Jak podają różne internetowe źródła, 20 lat temu, 21 lutego 1992 roku miała premierę moja pierwsza profesjonalnie wyprodukowana gra – Electro Body. Warto uczcić to jakimś okolicznościowym wpisem.

Oto fragment z wersji premierowej gry:
Gra powstała w ciągu 9 miesięcy, z inicjatywy jej producenta i wydawcy – Marka Kubowicza, który zdecydował się w 1991 roku na bardzo odważny krok, czyli stworzenie od podstaw firmy zajmującej się tworzeniem i wydawaniem oprogramowani pudełkowego na PC, w czasach, w których nie istniało pojęcia praw autorskich w odniesieniu do programu komputerowego, a piractwo formalnie uprawiało się jedynie na odległych akwenach. Marek zaproponował mnie i Januszowi Pelcowi przejście do jego nowej firmy i wyprodukowanie dla niego pierwszej gry, którą mógłby wstawić na półkę.
Gra praktycznie w całości (mieliśmy małe wsparcie z doskoku), łącznie z przygotowaniem i promowanie produktu powstała w naszym dwuosobowym zespole, na jednej maszynie XT or jednej AT, które w sumie posiadały 3 MB RAMu. Musieliśmy zaprojektować grę, napisać cały kod, narzędzia, oraz stworzyć grafikę, animacje, ułożyć z niej poziomy wraz z rozgrywką, a potem wszystko przetestować i następnie przygotować produkt do wydania – napisać i złożyć podręcznik, przygotować projekt pudełka (tzw. trumienka), oraz zapewnić materiały reklamowe. Muzykę skomponował i nagrał Daniel Kleczyński, z który współpracowałem jeszcze wielokrotnie.
Chcieliśmy, aby gra oferowała nabywcom specjalne zalety, których nie miała przecież wersja piracka (nawet wtedy nie nielegalna), więc w pudełku ukazała się kaset magnetofonowa ze ścieżką dźwiękową gry. Czyli od razu była to wersja kolekcjonerska.
Były też specjalne wydania z dołączonym przetwornikiem DAC, popularnie zwanym Covoxem, który podłączało się do portu LPT, a niego płynęła znakomita jak na owe czasy 8-bitowa cyfrowa muza i efekty dźwiękowe:

Co ciekawe chyba też wyprzedziliśmy o prawie 2 dekady inny trend, tak skutecznie obecnie wykorzystywany przez firmę CD Projekt Red, czyli wydawanie gry ponownie w Edycji Rozszerzonej (Enhanced Edition). EB pojawiła się w wersji 1.5, ze zmienioną i poprawioną grafiką, przy okazji przygotowywania wersji na rynek zagraniczny, nowym, bardziej kolorowym i większym pudełkiem, oraz z kasetą z przemiksowaną ścieżką dźwiękową.
Wersja 1.5 w wersji na rynek zachodni, przemianowana na życzenie wydawcy na Electro Man wyglądała tak:
Gra odniosła dość niezły sukces, pojawiła się poza polską na rynku niemieckim, angielskim, a potem USA, gdzie wydaniem zajął się Epic MegaGames (ten sam Epic Games, który jest obecnie znanym graczem na rynku gier wideo). W Polsce gra niewątpliwie uzyskała status gry kultowej, która wzbudza nad wyraz dużo pozytywnych emocji i wspomnień wśród tych, którzy w nią grali. To miłe.
Gra doczekała się nawet remake’u, wzbogaconego o edytor:
Że też się ludziom chce…

















Chyba najtrudniejsza platformówka w jaką było mi dane zagrać
Chylę czoła.
Pamiętam i do dziś dnia posiadam w swoich zbiorach. Soundtrack na kasecie to było coś. Dziękuję za masę dobrej zabawy.
Kiedyś to były gry. Aż chciało by się powiedzieć, że gry komputerowe są jak wino – im starsze tym lepsze.
To było zajebiste, dziękuję, Panie Maćku, za chwile spędzone przy tej grze w dzieciństwie
A tak z ciekawości, może Pan zdradzić w jakiej liczbie legalnych kopii się rozeszło?
Parę tysięcy egzemplarzy. Nikt nie wie dokładnie. Na owe czasy to było bardzo dobrze.
„(…)w czasach, w których nie istniało pojęcia praw autorskich w odniesieniu do programu komputerowego, a piractwo formalnie uprawiało się jedynie na odległych akwenach.(…)”
Co prawda już istnieje pojęcie praw autorskich w odniesieniu do programu komputerowego, ale piractwo formalnie nadal odnosi się tylko do osobników dokonujących na statku abordażu…
Tak sobie myślę, że z obiektywnego punktu widzenia, licząc w osobistej wartości bezwzględnej, EB jak dla mnie było lepsze niż jakikolwiek dzisiejszy Wiedźmin czy DNF
Tak sobie myślę, że z obiektywnego punktu widzenia, licząc w osobistej wartości bezwzględnej, EB jak dla mnie było lepsze niż jakikolwiek dzisiejszy Wiedźmin czy DNF
Ah, i jeszcze refleksja odn. praw autorskich i piractwa. Przyszło mi do głowy, że, teoretycznie, za EB byłbym skłonny wtedy zapłacić znacznie więcej niż wynosiła cena sklepowa. Z drugiej strony z pewnością istnieje cena powyżej której zamiast kupić, skopiowałbym sobie od kogoś, oraz z całą pewnością istnieje cena poniżej której wolałbym kupić zamiast skopiować. Innymi słowy kopiowanie powinno stanowić sygnał że cena jest zbyt wysoka, a nie powinno być tak jak jest że hipotetyczny brak „nielegalnego” kopiowania jest sygnałem że jest za niska.. Masowa skala kopiowania w gruncie rzeczy oznacza, że cena została zawyżona w stosunku do obiektywnej wartości jaką przedmiot stanowi dla kupca – gdyby to była nieprawda, cena za którą każdy wolałby kupić zamiast „piracić” nie istniałaby. A zawsze taka istnieje.
In my memory …
My friend and I, without interest, choose a game from a large number of games. Installed, and then ran the game. Then he held few easy seconds, and my friend said – „No! This is Garbage” … And this went on until we got the Electro Body. I remember my friend’s reaction – „Oh! This is something interesting”.
The game was really interesting. The first thing that attracted our attention, it’s graphics and digitizing voice.
Maybe when I first heard of digitizing voice in the game, and it is very surprising.
The graphics were also a surprise. This graphic was not in one game. The colors were perfectly balanced.
The figures looked like a body, as it were in 3D. But most importantly, I realized just now. It’s light. Yes, the light, shine, sunshine and shade.
It is the parent of modern shader …
Music was also on top. Music is not played during the level. And this is an important detail. That’s why that other logic games, music can be annoying, and this headache …
The game is really unique. What I really like it.
Twenty years on the one hand a little. On the other hand now how much has changed in the game industry …
But I’ll tell Glory to Electro Body!
Thanks for an impressive remake. The Android version looks nice and iOS port would be great.
Absolutnie tragiczna produkcja.
Najnudniejsza gra jaką pamiętam.
Zupełnie nie do porównania z grami na obecne jeszcze wtedy 8 bitowce, których grywalność była ogromna.
Bez pomysłu.
Mam to jeszcze w domu w oryginalnym pudelku, pierwsza wersja gry, calkiem fajna byla ale nie przeszedlem.
Byłbym bardzo zobowiązany za fotkę pudełka. Ja, niestety, nie mam.
Rozwiązanie z Covoxem podłączany do LTP to dość ciekawe rozwiązanie.
Nie wiedziałem, ze to Ty byłeś autorem Electro Body
Moje najlepsze spóźnione gratulacje
Pamiętam, całkiem fajna gierka – wyróżniała sie w owym czasie tym, że była to jedna z bardzo nielicznych polskich produkcji…
Pamiętam spotkanie z autorami w Krakowie. Było nas tam kilku fanów EB. Któryś z was wspomniał wtedy że jest tajne hasło do gry – dające specjalne możliwości
Ponoć było to jakieś niecenzuralne słowo… Czego to my nie próbowaliśmy… Ale jakoś nic nie chciało zadziałać
Kiedyś już trafiłem na Pana stronę poszukując jakiejś wersji gry online, bo przypomniało mi się dzieciństwo i miałem nieodpartą ochotę w nią zagrać. Taka sama ochota przychodzi czasem na inne stare, kultowe gry jak np. sim city – pierwsza wersja, czy stare gry na pegazusa. Większość z nich jest już dostępna w internecie w wersji online. Stąd moje pytanie (jestem komputerowym laikiem)- czy istnieje możliwość zagrania w Electro Body gdziekolwiek w internecie, albo ściągnięcia gry i zagrania w nią dzięki np. dos boxowi. Z góry dziękuję za odpowiedź!
http://www.miasik.net/archive/2006/06/moje-gry-dla-kazdego/
Zrób wersję na Androida, a na pewno kupię i to ze dwie kopie pewnie.
Prawie ostatnio siostrzeńca uczyłem grać w Electro Body.
Kultowy tytuł, jedna z tych pozycji która sprawiła że łaskawiej spojrzałem na pc (jako zdecydowany zwolennik Amigi). Powiem więcej, nawet dzisiaj ta gra wygląda dobrze i grywalności jej nie brakuje. Gratuluje świetnej roboty i dziękuje za czas który przy tej grze straciłem
Czy ktoś posiada kompletną wersję (pudełko instrukcja itp.) tej gry na Amigę? Chętnie kupię
Świetne wspomnienia, kawał dobrej roboty!
Wygrałem tą grę w cotygodniowym konkursie informatycznym Gazety Wyborczej (albo Gazety Krakowskiej – bo już nie pamiętam) całe wieki temu. Ależ to były emocje!
Co ciekawe, instrukcja była źle zredagowana i wbudowane zabezpieczenie w grze, polegające na podawaniu liter z odpowiednich miejsc z instrukcji było ruletką i dodatkowym stresem w tej niełatwej gre. Gra była ciekawa, ale zbyt trudna – nie udało mi się jej skończyć. Muzyka i udźwiękowienie to było mistrzostwo świata. Taśma z muzyką się sporo nakręciła w moim magnetofonie.
Pamiętam jak kuzyn kupił tę grę i chciał wyrzucić instrukcję, bo stwierdził, że nie będzie mu potrzebna. Jakie było później nasze zdziwienie jak po włączeniu gry wyskoczył komunikat, żeby podać jakieś słowo z jakiegoś miejsca w instrukcji
Legendarna gra, ileż to się nasłuchałem tej muzyczki z menu
. Tak wygląda moja wersja, którą jakiś czas temu kupiłem na allegro, niestety nie mam do niej kasety:
http://img215.imageshack.us/img215/8760/dsc01625bt.jpg
http://img822.imageshack.us/img822/6875/eblol2.jpg
Kiedyś nie potrafiłem jej przejść, ale nie dawno zagrałem znowu i tym razem doszedłem do końca, przy okazji znalazłem coś interesującego – „zupełnie przypadkowe” ułożenie liter na jednym z ostatnich poziomów
:
http://img705.imageshack.us/img705/3079/eblol1.jpg
http://img822.imageshack.us/img822/6875/eblol2.jpg
Przy okazji wrzucam linka do innego remake’u, grafika inna, ale zasady podobne: http://warsztat.gd/projects.php?x=view&id=639
A ja nadal czekam na EB 2
Whoa, pamiętam tą gierkę! W życiu bym nie przypuszczał, że 20 lat później, całkiem przypadkiem, trafię na stronę jej Stwórcy
Świat jest mały…
Super, a Muzyka boska do dzisiaj, szkoda, ze kaseta mi zginela, pozdrawia ex Amiga/Astral
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.