Bo wszystkiemu winien wolnorynkowy kapitalizm

W dyskusji na temat naszego wspólnego długu padł częsty zarzut, mianowicie taki, że za ostatni kryzys odpowiada właśnie wolnorynkowy kapitalizm i ten to kryzys miałby być gwoździem do trumny tegoż krwiożerczego kapitalizmu. I teraz tylko etatyzm i państwowy interwencjonizm miałby nas przed takimi kryzysami uchronić. A co za tym idzie, państwo musi się zadłużać, bo od tego sam dobrobyt i w ogóle.

Ponieważ warto wyjaśnić to nieporozumienie w formie pełnoprawnego wpisu, bo przecież nie wszystkim chce się czytać komentarze, także tutaj zacytuję fragment tekstu Rona Paula, amerykańskiego wolnościowego kongresmena, tym razem w mojej mowie ojczystej (i w moim, jakże niedoskonałym tłumaczeniu):

Nie powinno się potępiać kapitalizmu, gdyż kapitalizmu nie mieliśmy. System kapitalistyczny zakłada istnienie mocnego pieniądza, a nie pieniądza fiducjarnego, manipulowanego przez bank centralny. Kapitalizm zachwala dobrowolne umowy oraz stopy procentowe, które są określane przez poziom oszczędności, a nie przez wykreowany przez bank centralny kredyt. To nie jest kapitalizm, gdy system toczy plaga niezrozumiałych zasad rządzących łączeniem przedsiębiorstw, przejmowaniem ich, sprzedażą akcji wraz z regulacją płac, cen, protekcjonizmem, subsydiowaniem korporacji, międzynarodową kontrolą handlu, skomplikowanymi i zniechęcającymi podatkami dla przedsiębiorstw, rządowymi kontraktami dla uprzywilejowanych firm kompleksu przemysłowo-wojskowego, a polityka zagraniczna opiera się na interesach korporacyjnych i zagranicznych inwestycjach. Dodajmy do tego rządowe marnotrawstwo w rolnictwie, edukacji, służbie zdrowia, ubezpieczeniach, bankowości oraz pomocy społecznej. To nie jest kapitalizm!

Potępianie wolnorynkowego kapitalizmu z powodu czegokolwiek, co dzieje się obecnie, nie ma żadnego sensu. Nie ma dowodów na to, że taki kapitalizm obecnie w ogóle istnieje. Jesteśmy głęboko uwikłani w systemie gospodarki sterowanej przez interwencjonistów, która pozwala na osiąganie olbrzymich korzyści przez tych, który mają odpowiednie polityczne koneksje, niezależnie od ich poglądów politycznych. Można potępiać oszustwa i błędy obecnego systemu, ale trzeba nazywać je właściwymi nazwami – keynesistowskim inflacjonizmem, interwencjonizmem i korporacjonizmem.


Komentarze (15)

[...] This post was mentioned on Twitter by Maciej Miąsik. Maciej Miąsik said: Nowy wpis na blogu: Bo wszystkiemu winien wolnorynkowy kapitalizm http://bit.ly/bTTrlY [...]


Troche offtopic ale moze kogos zainteresuje:
http://www.youtube.com/watch?v=yIKCeLuKsWA


Wyciągając średnią z tego artykułu, jak rozumiem „kredyty są złe” a „oszczędności dobre”. I to jest podstawa kapitalizmu ? Ale przecież ludzie chcą pożyczać. Są też ludzie którzy chcą im pożyczać. Jest popyt, rodzi się podaż. Chodzi o to żeby zabronić czegoś ludziom, że czegoś nie mogą mieć albo że nie mogą innym pożyczać ? To gdzie tu „free” w zwrocie „free market” ?

Ogólnie kolejny artykuł w stylu „byłoby dobrze gdyby nie było źle, a jest źle bo wy to źle robicie” który zupełnie ignoruje fakt, że „ludzie źle robią” bo… „ludzie źle robią”.
I mało przekonujące są „argumenty” że jedyny sposób na to żeby było dobrze jest taki żeby „ludzie robili dobrze”. Bardziej przypomina to marudzenie i narzekanie niż konstruktywne propozycje.

Dużo bardziej przekonujące są teorie np. Irvinga Fishera. Wszystko jest zmienne i nie istnieje cudowna równowaga rynku. Wiele różnych czynników ma wpływ na stan rynku np. zdarzenia losowe lub przełomowe czy zwyczajny upływ czasu.
Możliwe że kapitalizm w sensie rozumienia Rona Paula już istniał dawno temu. Ale czasy się zmieniły i trzeba umieć się do nich dostosować zamiast biadolić że za Łokietka to był dobrobyt (i krzyżacy).


@ed: ale przecież teraz banki (w swej masie) – dzięki systemowi rezerwy częściowej – pożyczają więcej niż im powierzono oszczędności. Manipulując stopą rezerwy obowiązkowej banki centralne mają wpływ na to ile można pożyczyć chętnym. Innymi słowy, jedną decycją bank centralny mówi: od dziś mamy np. o 10% więcej (albo mniej) pieniędzy do pożyczenia. Jeśli to nie jest interwencjonizm, to ja wolę chyba jednak Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie :-)


@ed

>Wyciągając średnią z tego artykułu, jak rozumiem…

1. By coś zrozumieć trzeba mieć rozum. Fakt posiadania mózgu oraz umiejętności czytania i klepania po klawiaturze nie wystarczają.
2. By zrozumieć co to jest rozum wpierw trzeba go mieć.


Owszem, bank centralny ma wpływ na pożyczanie, ale tylko w efekcie krótkoterminowym. W efekcie długoterminowym rynek reguluje różnice na + lub -.
A to ile banki mogą pożyczać nie bierze się tylko ze stóp procentowych ale też z np. ogólnego rozwoju. Dla przykładu przed Wielkim Kryzysem w 30′ dzięki niskim stopom procentowym, przedsiębiorstwa inwestowały pieniądze bez opamiętania. Problem w tym że firmy dzięki zwiększaniu efektywności i obniżaniu kosztów, zarabiały więcej, ale pracownicy mieli tyle samo. Nadmiar gotówki trafiał na giełdę i do banków które z jeszcze większą chęcią pożyczały pieniądze na kolejne inwestycje. Oczywiście w pewnym momencie poziom inwestycji przerósł poziom popytu. Spadek popytu spowodował obniżki cen co z kolei oznaczało że firmy zaczęły mieć problem ze spłatą pożyczek. (patrz Fisher: debt-deflation).
To pokazuje że obniżenie stóp procentowych „żeby ludziom było lepiej” spowodowało że ludziom było gorzej :) Można szukać winnych np. w polityce co usiłują robić „free-marketowcy” i na dokładkę obwiniać wszystkich wokół że są chciwi i oszukują, lub też można zrozumieć te zjawiska i szukać rozwiązań.

Interwencjonizm państwowy (dobrze prowadzony) pozwala w krótkim okresie czasu pomagać lub przeszkadzać w rozwoju firm. I nie chodzi tu o centralne zarządzanie jak za komuny lub puszczanie rynku w samopas jak przy „free-markecie”, tylko o trzymanie rynku na odpowiednim torze. Ktoś porównał kiedyś rynek do kulki toczącej się po stole która lubi sobie od czasu do czasu zbaczać z drogi. Państwo może przechylać stół aby wyrównać drogę kulki (bank centralny), trzymać ją w palcach (komunizm), albo pozwolić żeby w końcu gruchnęła o ziemię (free-market).


@Ed

Wez sobie wejdz na jakas strone poswiecona austriackiej teorii cyklu koniukturalnego czy szkole austriackiej ekonomii w sensie ogolnym i nie wyciagaj srednich bo kompletnie ci nie wychodzi piszesz straszne bzdury.

W skrocie chodzilo nie o to ze oszczednosci dobre a kredyt zly (choc w gospodarce w skali makro jak w zyciu oszczednosci zawsze sa lepsze niz zapozyczanie sie) ale ze kredyt bankowy musi pochodzic z istniejacych oszczednosci kapitalu tj musi byc inwestycja. Inaczej jest wykreowany z powietrza tj de facto nie istnieje i wprowadza zaburzenia w gospodarce.


Idiotyzmem natomiast jest stwierdzenie ze kapitalizm to byl kiedys i juz nie wroci a teraz mamy co innego i trzeba zmienic myslenia. I wobec tego Irving Fisher (Albo Keynes,albo Friedman, albo ktostam) W skrocie? DEBILIZM. Kapitalizm moze i w jakims sensie byl, ale to ze go teraz nie ma nie znaczy ze go nie moze byc. Kapitalizm to nazwa na jakas forme organizacji gospodarki. Kiedys mielismy kapitalizm potem mielismy socjalizm teraz mamy interwencjonizm czy tez korporacjonizm czy tez faszyzm czy jak to zwal. Jutro mozemy miec komunizm a po nim pelna anarchie rynkowa. Nieistotne – to sa wlasnie te czynniki ktore sie zmieniaja. Natomiast teoria ekonomiczna jak jest dobra opisuje zachowanie rynku w kazdym ustroju. Bo w kazdym ustroju sa to ludzie podejmujacy decyzje w jakichs warunkach. Jesli potrzebujesz do opisania kapitalizmu teorii a a do opisania socjalizmu teorii b to znaczy ze obie sa kiepskie.

A teoria Fishera lezy w przedbiegach bo zaklada rzeczy z tylka wyssane takie jak wlasnie kwantyfikowalnosc wielkosci ekonomicznych, stan rownowagi (nawet jesli go „nie osiaga) etc. Co dobitnie pokazalo sie w przeddzien krachu w 1929 kiedy Fisher upieral sie ze z jego modelu wynika ze boom lat 20-tych bedzie trwal. A potem wszystko rypnelo… brzmi znajomo? „Genialnych” teorii bylo juz wiele…wszystkie koncza tak samo. Prawdziwa i skuteczna jest jedna – wlasnie ta znana od lat – po co udawac ze 2+2=5 ?


@ed, nie istnieje coś takiego jak „interwencjonizm państwowy dobrze prowadzony” ta zwierzyna wymarła zanim się narodziła. Interwencjonizm i wszelkie pochodne działań, ogólnie rzecz ujmując – socjalistycznych, jest złem porównywalnym do socjalizmu jaki już przerabiali nasi przodkowie całkiem niedawno.


@pawel: specjalnie zrobiłem praktycznie copy-paste z wpisu do wikipedii, oczekując na reakcję taką jak twoja. Gdybyś raczył zauważyć, mogę się nie zgadzać z czyimiś opiniami, tak jak ekonomiści nie zgadzają się między sobą, nie mniej unikam wypowiedzi na poziomie takim jak twoja.
Robiąc więc, wyjątek od reguły zniżę się do twojego poziomu logiki i formy wypowiedzi:

„Wejdź sobie na dowolną stronę która miesza z błotem szkołę austriacką, bo powołując się na nich powtarzasz w kółko bzdury.
Twierdzenie że dowolną sytuację, w dowolnym czasie, przy dowolnych warunkach i dowolnych założeniach da się opisać jedną „prawdziwą” teorią jest DEBILIZMEM. Równie dobrze możesz próbować udowodnić że teoria ekonomii z czasów lądowania kosmitów w Andach, jest taka sama jak dzisiejsza. Jedyne co byś udowodnił, to żeś dureń i bałwan.

Głównym założeniem austriackiej szkoły było to, że rynku nie da się opisać naukowo, a co się z tym wiąże, nie da się skutecznie przewidzieć jego zachowania. Było to coś zupełnie odmienne od ekonomii socjalistów opartej na centralnym planowaniu.
I skoro powołujesz się na szkołę austriacką a jednocześnie stwierdzasz że teoria opisująca ekonomię jest tylko jedna, ta prawdziwie słuszna, pokazuje że masz problem z myśleniem abstrakcyjnym (również tym o którym mówił Fisher). Powołujesz się na ekonomię austriackią a powtarzasz teorie socjalistów.”

Proszę. Moja ekonomista jest lepsza niż twoja ekonomista.


„Proszę. Moja ekonomista jest lepsza niż twoja ekonomista.”
A skąd wiesz?


@ed

To co napisales Ed to nie jest odmienne zdanie na zadany problem. To jest kompletne i fundamentalne niezrozumienie idei ktora krytykujesz i przekrecenie znaczenia wypowiedzi. A wypowiedz moja jest nieco naladowana zwyczajnie dlatego ze to juz co najmniej drugi przypadek kiedy wypowiadasz sie na ten sam temat w identyczny sposob co pokazuje ze komentujesz cos nie starajac sie wogole zrozumiec co i dlaczego – na zasadzie „kazdy sobie”. Tym samym moj krytycyzm bez wzgledu na to co o nim sadzisz uwazam za usprawiedliwiony bo nie odnosi sie on do twoich teorii ale twojego uczciwego podejscia do dyskusji. Odmienne czy przeciwne teorie obala sie argumentami. Rozmowca piszacy czy dyskutujacy nie na temat uporczywie musi byc po prostu przywolany do porzadku albo wyproszony z dyskusji zeby nie robil intelektualnego chlewu. Przykro mi jesli tego nie rozumiesz, ale byc moze nie powinienes pakowac sie w dyskusje bez przynajmniej pobieznego zapoznania sie z materia. Stad wiec prosba – staraj sie czytac ze zrozumieniem i pisac na temat. Bo twoja argumentacja ma tyle sensu co stwierdzenie ” twierdzisz ze poludnie mialo prawo do secesji? czyli jestes rasista i zwolennikiem niewolnictwa!” czyli dokladnie nic.

A odnoszac sie bezposrednio do tego co napisales – zauwaz ze tylko potwierdzasz moje powyzsze uwagi. Teoria austriacka nie mowi ze rynku nie da sie opisac naukowo. Tak twierdzili tylko instytucjonalisci , historycy i poniekad marksisci. Teoria austriacka jest przeciez niczym innym jak naukowym opisem zachowan rynku. Jak sobie wyobrazasz powiedz mi prosze rozmowe kiedy krytykujac nie rozumiesz przedmiotu dyskusji? Roznica miedzy szkola austriacka a neoklasyczna (czyli mainstreamem) jest w metodologii.

A Fisher zwyczajnie bredzil. Jak chcesz za nieomylnego guru stawiac goscia ktorego nawet neoklasycy zrewidowali wielokrotnie i ktorego zadne zalozenia sie nie sprawdzily… to juz twoj problem. Dla mnie miedzy marksem, langem a fisherem nie ma wiekszej roznicy w tym aspekcie.
Teoria ekonomiczna jest JEDNA. Ta poprawna. Nie twierdze ze austriacka jest wlasnie ta poprawna natomiast twierdze z cala pewnoscia ze z obecnie istniejacych jest najblizsza poprawnosci. Ma pewne braki ktore wynikaja z pewnych dosc oczywistych jej ograniczen i na pewno wiele rzczy mozna usprawnic ale tak samo ogranicza badacza zasada nieoznaczonosci heisenberga a mimo to nikt jej nie kwestionuje. Tyle ze tam nie chodzi o argument pozwalajacy usprawiedliwic kradziez i przymus – czastki elementarne bedziesz terroryzowal czy moze fizykow jadrowych… ? – a w ekonomii jak najbardziej. Wiec klamie sie na potege bo pozwala to sterowac ludzmi.

Ed naprawde… poczytaj sobie o zalozeniach szkoly austriackiej zebys wiedzial naprawde o co chodzi bo nie ma sensu zebys krytykowal cos czego tak naprawde nie rozumiesz. Wychodzisz – bez urazy – na idiote a nie na kogos kto ma odmienne zdanie i argumenty zeby to poprzec. Stad moja reakcja. To nic osobistego czy jakas podswiadoma agresja do interwencjonistow… po prostu wkladanie komus w usta czcegos czego nigdy nie powiedzial staje sie drazniace momentami.


Moja ekonomista jest lepsza niz eda ekonomista i jestem w stanie bez problemu to udowodnic. Problem lezy raczej w tym ze o ile ja wiem o czym pisze on chyba jest nieco zagubiony. A jest to o tyle istotne ze tak naprawde – o czym niewiele osob wie niestety – ze zalecenia i pewne wnioski w teorii austriackiej sa bezposrednia konsekwencja przyjetej metodologii… a nie „odmienna opinia”. Roznice sa duzo bardziej fundamentalne niz wiekszosc ludzi zdaje sobie sprawe ale wiekszosc populacji ma tak przelasowane mozgi w kwestii ekonomicznej wiedzy ze czesto i calego zycia nie starczy zeby im to wyjasnic. Albo co gorsza trafia sie na idiote ktory zwyczajnie zrozumiec nie chce.Ale ma prawo glosu….


> Teoria austriacka jest przeciez niczym innym jak naukowym opisem zachowan rynku. Jak sobie wyobrazasz powiedz mi prosze rozmowe kiedy krytykujac nie rozumiesz przedmiotu dyskusji?

I znowu posłużę się copy+paste, bo najwyraźniej to co dla mnie jest różnicą w zdaniu dla ciebie jest zburzeniem „przyjętej przez ciebie, jedynie słusznej i nie podważalnej, prawdy oczywistej”:
„Friedrich August von Hayek. Był jednym z najbardziej wpływowych ekonomistów Szkoły Austriackiej ekonomii.”
Z tym się zgodzisz, prawda ?
To teraz cytat, z jego książki „The Counter Revolution of Science” :
„the world in which Science is interested is not that of our given concepts or even sensations.”
Zapraszam do lektury.

