A to smaczne. HADOPI – francuskie komando, które ma zajmować się wyszukiwaniem piratów w internecie, a następnie odcinaniem ich od tegoż, popełniło małe fopa na na starcie swojej kampanii PR. Zaprezentowano logo tej nowej organizacji, które zostało stworzono z użyciem spiraconej czcionki. Autor czcionki zauważył to, jednocześnie pamiętając, że czcionka została wykonana wyłącznie do korporacyjnego użytku France Telecom/Orange, o czym nie omieszkał powiadomić świata. Hadopi desperacko szukało nowej czcionki, a FT wspaniałomyślnie zapowiedziało, że wybaczy wpadkę. Autor czcionki ponoć nie i zamierza wystąpić na drogę sądową.
Można się, oczywiście, z tego pośmiać, ale to pokazuje, że każdy z nas może (i każdy z nas jest) zostać piratem. Często nieświadomie, często bez złych intencji. O ile w tej sprawie ktoś tam się może zaczerwieni, ale z pewnością nikt HADOPI nie odetnie od internetu. My nie mamy takiego luksusu (na razie mamy, ale kto wiem, kiedy i u nas wprowadzi się te nowe wynalazki).
Mój paroletni okres fascynacji czcionką Georgia minął, więc wróciłem na blogu do czytelniejszej Verdany. Trzeba było słuchać sugestii tych, którzy się na takich sprawach znają – na ekranie lepiej sprawdzają się czcionki bezszeryfowe.
















