Instytut Misesa opublikował tłumaczenie artykułu Stephana Kinselli „Jak spowolnić rozwój gospodarczy?” poświęcony ocenie wpływu własności intelektualnej (głównie patentów) na rozwój gospodarczy.
Każdy, kto uważa, że patenty przynoszą zysk netto, powinien oszacować łączne koszty (wliczając w to wynalazki, które nie powstaną z powodu tej legislacji) oraz wartość wszystkich innowacji powstałych dzięki patentom. Zwolennicy własności intelektualnej nigdy jednak nie dostarczają takich szacunków. Nie jestem empirykiem — moja niechęć do własności intelektualnej jest oparta na zasadach sprawiedliwości i praw własności — ale zwolennicy własności intelektualnej twierdzą, że system patentów czyni nas bogatszymi. Mówią, że mamy więcej innowacji przy niższej cenie. Jednak na dobrą sprawę, wszystkie badania empiryczne dotyczące tego problemu, jakie widziałem, nie są rozstrzygające, albo wręcz dowodzą, że patenty wiążą się kosztami netto i ograniczeniem innowacji.
Warto poczytać i przyłączyć się do dyskusji pod tekstem.
Nie tylko polityką człowiek żyje, więc dziś, dla odmiany, wpis lifehackowy. O zrobionej własnoręcznie zakrytej kuwecie dla naszych kotów.
Pomysł nie jest mój – zobaczyłem to w znakomitym serwisie Lifehacker.com. Dzięki globalizacji mogłem wykonać go dokładnie wedle przepisu. No, może niezbyt dokładnie, bo manualnych zdolności raczej nie mam. Rezultat wygląda tak:
Oto przepis wykonania:
- Ruszamy do najbliższego sklepu IKEA – to może być najdroższa część tego przepisu.
- Kupujemy tam pudełko SNÅLIS za 19,99 PLN plus pokrywkę SNÅLIS za 7,99 PLN. To wyczerpuje listę materiałów.
- Wracamy do domu i wyszukujemy ostry nóż. Ja użyłem typowego noża technicznego z odłamywanymi ostrzami.
- Nożem wycinamy otwór wejściowy do kuwety. Ważnie, aby nie zejść z otworem za nisko (jak ja), bo nam będą koty piasek trochę wysypywać. Materiał pudełka dobrze daje się obrabiać nożem, ale trzeba jednak uważać, aby nie zrobić sobie przy okazji krzywdy.
- Po wycięciu otworu kuweta jest gotowa. Wystarczy napełnić żwirkiem i przykryć pokrywką.
Własnoręcznie wykonana kuweta jest niedroga, łatwa w obsłudze, mieści 56 litrów kotów (w praktyce jednego, rzecz jasna), pozwala niemalże wyeliminować rozsypywanie piasku. Koty lubią na niej przysiadać lub polegiwać. Same zalety.
Rząd nie lubi, gdy obywatele nie chcą dać się okradać i kombinują jak mogą, aby ich pieniądze pozostały ich własnością. Z tego powodu Służba Celna zaproponowała akcję „NIE PRZEMYCAJ” i nawet sprokurowała stosowną ulotkę:

W odpowiedzi na Forum Libertarian użytkownik GAZDA zaproponował znakomitą kontr-ulotkę (z moją małą korektą):
Czy przyszłość jest dla ciebie ważna?
PRZEMYCAJ
Bez tego nie masz przyszłości…
Czy twoja praca jest dla ciebie ważna?
PRZEMYCAJ
Innej pracy nie znajdziesz…
Czy twoje dzieci są dla ciebie ważne?
PRZEMYCAJ
Bądź ojcem, a nie nierobem/złodziejem/celnikiem…
Czy 2 lata twojego życia mają dla ciebie znaczenie?
PRZEMYCAJ
Inaczej nie zarobisz na życie/zmarnujesz czas na wegetacji…
NIE KRADNIJ – rząd nie lubi konkurencji
PRZEMYCAJ – przemyt to działalność, przez którą wszyscy zapłacimy mniej za towary objęte rządowymi haraczami…
Czy wiesz, że…
- …przemyt tworzy miejsca pracy, wzbudza przedsiębiorczość, handel daje prace każdemu, kto jej szuka.
- …kupowanie przemyconych towarów powoduje, że więcej pieniędzy zostaje w twojej kieszeni, co oznacza większe inwestycje w twoim domu, dla rodziny, większy komfort życia…
- …kolejki na granicach tworzone są przez bandy rabusiów przydrożnych-celników, próbujących okraść uczciwych podróżnych, turystów i przedsiębiorców…
- …dla wielu przemytników jedyna alternatywa to zasiłek z pomocy społecznej, więc wszyscy na przemycie zyskamy…
- …z pieniędzy zarobionych na haraczach, państwo finansuje wojnę w Afganistanie, bandę nierobów, czyli urzędników ich pałacach, czyli urzędach, limuzyny dla polityków itd…
- …przez szalejące watahy przydrożnych rabusiów-celników, przewoźnicy muszą ukrywać towary w różnych dziwnych miejscach, by społeczeństwo miało dostęp do tanich towarów…
- …służba celna co roku kradnie 30 milionów paczek papierosów, 500-600 samochodów, uszczuplając znacznie budżet wielu obywateli…
Dobry pomysł na zrównoważenie rządowej propagandy.
Od Bitcoinie wiem od listopada zeszłego roku, ale teraz, gdy sprawa stała się popularna, czytelnicy atakują mnie tym tematem, więc coś napiszę.
Gdy się dowiedziałem o tym pomyśle, bardzo mi się spodobał, ale postanowiłem nie zabierać w tej kwestii głosu, bo ani nie jestem specjalistą od pieniędzy, ani też od anonimowości w sieci. Postanowiłem poczekać, aż rynek, najlepszy probierz jakości, zweryfikuje ten pomysł.
Na razie widać, że jest chyba całkiem nieźle. Zainteresowanie jest duże, technicznie wciąż się trzyma, transakcje anonimowe też mają się całkiem nieźle. Jak jakiś rząd zabroni, to będzie chyba najlepszy wskaźnik, że mamy do czynienia z czymś naprawdę niezłym.
Polecam cierpliwość i obserwację. Chyba, że ktoś lubi ryzyko i spekulacje, to jest pole do popisu. I warto pamiętać, że to ma być mechanizm anonimowych płatności, a nie sposób na szybkie wzbogacenie się, czy inwestowanie na starość.
Taki przystępny filmik dla młodzieży, po angielsku:
I nie chodzi o erotyczne zabawy na trybunach (18+), ale o coś znacznie mniej przyjemnego, czyli dymanie nas, podatników pod pretekstem budowania niezbędnego nam Stadionu Narodowego.
O bezsensowności budowania tego przybytku szkoda się rozpisywać. Jak to słusznie zauważył Robert Gwiazdowski, musimy mieć swojego Misia XXI wieku, a uzasadnienie zawsze się znajdzie. Bo tu przecież nie o Misia się rozchodzi, ale to co można na tym ugrać. A ugrać można zapewne bardzo dużo, bo cała ta zabawa ma kosztować 1,9 mld złotych.
Jest to na tyle abstrakcyjna suma, że w zasadzie nie zwracałem na nią już uwagi, gdyby nie to, że pewien wpis na blogu uświadomił mi prawdziwą skalę naciągactwa w tej imprezie. Otóż najwyższa obecnie budowla na świecie, wieżowiec Burdż Chalifa w Dubaju kosztował około 4 mld złotych, czyli jedynie 2 razy tyle, co zupełnie niepotrzebny i całkiem bezużyteczny Narodowy!
Wydaliśmy połowę kwoty niezbędnej do postawienia architektonicznego cacka na stadion, który przez większość roku będzie stał całkowicie bezużyteczny i powoli niszczał, wymagając jeszcze dodatkowym milionów na zamaskowanie tego nieuchronnego procesu. Rozumiem rozrzutność w Dubaju, bo tam bogactwo robi się im samo pod stopami, ale my na wywalenie w błoto 2 mld złotych musieliśmy się sporo napracować. Oj boli dupa, boli.

















