Niedobry Disney, niedobry

Nie udało się ocalić 1790 kurteczek dziecięcych upiększonych „nielegalnym” znakiem Kubusia Puchatka. Zostaną zniszczone, bo Disney nie chce, aby ubrać w nie jakieś biedne, potrzebujące odzienia dzieci. Chciało by się rzec, a to chu**. A za zniszczenie pewnie nam przyjdzie zapłacić, bo przecież przepadły na rzecz Skarbu Państwa.

Tak to jest z „własnością” intelektualną. Kurteczki nie należą do Disneya, a jednak on decyduje, co z nimi zrobić. Sam fakt naszycie Kubusia Puchatka przenosi własność danej rzeczy na Disneya. I jak ktoś potrzebował przykładu, że „własność” intelektualna jest faktycznie über-własnością, która triumfuje nad własnością prawdziwą, to właśnie go uzyskał.

Ciekawe, co na to Kubuś i przyjaciele? I kiedy Disney przejmie i zniszczy ulicę Kubusia Puchatka?


Komentarze (18)

A nie można by spruć tych gówien? Jestem gotów poświęcić dobry, solidny weekend, posiedzieć z igłą, skalpelem i szydełkiem, i pouskuteczniać prace ręczne. Ba, mogę kupić jeszcze impregnat, aby miejsca haniebnie podziurawione maszyną zabezpieczyć.
Sądzę, że znajdzie się więcej ochotników.


swoja droga to jeszcze przyklad dzialania „patentow” (w sensie – znakow towarowych i wizerunkow) w ochronie biednych tworcow. ja bylem zawsze przekonany ze postac puchatka to stworzyl pisarz milne, a nie walt disney ze swoja korporacja. no ale na nieszczescie tego pierwszego ci drudzy porejestrowali kubusia jako znaki handlowe na calym swiecie i rzadzi wizerunkiem kubusia.
co z tego ma tworca (a raczej jego rodzina)? niewiele – najpierw zona zmarlego tworcy (tego biednego – ktorego niby maja chronic prawa autorkie) sprzedala prawa do puchatka za $1000 i podzial zyskow 1/3-2/3. kupiec potem sprzedal te prawa disneyowi, ktory juz sie nimi „zaopiekowal”. tak, ze reszta niespecjalnie widzi swoja czesc z astronomicznych zyskow z kubusia. podczas rozprawy z disneyem okazalo sie, ze disney niedosc ze zawlaszczyl sobie 98% zyskow (jest mala roznica miedzy 2% a 66%), „mial problemy” z wyplata naleznosci na rzecz poprzedniego wlasciciela (a co za tym idzie – wlasciciel na rzecz rodziny tworcy, ktorego btw. tak chronia prawa autorskie, ze nikt nie pamieta nawet jego nazwiska, tylko disney’a), to jescze niszczyl dowody w sprawie.

ale rzeczywiscie – swietny przyklad tego jak „wlasnosc intelektualna” to taka „wlasnosc kwantowa”. w zaleznosci od obserwacji zmienia swoje wlasciwosci od materialnej do niematerialnej – w zaleznosci ktora wlasciwosc jest akturat przydatna.


Ciekawe – i wzruszające.
Przyłączam się do akcji „Wyprujmy Kubisia”.
A z pokrewnych tematów – polecam perypetie marki Albert Einstein. Tym razem w obsadzie Microsoft.


Aż strach sobie tatuaż zrobić bo jeszcze się okaże, że przedstawia on jakiś zastrzeżony znak. A wtedy de facto stajesz się niewolnikiem danego koncernu.


No cóż… Prawdę mówiąć, to Disney w ogóle nie jest właścicielem znaku towarowego „Kubuś Puchatek”. Nie jest jego właścicielem nawet sam Milne, a polska tłumaczka (w orginale w ogóle żadnego Kubusia nie było. Przetłumaczcie sobie angielski tytuł książki… ;) ), której krewni się nawet procesowali z Disneyem o tę nazwę… A Disney, który jest właścicielem zaledwie „wizerunku”, a nie w smak mu było płacenie podatków, całkowicie pozmieniał wszystkie nazwy własne w tłumaczeniu swoich nowych produkcji… Nawet książka przygodowa (tytuł to o ile dobrze pamiętam Całkiem Nowe Przygody „Kubusia Puchatka”) o tym powstała… ;)

A wracając do całej sprawy… niesmaczna. Disney robi dobre filmy, ale ogólnie ta sprawa jest nienajciekawsza. W ogóle te całe prawa autorskie i pokrewne to nienajciekawsze są…


[...] This post was mentioned on Twitter by Maciej Miąsik, Tomasz Płókarz. Tomasz Płókarz said: Niedobry Disney, niedobry: Nie udało się ocalić 1790 kurteczek dziecięcych upiększonych “nielegalnym” znakiem Kubu… http://bit.ly/bQU6WN [...]


dziwne przecież te kurtki można traktować jako prywatne dzieła sztuki a producenta jako artystę wtedy już samą konfiskatę nazwać należy wprost totalitarną cenzurą sztuki/happeningu… :)


Kutafony. A już chciałem pójść do kina na „Alicję”. Niech się wypchają, ściągnę se z internetu jak będzie wersja DVDrip.


Alan Alexander Milne umarł w 1956 r. Na Wikipedii jest napisane, że majątkowe prawa autorskie wygasają po 70 latach od śmierci twórcy. Czy po 2026 roku będzie można sprzedawać kurtki z wizerunkiem Kubusia Puchatka czy Disney nadal będzie się do tego dopierdalał?


Trudno powiedzieć. Prawa autorskie, które posiadają korporacje w USA wygasają po, bodajże, 90 latach od pierwszej publikacji. W przypadku Kubusia to może być 70 po śmierci autora, ale to chyba dotyczy jedynie praw autorskich do oryginalnego dzieła, czyli powieści, która przejdzie od public domain. Co do późniejszych dzieł zależnych – wizerunku, komiksów, filmów, itp., może być inaczej.

Dodatkowo, to Disney chroni tutaj swój znak handlowy, a ten podlega ochronie bezterminowo.


Pytanie, co podlega ochronie i w jakim terminie. O ile dobrze pamiętam wizerunek Poo’chatka został oryginalnie stworzony przez Milnego, więc wizerunek jako taki powinien być uwolniony razem z książkami, czyli w 70 lat po śmierci autora.


Istotne jest czy autor wizerunku sprzedał swoje prawa komuś innemu, ewentualnie wykonał je dla kogoś innego, będąc w stosunku pracy. Jeżeli tak jest w istocie, wtedy prawa wygasają już 70 lat od pierwszej publikacji a nie od daty śmierci autora. W przypadku oryginalnego wizerunku Puchatka, którego autorem jest niejaki Shepard, być może właśnie tak było i być może prawa w Polsce już wygasły. Problem w tym, że postać rysowana przez pracowników korporacji Disney bardzo mocno się różni od tego prawdziwego Puchatka.



Jak znam życie – szyte w tej samej fabryce, tylko tydzień później.

A tak serio – umieli się znaleźć. Szacuneczek.




Trudno powiedzieć. Prawa autorskie, które posiadają korporacje w USA wygasają po, bodajże, 90 latach od pierwszej publikacji. W przypadku Kubusia to może być 70 po śmierci autora, ale to chyba dotyczy jedynie praw autorskich do oryginalnego dzieła, czyli powieści, która przejdzie od public domain. Co do późniejszych dzieł zależnych – wizerunku, komiksów, filmów, itp., może być inaczej.

Dodatkowo, to Disney chroni tutaj swój znak handlowy, a ten podlega ochronie bezterminowo.


Super artykul!!!


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo