naprawdę, to uważam, że to ludzie, którzy jeszcze po prostu tej kwestii dobrze nie przemyśleli. Każdy w końcu zostanie infoanarchistą, gdy się na tym porządnie zastanowi.</p>
<p><em>Można odnieść wrażenie, że w Polsce (ale pewnie i na świecie) panuje pewna schizofrenia gdy chodzi o wymianę plików, xerowanie materiałów papierowych etc. Z jednej strony ogromna większość ludzi to praktykuje, częstokroć nawet „intuicyjnie” (niejako odruchowo, bez głębszej refleksji), z drugiej jednak – gdy kogoś przycisnąć – na ogół nie słyszy się żadnej rzeczowej argumentacji, a jedynie mętne, niejasne wykręty w rodzaju: „Trudno, nie jestem święty…”, „Nie ma rady, przy tych cenach bym nie wyrobił…”, „Oj tam, Metallica nie zbiednieje…” itd. Czy Pan również dostrzega taką postawę?</em></p>
<p>Oczywiście. Ludzie robią to, co jest naturalne dla danych cyfrowych, komputerów i łączących je kabli (czy, coraz częściej, fal radiowych). Naturą bitów jest ich kopiowalność – cała funkcjonalność urządzeń cyfrowych opiera się na kopiowaniu. Pozbawienie bitów tej własności jest niemożliwe, tak jak niemożliwe jest, aby woda przestała być mokra. </p>
<p>Wszyscy kopiujemy, czasem nieświadomie, czasem zupełnie świadomie, będą przekonanym, że mamy do tego prawo, niezależnie od faktycznej sytuacji prawnej, a czasem zupełnie to prawo olewamy, bo takie działanie jest po prostu naturalne i wygodne. I nie widzimy w tym nic moralnie nagannego (i nie wydaje mi się, aby było przykazanie „Nie kopiuj”). To tylko prawo stwierdziło, że bitów, a szerzej mówiąc – idei – w pewnych sytuacjach ma się po prostu „nie dać kopiować”. Bo jest to w interesie autorów, bo inaczej nas ukarzą i przestaną tworzyć. W obawie przed ich zemstą i gniewem, mamy zapomnieć, że to umiemy. Mamy zapomnieć, że nasze urządzenia bez wysiłku to potrafią. Bo „nie wolno”.</p>
<p>Jestem pewien, że nawet gdyby prawa autorskie zniknęły jutro, to nie mielibyśmy jakiejś wielkiej eksplozji procederu kopiowania, bo ten proceder jest już bardzo powszechny. Oczywiście, nasiliłby się w pewnych miejscach, gdzie obecnie z przyczyn zwiększonego zagrożenia wykryciem naruszeń trochę mniej się kopiuje i używa dzieł tymi prawami objętymi, ale nie byłoby jakieś kolosalnej eksplozji. Ba wiele rzeczy ludzie kopiują i ściągają niejako na zapas, korzystając z okazji, a nie faktycznej potrzeby. </p>
<p>Kopiujemy więc na potęgę i w wielu przypadkach po prostu nie zastanawiamy się dlaczego, a „przyłapani” próbujemy jakoś wyjaśnić sobie niezgodność naszych działań z faktycznym stanem prawnym oraz tym propagandowym przekazem. Stąd te wytłumaczenia, często zresztą całkiem zgodne z rzeczywistością (Metallica naprawdę nie zbiednieje).</p>
<p><em>Odnośnie poprzedniego: propaganda, wykorzystująca pojęcia typu „piractwo”, „kradzież” etc. wydaje się być mocno zakorzeniona w umysłach. A jak Pan ocenia (od strony etycznej) po prostu zwyczajne korzystanie (tak jak de facto miliony to robią – bez ścisłego oglądania się na przepisy) z dobrodziejstw mp3, pdf, torrentów, rapidshare, a także magnetowidów (póki były popularne) czy xerokopiarek? Dopuszczalne jako rodzaj obywatelskiego nieposłuszeństwa – albo po prostu normalność?</em></p>
<p>Kopiowaliśmy w przeszłości, kopiujemy obecnie i raczej to się zmieni. Bo to normalne działanie, zgodne z naturą dystrybucji idei, wiedzy, kultury, zgodne z możliwościami technologii komputerowej i telekomunikacyjnej.</p>
<p>Tak jak normalne było, gdy w naszym kraju prawo autorskie formalnie nie działało i nie obejmowało wielu dziedzin twórczości. Nikt wtedy nie zastanawiał się ani nad moralną stroną takiego działania (o ile założymy, że proces kopiowanie jest dobry czy zły – moim zdaniem jest on moralnie neutralny), ani też nad jego stroną prawną. Po prostu szło się do kumpla i przegrywało płytę czy kasetę na naszą kasetę przy obopólnej radości. Nagrywało się film z TV nie zastanawiając się, czy korzystamy z prawa dozwolonego użytku. Korzystało z naszej własności, z tych wszystkich coraz nowocześniejszych technicznych wynalazków, które powoli z zachodu wkraczały w naszą rzeczywistość. Nikomu przez myśl nie przeszło, że autorzy (a właściwe jakieś zaangażowane przez nich bojówki, bo jak inaczej?) powinni móc wchodzić do naszych domów i podglądać co tam robimy sobie z naszym magnetowidem, a nawet rekwirować naszą własność, a nas karać grzywnami lub więzieniem.</p>
<p>Dziś ilość tych ciekawych urządzeń wzrosła niepomiernie, ich możliwości i jakość także, a cyfryzacja spowodowała, że możemy robić kopie idealne. Nic dziwnego, że normalnie z nich korzystamy? Nie rozumiem dlaczego teraz powinniśmy godzić się, że ktoś będzie miał prawo ingerować w naszą prywatność, w naszą własność, w naszą komunikację? Co się zmieniło od dawnych czasów, poza postępem technicznym? Bycie twórca i autorem nie daje nam władzy nad innymi. Nawet jak sprzymierzymy się z państwowym aparatem przymusu i nadamy sobie taki prawny przywilej – dalej jest to niesłuszne.</p>
<p>Nie sądzę, że skala naruszeń praw autorskich jest tak duża, bo ludzie mają jakiś cel, na przykład pokazanie obywatelskiego nieposłuszeństwa. To raczej naturalne działanie, które faktycznie, ze względu na skalę, przeradza się w jakiś manifest nieposłuszeństwa. Ale gdy zaostrzymy ochronę autorskiego monopolu, możemy spodziewać się jedynie, że zwiększy się ilość naruszających (choćby poprzez ograniczenie obecnie legalnych działań w ramach dozwolonego użytku) i tylko wzrośnie niezadowolenie. Ludzie nie walną się nagle w czoło i stwierdzą, że „byliśmy przecież niedobrzy dla twórców, trzeba wziąć się w garść i wrócić na drogę cnoty, wyrzucić komputer i odciąć się od sieci”.</p>
<p>A propaganda propagandą. Oni mają w rękach media, więc jeszcze jakieś śladowe efekty działań propagandowych są, ale my mamy w rękach internet. Kiedyś propaganda przestanie działać.</p>
<p><em>Znam osoby, które nie ściągają płyt w mp3 (bo się nie godzi), ale codziennie przesłuchują piosenki wrzucone na youtube (oczywiście nie sprawdzając i nawet nie mając zbytniej możliwości sprawdzenia, na jakich zasadach materiały zostały tam umieszczone). Na pewnym forum spotkałem zdeklarowanego obrońcę „własności intelektualnej”, który w awatarze wykorzystywał obrazek z bajki o Kubusiu Puchatku (być może, a nawet prawdopodobnie objęty prawami autorskimi) – z czego tłumaczył się w ten sposób, że „nie było napisane, że nie wolno”.</em></p>
<p>Bo ludzie tak naprawdę nie wiedzą, jak szerokim pojęciem jest ten monopol. Pomijając dość niejasno zdefiniowane ramy dozwolonego użytku, to faktycznie „wszelkie prawa zastrzeżone”. To właściciel praw autorskich (i rzadko jest to autor, czego też wielu ludzie sobie nie uzmysławia) może decydować o wszystkim w zakresie swego dzieła i dzieł zależnych, co się z dziełem dzieje, kto i jak z niego korzysta, kto kopiuje i dystrybuuje itp.  To władza, której właściciele rzeczy materialnych mogą jedynie zazdrościć.</p>
<p>Czy można jednak znaleźć jakiś punkt równowagi pomiędzy rekompensowaniem posiadaczom praw autorskich (bo o to w praktyce chodzi), a zachowaniem wolności, prywatności i klasycznej własności? </p>
<p>Mniej radykalni zwolennicy reform twierdzą, że taką równowagę da się osiągnąć, a obecnie została ona zachwiana na rzecz posiadaczy praw autorskich kosztem ogółu i kosztem coraz większej ingerencji w naszą prywatność i własność. Wiele naszych codziennych, całkiem zresztą niewinnych działań, które naprawdę nie godzą w żadne interesy, ani też nie uszczuplają niczyich przychodów, faktycznie są naruszeniami prawa, i jeśli chcemy być konsekwentni, to powinniśmy je ścigać. </p>
<p>Ja uważam, że system autorskiego monopolu oparty jest na wadliwych podstawach i będzie zawsze przynosił więcej problemów niż pożytku, niezależnie od ustawienia punktu równowagi. Jedyny system praw autorskich, na który byłbym w stanie się zgodzić i zaprzestać swojej infoanarchistycznej krucjaty, to odpowiednik licencji Uznanie Autorstwa Creative Commons, gdzie jedynym „prawem” autora jest prawo do bycia wymienionym jako autor dzieła przy jego dystrybucji i tworzeniu dzieł należnych. Z drugiej strony, gdyby prawa autorskie zostały sprowadzone do takiego minimum, to myślę, że nie byłyby potrzebne w ogóle – nietrudno, w dobie globalnej sieci i komunikacji, wypracować system, w którym autor mógłby „rejestrować” swoje dzieła, a następnie publicznie piętnować plagiatorów.</p>
<p><em>Czy zgodzi się więc Pan z twierdzeniem, że próba realizacji „copyrightowego zamordyzmu” we własnym życiu może prowadzić do poważnych utrudnień, kuriozów i absurdów, a już zwłaszcza, gdyby ktoś chciał nie tylko pozostawać w obrębie prawa, ale „uczciwie” wyciągać ostateczne konsekwencje (pytanie czy wtedy mógłby cokolwiek odtwarzać kolegom lub rodzinie &#8211; albo pożyczać)?</em></p>
<p>Jednak wielu zwolenników tego przywileju zupełnie sobie nie zdaje sprawy, co on faktycznie oznacza, i co działoby się, gdyby naprawdę dosłownie i w pełni zacząć egzekwować prawa autorskie (warto tutaj przytoczyć choćby tekst Stallmana „<a href="http://www.gnu.org/philosophy/right-to-read.pl.html">Prawo do czytania</a>”). Jak się nad tym poważnie zastanowić, to wychodzi z tego dość ponura wizja, której na pewno nie chciałby nikt ze zwolenników WI, z powodzeniem rywalizująca z sławnymi literackimi dystopiami.</p>
<p>Niestety, wpływ beneficjentów obecnego systemu na tych, którzy prawo ustalają, na razie jest na tyle silny, że poćwiczą na nas trochę zamordystycznych rozwiązań. Już mamy tego przykłady:  propozycje odcinania od internetu tych, których zaledwie oskarży się o naruszanie praw autorskich, coraz głośniejsze naciski na cenzurę internetu (pod pretekstem walki z pornografią dziecięcą, terroryzmem, czy właśnie piractwem), wymuszanie opłat po groźbą kosztownych procesów sądowych, oraz ogólnoświatowe negocjacje w kwestii zaostrzenia walki z naruszeniami praw autorskich i mocniejszą penalizację.</p>
<p>Ta wojna zostanie w końcu przegrania, nie mam w tej w kwestii żadnych wątpliwości – tego dżina nie da się już wepchnąć z powrotem do butelki – ale będzie trochę ofiar i trochę niedogodności. Obym się mylił w kwestii tego, co będziemy musieli przecierpieć, aż ktoś w końcu dojdzie do wniosku, że trzeba pozbyć się autorskiego monopolu.</p>
<p><em>Co odpowiada Pan ludziom, którzy zadają odwieczne pytanie: „A z czego będą żyli pisarze, programiści i muzycy…?”</em></p>
<p>Ano odpowiadam zawsze to samo – będą żyć ze swojej pracy. Jak każdy z nas. Nie będą mieli po prostu monopolistycznej renty, której egzekwowaniem zresztą muszą zajmować się funkcjonariusze państwa.</p>
<p>To jest zresztą bardzo częsty „argument”. Ja naprawdę nie jestem zwolennikiem odbierania autorom prawa do wynagrodzenia za pracę. Po prostu problem wynagradzania twórców, a problem monopolu praw autorskich to dwie różne sprawy. Prawa autorskie nie są konieczne, aby twórcy zarabiali na swoich dziełach. Istnienie praw autorskich przecież też nie gwarantuje, że autorzy będą żyli dostatnio ze swojego monopolu. </p>
<p>Tak naprawdę to twórcy bardzo rzadko żyją ze swoich dzieł. Myśląc o autorach zawsze myślimy jedynie o malutkim czubeczku ogromniej góry lodowej. A tak naprawdę, to twórców jest miliardy, bo jak stwierdza ustawa – przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Oczywiste jest, że przeważająca większość tych utworów nie powstaje w celach komercyjnych, nie przyniesie autorom nigdy żadnych dochodów, ani też nie powinna być w jakikolwiek sposób chroniona. Tworzenie nie jest czynnością, która automatycznie uprawnia do jakiekolwiek wynagrodzenia.</p>
<p>Jeśli, jako twórca, chcę za swoją pracę otrzymać wynagrodzenie, to muszę, podobnie jak każdy inny normalny pracownik, znaleźć kogoś, kto mi za tę pracę zapłaci. Kwota jest już kwestią umowy. Dlaczego pewna kategoria śmiertelników uważa, że za raz wykonaną pracę należą się im wynagrodzenia przez całe życie i 70 lat po śmierci? Czy to nie próżność? Lekarz, który nas wyleczy, nawet z poważnej i zagrożonej śmiercią choroby nie domaga się tantiem do końca naszego życia, nieprawdaż? A przyznam szczerze, efekt jego działania jest trochę bardziej przekonywujący i zmieniający życie, niż jakaś wesoła popowa piosenka.</p>
<p>Ja od 20 lat pracuję w ramach przedsięwzięć chronionych prawem autorskim, ale praktycznie nie pamiętam już czasów, gdy otrzymywałem tantiemy związane z eksploatacją moich dzieł – jak większość ludzi zajmujących się kreacją, pracuję za comiesięczną pensję. Oczywiście, ci którzy mi ją płacą, mają nadzieję odzyskać te pieniądze dzięki monopolowi. Jeśli monopol zniknie, to będę zatrudniał się u takich, którzy nauczą się zarabiać mimo braku monopolu, albo będę musiał zmienić zawód – takie jest życie.</p>
<p>Twórcy mieli i mają wiele sposobów na zarabianie na swojej twórczości – ostatecznie prawa autorskie są dość nowym wynalazkiem i ich szeroki zasięg to efekt obejmowania nimi coraz szerszych kategorii dopiero w XX wieku. A, o ile się orientuję, to dzieła powstawały także znacznie wcześniej, bez praw autorskich, i ich autorzy nierzadko nieźle żyli.</p>
<p>Brak prawnej ochrony dzieł miałby największy wpływ na największych beneficjentów tego systemu, czyli koncernów medialnych – wytwórni muzycznych, wytwórni filmowych, wydawnictw książkowych, itp. Dawniej byli oni niezbędnym elementem, którego twórcy potrzebowali, aby dotrzeć do odbiorców – koszt stworzenia dzieła, jego powielania i dystrybucji był zaporowy praktycznie dla każdego. Dziś, dzięki postępowi technicznemu, problemy te praktycznie znikają. Większość dzieł można stworzyć dość tanio, nierzadko w domowych warunkach, często bez uszczerbku dla jakości. Powielanie utworów nie kosztuje prawie nic – pełna cyfryzacja pozwala na rezygnację z utrwalania kopii dzieł na fizycznych nośnikach. Dotarcie do odbiorców jest łatwe jak nigdy, dzięki internetowi – dawni twórcy daliby się zabić za takie możliwości. Pośrednik zaczyna być kompletnie zbędny i nic dziwnego, że mu się to nie podoba. Stąd ten lament, że artystom dzieje się krzywda – dokładnie pod takim samym pretekstem monopoliści druku zapewnili sobie monopol praw autorskich na początku XVII wieku w Anglii, dając początek nowoczesnym prawom autorskim. Ale nigdy nie chodziło o autorów, ale o zapewnienie łatwego funkcjonowania pośrednikom.</p>
<p>Jest dużo materiałów poświęconych alternatywnym metodom zdobywania finansowania dzieł w obliczu braku autorskiego monopolu. Sama przewaga czasowa w wejściu na rynek będzie dostatecznym bodźcem, aby najlepsi autorzy byli finansowani przez tych, którzy chcą z takiej przewagi skorzystać. Muzycy znacznie więcej zarabiają na występach niż na sprzedaży płyt, szczególnie muzycy popularni – a nic tak nie ułatwia zdobycia popularności jak swobodne udostępnianie swojej muzyki każdemu, kto zechce jej posłuchać. </p>
<p>Istnieją także techniczne metody zapewnienia sobie monopolu, bez konieczności uciekania się do prawnego przymusu. Komputerowe gry online, to jeden przykład – zdecydowanie najbardziej dochodowym produktem w kategorii gier jest World of Warcraft, która to gra funkcjonowała by zupełnie identycznie w sytuacji braku monopolu praw autorskich. Konsole do gier, dobrze skonstruowane i zabezpieczone, też pozwalają producentom gier nie przejmować się problemem piractwa.</p>
<p>Poza tym, ludzie są kreatywni, więc z pewnością jeszcze wymyślą więcej i lepszych sposobów – tak działa wolny rynek i konkurencja. Dodatkowo, wszystkie te metody mają jedną, kolosalną zaletę – nie wymagają państwa do pilnowania ich egzekwowania. Pozostawiają tę kwestię w rękach samych zainteresowanych.</p>
<p><em>Co odrzekłby Pan osobie, która powiedziałaby coś w rodzaju: „Cóż, może i masz rację w tym temacie własności intelektualnej, ale w sumie po co się tym tyle zajmować? Przecież te wasze mp3, pdf, torrenty, rapidszery, remixy i samplingi – to wszystko przecież drobiazg przy poważnych problemach, takich jak aborcja, kara śmierci, eutanazja, zasoby wody pitnej, energia atomowa, epidemia AIDS, głód w Afryce, wojna w Iraku i tak dalej”? A może w WI skupiają się jak w soczewce daleko ważniejsze rzeczy, niż by się na pierwszy rzut oka wydawało?</em></p>
<p>Warto jednak pamiętać, że WI to także patenty. W tym patenty na leki, a więc prawny monopol na produkcję substancji, która ratuje życie. Monopol, który powoduje, że umierają ludzie, którzy nie mogą pozwolić sobie na monopolistyczną cenę. To już żadne tam przelewki i głupoty, a śmiertelnie poważna sprawa. </p>
<p>Trzymając się jednak praw autorskich, to faktem jest, że niemożność darmowego obejrzenia filmu, posłuchania muzyki czy pogrania sobie w grę jeszcze nikogo nie zabiła, wiec może nie warto walczyć z tymi, którzy chcą pozbawić nas możliwości korzystania z takiej darmochy. Niemniej jednak, gdy działania w kwestii ochrony tego prawnego przywileju oznaczają faktycznie zamach na naszą własność, na nasze elektroniczne urządzenia i na to jak z nich korzystamy, zamach na prywatność naszych działań i komunikacji, na cenzurę wypowiedzi pod pretekstem walki z piractwem, na dotkliwe kary finansowe czy nawet pozbawienia wolności za naruszenia, to mamy chyba do czynienia z całkiem poważnymi sprawami. </p>
<p>W swojej działalności koncentruję się na kwestiach wolnościowych, bardzo mocno na prawie do posiadania broni i na kwestiach praw autorskich. Pozostałe kwestie zostawiam innym, bo przecież nie mogę i nie potrafię zajmować się wszystkim. Nie łudzę się, że naprawię świat, ale przynajmniej próbuję wpłynąć na poglądy innych w tych kwestiach. Zawsze to coś.</p>
<div style="padding-top:5px;padding-right:0px;padding-bottom:5px;padding-left:0px;;">
											<iframe
												style="height:25px !important; border:0px solid gray !important; overflow:hidden !important; width:550px !important;" frameborder="0" scrolling="no" allowTransparency="true"
												src="http://www.linksalpha.com/social?blog=Miasik.net&link=http%3A%2F%2Fwww.miasik.net%2Farchive%2F2010%2F12%2Fwywiad-dla-mlodziezy-imperium%2F&title=Wywiad+dla+M%C5%82odzie%C5%BCy+Imperium&desc=Udzieli%C5%82em+wywiadu+dla+pisma+internetowego+m%C5%82odzie%C5%BC+narodowej+-+M%C5%82odzie%C5%BC+Imperium.+Numer+z+wywiadem+pojawi+si%C4%99+wkr%C3%B3tce%2C+a+ja+mog%C4%99+zamie%C5%9Bci%C4%87+go+ju%C5%BC+u+siebie%2C+a+dotyczy+on+temat%C3%B3w+infoanarch&fc=333333&fs=arial&fblname=like&fblref=facebook&fbllang=pl_PL&fblshow=1&fbsbutton=1&fbsctr=1&fbslang=en&fbsendbutton=0&twbutton=1&twlang=en&twmention=tosiabunio&twrelated1=&twrelated2=&twctr=1&lnkdshow=noshow&lnkdctr=1&buzzbutton=0&buzzlang=en&buzzctr=1&diggbutton=0&diggctr=1&stblbutton=0&stblctr=1&g1button=1&g1ctr=1&g1lang=pl">
											</iframe>
										</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miasik.net/archive/2010/12/wywiad-dla-mlodziezy-imperium/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Served from: www.miasik.net @ 2012-02-08 21:47:27 by W3 Total Cache -->
