Piątek, 25 kwietnia to będzie ciekawy dzień. Odbędą się 2 konferencje o podobnej tematyce, obie w Warszawie, obie chyba nawet niedaleko siebie.
Pierwsza to typowy zjazd kopyrajtowych zamordystów, zwanych przeze mnie IP Gestapo - konferencja Jak przeciwdziałać piractwu intelektualnemu” z okazji Światowego Dnia Własności Intelektualnej 2008. Dość intensywny program, do tego zachęcający plakacik i kupa sponsorów.
Druga, to konferencja kopyrajtowych liberałów, których dość lubię, bo przynajmniej myślą w dobrym kierunku i prędzej z nimi można się dogadać w sprawie ewentualnej reformy praw “własności” intelektualnej. Czy wolna kultura jest legalna? Licencje Creative Commons w polskim prawie autorskim. jest tematem tej drugiej konferencji.
Obie mnie interesują, ale wybiorę się najpewniej na tę drugą - po prostu mój organizm nie jest w stanie wytrzymać tyle anty-pirackiej papki, którą będą się wzajemnie karmić na tej pierwszej. Oczywiście najlepiej byłoby skonfrontować uczestników obu konkurencji. Kulturalna dyskusja starszych uczestników, jakaś zadyma młodzieżówek CC i ZAiKSu. To byłoby coś.
Inna sprawa, czy rzeczywiście na pierwszej konferencji padną jakiekolwiek niewygodne pytania? Czy ktoś zepsuje atmosferę wzajemnego zrozumienia, poklepywania się po plecach i zadumy nad niedolą artysty i autora, reprezentowanych przez stosowne organizacje?
Ciekawi mnie, czy dobór terminów był celowy czy przypadkowy…
Firma Creative, producent popularnych kart dźwiękowych (i nie tylko), ostatnio niezbyt dbała o swoich klientów, głównie poprzez opieszałe publikowanie sterowników z nową funkcjonalnością. Szczególnie byli poszkodowani posiadacze systemu Windows Vista, gdzie sterowniki kart miały znacznie gorszą funkcjonalność niż ich odpowiedniki z Windows XP.
Niejaki Daniel_K, łebski hacker (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), postanowił wyręczyć producenta i rozpoczął przerabianie sterowników w taki sposób, aby pojawiła się w nich zaginiona funkcjonalność. Robił to przez jakiś czas, ale najwyraźniej miarka się przebrała, bo oficjalnie został oskarżony o “kradzież”, oczywiście “własności intelektualnej” firmy Creative, która wezwała go do zaprzestania tego procederu.
I tutaj mamy jaskrawy przykład, że monopol IP prowadzi do podobnych efektów jak normalny monopol. Firma nie ma żadnego powodu, aby udoskonalać swoje sterowniki, ostatecznie może ze swą “własnością” robić to, co sobie tam zechce, w szczególności zabraniać innym jej udoskonalania. I pozamiatane.
To też doskonały przykład złego pijaru, który sobie zafundowała firma Creative, bo wiadomość o tej niewdzięczności obiegła cały świat i zagościła w większości technologicznych serwisów. Może nie dotrze ona do większości potencjalnych klientów firmy, ale zawsze niesmak pozostanie.
Amerykański Federalny Urząd Lotnictwa (FAA) ma pewien dylemat związany z “własnością” intelektualną, typowy paragraf 22. Tak się składa, że plany i specyfikacje samolotów objęte są ochroną wynikającą z praw autorskich. Wiele z tych planów dotyczy modeli historycznych, których autorzy dawno nie żyją, a producenci nie istnieją, a więc nie ma kogo spytać o pozwolenie udostępnienia dokumentacji. Natomiast same samoloty czasem mają się nieźle i chcą być używane. Niestety, na to potrzeba zezwolenia FAA, które sprawdza, czy ich stan zgodny jest ze specyfikacją. Ale jak mają to zrobić posiadacze tych maszyn, gdy specyfikacje są niedostępne, bo ich twórcy nie zdążyli wyrazić zgody na upublicznienie? Jak rozwiązać ten paragraf 22? Bez interwencji Kongresu pewnie się nie obędzie.
