Cały czas powtarzasz o „brakach w wiedzy”. O ile ja rozumiem i po części akceptuję różne teorie (również tą austriacką o czym pisałem przy okazji innego wpisu na blogu), ty jesteś nastawiony na istnienie tylko „jednej, jedynej słusznej teorii”. Ciężko więc dyskutować z kimś kto jest nastawiony na szukanie prawdy absolutnej (nawet jeśli taka nie istnieje), a każdą pośrednią nazwie „bzdurą lub DEBILIZMEM”.
Pokazuje to jedynie żeś dureń i bałwan. Nie uwłaczając.


Hayek byl najbardziej wplywowym w sensie wplywu na mainstream i publiczne postrzeganie. Jako przedstawiciel szkoly byl relatywnie malo kreatywny w jej ramach. Nie to zeby umniejszac jego zaslugi ale zeby uzmyslowic ze jesli juz to na Hayeku pewne rzeczy sie konczyly niz zaczynaly.Tyle uwagi przyjaznej. Teraz bedzie juz mniej przyjaznie Ed i mam tylko nadzieje ze bierze sie to – jak caly czas zakladam – z twojej kompletnej, lekko aroganckiej w wymowie, ignorancji w temacie.

Cytatu oczywiscie nie zrozumiales bo najwidoczniej zle sobie go przetlumaczyles, ale to jeszcze nic. Jest on bezczelnie wyrwany z kontekstu gdyz jest czescia wypowiedzi ktora mowi o tym – w skrocie – jak naukowcy (w tym aspekcie uzywane jest slowo „science” stad tez WIELKA LITERA na poczatku slowa!!!) tradycyjnie wywodzac sie od badaczy swiata i relacji czlowieka ze swiatem zbudowali sobie swoista ideologie w ktorej postanowili ze przemodeluja te relacje i w ktorej nauka jest swoista sztuka dla sztuki a nie zbiorem wiedzy sluzebnym wobec czlowieka. Chodzi glownie o tzw social sciences. Taka w skrocie jest opinia Hayeka w tym opracowaniu.

Pozwole sobie zacytowac. Calosc brzmi tak:

„To return to our more general conclusion: the world in which Science is interested is not that of our given concepts or even sensations. Its aim it to produce a new organization of all our experiences of the external world, and in doing so it has not only to remodel our concepts but also to get away from the sense qualities and to replace them by a different classification of events. The picture which man has actually formed of the world and which guides him well enough in his daily life, perceptions and concepts, are for Science not an object of study but an imperfect instrument to be improved. Nor is science as much interested in the relation of man to things, in the way in which man’s existing view of the world leads him to act. It is rather such a relation, or better a continuous process of changing these relationships. When the scientist stresses that he studies objective facts he means that he tries to study things independently of what men think or do about them.”

Nie ma tu slowa o tym ze ekonomia nie jest dziedzina wiedzy wobec ktorej „scientific measures” nie moga byc zaaplikowane.Co oczywiscie samo w sobie jest idiotyzmem jesli rozumie sie znaczenie i pochodzenie tego slowa – science!

Rowniez bezczelnie przekrecasz moje slowa: debilizmem nazwalem stwierdzenie ze ekonomia XXI,XX i XIX wieczna musza byc opisywane innymi teoriami bo zakres ingerencji panstwa i rozne czynniki na rynku sprawiaja ze realia rynku sie roznia. Innymi slowami za debilizm uznalem stwierdzenie ze to nie przyczyny ale zewnetrznie postrzegane efekty powinny determinowac aparat ktorym sie bada dane zjawisko. Nawet nie chce mi sie tego lopatologicznie tlumaczyc dla ciebie ed bo i tak nie zrozumiesz skoro nie potrafisz uzyc wlasciwie cytatu i czytac ze zrozumieniem.

Bzdura nazwalem z kolei wypociny Fishera w ktorych zastosowal wlasnie powyzsza metode zgodnie z duchem ktory krytykowal Hayek w zacytowanym fragmencie – innymi slowy stosujac naukowy czy raczej quasinaukowy jezyk do wykonania procesu rozumowania ktory jest PRZECIWNY do metody naukowej! Nie dobierajac teorie do obserwacji i faktow ale fakty i obserwacje do teorii! co oczywiscie musialo doprowadzic do tego do czego doprowadzilo.

Brak logiki w najdrobniejszym zakresie w szkolach podstawowych robi jednak swoje. Jedyne co pokazuje sie Ed to ze nie potrafisz myslec logicznie a jedynie miotasz sie bez sensu rzucajac to co ci akurat podpasuje pod wlasne widzimisie i odczucia. Jesli ktos tu jest duren i balwan (czego oczywiscie zauwaz nie mowilem o tobie) …to wybacz – skoro juz tak sobie mowimy- ale nie ja ale ty.


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo