KNGEOL o globalnym ociepleniu

Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk już w lutym wydał ciekawe oświadczenie w kwestii tzw. globalnego ocieplenie, o którym jakoś niespecjalnie było głośno (czemu się nie dziwię). Pozwolę sobie przytoczyć je tutaj prawie w całości (po naprawieniu polskich znaków, które gdzieś popsuły się po kopiowaniu zawartości PDFa):

Włączając się w tę nadzwyczaj ważną dyskusję, Komitet Nauk Geologicznych PAN pragnie zwrócić uwagę na 10 fundamentalnych aspektów tego problemu, nierozerwalnie związanego z funkcjonowaniem geosystemu – skomplikowanej współzależności procesów zachodzących w litosferze, hydrosferze, atmosferze i biosferze. Ich znajomość powinna leżeć u podstaw racjonalnie i odpowiedzialnie podejmowanych decyzji ingerujących w geosystem.

1. Klimat Ziemi kształtowany jest przez wzajemne oddziaływanie jej powierzchni i atmosfery, które ogrzewane są przez promieniowanie słoneczne o cyklicznie zmiennym natężeniu. Na klimat wpływa roczny obieg Ziemi wokół Słońca, termika i zmiany przepływu wód krążących w oceanach, ruch mas powietrza, układ masywów górskich, a w perspektywie czasu geologicznego także ich wypiętrzanie i erozja oraz zmiany w rozmieszczeniu kontynentów wskutek ich ciągłej wędrówki.

2. Badania geologiczne dowodzą niezbicie, że stała zmienność jest podstawową cechą klimatu Ziemi w całej jej historii, a zmiany zachodzą w nakładających się cyklach o różnej długości – od kilkuset tysięcy do kilkunastu lat. Dłuższe cykle klimatyczne są wywoływane przez czynniki pozaziemskie o astronomicznym charakterze i zmiany parametrów orbity Ziemi, a krótsze – przez czynniki regionalne i lokalne. Nie wszystkie przyczyny zmian klimatu i zjawiska klimatotwórcze zostały jeszcze w pełni rozpoznane.

3. Choć w historii Ziemi dominował klimat znacznie cieplejszy od współczesnego, wielokrotnie dochodziło do potężnych, globalnych ochłodzeń, których efektem był zawsze rozwój rozległych zlodowaceń sięgających niekiedy do strefy podzwrotnikowej. Dlatego wiarygodne prognozowanie zmian klimatu Ziemi, nie mówiąc o chęci im zapobiegania, kształtowania czy przeciwdziałania, musi brać pod uwagę wyniki badan jej przeszłości geologicznej – a wiec czasu, gdy ludzkości (i przemysłu!) nie było na naszej planecie.

4. Od dwunastu tysięcy lat Ziemia znajduje się w kolejnej fazie cyklicznego ocieplenia i jest w pobliżu jego maksymalnego natężenia. W samym tylko czwartorzędzie, czyli w ciągu ostatnich 2.5 mln lat, okresy ciepłe wielokrotnie przeplatały się ze zlodowaceniami, co dobrze już zostało rozpoznane.

5. Obecnemu ociepleniu towarzyszy wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze: wśród nich dominuje para wodna, a w mniejszych ilościach występuje m.in. dwutlenek węgla, metan, tlenki azotu i ozon. Tak działo się zawsze, bo jest to zjawisko nierozłącznie związane z cyklicznym ocieplaniem i oziębianiem. Okresowy wzrost ilości gazów cieplarnianych w atmosferze, niekiedy nawet do wartości kilkakrotnie większej w porównaniu ze stanem obecnym, towarzyszył dawniejszym ociepleniom, również przed pojawieniem się człowieka na Ziemi.

6. W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia(!), w ciągu kilkuset lat, średnia roczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie, w sumie wzrosła prawie o 10°C(!!) na półkuli północnej – a wiec były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne niż dziś obserwowane.

7. W ubiegłym tysiącleciu, po okresie ciepłym, z końcem XIII wieku, rozpoczął się okres chłodny trwający do połowy XIX w., po czym znów nastało ocieplenie, w którym właśnie żyjemy. Obserwowane dziś zjawiska, w szczególności przejściowy wzrost globalnej temperatury, wynikają z naturalnego rytmu zmian klimatu. Ogrzewające się oceany maja mniejsza zdolność absorbowania dwutlenku węgla, a zmniejszanie obszaru wieloletniej zmarzliny prowadzi do szybszego rozkładu związków organicznych zawartych w gruncie i tym samym, do zwiększonej emisji gazów cieplarnianych. Od miliardów lat aktywność wulkaniczna Ziemi wzdłuż granic płyt litosfery, skryta głównie pod powierzchnią oceanów, dostarcza stale do jej atmosfery CO2, choć z różną intensywnością. W geosystemie gaz ten usuwany jest z atmosfery do biosfery i litosfery poprzez proces fotosyntezy, wiązany w organizmach żywych – w tym w węglanowych skorupkach organizmów morskich, a po ich obumarciu magazynowany w olbrzymich pokładach wapieni na dnie mórz i oceanów; z kolei na lądzie jest wiązany w różnych osadach organicznych.

8. Szczegółowy monitoring parametrów klimatycznych prowadzony jest niewiele ponad 200 lat, dotyczy tylko części kontynentów, które stanowią zaledwie 28% globu. Cześć starszych stacji pomiarowych założonych niegdyś na obrzeżach miast, wskutek postępującej urbanizacji, znalazło się dziś w ich obrębie. Wpływa to, miedzy innymi, na wzrost mierzonych wartości temperatury. Badania ogromnych przestworzy oceanów zostały zapoczątkowane ledwie przed 40 laty. Tak krótkie okresy pomiarowe nie dają pewnych podstaw to tworzenia w pełni wiarygodnych modeli zmian termicznych na powierzchni Ziemi, a ich poprawność jest trudna do weryfikacji. Dlatego należy bezwzględnie zachować daleko idąca powściągliwość w przypisywaniu człowiekowi wyłącznej, czy choćby tylko dominującej, odpowiedzialności za zwiększona emisje gazów cieplarnianych, gdy prawdziwość takiego twierdzenia nie została udowodniona.

9. Nie ulega wątpliwości, że w pewnej części wzrost ilości gazów cieplarnianych, konkretnie CO2, jest związany z działalnością człowieka i dlatego wskazane jest podejmowanie kroków dla ograniczenia tej ilości na zasadach zrównoważonego rozwoju, w pierwszym rzędzie zaprzestanie ekstensywnych wylesień, szczególnie w rejonach tropikalnych. Równie zasadne jest podjęcie i prowadzenie właściwych działań adaptacyjnych, które będą łagodzić skutki obecnego trendu ociepleniowego.

10. Doświadczenie badawcze w dziedzinie nauk o Ziemi mówi, że tłumaczenie zjawisk przyrodniczych, oparte na jednostronnych obserwacjach, bez uwzględniania wielości czynników decydujących o konkretnych procesach w geosystemie, prowadzi z reguły do nadmiernych uproszczeń i błędnych wniosków. Błędne też mogą być decyzje polityków podejmowane o oparciu o niekompletny zespół danych. W takich warunkach łatwo o – przystrojony poprawnością polityczna – lobbing inspirowany przez kręgi zainteresowane na przykład sprzedażą szczególnie kosztownych, tak zwanych ekologicznych, technologii energetycznych bądź składowaniem (sekwestracja) CO2 w złożach już wyeksploatowanych. Z przyrodniczą rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego. Podejmowanie radykalnych i ogromnie kosztownych działań gospodarczych zmierzających do ograniczenia emisji jedynie wybranych gazów cieplarnianych, w sytuacji braku wielostronnej analizy zachodzących zmian klimatu, morze doprowadzić do zupełnie innych skutków niż oczekiwane.

Cieszy mnie, że są jeszcze w Polsce naukowcy, którzy dali odpór politycznej poprawności i nie dołączyli do „consensusu” stręczącego nam katastrofalne globalne ocieplenie, którego rzekomo jesteśmy źródłem. Brawo!

Pozwolę sobie przyjąć ten tekst za moje oficjalne stanowisko w sprawie globalnego ocieplenia.

Jeszcze trochę ciekawych materiałów dla sceptyków.


P&T o globalnym ociepleniu


Zieloni hipokryci

Serwis Junkscience.com przygotował ciekawą listę zielonych hipokrytów, czyli znanych „obrońców przyrody”, którzy straszą nas globalnym ociepleniem i zagładą, nawołując do powrotu do czasów kamienia łupanego. Zazwyczaj ci sami, którzy mają gęby pełne frazesów nt. konieczności rezygnacji z przyjemności, które zapewnia nam rozwinięta cywilizacja techniczna, bez kompleksu z tych przyjemności korzystają.


Szczypta ociepleniowej herezji

Freeman Dyson popełnił ciekawy tekst „HERETICAL THOUGHTS ABOUT SCIENCE AND SOCIETY„, traktujący o globalnym ociepleniu i nieustannej konieczności kwestionowania prawdziwości tego, co ogół naukowego (i nienaukowego) świata uznaje za niepodważalne. Tekst jest po angielsku, a na zachętę przytoczę przetłumaczony fragment:

Pierwszą z mych herezji będzie stwierdzenie, że całe to zamieszanie dotyczące globalnego ocieplenia jest ogromnie przesadzone. Tym samym staję w opozycji do świętego bractwa ekspertów od modeli klimatycznych i tłumów omamionych obywateli, którzy wierzą w cyfry przewidywane przez komputerowe modelowanie. Jasne że, nie mam stopnia naukowego z meteorologii, i jak twierdzą, tym samym nie mam kwalifikacji do wypowiadania się w tej sprawie. Niemniej jednak, studiowałem modele klimatyczne i wiem, co potrafią. Modele obliczają równania dynamiki płynów i świetnie nadają się do opisywania płynnych ruchów atmosfery i oceanów. Nie nadają się jednak do opisywania chmur, ziemi, chemii oraz biologii pól i lasów. Nawet nie zaczęły opisywać świata, w którym żyjemy. Prawdziwy świat jest błotnisty, brudny i pełen rzeczy, których jeszcze nie rozumiemy. O wiele łatwiej naukowcowi siedzieć w klimatyzowanym pomieszczeniu nadzorując obliczenia modeli komputerowych niż wdziać zimowe ubranie i pomierzyć to, co dzieje się na zewnątrz, na bagnach i wśród chmur. Dlatego właśnie eksperci od modeli klimatycznych w końcu zaczynają wierzyć swym modelom.

Dyson w tym tekście zwraca uwagę na inne sposoby walki z globalnym ociepleniem od obecnie postulowanych, a nawet podważa zasadność takiej walki, bo przecież nie jest wykluczone, że globalne ocieplenie to pozytywna rzecz.


The Great Global Warming Swindle

Bardzo ciekawy film dokumentalny, bo bardzo bliski moim odczuciom w kwestii globalnego ocieplenia. Film po angielsku.

Uzupełnienie: Wiem, że do propaganda, niemniej jednak pokazuje dokładnie, że propaganda może zostać użyta w różnym celu. A co za tym idzie, niekoniecznie propaganda oznacza prawdę.

Natomiast:

  • Być może jest globalne ocieplenie.
  • Nie jestem przekonany, że to dzieło człowieka.
  • A jeśli nawet, to co? Człowiek da radę, bez konieczności rezygnacji z rozwoju technologicznego. Ja tam uważam to za niezłą cenę za rozwój cywilizacyjny.


Niewygodna prawda

Al Gore, to niedoszły przyszły prezydent USA, a obecnie znany przeciwnik ludzkości, współautor propagandowego dokumentu „Niewygodna prawda„, w którym straszy nas nadchodzącym końcem świata związanym z globalnym ociepleniem. Według niego, ocieplenie jest powodowane przez ludzi, więc ludzi muszą coś zrobić, aby nie było ocieplenie (jakby to było rzeczywiście coś złego). Najlepiej, gdy przestaną ogrzewać domy, używać elektryczności, no i oczywiście przestać jeździć samochodami. Czyli mają zrezygnować ze zdobyczy cywilizacji, aby Al Gore i jemu podobni mogli lepiej spać, czy mieć lepsze życie seksualne, albo coś jeszcze innego, bo trudno mi wczuć się w ich rolę.

Okazało się, że prawda może być niewygodna także dla samego Ala Gore. W swoim filmie nawołuje do ograniczania zużycia energii, bo to emisja CO2 i efekt cieplarniany. Jak się okazało, sam Al jednak nie ogranicza zużycia energii w swojej posiadłości. Zużywa on rocznie 20 razy więcej energii niż przeciętne domostwo amerykańskie. Jak zauważono jednym letnim miesiącu Al Gore zużył dwukrotnie więcej energii niż przeciętny amerykański dom w ciągu roku. Dodatkowo, zużycie energii w rezydencji Ala Gore rośnie z roku na roku.



  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo