Przeglądając Forum Libertarian natrafiłem na ciekawą refleksję dotyczącą notki na portalu Gazeta.pl o takiej treści:
Do skarbówki wpływa rekordowa liczba informacji od „życzliwych” – zauważa „Rzeczpospolita”. Najczęściej informują o przekrętach podatkowych sąsiadów, byłych małżonków i pracodawców lub konkurencyjnych firm.
I nie chodziło wcale o treść notki, która specjalnie odkrywcza nie jest, ale o komentarze do niej, oraz jak te komentarze są oceniane. Poniżej trochę przykładów.
To nie donosicielstwo, tylko spełnianie obywatelskiego obowiązku. Precz z cwaniactwem, TAK dla pracy.
To komentarz warty 7 pozytywnych punktów. Jak widać obywatelskim obowiązkiem jest teraz donoszenie do skarbówki i bardzo się taka postawa podoba. Jak rozumiem, ludzie, na których się donosi nie pracują. Bo donosy do skarbówki to dopiero prawdziwa praca. Od tego nam wszystkim przybywa.
Dlaczego „donosy” przecież to chodzi o nasze wspólne pieniądze. Mam działalność od 13 lat i płacę podatki. Tyle ile trzeba, zgodnie z prawem. Korzystam z odliczeń i ulg. Płace Zus. Co jakiś czas mam kontrolę, która nic specjalnego nie znajduje. Kolega po fachu jest niby bezrobotnym, teraz bez prawa do zasiłku. Pracuje tyle ile ja – od rana do nocy. Nie wystawia faktur. Nie płaci Zusu. Podatków nie płaci oczywiście żadnych, to zanczy nie utrzymuje wojska , rządu, etc. Słuzbę zdrowia i emeryture ma za darmo, a właściwie to wszyscy mu ją opłacamy. Miesięcznie kradnie nam około 2500 zł. Nie zazdroszczę mu kasy, ale nie nawidzę złodzieji a on takim złodziejem jest bo wkłada rękę do mojej kieszeni. Jak mu to powiedziałem to się obraził, a przeciez to ja powinienem się obrazić.
Kolejne 7 plusów. Ciekawy tok rozumowania. Skoro to są nasze wspólne pieniądze, mogę ich trochę dostać? Skoro każdy, kto nie płaci podatków kradnie, to dlaczego przy wzroście podatków nic mi nie przybywa w portfelu ani na koncie? Jednak tutaj, w sprzeczności w poprzednim przykładem, ten unikający podatków pracuje i to ciężko, bo od rana do nocy. Czyli chyba „TAK dla pracy”, no nie?
\Popieram tego typu działanie obywatelskie. Trzeba zapomniec o negatywnym wydzwieku „donosicielstwa” wywadzacego sie z komuny. Ten kto nie płaci podatków okrada mnie, moich bliskich oraz wszystkich Polaków. Jest mniej pieniedzy na służbe zdrowia, emerytury, drogi, wojsko czy policje – na wszystko co jest publiczne lub komunalne. 2 wydzwiekiem oszustw podatkowych jest fakt, ze gdyby wszyscy płacili podatki oraz inne daniny publiczne tak jak powinni to te obciazenia mogły by byc nizsze dla wszystkich!!! A tak 25% PKB w Polsce to szara strefa, gdyby wszyscy placili podatki to nie bylo by dziury budzetowej!!! Pamietajcie zadłuzacie siebie, swoje dzieci oraz dbacie o to zeby w przyszlosci dostac glodowe emerytury!!! dzis kto jest uczciwy wobec państwa jest nazywany frajerem – kiedy to sie zmieni i bedzie nazywany patriota?
Tylko 4 plusy, może za użycie słowa „partiota”. Oczywiście dziura budżetowa to „wina” szarej strefy. No tak, dość łatwo myli się „społeczeństwu obywatelskiemu” skutek z przyczyną.
A dla równowagi najniżej oceniane opinie:
co jest złodziejstwem? to że ty ukryjesz swoje dochody czy to że PAŃSTWO zabiera tobie 70 % twoich dochodów?
Za to -2. Nie lubimy na portalu Gazeta.pl prostych i celnych pytań. No właśnie, kto tu kradnie?
I jak to sie różni od sytuacji za komuny kiedy donoszono do SB? I czy aby nawet rodzaj grzechów się zmienił? Wtedy donoszono na kułaków, kapitalistów, a dzisiaj na?… Chyba tez na nich.
Cywilizacja zaczyna się od rozpoznania ze każdy powinien mieć prawo poznać imię swojego oskarżyciela i go skonfrontować. (Przykład – Magna Carta, Konstytucja Amerykanska) Inaczej, państwowa biurokracja jest wykorzystywana do niszczenia zdrowych elementów (które nie maja „chodów” w biurokracji) i promowania tych co te „chody” maja.
Anonimowy donos nie powinien w państwie prawa mieć żadnego skutku i powinien być natychmiast wyrzucany do śmieci a każdy urzędnik który działa na podstawie anonimowego donosu wsadzany do pudla na pare lat.
Jeżeli ktoś na prawdę chce zwalczać jakieś prawdziwe przestępstwo, to powinien mieć odwagę robić to imiennie i świadczyć w sadzie. Bez tego, mamy bezprawie chamów, niszczenie konstruktywnych firm przez konkurencje poprzez zmyślone donosy, itd.
O dziwo ten komentarz, po początkowym negatywnym przyjęciu wywindował się na całkiem niezłe +2. O ile donoszenie na unikających podatków oceniane jest pozytywnie, to jednak chciałoby się przy okazji, aby było to bardzo eleganckie i cywilizowane. Tak po europejsku.
No cóż, niespecjalnie mnie dziwią te reakcje, szczególnie wśród klienteli Gazety.pl, bo tam nieźle pierze się mózgi. Przekonanie ludzi, że wypracowane przez nich pieniądze należą się im, a nie państwu (społeczeństwu obywatelskiemu) i zjawisko kradzieży zachodzi naprawdę w drugim kierunku, zajmie sporo czasu. Dekady, a raczej wieki. Ale cel szczytny, więc warto próbować.

















To było na Gazecie, więc trzeba wziąć na to poprawkę
, ale mnie osobiście tak duże społeczne poparcie dla kapusiów trochę zaniepokoiło (większość komentarzy chwali donosicielstwo).
Przecież kapuś dawniej kojarzył się bardzo negatywnie, to był ktoś, kogo chciało się powiesić na suchej gałęzi, a teraz? Czyżby sranie ludziom do głów w państwowych szkołach dawało wymierne rezultaty? A może to smród po komunie? Słyszałem, że np. Niemcy też bardzo lubią donosić na sąsiadów.
władza nie musi likwidować niepokornych. lud trzyma się w szachu dla „wspólnego dobra”.
Raczej mało są reprezentatywne dla ogółu Polaków opinie z michnikowatego forum. Ja mam od dawna nieodparte wrażenie, że to obowiązkowe poletko do odrobienia dla wszelkiej maści płatnych prowokatorów i aktywistów partyjnych młodzieżówek.
@ Raczej mało są reprezentatywne dla ogółu Polaków opinie z michnikowatego forum.
No nie wiem. To jest po prostu cud tresury – ludzie sami ze swojego grona eliminują „oszołomów” oraz innych nieznośnych fantastów, bredzących o potrzebie wolności.
A może to ja zwyczajnie pogrążam się w jakimś czarnym pesymizmie?
W demokracji wszystko mnie przytłacza. Żeby wytrwać przy żłobie, władza nie nie musi już nawet uciekać się do fałszowania wyborów. Teraz wystarczy zafałszować ludziom obraz życia widzianego poprzez telewizję. Czasowa przewaga przekazu lewicowego jest przytłaczająca. Wszystkie główne programy informacyjne służą do trenowania mas wyłącznie w lewicowym myśleniu. Jeśli w każdym telewizyjnym wydaniu wiadomości lansuje się lewicowe postrzeganie świata, lewicowe myślenie, lewicową analizę, lewicowy komentarz, to taki telewidz jeden z drugim po prostu wchłania i zaszczepia sobie tę zarazę. Pokazuje się masom pana redaktora, względnie panią redaktor, co to narzeka, że gdzieś tam nieporządki się dzieją, że służba zdrowia podupada, że drogi leżą nieukończone, ów redaktor nawet udaje bezpartyjnego i stojącego „po twojej stronie” (swego czasu był to slogan TVP-Info), by na koniec wygłosić obowiązkowy komentarz o niedociągnięciach państwa w finansowaniu zakładów i pracowników czy o konieczności podniesienia świadczeń socjalnych.
Ta sama dokładnie strategia przyświeca twórcom rodzimych szajsoper. W całej kupie serialików pokazuje się masom żałosnego nieudacznika, uzależnionego od państwa, jako bohatera pozytywnego. Kiedy grozi niebezpieczeństwo, taki frajer nie staje osobiście w obronie rodziny i biznesu, nie chwyta za broń, ale zamawia „profesjonalną ochronę” albo dzwoni na policję. Kiedy jakaś firma podlicza zyski i straty, po czym przeszeregowuje zatrudnionych, a część przy tern zwalnia, to te szajsopery stosują standardowe poniesienie napięcia emocjonalnego, psychodeliczny podkład muzyczny i podobne oprawki, aby masy przyjęły, że „ludziowi pracy” brzydki pracodawca prywatny wyrządza krzywdę życiową. Ukazuje się takiego pracodawcę obowiązkowo jako gbura i jakiegoś zboczonego pazerniaka. Kiedy za to ktoś zachoruje, to musowo nie powinien płacić rachunku za szpital, tylko wyleczony musi być na koszt państwa, a lekarze w tych żałosnych serialikach jakoś tak dziwacznie „nie biorą pieniędzy od pacjentów”, a też obowiązkowo „na pierwszym miejscu stoi pacjent” – i inne takie zaklęcia.
Produkuje się tego taśmowo całą wielką kupę i pokazuje do znudzenia – codziennie, od rana do nocy. Można ogłupić w kwestiach życiowych, więc można i w sprawach większej polityki, o której ludzie już nawet ułamka pojęcia nie mają. Wmówić da się wszystko. Trzeba tylko czasu do przekonania wystarczającej tzw. większości. Przy czym głos ludu, obojętnie czy idzie o niegłosującą większość czy głosującą mniejszość, nie ma dla władzy żadnego znaczenia. Głosy głupców z gminu są tylko dodatkiem do prawdziwej siły władz III RP. Bo nikt poważny i ważny nie słucha głupców. Lud jest tylko narzędziem pomocnym do siania propagandy. Kiedy sitwa potrzebuje opinii, to je nagłaśnia, a kiedy sobie nie życzy – bo np. po cóż jej opinie krytyczne wobec przymusu ubezpieczeń – to się ta sitwa na opinie wypina i je blokuje. Dla decyzji sitwy nie ma znaczenia nijaka racja obiektywna ani nijaka większość lub mniejszość. Jedynie o to idzie, aby w dniu wyborów gmin w sile kobiet i mężczyzn stawił się nad urną. Sitwa robi, co może, by lud głosował w ilości jak największej. Lewica panicznie obawia się niskiej frekwencji – bo jeśliby pozbawić 90% gminu prawa głosu, to nie będzie można wejść do Sejmu, obiecując każdemu mieszkanie, obiad i flaszkę do obiadu, a więc dla wielu posłów i posłanek skończy się pole do działania i w efekcie kilkadziesiąt tysięcy tumanów straci wysoko płatne posady w ZUS-ach, KRUS-ach i NFZ-ach oraz innych spółkach skarbu państwa.
Walter Bagehot słusznie gadał, że aby utrzymać demokrację, potrzebna jest głupota na niewyobrażalną skalę.
[...] This post was mentioned on Twitter by Maciej Miąsik, Tomasz Płókarz. Tomasz Płókarz said: Życzliwi: Przeglądając Forum Libertarian natrafiłem na ciekawą refleksję dotyczącą notki na portalu Gazeta.pl o ta… http://bit.ly/92Wy9n [...]
Idąc śladem Jacka Sierpińskiego, który posiłkując się oficjalnymi danym rządu pokazuje ogrom zadłużenia i roztrwanianych pieniędzy, postanowiłem zrobić to samo – ale dla odmiany pokazać, w jakiej fikcji żyjemy.
zapomnijcie o Matrixach i innych bajeczkach. Rzeczywistość soc-demokratyczna roku 2010 jest dalece bardziej nieprawdopodobna.
Zaznaczam, że będę pisał tylko o III RP. No więc po kolei:
1. O ile zwiększyła się inflacja od stycznia 2001 do czerwca 2009?
Na podstawie danych dostępnych na stronie NBP można się dowiedzieć, że inflacja od stycznia 2001 do czerwca 2010 wyniosła skumulowana 28.5%. Czyli jeżeli coś kosztowało w 2001 roku 100 zł, to dzisiaj kosztuje 128.5.
2. O ile zwiększyła się ilość pieniądza?
Na podstawie danych zamieszczonych na stronie NBP można zweryfikować, że w tym samym okresie ilość pieniądza zwiększyła się 2.5 krotnie, czyli o 148.2%.
3. O ile wzrosła ilość towarów będących przedmiotem handlu (wyprodukowanych i importowanych)?
Wychodzimy od równania: ilość pieniądza dzielona przez ilość towarów równa się cena. Wiemy już, że ilość pieniądza wzrosła o 148.2%, a ceny o 28.5%. A zatem:
248.2/x=128.5, gdzie x=193, czyli ilość towarów wzrosła o 93%. Wzrost ten nie jest tożsamy ze wzrostem PKB w tym samym okresie (wg danych GUS 73%), ponieważ drukowanie pieniędzy ma wpływ także na gospodarkę tzw. „czarną”, a jak wiadomo, PKB mierzy tylko i wyłącznie podstawę opodatkowania.
Do rzeczy: pomimo wzrostu produktywności Polaków (którą można zobrazować wzrostem ilości towarów przeznaczonych na handel) ceny zamiast stopniowo spadać – poszły w górę. Tym samym dzięki pieniądzom wykreowanym przez banki przez ostatnie 10 lat ceny wzrosły o 28.5% zamiast spaść o 48%, co wynikałoby z tendencji wzrostowych (wynik [1-100/193]*100%). Te pieniądze zostały rozdystrybuowane przez banki, czyli dały one im konkretną władzę, a ponadto banki czerpały od nich prowizje i odsetki. Inna sprawa, że władzy tej banki by nie miały, gdyby nie państwowe regulacje – tajemnicą Poliszynela jest to, że cały tzw. „prywatny” sektor bankowy stanowi gigantyczny koncesjonowany i kontrolowany przez wewnętrzne i międzynarodowe instytucje rządowe (np. Komisje Nadzoru Finansowego) złodziejski konglomerat, na czele którego stoi Departament ds. Fałszowania Pieniędzy, tj. Państwowy Bank Centralny.
UWAGA!!!
Zgodnie ze sprawozdaniem z wykonania budżetu za rok 2009 zapłaciliśmy 32.2 mld zł jako odsetki i prowizje od długu publicznego przy całym budżecie wartości 300 mld zł, czyli prawie 11% każdej złotówki zebranego podatku idzie do banków finansujących rząd Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Magdalenkowsklej. Dane pochodzą ze strony Ministerstwa Finansów.
4. Jaka jest w III RP ilość gotówki w stosunku do depozytów?
W kasach banków znajduje się obecnie 9.2 mld złotych (ze 102 mld w całym obiegu – nie tylko bankowym). Jednocześnie w bankach zdeponowano 322.2 mld zł, z czego gospodarstwa domowe – 207 mld. Czyli zaledwie 3% depozytów ogółem ma pokrycie w pieniądzu gotówkowym lub jak kto woli – 4.5% depozytów gospodarstw domowych.
JEŻELI BYŚMY SIĘ DZISIAJ WSZYSCY RAZEM RZUCILI DO WYPŁACANIA TYCH PIENIĘDZY (tzw. bank run), OTRZYMALIBYŚMY PO 3 GROSZE Z KAŻDEJ ZŁOTÓWKI.
3 GROSZE!!!!!!
5. O ile spadła siła nabywcza pieniądza między grudniem 2000 a dniem dzisiejszym?
Żeby uświadomić sobie skalę grabieży (lub jak kto woli podatku inflacyjnego), wystarczy sobie uzmysłowić, że jeśli w grudniu 2000 roku miałeś wartość 100 złotych, to po uwzględnieniu wzrostu produktywności (wydajności pracy/wzrostu gospodarczego) powinieneś mieć dzisiaj 192 zł – wg wartości z grudnia 2000 wyliczonej jako 48%/[1-48%], co należy czytać tak: 48 setnych dzielone przez 1 odjąć 48 setnych.
0.48/(1-0.48) = 0.48/0.52 = 92
Tymczasem na skutek emisji pieniądza przez system z początkowej wartości 100 zł pozostało raptem 78 zł – wg wartości z grudnia 2000, liczonej jako 1/[1+28%]
Krótko: zamiast 192 złotych masz dzisiaj złotych 72.
Straciłeś 114 złotych!!! (z czego odczułeś utratę 22 zł jako zmianę indeksu cen).
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.