Wczoraj miałem jakiś dobry dzień na przenosiny i wyemigrowałem Miasik.net na nowy hosting. Najwyższy czas na pożegnanie z polskimi firmami hostingowymi, z którymi prędzej czy później są kłopoty. Ostatni polski hosting funkcjonował całkiem nieźle, ale ze te pieniądze można mieć znacznie więcej za granicą i to zarówno w kwestii oferowanych przestrzeni dyskowych czy pasma, ale także narzędzi i łatwości obsługi.
Wylądowałem w firmie Dreamhost, na której zresztą od pewnego czasu hostuję serwis Libertarianizm.net i inne zaprzyjaźnione strony. Dzięki temu, że mogłem przyjrzeć się wcześniej działaniu tego hostingu, wiem, że to dobra firma i dobra usługa. Ponad 500 GB przestrzeni dyskowej i 6 TB pasma miesięczne to dużo za dużo w stosunku do moich potrzeb, ale nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. Do tego nielimitowane domeny, konta mejlowe, konta shellowe, bazy mySQL i temu podobne rzeczy. No i firma z wieloletnią tradycją i doświadczeniem.
To wszystko za $120 rocznie albo $215 za dwa lata. Do tego użycie kodu miasik gwarantuje $50 zniżki na dowolny okres usługi, czyniąc ten hosting jeszcze jeszcze tańszym. Sam teraz żałuję, że nie wykupiłem go na dłużej.
Mam nowy komputer:
W zasadzie, ze względu na sprawy zawodowe, powinienem inwestować w konsole do gier, ale to pociąga za sobą lawinę dalszych wydatków (bo mam 17-letni telewizor, który zaraz będzie musiał stanąć w kolejce po dowód osobisty), na które nie mam ochoty. I tak większość czasu spędzam przed 22-calowym ekranem mojego peceta, więc zdecydowałem się w niego zainwestować, ostatecznie należy mi się nowy blaszak raz na kilka lat.
Teraz mam 2 rdzenie, które bardzo przydadzą się przy konwertowaniu filmów na iPoda, dyski przestaną się grzać, zapanuje cisza i spokój, a nawet będę mógł pograć w nowe gierki. Radochy co niemiara, dla mnie i kotów. Tylko żona nie jest szczęśliwa…
WordPress od wersji 2.3 obsługuje tagi, jak to się mówi slangowo, natywnie. Czyli nie potrzeba już specjalnych wtyczek, aby wpisom tagi przypisywać i wyświetlać je w różnych formach. Wszystko fajnie, ale mój blog to ponad 600 wpisów pozbawionych stosownego otagowania, więc raczej się tą nową funkcjonalnością specjalnie nie przejąłem. Niemniej jednak, aby sytuacji nie pogarszać, nowe rzeczy zacząłem powoli oznaczać tagami, tak na przyszłość.
Zgłębiając trochę temat, trafiłem na ciekawą wtyczkę - Simple Tags - która oferuje trochę ułatwień w używaniu tagów. Choćby takich, jak: podpowiadanie tagów z puli już użytych, dzięki czemu nie mnożymy ich ponad miarę, czy rozmaitą funkcjonalność porządkową - zmiany nazwy, usuwanie, scalanie, edycja. I mnóstwo innych, których nawet nie będę próbował ogarnąć.
Przede wszystkim jednak, oferuje możliwość masowego dodawania tagów do wielu postów, bez konieczności edycji każdego wpisu z osobna. Tego było mi potrzeba, gdyż to jedyna możliwość, aby dodać tagi do wszystkich wpisów na blogu. Oczywiście nie od razu, bo nawet masowo zajmuje to sporo czasu - przecież każdy wpis muszę choćby zgrubnie przeczytać, aby wiedzieć jak go oznaczyć. Porządne narzędzie, dobrze zintegrowane z WordPressem.
No ale dodane tagi pozostawały jedynie wpisami w bazie, niewidocznymi dla czytelników. Aby pochwalić się nowymi możliwościami i skorzystać z wprowadzonych już tagów, niezbędna była ingerencja w szatę graficzną. Nie jest to coś, za czym przepadam, bo tutaj WordPress mógłby zostać lekko dopracowany. W celu pracy nad wyglądem witryny uruchamiam sobie lokalną kopię na własnym komputerze, korzystając z pakietu WAMP (Windows, Apache, MySql, PHP), a konkretnie WAMP Server.
Wszystko fajnie, ale przecież muszę zmiany testować na konkretnym przykładzie, najlepiej na kopii prawdziwego serwisu. Niestety, kopia bazy nie wchodzi w grę, bo za dużo poprawiania w niej wpisów, aby działała poprawnie lokalnie. Najlepiej po prostu stworzyć sobie lokalnego bloga i zaimportować do niego wpisy, komentarze i tagi z prawdziwego bloga. To proste, bo WordPress ma opcje Export i Import, które zdają się działać. Tak przynajmniej myślałem.
Niestety, działają jedynie częściowo, a konkretnie nie działa akurat to, na czym mi najbardziej zależało, czyli przenoszenie tagów. Chciałem przecież testować zmiany wyglądu w oparciu o prawdziwe tagi, w całej ich mnogości, którą już wyprodukowałem. Jak się okazało najnowsza opublikowana wersja WordPressa ma błąd, który wprawdzie został naprawiony, ale czeka na kolejną publikację. Nie miałem innego wyjścia, niż uaktualnić moje blogi do wersji developerskiej. Dopiero wtedy szczęśliwie udało się przenieść zawartość Miasik.net na komputer lokalny i mogłem zabrać się do pracy (Przy okazji, to mogę sobie zobaczyć planowane zmiany interfejsu administracyjnego, które wszyscy zobaczą pewnie w wersji 2.5, bo chyba nie będzie 2.4).
Trochę kombinowania i wyświetliły się tagi pod wpisami oraz po prawej stronie pojawił się tzw. obłok tagów. I bardzo dobrze. Teraz pozostało mi jedynie otagować z jakieś 400 wpisów. Poza tym, tagi przydadzą mi się od stworzenia listy najlepszych wpisów. To fajna rzecz.
Właśnie się zorientowałem, że zbliża się 3 rocznica mojego blogowania - pierwszy wpis pochodzi z 10.01.2005. Postanowiłem zrobić małą statystykę tych 3 lat:
- Rok 2005 - 347 wpisów - 6,67 tygodniowo
- Rok 2006 - 230 wpisów - 4,42 tygodniowo
- Rok 2007 - 144 wpisy - 2,77 tygodniowo
Jak widać aktywność nieustannie spada. Obawiam się, że do czasów z roku 2005 raczej nie wrócę - byłem wtedy bezrobotny i cierpiałem na nadmiar wolnego czasu. Kolejne lata to z kolei nadmiar pracy i praktycznie brak czasu na wszystko, łącznie z blogiem. Mam nadzieję, że w 2008 będzie trochę lepiej i wrócę do aktywności przynajmniej z 2006 roku, czyli jakiś 4-5 wpisów tygodniowo.
Inną sprawą jest, że czasem brakuje mi tematyki. Wiele ogólnych problemów wolnościowych już poruszyłem w ten czy inny sposób, a powtarzać się raczej nie chcę. Prędzej wprowadzę cykliczne przypomnienia tych wpisów, które uważam za najciekawsze i warte przypominania, bo przecież nie każdy przegląda archiwa. Zupełnie za to nie chce mi się komentować spraw bieżących, choćby krajowej polityki, bo właściwie trzeba by wolnościowo krytykować każdy news, a to byłby pełen etat, za który raczej nikt nie zapłaci.
Co do statystyk oglądalności, to w ciągu ostatniego roku miesięcznie było to około 56 tysięcy wizyt, czyli 2 tysiące dziennie. Ostatnio nawet trochę lepiej, zarysowała się pewna tendencja zwyżkowa, gdyż listopad i grudzień to odpowiednio 67K i 74K wizyt. Może się ten trend utrzyma, o ile będę miał coś sensownego do napisania.
Wciąż blog utrzymywany jest w Polsce, ale gdy znajdę trochę czasu, przemigruję na hosting zagraniczny, gdyż to zupełnie inna jakość usługi i możliwości. Oczywiście nie zamierzam też porzucać WordPressa, bo to znakomita platforma blogowa. Być może zmieni się szata graficzna, ale to wymaga trochę więcej czasu, którego znów nie mam.
Ech, ostatnio więcej czasu zajmuje mi konserwacja bloga niż pisanie, co jest niepokojące. Obiecuję się poprawić, ale tymczasem musiałem się uporać z zalewem spamu komentarzowego, z którym, z nieznanych mi powodów, nie poradził sobie Akismet. Ręczne usuwanie jest uciążliwe, więc postanowiłem na chwilę zablokować możliwość komentowania, aby spambot się znudził i poszedł dręczyć innego bloggera.
Problem w tym, że WordPress nie pozwala łatwo (z poziomu interfejsu, a nie sztuczek w SQL) zablokować komentarzy do wszystkich wpisów. Jest stosowna opcja do zaznaczenia, ale ona działa jedynie we wpisach dodanych po jej aktywacji. Wcześniejsze wpisy są wystawione na pastwę uciążliwego spamera. Oczywiście można wyłączyć możliwość komentowania dla każdego istniejącego już wpisu indywidualnie, ale kto ma ochotę na powtarzanie tej operacji kilkaset razy?
Chwilę szukania i poratowała mnie wtyczka Extended Comment Options, która ma stosowny przycisk pozwalający włączyć i wyłączyć komentarze oraz pingi dla wszystkich wpisów. Jeden klik i po sprawie. Oczywiście są też ustawienia zaawansowane, jak ktoś się lubi bawić.
Na razie, powiedzmy do wieczora, nie będzie u mnie można komentować. Mam nadzieję, że Akismet uaktualni swoją bazę i będzie mógł skuteczniej chronić mojego bloga.
Dostałem dziś niepokojący sygnał, że moja witryna wyświetla się źle w pewnej przeglądarce. Szkoda, ale jak to szybko sprawdzić, gdy nie posiada się akurat tego programu? Na pomoc przybywa serwis Browsershots:
Czym jest projekt Browsershots?
Browsershots wykonuje zrzuty ekranu wybranych stron WWW w różnych przeglądarkach. Jest to darmowy serwis z otwartym kodem źródłowym stworzony przez Johanna C. Rocholl. Podany przez Ciebie adres strony WWW zostanie dodany do kolejki zleceń. Rozproszona sieć komputerów otworzy zadaną stronę w dostępnych na nich przeglądarkach internetowych. Następnie komputery te wykonają zrzut ekranu i wyślą go na centralny serwer.
Poczekałem jakiś 30 minut i obejrzałem swoją stronę w 18 różnych przeglądarkach. Alarm okazał się fałszywy - wszędzie wygląda ona mniej więcej zgodnie z moimi oczekiwaniami.
Dziś jest noc usprawniania mojego WordPressa. Zainstalowałem wtyczkę WP AJAX Edit Comments, która pozwala komentatorom na zmianę komentarza przez 10 minut od jego publikacji (to jest definiowalne w opcjach). Wystarczy kliknąć na treść komentarza, a zamieni się on w okienko edycyjne. Proste i skuteczne.
Wtyczka nie miała wersji polskiej, ale była przygotowana do lokalizacji, więc spędziłem tej nocy trochę czasu i ją spolonizowałem. Przekażę wersję polską autorowi i przysłużę się społeczności użytkowników WordPressa.
Dziś postanowiłem “wzbogacić” komentarze na moim blogu o Gravatars (Globally Recognized Avatars), czy globalnie uznawane awatary. Inaczej mówiąc, małe obrazki identyfikujące autora postu/komentarza. Sam pomysł mi się podoba, gdyż zamiast mozolnego dodawania swoich awatarów (jeśli kogoś to rajcuje) na różnych forach i w różnych serwisach, definiujemy go raz w gravatars.com, a potem pojawia się automatycznie wszędzie tam, gdzie jest odpowiednie do tego wsparcie. Od dziś u mnie.
Z wielu wtyczek wybrałem rozwiązanie z tej strony, bo jest dobrym kompromisem pomiędzy łatwością użycia, a możliwościami. Jeszcze łatwiej jest z Easy Gravatars, bo tam nie trzeba nawet modyfikować swojego wyglądu. Niestety, mój niezbyt się do tego nadaje, więc musiałem wybrać rozwiązanie, które daje mi więcej kontroli na tym, jak gravatar jest wyświetlany.
Po obejrzeniu moich komentarzy widzę, że ta usługa nie jest zbyt popularna. Cóż, może coś się zmieni przynajmniej wśród moich czytelników.
Ponieważ od paru dni intensywnie rejestrują mi się dziwni użytkownicy, zablokowałem możliwość rejestracji, bo wygląda to na atak spambotów. Przy okazji usunąłem trochę użytkowników - może ucierpi na tym ktoś prawdziwy, ale trudno. Przydałoby się, aby WordPress miał jakieś minimalne zabezpieczenie przed automatycznym rejestrowaniem się.
Gra się tłoczy, premiera wkrótce, warto ją zareklamować. Auto mało wypaśne, ale własne, choć teraz wyglądam na przedstawiciela handlowego. Co tam, nie mam się czego wstydzić.

















